Citatio.pl
2021-05-06

Św. Klemens Maria Hoffbauer i masoni

ks. W. Mrowiński T.J. Miesiąc Marzec z przykładami poświęcony czci św. Józefa (1906), s. 56:

W pracy apostolskiej około zbawienia dusz, bł. Hoffbauer i jego towarzysze byli niezrównani; w kościele św. Benona spowiadano rocznie około 100 tysięcy ludzi. Wielu Żydów nawróciło się za jego staraniem do św. katolickiej wiary. Loże massońskie nie mogły znieść tego tryumfu religii, zaczęto więc znieważać zakonników, fałszywie ich oskarżać. Wskutek tych skarg fałszywych, rząd francuski w 1808 r. kazał kościół św. Benona zamknąć, a zakonników wywieść z Warszawy. Następnej nocy w loży massońskiej odbyła się zaraz wielka hulatyka, wesołe krzyki i strzelania, na znak odniesionego zwycięstwa. Bł. Hoffbauer udał się do Wiednia, gdzie pełen zasług, 6 marca 1820 r. żywot swój doczesny świątobliwie zakończył.

Tags: św Klemens Maria Hoffbauer masoneria
2021-04-27

Mowa 50 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 225–229.

  1. Najmilsi! Bliskie już święta wielkanocne poprzedzamy, jak zwyczaj każe, 40-dniowym ćwiczeniem postnym, aby uświęcić ciała i dusze. Przygotowanie bowiem nasze do obchodu największego ze świąt na tym polegać powinno, żeby w dniu męki Pańskiej podzielać żywo śmierć tego, co swoim zmartwychwstaniem nam zmartwychwstanie zgotował. Św. Paweł Apostoł tak tę rzecz ujmuje: „boście umarli, i życie wasze ukryte jest z Chrystusem w Bogu. Gdy się Chrystus, życie wasze, okaże, tedy i wy z nim okażecie się w chwale” 1 (Kol. 3 3). A na czym polega nasz udział w śmierci z Chrystusem? Na tym, abyśmy przestali być, czym byliśmy. Na czym zaś podobieństwo z jego zmartwychwstaniem? Również na zwleczeniu starego człowieka z siebie. Kto zatem dobrze pojmuje tajemnicę swego odkupienia, ma wyrzec się ludzkich przestępstw i usunąć wszelkie zmazy grzechowe, aby mógł przyoblec się na ucztę weselną we wspaniałą cnót szatę. Aczkolwiek bowiem Oblubieniec w dobroci swojej zaprasza wszystkich do królewskiego stołu, to jednak ci wszyscy wezwani bez wyjątku obowiązani są postarać się o to, aby godnie przystępować do spożywania świętych darów. Niektórzy nadużywają, niestety, cierpliwości Bożej. Sumienia mają obciążone, ale ponieważ długo uchodzi im to bezkarnie, więc czują się bezpieczni. Tymczasem karę tylko odkłada im się dlatego, aby mieli czas do poprawy. „Bóg nie chce śmierci grzesznika, jeno aby się nawrócił i żył” (Ezech. 18, 32 i 33, 11). Niechaj jednak nikt nie odwłóczy starań o uzyskanie miłosierdzia z tego jedynie względu, że nie dotknęło go jeszcze to, na co zasłużył. Co się odwlecze, to nie uciecze; nie uniknie potępienia, kto nie szuka odpuszczenia. Co prawda nie jednakowy powód mają wszyscy do błagania o zmiłowanie, bo grzech grzechowi nierówny, i występki ich różnią się co do jakości i liczby. Że jednak wszyscy wierni, chcący zasłużyć sobie na zaliczenie do grona tych, o których powiedziano: „błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt. 5, 8) – obowiązani są dążyć do całkowitego wyzwolenia się z grzechu i pełnej czystości duszy, przeto należy dołożyć jak najbardziej usilnych starań, aby usunąć z serca najtajniejsze nawet skazy i duszę oczyścić z wszystkiego, co przyciemnia jej jasność: Mimo słowa Pisma: „któż może mówić: czyste jest serce moje, jestem wolny od grzechu?” (Przyp. 20,9), nie należy nigdy tracić nadziei, że dojdzie się do zupełnej czystości serca. Kto o nią wytrwale prosi, z pewnością będzie wysłuchany (Mt. 7, 7; 22, Mar. 11, 24; Łk. 11, 9; Jan 14, 13; 16, 23; Jak. 1, 5). Co przez spowiedź się oczyści, nie pójdzie już więcej pod sąd i wyrok 2.
  2. Spotykamy się, najmilsi, w pacierzu, odmawianym przez wszystkie dzieci Kościoła, podług tego, jak nas Pan nauczył, z tymi słowami: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12). Boć w tym życiu, będącym nieustanną pokusą (Hiob. 7, 1), nikt nie jest tak święty i sprawiedliwy, żeby nie potrzebował odpuszczenia jakiegoś grzechu. Niebezpieczeństwo przeróżnych upadków zagraża nam zewsząd. Jakżeż łatwo przebrać miarę w tym, co dozwolone! Wraz z troską o zdrowie zakrada się szukanie zadowolenia zmysłów, bo żądza nie poprzestaje na tym, co mogłoby zaspokoić naturę. Stąd to rodzi się nienasycona chciwość posiadania; stąd chęć wywyższenia, co to, budując na zasługach przodków lub potomstwa, pychę już to za córkę już to za matkę miewa. Wszystkim tym itp. pokusom, tak różnorodnym, a powiązanym z sobą i jedna drugą bez końca pociągającym, cóż można by lepiej przeciwstawić, jeżeli nie cnotę wstrzemięźliwości? Wszak to ona najbardziej sprzyja przyjęciu się i rozwojowi zalet i duszy, i ciała w człowieku. Dlatego wśród praktyk Kościoła, prowadzących do nieba, tyle pożytku przynoszą ustanowione przez samego Boga posty Poddając bowiem popędy cielesne prawu wstrzemięźliwości, kierują też one pęd życia wewnętrznego we właściwe łożysko. Duch ludzki tak wtedy odczuwa w sobie niedosyt sprawiedliwości, jak ciało – pokarmu. A sam Pan mówi: „błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt. 5, 6). Ma więc lud Boży czym zaspokajać zbawienne tęsknoty i godziwe pożądania, ma uczty duchowe i czyste rozkosze. Kto zaś pójdzie za entuzjastycznym wezwaniem proroka: „kosztujcie i obaczcie, jak słodki jest Pan” (Ps. 33, 9), kto raz zasmakuje całym sercem w słodkiej Boga sprawiedliwości i w opatrznościowo rozrzutnym miłosierdziu Jego, będzie potem stale – nie zrażając się jakimś chwilowym zniechęceniem, czerpał pociechy ze źródeł niebiańskich, ten w podziwie dóbr wiecznych co najwyżej z politowaniem spojrzy na doczesne i znikome. Iskra z ogniska Bożej miłości ogarnie go całego. Ten Duch Św., co oziębłość w zapał, a ciemnie nocy w biały dzień obraca, za jednym zachodem w wiernej duszy i mroki rozjarzy i grzechy spopieli.
  3. Ponieważ więc wstrzemięźliwość, matka cnót, takie rodzi owoce, że poszczących wiedzie z grzechów w krainę niewysłowionego szczęścia, przeto teraz, najmilsi, gorliwiej wypełniajmy przykazania, otwierające przed nami bramy niebios. Że zaś cała tajemnica paschalna zmierza istotnie do odpuszczenia grzechów, naśladujmy to, co pragniemy obchodzić. Następujący bowiem warunek wiąże miłosierny i sprawiedliwy Pan ze swoją obietnicą: temu tylko odpuści, kto przebaczy swoim winowajcom. Ucząc nas, jak mamy modlić się do Boga Ojca, zgodnie z jego wolą powiada: „jeśli nie odpuścicie ludziom, ani Ojciec wasz nie odpuści wam grzechów waszych” (Mt. 6, 14). Słuszny to na wskroś i łagodny zarazem warunek! Daje on człowiekowi udział we władzy Boga samego, tak że człowiek może formułować jego wyroki, jak sam sobie życzy; zniewala on mianowicie Pana do takiego osądu, jaki on sam wydaje na swego współsługę. Miłujmy zatem tak podwładnych, jak równych sobie, boć mają om taką samą, jak my, naturę! Ponieważ zaś grzeszy każdy, niech przebacza! Co sami chętnie przyjmujemy, chętnie czyńmy drugim! Im więcej okażemy miłosierdzia innym – czy to hojnością jałmużn, czy win przebaczeniem, – tym bardziej zbliżymy się sami do zupełnej czystości duszy! Przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który żyje i króluje z Ojcem i Duchem Św. na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Mówi tu Św. Paweł o życiu nowym, nadprzyrodzonym, z Chrystusa. Nie jest to życie światowe, doczesne, ziemskie, jeno życie z Bogiem i dla Boga. Jego wspaniałość ukaże się przed całym światem, kiedy Chrystus, źródło tego życia, przyjdzie na świat po raz wtóry. Ukaże się W Chrystusie, ujawni się też w pełni w tych wszystkich, co z grzechów powstali, co żyli Chrystusem, jego nauką, jego sakramentami, jego przykładem.

2

O spowiedzi mówi też Leon w listach. Por. Ep. 108, 2 i 168, 2.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-04-17

Mowa 49 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 219–225.

  1. Najmilsi! Wszystkie dni i pory roku kościelnego naznaczone są którymś z objawień Bożej dla nas dobroci; nie masz okresu bez świętych tajemnic. Mając tedy na podorędziu zbawienne środki, powinniśmy chłonąć miłosierdzie Boże tym skwapliwiej, że ono nam niejako samo się naprasza. Zwłaszcza zaś w chwili obecnej. Teraz bowiem wszystko, co jako dobrodziejstwo łaski służy do odrodzenia dusz ludzkich, i żywiej, i w całej pełni nam się uprzytamnia, teraz, kiedy mamy obchodzić nie pewne tylko momenty z dziejów odkupienia, jeno wszystkie razem. Toteż, kiedy zbliża się święto Zmartwychwstania, jego bezpośredni przesłannik, a największy z postów, nawołuje wszystkich bez wyjątku wiernych, aby się przezeń uświęcali. Boć nikt nie jest tak świętym i tak Bogu oddanym, żeby nie był obowiązany iść naprzód w świętości i w oddaniu. Czyż jest na świecie taki, kogo by żadna nie czepiała się pokusa, czyż jest kto wolny od grzechu? Któż to nie pragnąłby dodać sobie nieco mężnej cnoty, a ująć ułomności, skoro i niepowodzenie na szwank nas naraża i powodzenie do zepsucia wiedzie, a nie zaspokojone pożądania nie mniej są niebezpieczne, niż opływanie we wszystko, czego dusza zapragnie? Tak w błyszczącym bogactwie, jak w szarej nędzy kryje się zdradliwe sidło; pierwsze pychą nadyma, druga rozgorycza. I zdrowie, i choroba wiodą na pokuszenie: tamto – obojętności, ta – przygnębienia. Zawodzi w życiu pewność siebie, zawodzi też małoduszność. Czy uciechy, czy troski owładną przyziemnym sercem, skutek będzie ten sam: boć czy tracić zdrowie na marnych rozkoszach, czy też zjadać się wśród zgryzot, nie różnią się objawy choroby!
  2. Wszędzie tedy potwierdza się orzeczenie Wiecznej Prawdy: „ciasna i wąska jest droga, która wiedzie do żywota” (Mt. 7, 14). Na szeroki gościniec wiodący ku śmierci, cisną się liczne gromady, na ścieżkach zbawienia rzadko spotkasz ślady stóp przechodnia. Skąd to pochodzi, że więcej ludzi wybiera lewą, a nie prawą drogę? Stąd, że pospólstwo ciągnie do uciech przyziemnych i dóbr, podpadających pod zmysły. Chociaż to, o co zazwyczaj się ubiega, jest znikome i niestałe, chętniej jednak podejmuje się trudy z żądzy uciech, niż z zamiłowania w cnocie. Dlatego nie podobna byłoby zliczyć to, co widzialnych pożądają korzyści, natomiast ze świecą trzeba by szukać takich, co dobra wieczne przenoszą nad doczesne. Skoro Apostoł wyraża się tak: „co widzimy, znikome jest, a czego nie widzimy, wieczne” (2 Kor. 4, 18), oznacza to, że droga cnoty jest niejako ukryta i schowana, ponieważ „nadzieją zbawieni jesteśmy” 1 (Rzym. 8, 24), wiara zaś prawdziwa miłuje ponad wszystko to, czego się zmysłem nie dosięga 2. Nie lada przeto trudu i odporności potrzeba, by ustrzec niespokojne serce swoje od wszelkiego grzechu, i żywemu usposobieniu nie popuścić cugli na wybryki, gdy zewsząd je nęcą rozkosze. Któż bo nie plami się, dotykając smoły (Ekl. 13, 1)? Któż nie podlega pokusom cielesnym? Kto nie pobrudzi się w kurzu? Któż wreszcie uchroni swoją czystość od pyłu wśród codziennych niezbędnych spraw i zajęć? Wszak sam Boski Nauczyciel daje nam przez usta Apostoła taki rozkaz: „Niech będą ci, co mają żony, jakoby ich nie mieli, a którzy płaczą, jakoby nie płakali, a którzy się weselą, jakoby się nie weselili, a którzy kupują, jakoby nie posiadali, a którzy używają świata tego, jakoby nie używali, gdyż postać tego świata przemija” (1 Kor. 7, 29). Błogosławiony przeto jest taki człowiek, co, żyjąc w trzeźwej wstrzemięźliwości, raźno przebiega czas swego pielgrzymowania i nie lgnie do rzeczy, po których przebiec musi nieodzownie w swej podróży. Przechodniem raczej niźli panem na tej ziemi się czując, mimo, że ludzkie przywiązania nie są mu całkiem obce, na boskich jednak obietnicach życie swe opiera.
  3. A tak mężnej postawy wymagają dni wielkopostne więcej, niż inne, one też najbardziej jej sprzyjają. Jeśli wkłada się w nie szczególniejszą staranność, wdrażają one w nas nawyk i hartują na stałe. Wiecie bowiem dobrze, że żyjemy w czasie, kiedy zły duch sroży się po całym świecie. Dlatego chrześcijanie muszą stać w szyku bojowym. – Kto dotąd albo oziębły był i gnuśny, albo pochłonięty ziemskimi wyłącznie sprawami, niech teraz przywdziewa duchów zbroję i pobudką niebieskiej trąbki zagrzewa się do walki. Boć ten, czyja nienawiść sprowadziła śmierć na ziemię (Mądr. 2, 24), już płonie. Musi on bowiem patrzeć na to, jak ludzie wszelkich stanów, jak całe narody wchodzą w dziedzictwo Synów Bożych, jak rośnie liczba „odrodzonych” w dziewiczym łonie płodnego Kościoła. Musi patrzeć, jak mu wymyka się z rąk prawo panowania, jak wypędzają go z serc tych, których uważał za swoją własność, jak wydzierają mu mężczyzn i kobiety, starców, młodzieńców, dzieci – tysiącami! Widzi, że ani osobisty, ani pierworodny grzech nie stawia tamy usprawiedliwieniu, ono bowiem nie zależy od czyich zasług, ale jedynie i wyłącznie od hojnej łaski Bożej 3. Widzi, że nawet odstępcy i zwiedzeni jego chytrymi podstępami oczyszczają się łzami pokuty i korzystają ze środków, jednających z Bogiem, ponieważ klucz Apostolski otwiera im bramy miłosierdzia. A nadto wie on dobrze, żeśmy u proga dnia Męki Pańskiej, jego zaś miażdży moc tego Krzyża, na którym Chrystus – sam wolny od grzechu – niósł odkupienie światu, nie brzemię kary za własne winy!
  4. Aby tedy obrócić wniwecz złośliwy wpływ zawziętego wroga, trzeba pilniej niż zwykle przyłożyć się do pełnienia nakazów Pańskich. Przygotowujemy się całą duszą i ciałem na moment nawiedzenia nas wszystkimi tajemnicami zmiłowania Bożego. Prośmy Boga o kierownictwo i pomoc, abyśmy tak, jak bez Niego nic uczynić nie możemy, wszystko przez Niego spełnić zdołali. Po to jest dany nakaz aby nakazującego prosić o pomoc.

    Niechaj nikt się nie wymawia, jakoby był zbyt słaby, Ten bowiem, co nakazał chcieć, sprawia także, że to, czego się chce, można spełnić (Fil. 2, 13). Św. Jakub Apostoł tak powiada: „Jeśli kto z was potrzebuje mądrości, niech prosi Boga, dającego wszystkim obficie, i nie zwleka, a będzie mu dane” (Jak. 1, 5). A któż z wiernych nie wie, o jakie cnoty powinien się starać, a jakie wady zwalczać w sobie? Któż byłby albo tak pobłażliwym dla siebie, albo tak nie znałby siebie, żeby nie wiedział, co mu usuwać w sobie, a co zwiększać należy? Nie ma bowiem tak dalece ciemnych ludzi, by nie zdawali sobie sprawy z tego, jak się prowadzą i co w ich sercach nurtuje. Niech przeto nikt też sobie nie pochlebia, że wszystko w nim jest bez zarzutu, ani tym bardziej nie mierzy siebie podług tego, co jego zmysły głaszcze! Przeciwnie, niech każdy całe swoje postępowanie położy na szalach przykazań Bożych! Ponieważ te przykazania jedno nakazują, drugiego zakazują czynić, ten więc dobrze obrachuje się z sobą, kto obydwie szale porówna i podług tego obliczy ciężar i jakość swych czynów. Bóg – Stwórca miłosierny – dał nam też w przykazaniach swoich najwspanialsze zwierciadło. Przeglądając się w nim, człowiek widzi swe duchowe oblicze i może poznać, na ile ono przypomina obraz Boży, a jak dalece od niego się różni. Najważniejsza przeto rzecz, przynajmniej w te dni, poświęcone odkupieniu win i naszej naprawie, odsunąć nieco ziemskie troski i niepokojące sprawy, a od doczesnych do wiecznych się zwrócić!

  5. Ponieważ zaś my „wszyscy”, jak jest napisane, „w wielu rzeczach upadamy” (Jak. 3, 2), więc naprzód powinniśmy się przejąć uczuciem miłosierdzia, a w niepamięć puścić cudze względem nas przewiny, aby żądzą odwetu nie łamać tej umowy, jaką wiążemy się w modlitwie Pańskiej. Mówimy przecież: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12), nie bądźmy zatem trudni w przebaczeniu. Na odwet bowiem bywa odwet, a dobra wyrozumiałość zyskuje nam samym wyrozumienie. Nie mścić się na innych, ale swoje winy mieć darowane, oto na czym przede wszystkim powinno zależeć człowiekowi, ciągle na pokusy wystawionemu! Boć cóż mogłoby być więcej zgodne z duchem wiary chrześcijańskiej niż odpuszczenie grzechów nie tylko w Kościele, ale po wszystkich domach prywatnych? Tam skończyć z groźbami! Rozkuć kajdany, by one jeszcze zgubniej nie zaciążyły samemu temu, który z nich zwolnić nie chce! Boć jaki on wyrok sam wyda na bliźniego, taki na siebie ściągnie. „Błogosławieni natomiast miłosierni, albowiem nad nimi Bóg się zmiłuje” (Mt. 5, 7 ). Bóg w swoich sądach i sprawiedliwy jest, i wyrozumiały. Po to też pozwala, by jedni byli podwładnymi drugich, aby przestrzegano i celowej karności i wyrozumiałości ojcowskiej, stosując je z należytym umiarem, i aby nikt nie ważył się odmówić przebaczenia win bliźniemu, kto je pragnie otrzymać za swoje.
  6. Następnie, ponieważ Pan powiedział: „błogosławieni pokój czyniący, albowiem nazwani będą synami Bożymi” (Mt. 5, 9), niechaj ustaną wszelkie niezgody i zawzięte spory! Kto się nie zatroszczy o pojednanie z braćmi, niech nie sądzi, że będzie miał udział w paschalnym święcie! Kto braterstwa nie miłuje, nie znajdzie się wśród synów Ojca Niebieskiego! Wreszcie posty chrześcijan mają porastać tłustością zasług przez hojne jałmużny i opiekę nad ubogimi. Co kto sobie i swojej przyjemności odejmie, niech to obraca na chorowitych i biedaków. Przyłóżmy się do tego, aby wszyscy jakby jednymi usty błogosławili Boga! Kto bodaj cząstkę jakąś ze swej majętności udziela, niech wie, że samego Boga wyręcza w świadczeniu miłosierdzia. On to złożył udział biednego w ręce dobroczyńcy! W ten sposób grzechy, zmywane wodą chrztu, albo łzami pokuty, także jałmużną mogą być zmywane. Boć Pismo św. mówi: „jak ogień gasi woda, tak grzech gasi jałmużna” (Ekl. 3, 33). Przez Jezusa Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Dla jaśniejszego wyrażenia myśli Leona można by to miejsce tak streścić: Dobro zbawienia, wysłużonego nam przez Chrystusa, ukazuje nam wiara i wypływająca z niej nadzieja czyli spodziewanie się. Spodziewamy się zaś nie tego, co już jest przed nami i jakby w naszych rękach, ale tego, co ma nadejść jakby z oddali i jeszcze jest dla nas niewidoczne więc i „droga cnoty jest niejako ukryta i schowana”.

2

Por. Mowa 5, 2 pod koniec rozdziału.

3

Por. Mowa 58, 5: „ecclesiae filii magno pretio redempli gratis lustificati”. Por. Rzym, 3, 24.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-04-12

Mowa 48 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 214–219.

  1. Najmilsi! Chrześcijanie mają dużo świąt i obchodzą je z nabożeństwem w różny sposób. Ale ani jedno z nich nie dorównywa uroczystości paschalnej. Z niej zaś spływa godność i uświęcenie na wszystkie inne. Nawet Narodzenie Pańskie – z matki – jest wkładem do tej świętej tajemnicy, boć nie dla czego innego Syna Boga narodził się docześnie, jeno by mógł być ukrzyżowanym. Dlatego przyjął na siebie ciało w łonie dziewicy, bo tylko w śmiertelnym ciele mogła się dokonać postanowiona męka: ona zaś powzięta z niewysłowionej miłości Bożej, jest dla nas ofiarą odkupienia, gładzącą grzechy, i początkiem powstania do życia wiecznego. Kiedy znowu zważymy, co cały świat zawdzięcza Krzyżowi Chrystusa, rozumiemy słuszność przygotowania siebie do obchodu paschy postem 40-dniowym abyśmy mogli godnie uczestniczyć w boskich tajemnicach. Tak to być powinno, by nie tylko najwyżsi pasterze 1 niższego stopnia kapłani, by więc nie sami tylko posługujący w udzielaniu sakramentów, ale całe ciało Kościoła i wszyscy wierni z osobna byli czyści od wszelkiej zmazy. Świątynia Boga, wznosząc się na fundamencie samego Założyciela swojego, w każdym kamieniu winna być ozdobną i na wskroś przezroczą. Jeżeli bowiem nie bez celu zdobi się jak najwspanialej królewskie pałace i gmachy wysokich urzędów, uwydatniając okazałością domów większe znaczenie ich mieszkańców, to cóż powiedzieć o przybytku samego Boga? Jakim nakładem go budować? Jakim przepychem otoczyć?! Wprawdzie budowli tej ani rozpocząć ani wykonać nie można bez jej twórcy; ale on, sam budowniczy, udziela jej od siebie tego daru, by i ona dążyła do swej rozbudowy. Kamienie bowiem, brane do wznoszenia tej świątyni, są „żywe” i „rozumem obdarzone”, a łaska Ducha Św. pobudza je, by dobrowolnie w jedną stapiały się całość. Wyszukana to i umiłowana społeczność! Sama też z nieszukającej szukającą i z niemiłującej miłującą być winna, stosownie do wezwania św. Jana Apostoła: „My tedy miłujmy jedni drugich wzajemnie, ponieważ Bóg pierwej nas umiłował” (1 Jan 4, 19; 4, 11). Skoro więc i wszyscy społem i każdy z wiernych z osobna jesteśmy „świątynią Boga”, musi ona być doskonała tak w swoim zespole, jak w oddzielnych członkach. Chociaż nie wszyscy jej członkowie jednakową odznaczają się pięknością, i w rozmaitych jej częściach nie może być jednakowych zasług, ale związka miłości tworzy z nich gmach wspaniały i harmonijny. Uczestnicząc w świętym serc zespole, mimo, że nie te same dobrodziejstwa łaski przypadają każdemu z nich w udziale, cieszą się jednak z nich wszyscy, jak ze swoich własnych. Wszak to, co miłują wspólnie, nie może im być obce; boć sami rosną i wzbogacają się, gdy radzi są postępowi innych.
  2. W tym zjednoczeniu świętych, najmilsi, gdzie się to samo miłuje i ceni, i jednakowo i myśli, i czuje, nie ma miejsca dla pyszałków, zawistnych i chciwych. Wszystko, czym próżność się przechwala, co dyszy żądzą odwetu, lub co rozwięźle swawoli, nie ze sprzymierzonymi z Chrystusem, jeno z szatańskim wiąże się stronnictwem. Do środowisk, przejętych duchem miłości, nie ma to wszystko dostępu. Oto co powoduje ponurą złość w „przeciwniku niewinności” i „wrogu pokoju*. Ponieważ on „nie ostał się w prawdzie” (Jan 8, 44), a wynosząc się butnie, spadł sromotnie z wyżyn swego stanowiska, nie może strawić tego, że miłosierny Bóg odkupił człowieka i człowiekowi oddaje dobra, postradane przez niego. Nie dziwna zatem, że i prawość ludzi, żyjących uczciwie, dręczy niezmiernie „prasprawcę grzechu”, a już o istotną mękę przyprawia go niezłomność tych, których nie zdoła zepchnąć z zajętej przez nich postawy. Wszak wśród ludzi nie brakuje naśladowców jego sprawek. Wielu, niestety, po prostu schnie z zazdrości na widok czyjegoś postępu w dobrym. Wiedząc, że cnota jest wrogiem występku, biją oni nienawistnie w tych, na których nie chcą się wzorować. Natomiast słudzy Boga i uczniowie prawdy miłują nawet inaczej, niż oni, myślących; wojnę zaś wypowiadają nie tyle ludziom, co występkom, „nikomu złem za złe nie oddawając” (Rzym. 12, 17), jeno pragnąc zawsze sprowadzić błądzących na dobrą drogę. Boć w bliźnim nie przeoczać siebie samego, a nawet we wrogu swoim własną kochać naturę, szlachetna to rzecz! Z samą Bożą dobrocią można to porównać! Spotykamy się z tym nierzadko, że najgorsi ludzie zmieniają się w najlepszych: pijący w trzeźwych, okrutnicy w miłosiernych, chciwcy w szczodrych, niepowściągliwi w zachowujących czystość, zabijący w spokojnych.

    Ponieważ zaś sam Pan powiedział: „nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych, ale grzesznych” (Mt. 9, 13; 12, 7; Oz. 6, 6; 1 Tym. 1, 15), nikomu z chrześcijan nie wolno nienawidzić kogokolwiek. Boć na przebaczeniu grzechów opiera się zbawienie. Nie wiemy zaś, jak wartościowymi jeszcze ludźmi może uczynić łaska Ducha Św. tych, z których mądrość przyziemna porobiła nicponiów.

  3. Świętość tedy i dobroć – to znamiona ludu Bożego! Świętym on być powinien, unikając tego, co zakazane, dobrym zaś, czyniąc, co nakazane! Wprawdzie wielka to już rzecz posiadać prawą wiarę i niesfałszowaną naukę; wprawdzie też największej pochwały będą godne takie przymioty, jak opanowanie podniebienia, łagodność w usposobieniu i czystość nieskazitelna. Ale bez miłości zawsze będzie czegoś brakowało wszystkim tym cnotom. Największe zalety charakteru będą bezowocne, jeśli ich miłość nie zrodzi. Dlatego mówi Pan w Ewangelii św. Jana: „Po tym poznają wszyscy, żeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jedni ku drugim” (Jan 13, 35). A w liście tego samego Apostoła czytamy: „Najmilsi! miłujmy się wzajemnie, ponieważ Bóg ]est miłością, i wszelki, co miłuje, z Boga się rodzi i poznaje Boga. Kto zaś nie miłuje, nie zna Boga, ponieważ Bóg jest miłością (1 Jan 4, 7). Dlatego wierni powinni badać swoje sumienie i ścisłemu osądowi najskrytsze nawet swoich serc skłonności. Jeżeli odnajdą owocną miłość bliźniego na dnie duszy własnej, mogą nie wątpić, że Bóg w niej przebywa! By zaś tam z dnia na dzień przestronniej było tak wielkiemu Gościowi, niech ją rozszerzają wytrwale coraz to nowymi uczynkami miłosierdzia. Wszak Bóg jest miłością, a że boskości nie podobna zamknąć w jakichś granicach, więc też i miłości bliźniego nie należy zakładać kresu.
  4. Do szerzenia dobra, tej cnocie właściwego, dnie bieżące nawołują nas w szczególny sposób – chociaż i wszelki inny czas do tego się nadaje. Kto chce bowiem podjąć Paschę Pana, uświęcony na duszy i ciele, winien zabiegać przede wszystkim o ten dar łaski, który zawiera w sobie wszystkie cnoty i pokrywa mnóstwo grzechów (1 Piotr 4, 8). Mając więc obchodzić uroczyście tę tajemnicę Bożej Miłości, wyższą nad wszystko, przez którą Jezus Chrystus zmazał nasze winy, przygotowujmy się do tego już naprzód ofiarami miłosierdzia. Samiśmy go doznali od dobrego Boga, świadczmy je tym, co wobec nas zawinili! W niepamięć tedy puszczajmy krzywdy, nie karzmy za winy, uwalniajmy podwładnych od tego lęku, że czeka ich wciąż odwet za różne uchybienia. Niech opustoszeją więzienia karne i ustaną żałosne jęki przestępców po ciemnych lochach. Kto takich trzyma za jakieś winy, niechaj pamięta, że i sam nie jest bez grzechu! Szczęśliwy, że ma komu przebaczyć, aby w ten sposób i sobie zyskał przebaczenie – nie mając wątpliwości, że przy odmawianiu słów, jakich nas Pan nauczył: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mat. 6, 12), tym rodzajem modlitwy jedna sobie Boskie zmiłowanie.
  5. Następnie w obecnym czasie trzeba się zdobywać na większą niż kiedy indziej wobec biednych i dotkniętych różnymi ułomnościami. Ona to sprawi, że z wielu ust popłyną dzięki do Boga; posilenie przez nas nędzarzy wesprze skuteczność naszych postów. Pan bowiem na dzieło spełnione przez wiernych dla jego ubogich, spogląda tak miłym okiem, jak na żadne inne; w świadczonym przez nas miłosierdziu widzi odbicie własnej miłości. A nie należy się obawiać, że datki na nie łożone, uszczuplą nasze mienie. Sama dobroczynność wielkim jest bogactwem. A tam, gdzie Chrystus i żywi innych i siebie karmić każe, nie może zbraknąć środków do szczodroty 1 (Mat. 25, 40). W całej tej bowiem sprawie działa owa ręka, co łamiąc chleb, zwiększa go i, rozdzielając, mnoży 2. Bez obaw zatem i z radością w sercu niechaj każdy wspomaga wiernych, bo właśnie wtedy największy zysk weźmie, kiedy dla siebie jak najmniej zatrzyma. Stwierdza to św. Paweł w słowach: „Ten co daje nasienie siejącemu, da też chleba na pokarm i rozmnoży nasienie wasze, i przysporzy owoców sprawiedliwości waszej” (2 Kor. 9, 10), w Chrystusie Jezusie, tym Panu naszym, co żyje i króluje z Ojcem i Duchem Św. na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. słowa Leona z Mowy 17, 2: „qui dat, ut habeas, mandat, ut tribuas”.

2

Aluzja do rozmnożenia 5 chlebów. (Jan 6, 5).

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post miłość bliźniego
2021-04-02

Mowa 47 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 210–214.

  1. Najmilsi! Wiadomo, że pośród uroczystości chrześcijańskich tajemnica wielkanocna ma pierwszeństwo przed wszystkimi. Na godny i odpowiedni jej obchód przygotowują nas urządzenia całego roku. Ale największej pobożności wymagają dni obecne. Stawiają nas one, jak sobie uprzytomniamy, przed progiem tej najwznioślejszej tajemnicy Bożego miłosierdzia. Słusznie na ten czas święci Apostołowie z natchnienia Ducha Św. zarządzili większe posty. Przez uczestnictwo w noszeniu Krzyża Chrystusa i my także mamy czynić coś z tego, co On dla nas uczynił. W tym sensie wyraża się Apostoł: „jeżeli z nim razem cierpimy, abyśmy z nim razem i uwielbieni byli” (Rzym. 8, 17). Udział w cierpieniu Pana jest najpewniejszą rękojmią udziału w obiecanej szczęśliwości. Nikomu, najmilsi, warunki czasu nie odmawiają uczestniczenia w tej chwale, wbrew mniemaniu jakoby pokój niezamącony prześladowaniami nie nastręczał sposobności do mężnej cnoty. Pouczające pod tym względem są słowa Apostoła, mówiącego: „wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie, prześladowanie cierpieć będą” (2 Tym. 3, 12), czyli, że nie zabraknie nigdy ucisku prześladowań tam, gdzie nie zabraknie praktykowania pobożności. Sam Pan zaś powiada w swych napomnieniach: „kto nie bierze krzyża swego i nie naśladuje mnie, nie jest mnie godzien” (Mt. 10, 38). Powiedzenie to dotyczy bez wątpienia nie tylko uczniów Chrystusowy, ale i każdego z wiernych z osobna i całego Kościoła. W Apostołach, obecnych wtedy przy nim, cały Kościół posłyszał, co my wychodzi na zbawienie. Jak więc po wszystkie czasy należy żyć pobożnie, tak też po wszystkie czasy należy żyć pobożnie, tak też po wszystkie czasy trzeba krzyż nosić. Słusznie zaś mówi się o „swoim krzyżu”, każdy bowiem dźwiga krzyż swojego rodzaju i rozmiaru. Jedna jest nazwa prześladowania 1, ale nie jeden bywa powód ścierania się, i niebezpieczniejszym, niż otwarty wróg, jest napastnik, działający z zasadzki. Pobożny Hiob, doświadczywszy na przemian dobrej i złej woli na świecie, zbożnie i prawdziwie mawiał: „Czyż nie bojowaniem jest życie człowieka na ziemi?” (Hiob 7, 1). Boć nie same tylko cielesne cierpienia i udręki biją w człowieka wierzącego. I zdrowego na ciele trapi ciężka choroba, gdy zmysłowej żądzy pozwoli siebie rozhartować. Roztropna dusza — gdy „ciało pożąda przeciw duchowi, a duch przeciw ciału” (Gal. 5, 17) — krzyżem Chrystusa odpiera każdy wabik szkodliwych żądz, ponieważ sama przeszyta jest gwoździem wstrzemięźliwości i bojaźnią Bożą (Ps. 118, 120). Ale za swoją niezłomność w dobrem spotka się ona z wrogą postawą u tych, co inaczej, niż ona, myślą, i ulegają podszeptom szatana. Nienawidzą oni po prostu ludzi prawych, ponieważ w zestawieniu z nimi swoją opinię, już zaszarganą złymi obyczajami, tracą jeszcze bardziej. Niegodziwi nie dadzą więc spokoju sprawiedliwym, pijący nie przepuszczą trzeźwym, kłamcy nie zgodzą się nigdy z rzetelnymi, pyszni nie ścierpią łagodnych, butni — skromnych, chciwcy — szczodrą mających rękę. A z tych przeciwieństw tak ostre powstaną tarcia, że choćby one na zewnątrz przycichły, to na dnie dusz pobożnych długo pozostawią niepokój. Sprawdza się tedy, że ci, co „chcą żyć pobożnie w Chrystusie, prześladowanie cierpieć będą” (2 Tym. 3, 12), sprawdza się i to, że przez całe życie bojować musimy (Hiob 7, 1). Już więc na podstawie osobistych doświadczeń każdy wierny winien się uzbrajać krzyżem Chrystusowym, aby był godnym Chrystusa.
  2. Na takich jednak, najmilsi, co bojowaniem zdobywają nagrodę wieczną, chytry szatan zasadza się przede wszystkim w ten sposób, że podkopuje w nich wiarę, nie mogąc od razu zniszczyć ich prawości. Boć na manowce zejdzie każdy, kto da się odwieść od wyznawania prawdy, i z biegiem czasu całkiem w nich się zagubi. Im dalej odbije się od światła katolicyzmu, tym bliższy będzie śmierci 2. I za naszych czasów doznają tego nieoględnie na sobie ci, co z ducha dawno już pogrzebanego i potępionego błędu snują na nowo starą niedorzeczność. Ośmielają się oni zaprzeczać dwojaką naturę Chrystusa 3, jedni, twierdząc, że nie przyjął na siebie prawdziwego ciała, inni, że bóstwo w ciało się w nim obróciło. W ten sposób według Manesa 4 nie byłoby zmartwychwstania, jeśli nie mogło być cierpienia; podług Apolinarisa 5 zaś samo bóstwo Słowa podległoby zmianie, stając się cierpiętliwym. A cóż to jest tak myśleć i tak nauczać lud chrześcijański? Nie jestże to to samo, co burzyć same podstawy naszej religii? Nie jestże to przeczyć, że prawdziwy Syn Boży jest też prawdziwym synem człowieczym?!

    Wszak w Nim jedynie jest zbawienie świata. Tak świadczy zakon, tak poręczają spełnione proroctwa, tak głoszą światu wszystkie figury Starego Testamentu. Nie ma przeto wątpliwości, że owa tajemnica miłosierdzia, często i od dawna oznajmiana, spełniła się w czasie z góry postanowionym. Wprawdzie odkąd „Słowo ciałem się stało” (Jan 1, 14), bóstwo i człowieczeństwo tak się jednoczą w osobie Chrystusa, że obie jego natury działają nierozdzielnie, jednak prawdziwa Ewangelia lubi bardzo często nazywać go „synem człowieczym” 6, głosząc równocześnie, że jest synem Bożym. Omawiając różne rzeczy, bądź człowieczeństwu, bądź boskości własne, pod nazwą syna człowieczego wspomina jedne i drugie, nie rozróżniając 7. Czyni zaś tak dlatego, aby człowiek wierzący, wyznając Boga-Człowieka w Panu naszym Jezusie Chrystusie, narodzonym z Maryi Panny, nie wahał się uznawać tak ludzkiej natury w Bogu, jak boskiej w człowieku, a więc, że i w Słowie jest prawdziwie niskie człowieczeństwo przyjętego, i w ciele prawdziwy majestat Boży przyjmującego.

  3. Niechaj wam, najmilsi, wystarczy to krótkie omówienie Wcielenia Słowa z okazji tego święta wielkanocnego, na które winniśmy się przygotować, oczyszczając serca. Zresztą niejednokrotnieśmy was o nim pouczali. Teraz zaś zwracam waszą uwagę, pobożni słuchacze, na to, czego żąda chwila obecna, zachęcając mianowicie, abyście ten święty i zbawienny post zdobili uczynkami miłości. Ponieważ zaś przede wszystkim starać się należy o przebaczenie grzechów, możecie być pewni, że dostąpicie miłosierdzia, jeżeli sami przebaczycie wszelkie urazy swoim podwładnym. Przystoi bowiem, aby ludy Boże szły na tak wielkie święto z pokojem i pojednaniem w sercach. Jeżeli w te dni nawet sądy publiczne zmniejszają surowość kar i ich wymiar, jakżeż lagodnieć winy serca chrześcijan! Ich powinnością raczej jest starać się usilnie, by nikt nie cierpiał od chłodu i głodu, nikt nie przymierał z nędzy lub marniał z przygnębienia, by nie było skutych w kajdany i zamkniętych W więzieniach. Choćby największe były powody do uraz, człowiek nie tyle ma sobie zaprzątać głowę wielkością cudzej przewiny, ile uprzytomnić sobie, że jest takim samym, jak inni człowiekiem, i że od tego, jak bliźniego osądza, zależy, czy sam dostąpi miłosierdzia u Sędziego-Boga. A „błogosławieni miłosierni” (Mt. 5, 7), ponieważ nad nimi zmiłuje się Bóg, On, co żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Tzn., że różne niebezpieczeństwa, grożące człowiekowi wierzącemu tak od zewnątrz jak od duchowych nieprzyjaciół, Apostoł obejmuje jedną nazwą „prześladowanie”.

2

W innych manuskryptach zamiast „tanto erit morti vicinior”, jak przyjmują w tekście Ballerini, jest „tanto erit tenebris vicinior”.

3

Z dalszego ciągu mowy widać, że autor ma tutaj na myśli Manichejczyków i Apolinarystów. Pierwszych zwalczał Kościół od r. 377. Nauka Apolinarisa połępiona została na soborze Konstantynopolitańskim w 381 r.

4

Podług Manesa Chrystus przyszedł na świat w pozornym ciele, aby świetlne dusze wysłonecznić, budząc w nich w ten sposób świadomość źródła, z jakiego pochodzą. Ich wyzwolenia dokonywa nauka Chrystusa, uzupełniona przez Manesa, podającego się za Parakleta, i jego objawienie. Por. Mowy 16, 4; 22, 6; 24, 4.

5

Naukę Apolinarisa streszcza Leon w Mowie 24, 5, w następujących słowach: „Apolinaris, pozbawiony gruntownego zmysłu wiary, wierzył jednak, że Syn Boży przyjął na siebie naturę rzeczywistego ciała ludzkiego, choć zdaniem jego w ciele tym nie było duszy, ponieważ jej miejsce zajęło bóstwo”.

6

Sama tylko Ewangelia Mateusza 31 razy zowie Syna Bożego „Synem Człowieczym”.

7

Por. Mowę 46, 2.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post herezja
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.