Citatio.pl
2021-02-27

Mowa 43 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 191–196.

  1. Najmilsi! Wzywa nas apostolska nauka, abyśmy „wraz z życiem dawniejszym zwlekli z siebie starego człowieka” (Efez. 4, 22), a święcie się prowadząc, codziennie siebie odnawiali. Mówi nam też Apostoł: „Jesteście Kościołem Boga żywego” (1 Kor. 3, 17). Skoro więc naprawdę domem Bożym jesteśmy i Duch Boży w nas mieszka (1 Kor. 3, 16 i 6, 19), to nieznużenie czuwać powinniśmy nad tym, aby w domku serca naszego nie było nic niegodnego tak wielkiego gościa! Jeżeli w domach, ludzką ręką wznoszonych, chwalimy tę przezorną gospodarkę, co to skrzętnie i zawczasu naprawia każde uszkodzenie budynku, już to powstałe od ulewnych deszczów i gwałtownych wichrów, już to zazwyczaj zębem czasu wyjedzone, z o ileż większą dbałością mamy zabezpieczać dusze własne przed jakimś nieładem i brudem? Co prawda dom nasz nigdy się sam nie ostał, gdyby nie podwalina, jaką pod niego Najwyższy nasz architekt położył; z pewnością też nasze budowanie nie uchroniłoby go od rozwalenia się, gdyby nie stała opieka, jaką nad nim sam budowniczy roztacza. Ponieważ jednak stanowimy rozumne kamienie tej budowli i żywe jej tworzywo, więc Stwórca nasz w ten sposób nas zużywa, że nad naszą własną naprawą mamy współpracować stale razem z nim, prowadzącym roboty. Karnym tedy winien być człowiek wobec działania łaski Bożej, nie wyłamywać się spod niej i nie wyzbywać tego dobra, bez którego dobrym być nie zdoła.

    Kiedy zaś coś wydaje mu się ponad jego siły, lub bardzo trudne w wykonaniu przykazań, niechaj nie liczy na siebie tylko, ale ucieka się pod skrzydła rozkazodawcy. Toć on właśnie dlatego swoją człowiekowi przypisuje wolę, aby w nim i pragnienie wywołać i udzielić żądanej pomocy 1. Dlatego i prorok powiada: „Złóż troskę swoją na Boga, a on cię wyżywi” (Ps. 54, 23). A może kto w swej zarozumiałości uważa siebie za tak niewinnego i tak nieskalanego, że nie potrzebuje zgoła naprawy? Grubo się myli, kto tak o sobie sądzi. Bezdenna to próżność; sprowadza ona widocznie zanik bystrego myślenia w człowieku, co wierzy, że można wyjść zupełnie bez rany z pobojowiska pokus tego życia. Pełno wszędzie niebezpieczeństw i pełno sideł: burzą się w nas namiętności, wabią ułudy, nęcą zyski, przerażają straty, zdradliwym jadem są zaprawne złośliwe języki, a szczerość nie zawsze przemawia przez chwalców. Z jednych zieje nienawiść, z drugich przeziera obłudna czołobitność, tak, że łatwiej nam uniknąć wroga, niż nie natknąć się na fałszywego przyjaciela.

  2. A co dotyczy przyznawania innym zalet, tyle tu jest wahania, tyle kaprysu w ocenie, że choćby najściślej przestrzegać granicy, na której kończy się dobro, a rozpoczyna zło, to jednak i najbardziej przeświadczonemu, że prawą kroczy drogą, zawsze dostaną się jakieś docinki od pomniejszycieli, i nawet temu nie uda się uniknąć przygan od niechętnych, komu sama sprawiedliwość jest przyjacielem. A już gdy człowiek zaprzątnie sobie głowę zmiennością samego losu na tym świecie, ileż przytłoczy go ciemnych zagadek, jak straszne czekają nań błędy z przewrotnych poglądów! Tak, że same przeciwności, stające w poprzek ludzkich zamierzeń, będą mu źródłem rozgoryczeń! Co prawda wszyscy, wierzący głęboko, nie wątpią, że światem wszędzie i zawsze opiekuje się Opatrzność Boża; wiedzą też oni doskonale, że nie od gwiazd 2 — ich wpływ równa się zeru — zależy bieg spraw doczesnych, lecz wszystkim kieruje wola Najwyższego Króla, i to pełnego sprawiedliwości i dobroci, podług słów Pisma św.: „drogi Pańskie — to miłosierdzie i prawda” (Ps. 24, 10). Ale, że nie wszystko na świecie dzieje się tak, jakbyśmy pragnęli, a pod omylnym ludzkich sądów wyrokiem niecnota bierze górę niejednokrotnie nad sprawiedliwością, stąd łatwo się zdarza, że takie zjawiska potrafią zachwiać nawet wielkie dusze, pobudzając je pod swoją pokrywką do niesłusznych szemrań. Nawet mąż tej miary, co prorok Dawid, wyznaje, że taki obrót rzeczy aż wstrząsnął nim do głębi. Oto jak sam o tym mówi: „ugięły się nogi pode mną i niemal stajały mi stopy, bo nie mogłem patrzeć na to, jak złoczyńcy zażywają spokoju” (Ps. 72, 2). Ponieważ jednak niewielu tylko odznacza się tak mężną postawą, żeby stawić czoło wszelkim przeciwnościom, natomiast wielu, i to wierzących, psuje niepowodzenie, a nawet powodzenie, stąd więc wynika potrzeba bardzo starannego leczenia tych ran, jakich słaby człowiek zazwyczaj doznaje.

    Dlatego to właśnie i ja przebiegłem pokrótce te niebezpieczeństwa, od jakich się roi po świecie, żeby wszyscy zrozumieli, jak konieczne jest każdemu odpuszczenie grzechów, jak niezbędne środki naprawy. To samo stwierdza Pismo św. mówiąc: „Któż może się pochwalić, że czyste ma serce, albo, że wolny jest od winy?” (Przyp. 20, 9).

  3. A kiedyż byłoby nam sposobniej uciekać się do lekarstwa łaski Bożej, jak nie teraz, gdy ten powracający okres roku stawia nam znów przed oczy najświętsze momenty z dziejów naszego odkupienia? Na godny ich obchód przygotowujemy się postem 40-dniowym, tak niezmiernie zbawiennym. Boć ten sposób nabywania siły uświęcającej pomaga i niezbędny jest nie tylko tym, co mają dopiero wejście w nowe życie — po chrzcie odrodzenia przez tajemnice śmierci i zmartwychwstania Chrystusa 3 — ale i wszystkim niedawno odrodzonym ludom: tamtym do przyjęcia tego, czego jeszcze nie mają, tym do zachowania tego, co już otrzymali. Powiada Apostoł, że „kto stoi, niech patrzy, aby nie upadł” (1 Kor. 10, 12). Podług tego orzeczenia nikt nie wspiera się na tak silnej podstawie, żeby już nadal nic czynić nie potrzebował dla swego utrwalenia. Korzystajmy przeto, najmilsi, z czcigodnych zwyczajów tego najbardziej zbawiennego czasu i spotęgowanym wysiłkiem oczyszczajmy i wygładzajmy zwierciadła naszych sumień. Mimo bowiem najbardziej czyste i trzeźwe prowadzenie się, życie nasze wchłania nieco ziemskiego pyłu; dusza ludzka, acz na obraz Boży stworzona, nie jest znów tak daleką od dymu próżności, żeby jej blasku nic nie mogło przyćmić i żeby ciągle na nowo nie potrzebowała ogłady. A skoro to ciągłe odnawianie się konieczne jest nawet duszom, bardzo uważającym na siebie, to cóż powiedzieć o tych, co może przez rok cały już to bez troski, już to nawet bardzo niedbale żyli? Czyż przynajmniej teraz nie powinni się o nie postarać? Zwracamy się do nich, upominający z zależną im miłością: nie uspokajajcie się tym, że my (kapłani) nie możemy przejrzeć na wskroś waszych sumień. Dla Bożego oka, ogarniającego jednym spojrzeniem wszystko, nie masz przegród i kryjówek. Nie tylko co się czyni lub myśli, ale co się zamierzy uczynić i pomyśleć, wszystko jest Mu wiadome. Oto jak daleko sięga wiedza Najwyższego Sędziego, oto spojrzenie, przed którym każdy drżeć musi! Przenika ono ciała stałe, otwarte są dla niego największe skrytości:

    ciemne — dlań widne jak dzień,
    nieme — by żywe przemawia;
    milczenie — jest Mu spowiedzią,
    a myśl — bez słów się wyjawia.

    Jeśli Bóg dobry nie zaraz karze za grzechy, nie znaczy to, żeby wolno było lekceważyć sobie Jego cierpliwość, podobnie jeśli dotąd nie poczuło się na sobie Jego gniewu, nie wynika stąd, że się go nie obrażało. Nie długo naszego przebywania na ziemi i krótkotrwała swoboda niemądrych zachceń snadnie zamienić się może na mękę kar wiecznych, jeśli póki czas, nie będą szukać lekarstwa pokuty, tj. dopóki wyrok sprawiedliwości jest jeszcze w zawieszeniu!

  4. Zawczasu tedy spieszmy po zmiłowanie do Boga, każdej chwili gotowego nam dłoń otworzyć (Iz. 30, 18); na godny obchód święta Zmartwychwstania uświęceniem wiary przygotowujmy wszyscy serca. Niech zmięknie w nich surowość, złagodnieje gniewliwe usposobienie i wszyscy wzajemnie przebaczą sobie winy. Nie temu szukać odwetu, kto sam o łaskę błagać potrzebuje! Wszak modląc się codziennie tymi słowy: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12), sami siebie skowamy najtwardszymi więzy, gdybyśmy mieli nie spełnić tego, do czego oświadczamy gotowość. Więc Jeśli się paktu tej świętej modlitwy nie dotrzymywało w pełnym jego zawarowaniu, to przynajmniej teraz niech każdy policzy się ze swoim sumieniem, i, za cenę przebaczenia win innym, uzyska odpuszczenie grzechów własnych; jak to Chrystus Pan mówi: „Jeśli odpuścicie ludziom ich grzechy, odpuści wam też Ojciec wasz Niebieski grzechy wasze” (Mt. b, 14). Nie jest więc trudno każdemu otrzymać, o co prosi, boć od łagodności proszącego zawisł wyrok tego, co rozsądza. Sprawiedliwy to sędzia, ale łaskawie wysłuchuje próśb ludzkich. Nawet sam siebie związał tym prawem, by nie stosować surowości do tych, w których nie znajdzie żądzy zemsty.

    A ponadto ludziom dobrym i łagodnym przystoi jeszcze szczodrota. Wszak nic słuszniejszego, jak żeby człowiek wzorował się na swoim Stwórcy i odpowiednio do swojej zamożności był narzędziem Nieba. Karmić tedy łaknących, przyodziewać nagich, pielęgnować chorych nie jestże to pomoc Boża spełniona przez wyrękę? Nie Pana to łaska ujawnia się w dobroci sługi? Wprawdzie Bóg nie potrzebuje pomocy w sprawowaniu miłosierdzia, ale tak swoją wszechmożność miarkuje, że przez ludzi ludzkiej zaradza biedzie. Słusznie więc Bogu składa się dzięki za wszelkie dobrodziejstwa, gdy jego rękę widzi się w sługach. Właśnie to powiedział Pan uczniom: „tak niechaj świeci światłość wasza przed ludźmi, aby widzieli uczynki wasze dobre i chwalili Ojca waszego, który jest w niebiesiech” (Mt. 5, 16); Ten, co z tymże Ojcem i Duchem Św. żyje i króluje, jako Bóg, na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Por. Mowy 18, 1; 49, 4; 90, 2. Miejsce to bracia Ballerini zaopatrują w swoich uwagach polemiką z poglądami Quesnella (Migne: Patr. Lat., tom. LIV, p. 534 i nast.).

2

Jest to aluzja do czci, oddawanej gwiazdom przez Manichejczyków.

3

Odnosi się to do tych nawróconych, którzy po 40-dniowym noście otrzymywali Chrzest św. w Wielką Sobotę.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-02-26

Mowa 42 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 184–190.

  1. Najmilsi! Czyż mógłbym odpowiedniej rozpocząć — mając przemówić do was na temat Wielkiego a tak świętego postu — niż słowy Apostoła? Chrystus przez Jego usta mówił. Powtarzając więc za nim, co przed chwilą odczytano, powiadam: „oto teraz czas pożądany, oto teraz czas zbawienia” (2 Kor. 6, 2). Acz w ogóle nie ma pory, nieobfitującej w dary niebieskie, i z łaski Boga mamy zawsze dość sposobności, by dostąpić Jego miłosierdzia, teraz jednak w duszy każdego obudzić się powinna większa zabiegliwość o duchowe zyski i ożywić ufność. Powracający dzień odkupienia naszego wzywa nas do pełni naszych zbożnych zadań. Wzniosłą ponad wszystko świętą myśl Męki Pańskiej winniśmy przecież obchodzić i ciałem i duszą. Co prawda tak wielkim, jak ta, tajemnicom należy się od nas stałe oddanie i cześć nieustanna, by w obliczności Bożej chodzić tak, jak przystoi wystąpić na dzień Zmartwychwstania. Ale taką stałość rzadko kto posiada. Gorliwość w człowieku rozluźnia się zazwyczaj z czasem, już to, że ciało ulega znużeniu, już to, że troski dnia powszedniego rozpraszają ją na różne sprawy. Dlatego nawet bardzo oddane Bogu dusze nie zdołają się uchronić od pyłu tego świata. Otóż temu stanowi rzeczy mają zaradzić 40-dniowe ćwiczenia — z opatrznościowego zaiste zrządzenia Bożego ustanowione — i swym zbawiennym działaniem przywrócić czystość sercom: i dobrymi uczynkami je okupić, i wrzątkiem postu wyprać do białego z win popełnionych w innym czasie.
  2. Zaraz tedy na progu tych dni, pełnych tajemnic i poświęconych sprawie odrodzenia przez posty, weźmy sobie, najmilsi, za taką wytyczną, której ściśle wolę naszą podporządkujemy, słowa Apostoła: „Oczyszczajmy się od wszelkiej zmazy ciała i ducha” (2 Kor. 7, 1). Te dwie, zmagające się w nas ze sobą substancje, tak mamy opanować, by duch, sam podając się pod ster Boga, godnie znowu zaznaczał swe panowanie nad ciałem i nim kierował. W ten sposób nie dając nikomu zgorszenia, nie narazimy się na czyjeś oszczercze zarzuty. Bo przyznać trzeba, że niewierni nie bez słuszności mogliby nas szarpać, a nawet z naszej ułomności kuć broń przeciw religii samej, gdyby nasze obyczaje nie były zgodne z zasadą opanowania. Nie na samym bowiem ograniczeniu pokarmów polega istota naszych postów. Na nic się nie zda głodzenie ciała, jeżeli duch nie wyrzeknie się wszelkiej nieprawości, i niepohamowany język nie zaprzestanie oszczerstw. Tak więc należy opanować popęd do odżywiania się, żeby i inne żądze czuły, że ta sama wola nimi powoduje i trzyma je w cuglach. Właśnie teraz jest czas po temu, aby łaskawość i wyrozumiałość, pokój i zgoda opanowały serca nasze. Pozbywszy się całkowicie zmazy grzechów, mamy na stałe utrwalić w sobie cnoty. Teraz dla ludzi pobożnych i silnych charakterem najlepsza pora, by zdobywać nawyknienie w darowywaniu win, wybaczaniu zniewag, zapominaniu krzywdy. Teraz też przed każdą duszą wierną otwiera się pole do ćwiczeń i władania tak zaczepną jak odporną bronią sprawiedliwości 1. Czy więc kogo wysławiać będą, czy starać się poniżyć, dobrze czy źle o nim mówić, mając spokojne sumienie i niezłomną prawość, ani pochwałą nie da on się wzbić w pychę, ani przyganą wtrącić w przygnębienie. Ludzie religijni, najskromniejsze prowadząc życie, nie będą upadać na duchu, nie będą szemrać i biadać; nie smutek bowiem, jeno świętość ma być ich cechą, a ze świętości zawsze wypłynie dla nich pociecha i radość. Nie potrzebują też żywić obaw, że ich zasoby skurczą się, gdy świadczyć będą miłosierdzie. Chrześcijańskie ubóstwo zawsze jest zasobne, boć to, co mu zbywa, niepomiernie przeważa to, czego mu niedostawa. Nie może przecież grozić niedostatek temu, komu dane jest całe swoje dobro widzieć w Panu wszechrzeczy. Niech zatem ci, co pragną dobro świadczyć, nie lękają się, że im zabraknie środków po temu, skoro nawet dwugroszowa ofiarność owej wdowy ewangelicznej tak się wsławiła; a i kubek zimnej wody, bezinteresownie podany, nie pozostanie bez nagrody. Dobre uczynki pobożnych ocenia się miarą włożonego w nie serca. Jeśli zaś miłość w sercu żywie, owoc miłosierdzia pewny! Doświadczyła na sobie tego święta wdowa z Sarepty. Kiedy bowiem głód nawiedził całą krainę, ona całodzienny swój posiłek, — jedyny, jaki jej jeszcze pozostał, — ofiarowała błogosławionemu Eliaszowi, bez ociągania dobywając ze schowka nieco mąki i kilka kropel oliwy. Zrozumiała bowiem, że ważniejsza to sprawa zaspokoić głód Proroka, niż osobistą potrzebę chleba.

    Ale i dla niej nie zabrakło tego, co tak szczerym sercem oddała. Z naczyń bowiem, w zbożnym celu opróżnionych, wytrysnęło dla niej nowe błogosławieństwo. Oto święte zużycie przez nią skromniutkich zasobów nie tylko ich nie uszczupliło, ale sprowadziło obfitość tego, czego wyzbyć się ofiarnie nie zawahała ani na chwilę.

  3. Jestem przeświadczony, iż i w was, najmilsi, jest dobra wola i gotowość do pracy. Nie zapomnijcie jednak na chwilę, że te ćwiczenia wasze są solą w oku szatana, wroga cnót wszelkich. Teraz i on występuje uzbrojony całą siłą swej złośliwości. Pobożnym z ich własnej pobożności mota sieć powikłań. Kogo małodusznością nie zdoła z nóg zwalić, próżną chwałę stara się pokonać. Boć od dobrego postępowania do złej pychy jest jeden krok tylko i nic łatwiejszego jak cnotliwemu wpaść w zarozumiałość. Nad wyraz bo trudna to rzecz, by chwalebnie żyjący nie był wrażliwy na pochwały, chyba że „chlubi się w Panu” (2 Kor. 10, 17) jak mówi Pismo św. Czyjeż jednak postanowienie pozostawi w spokoju i bez zaczepki ów wróg niegodziwy? Czyich to postów nie pokusi się złamać on, co zdradliwych podstępów nie oszczędził samemu Zbawicielowi świata — jak słyszeliśmy z przeczytanego ustępu Ewangelii? Rażony owym postem 40 dni i nocy trwającym, chciał chytrze dociec, komu też Pan zawdzięcza taką wytrzymałość: łasce Bożej czy sobie samemu? „Jeżeli Chrystus jest taką istotą, na jaką jego ciało wskazuje — rozumował — to nie będę potrzebował obawiać się, żeby o nią miały rozbić się moje zwodzicielskie poczynania. Trzeba więc po pierwsze zbadać podstępnie, czy Jezus jest Stwórcą wszechrzeczy: jeżeli tak, to niech pokaże, że potrafi tak przekształcać natury rzeczy materialnych, jak mu się żywnie podoba. Po wtóre — czy pod widzialną osłoną jego ciała tai się Bóstwo: w takim razie bowiem bez najmniejszej trudności będzie np. podróżował po powietrzu, unosząc się razem z ciałem w próżne przestworza”. Ale, gdy Pan, zamiast ujawnić potęgę Bóstwa, wolał podług zasady słuszności przeciwstawiać mu się prawdziwie ludzką naturą, szatan w nią skierował cale ostrze swego szalbierstwa w trzeciej pokusie. „Skoro Jezus — tak sobie szatan obliczał — nie okazuje nadprzyrodzonej siły, to można będzie kusić go żądzą władzy i panowania, i biorąc na lep obietnicy królestw tego świata, doprowadzić aż do oddania pokłonu”.

    Ale Bóg Najmędrszy tak dalece pomieszał szyki sprytnej głowinie szatana, że wróg, zarozumialec, ni mniej ni więcej tylko siebie samego wziął tym (naturą ludzką), co kiedyś był związał, ośmielając się napastować tego, co po to właśnie przyszedł na świat, aby się zań wydać na zabicie.

  4. Podstępów tego to przeciwnika strzeżmy się nie tylko w smakoszostwie, łechcącym podniebienie, ale i w całym postanowieniu wstrzemięźliwości. Boć ten, co umiał zadać śmierć rodzajowi ludzkiemu przez pokarm, potrafi szkodzić nawet przez post. Kiedyś namawiał ludzi tak: bierzcie, co zakazane; teraz zaś przez swoich Manichejczyków — doradza: unikajcie tego, co jest dozwolone. Ta sama przewrotność, chociaż w przeciwne skierowana strony. Zapewne bowiem pożyteczne jest żyć wstrzemięźliwie, przyzwyczaić się do skromnych posiłków i nie gonić za wyszukanymi potrawami. Biada jednak tym, co nauczają, że się, nawet poszcząc, grzeszy. Potępiają oni bowiem samą naturę stworzeń, obrażając przez to ich Stwórcę. Twierdzą, że kto spożywa rzeczy ich zdaniem nie przez Boga, jeno przez diabła stworzone, plami się, a przecież żadna materia na świecie nie jest złą i zło samo nigdzie nie jest wcielone. Z ręki dobrego Stwórcy dobrym wszystko wyszło 2. A jeden jest tylko Stwórca wszechrzeczy, ten, co „uczynił niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest” (Ps. 145, 6; Dz. Ap. 14, 14). Cokolwiek zatem z tych rzeczy nadaje się człowiekowi na pokarm lub napój, jest święte i czyste w swoim rodzaju i pochodzeniu. Tylko nieumiarkowanie i łakomstwo, czyli nadużywanie tych rzeczy upadla, poniża żarłoków i opojów. Sam jednak pokarm i napój jako taki nie może plamić człowieka. „Czystym bowiem, jak mówi Apostoł, wszystko jest czyste, a pokalanym i poganom nic nie ma czystego: Owszem skalane są u nich i umysł i sumienie” (Tyt. 1, 15).
  5. Wy natomiast, najmilsi, święte dzieci waszej matki, Kościoła katolickiego, wychowane w szkole prawdy przez Ducha Świętego, miarkujcie odpowiednio do tego wolność waszą! Wiecie, że dobrą jest rzeczą umieć się powstrzymać nawet od dozwolonych rzeczy. Wtedy zaś, kiedy obowiązuje was ściślejsza wstrzemięźliwość, macie zwracać uwagę na różnicę pokarmów, bądź na ich jakość, bądź na ilość, nigdy zaś nie potępiać samej ich natury. Nie pozwólcie zatem nawet dotknąć się zarazie błędnej nauki tych, co właśnie swoim rodzajem postu najwięcej się plamią „służąc stworzeniu raczej niż Stworzycielowi” (Rzym. 1, 25).

    Boć światłom niebieskim swoją niemądrą wstrzemięźliwość składają w ofierze i na cześć słońca, i księżyca pościć sobie uchwalili pierwszego i drugiego dnia po szabacie. Tą jedną swoją praktyką dopuszczają się naraz dwojakiej winy: bałwochwalstwa i zniewagi; post swój bowiem nakazują po to, aby okazać swoją cześć gwiazdom a pogardę Zmartwychwstaniu naszego Pana. Tajemnice zbawienia ludzkiego w ogóle odrzucają i nie wierzą, żeby Chrystus Pan narodził się w naszej naturze, w prawdziwie ludzkim ciele, żeby cierpiał rzeczywiście, był pogrzebion i zmartwychwstał. Dlatego też dla dnia naszej radości (niedzieli) zaznaczają pogardę smętkiem swojego postu. Chcąc zamaskować swoją niewiarę, poważają się brać udział w naszych zebraniach, aby zaś w czasie udzielania sakramentów niczym się nie zdradzić, w następujący sposób się zachowują: od czasu do czasu niegodnymi usty przyjmują Ciało Pańskie, natomiast zupełnie uchylają się od picia Krwi naszego odkupienia 3. Podajemy wam te rzeczy do wiadomości, pobożni słuchacze, tak po to, abyście takich ludzi łatwo mogli poznać, jak i dlatego: że przyłapanych na świętokradzkiej obłudzie należy powagą kapłańską wyłączać ze świętych obcowania. Przed takimi ludźmi bowiem przewidująco przestrzega Kościół Boży św. Paweł Apostoł, mówiąc: „A proszę was, bracia, abyście uważali na tych, co robią niezgody i zgorszenia nie wedle nauki, której wyście się nauczyli, i od tych odstępujcie. Tacy bowiem Panu naszemu Chrystusowi nie służą, ale brzuchowi swemu: a przez łagodne słowa i pochlebne mowy zwodzą serca niewinnych” (Rzym. 16, 17 i 18).

  6. Zresztą niejednokrotnie już słyszeliście nasze wystąpienia przeciw temu błędowi i dostatecznie uświadomieni jesteście co do obowiązku jego usuwania. Podejmujcie tedy post 40-dniowy w duchu prawdziwej pobożności i poświęcenia. Na uzyskanie bożego miłosierdzia przygotowujcie dusze uczynkami swojego miłosierdzia: Ugaście gniewy, usuńcie zawiść, miłujcie zgodę, prześcigajcie się we wzajemnych usługach, wymagających szczerej pokory. Bądźcie sprawiedliwymi dla niewolników i innych wam podwładnych. Niech nikt z nich nie męczy się w zamknięciu więziennym, albo w okowach 4. Koniec położyć zemstom! Przebaczyć zniewagi, surowość zastąpić łagodnością, gorycz wyrozumieniem, kłótnie pojednaniem! Ktokolwiek teraz zetknie się z nami, niech odczuje, żeśmy skromni, żeśmy uprzejmi, żeśmy pełni dobroci — aby posty nasze Bogu były miłe! Jemu bowiem wtedy dopiero złożymy ofiarę prawdziwej wstrzemięźliwości i rzetelnego oddania, gdy wszelką złość usuniemy z serca. A we wszystkich tych sprawach niechaj nas wspomaga Bóg wszechmogący, jeden w Bóstwie z Synem i Duchem Św., jeden z nimi w majestacie na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

2 Kor. 6, 7: „a dextris et sinistris…”.

2

„Omnia bona bonus auctor instituit”. Por. Ks. Rodz. 1, 31.

3

Manichejczykom nie wolno było używać wina.

4

Por. Mowę 40, 5, i przypis 229.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post manicheizm
2021-02-25

Mowa 41 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 180–183.

  1. Najmilsi! Żyć mądrze i święcie, dążenia swoje i prace skierować ku temu, w czym, jak wiemy, Bóg sprawiedliwy ma upodobanie, to stały nasz obowiązek. Kiedy jednak nadchodzą dni, żywiej nam przed oczy stawiające tajemnice naszego Odkupienia, daleko pilniej też i sumienniej jeszcze powinniśmy zatroszczyć się o oczyszczenie serc swoich i gorliwiej przyłożyć się do ćwiczenia w cnotach. I jeżeli sama tajemnica zbawienia cudowniejsza jest w pewnych swoich momentach niż innych, to i gorliwość nasza niechaj przekracza teraz zwykłą swoją miarę. Im kogo większa czeka uroczystość, tym strojniej niech będzie gotowy na nią wystąpić. Jeśli bowiem przystoi i rzekłbvś religijnej to wygląda, gdy na dzień świąteczny ludzie piękniej się przyodziewają, samą już powierzchownością swoją zdradzają weselszy nastrój ducha, podobnie jeśli dom modlitwy przyozdabiamy wtedy staranniej i okazalej w miarę możności, czyż nie słuszna, by chrześcijanin, ten prawdziwy i żywy „przybytek Boży”, zdobił roztropnie swą duszę? Mając obchodzić tajemnicę swego Odkupienia, azali nie rozejrzy się w sobie najdokładniej, azali nie zadba o to, by duszy jego nie plamił najmniejszy cień grzechu, albo nie szpeciła jej zmarszczka dwoistego serca? Na cóż bowiem zda się polor zewnętrzny, stwarzający pozory dostojeństwa, jeśli człowiek wewnętrzny zbrukany jest błotem niejednego występku? To więc, co zamąca czystość serca i zwierciadło sumienia, to przede wszystkim należy wywabić starannie i że tak powiem wygładzić 1. Sumienie swoje niech każdy z osobna roztrząśnie i postawi j siebie przed własny osąd. Niech przypatrzy się więc naprzód, co kryje się w głębi jego serca: czy jest tam ów pokój, jaki daje Chrystus (Jan 14, 27), czy przeciwnie, wre w nim walka namiętności z dążeniami ducha? Następnie, czy nie pogardza wszystkim, co maluczkie, pnąc się nazbyt wysoko? Czy nie zasmakował w niegodziwym zysku, jedyne upodobanie znajdując w powiększaniu swojej własności bez końca i miary? Czy wreszcie nie trawi go zgryzota na widok powodzenia sprzyjającego sąsiadowi, nieszczęście zaś wroga nie napawa go uciechą? Gdyby przypadkiem ani śladu tych namiętności w sobie nie odkrył, to jeszcze niechaj się przyjrzy w szczerości ducha, jakie to zazwyczaj nawiedzają go myśli? Czy nie oddaje się próżnym marzeniom, albo czy szybko odwraca serce od tego, co mu pochlebia z jego własną szkodą? Boć całkiem nie podlegać złudzeniom i zupełnie nie odczuwać namiętności, nie jest nam dane w tym życiu.

    Życie ludzkie całe jest pokusą (Hiob. 7, 1). Ulegnie jej każdy, co nie jest w obronnym pogotowiu. Zarozumiałością byłoby wyobrażać sobie, że to tak łatwo jest uniknąć grzechu. Grzeszna byłaby już sama taka zarozumiałość, podług słów św. Jana Apostoła: „Jeślibyśmy rzekli, że nie mamy grzechu, sami siebie zwodzimy i prawdy w nas nie masz” (1 Jan 1, 8).

  2. Niechaj więc nikt się nie łudzi i nie zwodzi siebie! Nikomu też niechaj się nie wydaje, że czyste jego serce zabezpiecza go całkowicie od wszelkich pokus. Boć ów kusiciel tylko czyha i właśnie najpodstępniej godzi na ostre w tych, co w jego oczach najpilniej unikają grzechu. Czyżby on bowiem mógł komuś oszczędzić swych zasadzek? On, co poważył się samego Pana Majestatu wziąć na swą zdradziecką próbę? Widział przecież, że Pan Jezus, przyjmując chrzest, pokorą swoją podeptał jego pychę; zrozumiał też dobrze, że post 40-dniowy i pożądliwość cielesna wyłączają się całkowicie wzajemnie. Mimo wszystko zły duch nie zwątpił w skuteczność swych złośliwych sztuczek. Przekonany o prawdziwym jego człowieczeństwie tak dalece stawiał na zmienność ludzkiej natury, że jednak liczył na możliwość doprowadzenia go do grzechu. Jeżeli więc szatan nie zaniechał próby usidlenia zdradliwym podstępem samego Pana i Zbawiciela naszego, o ileż bardziej będzie liczył na pokonanie nas, słabych? Tym nienawistniej zaś i zajadlej będzie nas ścigał, że wyrzekliśmy się go na chrzcie, że z istot, podległych jego panowaniu, staliśmy się „nowym stworzeniem”, odrodzonym w Bogu. Póki życia w naszym ciele, prawróg nasz nigdzie nie zaprzestanie zakładać obieży grzechowych; najbardziej zaś wtedy będzie się srożył przeciw „członkom Chrystusa”, kiedy oni mają obchodzić najświętsze tajemnice. Słusznie tedy nauka natchniona przez Ducha Św. w ten sposób wychowuje lud chrześcijański, że wszystkim i każdemu z osobna każe przygotowywać się do święta Paschy 40-dniową wstrzemięźliwością. Już ta własność postu, że oczyszcza człowieka, pociąga nas swym zbawiennym działaniem i zniewala do zamiłowania w wytkniętej pracy nad opanowaniem siebie. Im bowiem świętszym życiem w tych dniach będzie się kto mógł wykazać, tym bardziej oddanym czcicielem Paschy Pana znaleziony będzie.
  3. A przeto w okresie świętych postów pełnijmy obfitszą miarą uczynki miłosierdzia. Czyńmy dobrze wszystkim a zwłaszcza tym, którzy jednej wiary są z nami (Gal. 6, 10) I rozdawanie jałmużny wzorujemy na dobroci Ojca Niebieskiego; a „sprawia On, że słońce jego wschodzi na dobrych i złych, i spuszcza deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Mt. 5, 45). Choć więc naszym obowiązkiem jest wspierać przede wszystkim biedotę wśród wiernych, to jednak i niedoli tych współczuć należy, co jeszcze nie otrzymali Ewangelii. Boć we wszystkich powinniśmy miłować to, co nas jednoczy tj. wspólną nam naturę. Ta wspólnota ma nas dobrze usposobić nawet wobec tych, co w jakiejkolwiek służebnej zależności od nas pozostają, zwłaszcza zaś, gdy odrodzeni są tą samą łaską i odkupieni tą samą ceną krwi Chrystusowej. Boć i to mamy z nimi wspólne, że stworzeni jesteśmy na obraz i podobieństwo Boże. Nie różnią się oni od nas pochodzeniem krwi, nie różnią się też odrodzeniem duchowym. Ten sam Duch Św. ich i nas uświęca, w tej samej wierze żyjemy, do tych samych garniemy się sakramentów. A nie lekceważmy sobie tej jedności jakby jakiegoś drobiazgu bezwartościowego; taka wspólnota to nie mała rzecz! Już sama ta myśl, że korzystamy z usług i poddaństwa tych, z którymi razem podzielamy poddaństwo i służbę u jednego Pana, winna łagodząco wpływać na całe nasze zachowanie wobec nich! Gdyby więc nawet ciężko ci lub owi pośród nich obrazili swych panów, niechże w tych dniach pojednania otrzymają przebaczenie! Niech zmiłowanie zastąpi surowość, przebaczenie usunie mściwość. Wszystkich zwolnić należy spod straży, nikogo nie zatrzymywać pod kluczem! Boć ten tylko może liczyć u Boga na odpuszczenie grzechów własnych, kto innym ich winy odpuści. To jest właśnie warunek, pod którym Bóg swoje miłosierdzie przyrzekł (Mat. 6, 13—78, 35). Niech zgasną tedy zarzewia niezgody i starte będą ościenie nieprzyjaźni, niech ustąpi zawiść, zniknie zawziętość! Natomiast wszystkich „członków Chrystusa” (I Kor. 6, 15) obejmie jedna związka miłości: „Błogosławieni bowiem pokój czyniący; oni synami Bożymi nazwani będą” (Mt. 5, 9). Nie tylko „synami”, ale „dziedzicami”, i to „współdziedzicami” tego Chrystusa (Rzym, 8, 17), który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Przenośnia wzięta tu jest ze zwierciadła, wykonywanego u starożytnych z miedzi i cynku.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
2021-02-20

Mowa 40 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 174–179.

  1. Najmilsi! Wprawdzie już sam powrót okresu przedwielkanocnego ustalonego prawem, przynosi nam ten nakaz, abyśmy pościli przez dni 40; ale i naszą powinnością jest dodać zachętę. Za łaską Pana nie będzie ona ani bez pożytku dla ospałych, ani uciążliwą dla gorliwych. Boć skoro te dni w szczególniejszy sposób przeznaczone są na spotęgowanie sumienności w pełnieniu zadania religijnego, jestem święcie przekonany, że nie masz między wami takiego, co by z radością nie przyjął pobudki do dobrego dziela. — Zmienna jest natura nasza, dopóki pozostaje pod władzą śmierci; chociażby ona osiągnęła najwyższe jakich cnót szczyty, zawsze jednak już to upaść może, już to podnieść się jeszcze wyżej. Jest to nawet cechą rzetelnej sprawiedliwości doskonałych, że nigdy nie uważają oni siebie za już doskonałych; gdyby bowiem spuścili z oczu cel niedokończonej jeszcze pielgrzymki ziemskiej, mogliby snadnie właśnie wtedy narazić się na niebezpieczeństwo upadku, kiedy ustali w dążeniu do postępu. Ponieważ nikt z nas, najmilsi, nie jest tak doskonały i święty, żeby nie mógł coraz więcej doskonalić się i uświęcać, wszyscy przeto w ogóle, bez względu na różnice stopni i na jakość zasług, od już zdobytych do jeszcze nieosiągniętych biegnijmy ze zbożną zachłannością; wychodźmy ciągle naprzód koniecznym zwiększeniem dobrych czynów poza już sobie przyswojoną miarę. Kto w tych zwłaszcza dniach nie okaże większej gorliwości w służbie Bożej, ten widocznie niezbyt jest religijnym w innym czasie.
  2. W porę tedy ozwały się dla uszu naszych te słowa Apostoła, dopiero co przeczytane z jego przepowiadania: — „oto teraz czas pożądany, oto teraz dzień zbawienia” (2 Kor. 6, 2). Czyż bowiem może być coś nad ten czas bardziej godne pożądania i od tych dni zbawienniejsze, kiedy wypowiada się walkę błędom, a wzrasta we wszystkich cnotach? Zawsześ co prawda, duszo chrześcijańska, winna była mieć się na baczności wobec wroga twego zbawienia i udaremniać jego zasadzki. Teraz jednak jeszcze więcej strzec się musisz i działać przezorniej, bo i nieprzyjaciel twój sroższą teraz pała nienawiścią. Toć teraz właśnie po całym świecie wytrąca się mu z ręki berło zadawnionego panowania i odbiera niezliczony „sprzęt zdobyczny”. Całe gromady wszelkiej narodowości i języka wyrzekają się straszliwego łupieżcy. Po wszystkiej ziemi tysiące tysięcy ludzi przygotowuje się do odrodzenią w Chrystusie; nie masz już takiego stanu, co by nie powstawał przeciw jego tyranii. Ze zbliżaniem się zaś tego dnia, w którym oni mają stać się „nowym stworzeniem”, wyrzuca się z nich precz władającego nimi ducha złości 1. Zgrzyta więc nienawistnie pozbawiony łupu niegodziwiec i stara się powetować sobie nowym zyskiem prawo, jakie mu się z rąk wymyka. Niezmordowanie i bez wytchnienia poluje na owieczki, niebacznie oddalające się od świętej owczarni, starając się na stromych zboczach rozkoszy i urwiskach rozwiązłości doprowadzić je do zguby. Rozognia gniewy, syci zawiści, zaostrza pożądliwości, wyszydza wstrzemięźliwych, łechce podniebienia smakoszów.
  3. Czyż taki bowiem nie śmiałby kogo zaczepić — on, co do samego Pana naszego, Jezusa Chrystusa, ważył się przystąpić, próbując swych podstępów? Opowiadanie ewangeliczne jasno nam przedstawiło 2, że Zbawiciel nasz, Bóg prawdziwy, po 40 dniach i nocach poszczenia, zaczął łaknąć odczuwając głód, podobnie jak my, słabe istoty. Chciał w ten sposób okazać też w pełni prawdziwe swoje człowieczeństwo, z góry zapobiegając wszelkim co do tego bezbożnym mniemaniom i błędom.

    Wtedy szatan ucieszył się, że znalazł w nim oznaki natury, podległej cierpieniu i śmierci, że zaś najbardziej obawiał się mocy Pana, potęgę jego wystawił na próbę, mówiąc: „jeśliś jest Synem Bożym, rozkaż, aby te kamienie stały się chlebem* (Mt. 4, 3). Wszechmogący mógł oczywiście jego żądanie spełnić, boć zapewne nic łatwiejszego, jak żeby na rozkaz Stworzyciela wszelkie stworzenie przybierało taką postać, jakiej On sobie życzy; tak było np. na owych godach małżeńskich: skoro tylko zechciał, przemienił wodę w wino (Jan 2, 1). Ale tutaj postanowieniom Pańskim, powziętym dla naszego zbawienia, przystało raczej udaremnić chytrość rozpysznionego wroga nie tyle siłą Bóstwa, co tajemnicą pokory. Po przepędzeniu zaś szatana, kiedy wszystkie fortele zwodziciela spełzły na niczym, „przystąpili do Pana i służyli Mu aniołowie" (Mt. 4, 11). Wśród podstępnych nagabywań szatańskich miała się okazać szczerze ludzka natura, w usługiwaniu zaś świętych aniołów ujawnić bóstwo tego, co i rzeczywistym człowiekiem i prawdziwym jest Bogiem. Niech zadrżą tedy synowie i wychowankowie szatana, ci, co to będąc jadu wężowego pełni, uwodzą ludzi prostodusznych! Przeczą oni temu, że w Chrystusie były rzeczywiście obie prawdziwe natury, odzierając w nim albo Boga z człowieczeństwa 2, albo człowieka z bóstwa 3. A przecież jeden i drugi fałsz ich twierdzenia rozbija się tak oczywiście o dowód tych jednoczesnych zdarzeń: odczuwanie głodu cielesnego okazało dobitnie pełną ludzką naturę, usługiwanie zaś aniołów ujawniło pełne bóstwo.

  4. Najmilsi, pouczył nas Zbawiciel, że „nie samym chlebem żyje człowiek, ale i wszelkim słowem Bożym” (Łk. 4, 4; Mt. 4, 4; Dt. 8, 3). Słuszna przeto, aby lud chrześcijański więcej tęsknił za pokarmem słowa Bożego niż za dosytem chleba. Ochotnym i radosnym sercem rozpoczyńajmy ten uroczysty post w duchu wiary. Obchodźmy go nie jałową głodówką, do jakiej zmusza nas nierzadko już to jakieś niedomaganie fizyczne, już to niesmak przesytu — jeno szczodrą wolą czynienia dobrze. — Bądźmy jednymi z tych, co o których sama Prawda powiada: „błogosławieni ci, co łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt. 5, 6). Zasmakujemy w uczynkach miłosierdzia. Nasycajmy się pokarmem, odżywiającym na wieczność! Nakarmienie ubogich z darów naszych oto niech będzie nasza przyjemność; przyodzianie nagich niezbędną im odzieżą — oto radość nasza! Dajmy odczuć nasze ludzkie współczucie chorym, przykutym do łoża boleści, niedołężnym kalekom, znękanym wygnańcom, opuszczonym sierotom, w smutku i troskach pogrążonym wdowom. By zaradzić ich wszystkim potrzebom, winien każdy wnosić cząstkę własną, swojej dobrej woli. Kto wielkie ma serce, temu środków nie zabraknie nigdy! Boć nie od wielkości majątku zawisła miara współczucia i miłości bliźniego. W dobrą wolę bogaty nawet przy małych zasobach potrafi się zasłużyć. — Zapewne nakład bogatych większy będzie niż mniej zamożnych, ale owoc z ich uprawy nie będzie się różnił, jeśli z jednakową pielęgnowany jest miłością.
  5. Istnieją jednak także, najmilsi, inne korony cnót wspaniałych, po które w tej tak sposobnej do pełnienia dobrych uczynków dobie sięgać można nawet bez uszczuplenia spichrzów i bez ofiar pieniężnych: poskromić np. własną swawolę, wyrzec się pijaństwa, ująć żądze cielesne w karby czystości; albo też przekuć zawiść na miłość, pojednać się z wrogiem, opanować spokojem swoją popędliwość i wyrozumiale darować krzywdę; albo wreszcie taki wdrożyć obyczaj między chlebodawcami a służbą, żeby pierwsi nie dawali odczuwać dotkliwie swej władzy, druga natomiast sama z siebie powolniejsza była rozkazom. Oto jest postępowanie jednające nam miłosierdzie Boże i przebaczenie grzechów, oto przygótowanie do zbożnego obchodu chwalebnej uroczystości Zmartwychwstania. Przykładem takiego zachowania, uświęconym dawną już tradycją, świecą nam sami pobożni cesarze rzymskiego imperium. Skłaniają oni pokornie swą władzę i majestat w hołdzie przed tajemnicą Męki i Zmartwychwstania Pańskiego. — Łagodząc surowość swoich ustaw, uwalniają z kajdan wielu ciężkich przestępców 4. — Łaskawość ich, wzorowana w tej porze zmiłowań Pańskich na Niebios dobroci, to hasło do ubiegania się o nią dla wszystkich. Niech tedy i narody chrześcijańskie idą w ślady swych władców i do łaskawości w swym życiu domowym pobudzają się królewskimi przykłady! Nie godzi się bowiem, aby prywatny wymiar sprawiedliwości był surowszy niż publiczny. (Raźno zatem do dzieła!) Niech będą winy odpuszczone i prysną kajdany niewoli, urazy do cna wymazane, a żądza zemsty precz wyklęta! Łaska Boża i łaskawość ludzi sprawi, że wszyscy — wszyscy jak jeden mąż, wejdą w progi uroczystych świąt rozradowanym, wolnym od win sercem! Przez tego Para naszego, Jezusa Chrystusa, który z Ojcem i z Duchem Świętym żyje i króluje, jako Bóg w wieczności nieskończonej. Amen.

Footnotes:

1

W pierwszych wiekach chrześcijaństwa nawróconym do wiary i dostateczne przygotowanym udzielano Chrztu św. w Wielką Sobote.

2

Mt. 4, 1—11. Tę samą perykopę ewangeliczną czyta do dzisiaj Kościół na niedziele pierwszą Postu.

3

Tak uczyli psilantropiści (Cerynt, Artemon) i Nestoriusz.

4

Por. rozporządzenie Walentyniana z r. 385: „Ubi primum dies paschalis exstiterit, nullum teneat carcer inclusum, omnium vincula dissolvantur” (Ccd. Iust.: De episcopali audientia, lib. I, ut. 4). Por. też Cod. Theod, lib. IX, tit. 28: „De indulgentiis criminum”.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post herezja
2021-02-19

Mowa 39 na Wielki Post – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 169–174.

  1. Naród żydowski z wszystkimi pokoleniami Izraela — znalazł się kiedyś dla grzechów swoich i obrazy Boga pod ciężkim jarzmem Filistynów (por. Ks. Sędziów 10, 7…). Historia święta świadczy, że chcąc pokonać nieprzyjaciół, odradzał siły ducha i ciała nałożonym sobie postem (por. 1 Król. 7, 6…). Zrozumiał bowiem, że na tę ciężką i twardą niewolę zasłużył sobie zaniedbaniem przykazań bożych i zepsuciem obyczajów i że próżne będą jego porywy orężne, jeśli naprzód nie zwalczy własnych błędów. Uciekł się wtedy do surowego środka umartwienia i nałożył sobie wstrzemięźliwość od pokarmów i napojów. By wrogów pokonać, naprzód w sobie przezwyciężył chuć obżarstwa. Skutek zaś tego był taki, że srodzy przeciwnicy i okrutni władcy musieli ulec niedojadającym, tym, których przedtem, pogrążonych w dosycie, ujarzmili.

    I my, najmilsi, my, co przeżywamy wiele przeciwności i wojen, stosujmy do siebie podobne leczenie, skoro podobnie zaradzić sobie chcemy. Boć nasza dola niczym prawie nie różni się od ich sprawy: ich napastowali wrogowie zewnętrzni, nas przede wszystkim duchowi. Jeżeli tych zwalczymy, naprawiając za łaską Bożą własne obyczaje — ulegnie nam także siła wrogów zewnętrznych. Poprawa nasza odbierze im tę przewagę, która ciąży nad nami nie tyle z ich zasługi, ile z winy naszej.

  2. Skoro tedy wiemy, najmilsi, że prócz zwycięstwa nad sobą nie ma dla nas innej drogi do pokonania nieprzyjaciół, jednajmy sobie pomoc niebieską zachowaniem przykazań Bożych, abyśmy zdolni byli zwalczyć wszystkich wrogów naszych. Ileż to walki toczy się w nas samych! „Ciało pożąda przeciw duchowi, a duch przeciw ciału” (Gal. 5, 17). Jeśli w rozterce tej biorą górę żądze cielesne, dusza traci własną godność. Gdy ona, której rządzić przystało, idzie w niewolę, nieobliczalne wynikają stąd szkody. Jeśli natomiast duch, powolny swemu boskiemu rządcy, jedynie w niebieskich darach widzi swe szczęście, depce zaś powaby ziemskich rozkoszy i nie pozwala grzechowi panować w swej śmiertelnej powłoce cielesnej, to rozum dzierży wtedy kierownicze wodze i żadna ułuda nie podkopie jego obronnych szańców. Gdy ciało powolne jest duchowi, a duchem Bóg steruje, prawdziwy pokój i prawdziwa wolność stają się udziałem człowieka. Co prawda w każdym czasie takie usposobienie ducha jest zbawienne: zawsze czujnych wrogów nieustanną pokonywa się gotowością. Teraz jednak należy wzmocnić i gorliwość, i bystrą ostrożność, kiedy i przeciwnicy najwyszukańsze stosują podstępy.

    Wiedząc, że nastają święte dni Wielkiego Postu i że przez jego zachowanie odpokutowuje się wszystkie przeszłe lenistwa i dostępuje odpuszczenia zaniedbań, wytężają oni całą swą złośliwość, aby ci, co mają święcić Wielkanoc, bodaj w czymś jednym nie byli czyści, i aby to, co winno wyjednać przebaczenie, było im okazją nowej obrazy Boga.

  3. Wstępując w okres 40-dniowego postu, a więc gorliwszej służby Bożej, sposobmy dusze nasze do walki z pokusami, rozpoczynamy bowiem bój o świętą sprawę. Pamiętajmy przede wszystkim, że im gorliwiej dbać będziemy o zbawienie, tym silniej będą uderzać na nas przeciwnicy. Ale od przeciwników mocniejszy jest ten, co „mieszka między nami”. Siła nasza z niego, jego mocy ufamy! Wszak dlatego pozwolił Pan wwieść siebie na pokuszenie, abyśmy pomocą Jego wspierani wzorowali się na Jego przykładzie. Pokonał on przeciwnika, jak słyszeliście (z Ewangelii Mt. 4, 1—2) — nie tylko swoją mocą potężną, ale świadectwami Zakonu. W ten sposób chciał podnieść czynnik ludzki, a wrogi mu zgnębić tym mocniej, że nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego doznał klęski, jak gdyby już nie tyle od Boga, co od człowieka. Podjął on walkę onego czasu, abyśmy ją podejmowali po wsze czasy; zwyciężył, aby nam dać przykład, jak zwyciężać mamy. Nie masz bowiem, najmilsi, zahartowanej cnoty bez ognia pokus, wiary bez probierza, walki bez wroga, zwycięstwa bez starcia się!

    Życie nasze na ziemi roi się od zasadzek i pełne jest potyczek. Kto nie chce wpaść w pierwsze, musi czuwać, kto chce wyjść zwycięsko z drugich, musi podjąć walkę. Dlatego ów wielki mędrzec, Salomon, powiada: „Synu, przystępując do służby Bożej, przygotuj duszę swą na pokusę” 1. Mąż ten, mądrości Bożej pełen, rozumiał, że nie masz zbożnej gorliwości bez ciężkiej walki. Widząc zaś jej niebezpieczeństwa, przestrzega przed nimi bojownika; nieuświadomionego bowiem łatwiej byłoby zranić nacierającemu.

  4. Toteż my, najmilsi, wychowani w świetle boskiej nauki, idziemy obecnie w bój, zdając sobie sprawę z tego, jakie czekają nas zapasy. Posłuchajmy, co mówi Apostoł: „Bojowanie nasze nie jest przeciwko ciału i krwi, ale przeciw książętom i władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchownym złościom tego podniebia” (Efez. 6, 12). Nie zapominajmy, że ci wrogowie nasi uważają wszystko, co dla naszego zbawienia staramy się czynić, za atak przeciwko sobie. Boć między nami i nimi istnieje zastarzała przepaść, powstała z zarzewia diabelskiej zawiści o to, że oni postradali te dobra, których my stajemy się uczestnikami za łaską Bożą. Stąd nasze usprawiedliwienie jest dla nich prawdziwą męką. Nasze podnoszenie się to ich klęska, nasz powrót do zdrowia to ich choroba. Co dla nas lekiem, dla nich ciosem, gojenie się blizn naszych im zadaje rany. „Stójcież tedy”, najmilsi, jak mówi Apostoł, „przepasawszy biodra wasze prawdą i obuwszy nogi w gotowość ewangelii pokoju, a do tego wszystkiego ujmijcie tarczę wiary, którą byście mogli zgasić wszystkie strzały ogniste złośnika. Weźmijcie też przyłbicę zbawienia i miecz ducha, którym jest słowo Boże” (Efez. 6, 14). Oto, najmilsi, w jak potężną zbroję, w jak niezrównane środki obronne zaopatrzył nas wódz tylu triumfami znamienity i niezwyciężony mistrz chrześcijańskiego bojowania. Przepasał nam biodra rycerskim pasem czystości, obuł nogi rzemieniem pokoju; boć nieprzepasany żołnierz szybko ulega wabikowi wszeteczeństwa, a nieobutego snadnie może wąż ukąsić. Puklerz wiary dał dla osłony całego ciała, na głowę włożył przyłbicę zbawienia, prawicę w miecz tj. w słowo rzetelnej prawdy zaopatrzył. W ten sposób duchowy walecznik nie tylko zabezpieczony jest od razów, ale też sam może razić przeciwnika.
  5. Ufni więc, najmilsi, w taką zbroję, dziarsko i bez trwogi stawajmy w czekające nas szranki. Nie upatrujmy jedynego celu tych postnych zawodów w powstrzymywaniu się od pokarmów. Nie dość jest wycieńczać ciało, nie zasilając jednocześnie ducha. Trapiąc nieco „zewnętrznego człowieka”, należy odżywiać „wewnętrznego”; uszczuplając sytość ciała, krzepić ducha dosytem niebieskim. Niech każdy chrześcijanin wejdzie w siebie i ściśle roztrząśnie tajniki swego serca.

    Niech sprawdzi, czy nie tkwi w nim jakaś uraza, nie zagnieździła się chciwość. Czystością niechaj wyżenie wszelką niewstrzemięźliwość i światłem szczerości tropi zakamarki obłudy; z nadętej pychy niech otęchnie co prędzej, od gniewnej zawziętości opamięta się, strzały szkodnictwa połamie, język zazdrosny okiełza. Niechaj ustaną zemsty i w niepamięć pójdą zniewagi. Słowem, „wszelki szczep, którego nie szczepił Ojciec Niebieski, niech będzie wykorzeniony” (Mt. 15, 13).

    Wtedy bowiem ziarna cnót znajdą w nas żyzną glebę, gdy z serca wyrwiemy wszelkie chwasty świata. Jeśli więc kto pałał zemstą, wtrącił kogo do więzienia lub wziął w kajdany niewoli, niechaj go zwolni co prędzej, nie tylko gdyby ten niewinnie cierpiał, ale nawet gdyby zdawał się zasługiwać na karę. Wtedy śmiało będzie mógł powtarzać słowa modlitwy Pańskiej: „Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt. 6, 12). Ze wszystkich prośbę tę w szczególniejszy sposób Pan kładzie nam na serce, tak jakby od spełnienia zawartego w niej warunku wysłuchanie całej modlitwy zależało. „Bo jeśli — dodaje — odpuścicie ludziom ich grzechy, odpuści też Ojciec wasz Niebieski grzechy wasze. Lecz jeśli nie odpuścicie ludziom, ani Ojciec wasz nie odpuści grzechów waszych” (Mt. 6, 14).

  6. A więc, najmilsi, pomni na własną słabość — boć tak łatwo w przeróżne grzechy upadamy — nie lekceważmy sobie tego wspaniałego środka i przeprowadzenia tak skutecznej kuracji ran naszych. Bądźmy wyrozumiali, chcąc, aby dla nas miano wyrozumienie! Przebaczajmy, ponieważ sami potrzebujemy przebaczenia! Nie pragnijmy pomsty, gdy sami błagamy o litość! Nie bądźmy głusi na jęki nędzarzy! Potrzebującym miłosierdzia śpieszmy z ochotną pomocą, abyśmy dostąpili miłosierdzia w dzień sądu! Kto takie udoskonalenie będzie gorliwie zdobywał sobie za łaską Bożą, ten spełni post sumiennie. Wolny od kwasu starej złości, w przaśnikach szczerości i prawdy (l1 Kor. 5, 8), będzie obchodził błogosławioną Wielkanoc. Poprzez odnowioną jego duszę popłynie godnie radość życia z tajemnicy zbawienia ludzkiego. Przez Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Footnotes:

1

Ekl. 2, 1. Por. 2 Tym. 3, 12. Nie Salomon zatem, jeno syn Syracha z Jerozolimy jest autorem tego powiedzenia. Napisał on swoją księgę pt. „Meschalim”, tj. Powiedzenia, sentencje. Ok. r. 200 przed Chr.

Tags: św Leon Wielki Wielki Post post
Pozostałe wpisy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.