Citatio.pl
2020-03-22

Św. Ubalda Biskupa

Żył z około roku Pańskiego 1160.

Święty Ubald urodził się we Włoszech, w prowincyi Spoletańskiéj, w mieście Gubio, około roku Pańskiego 1084. Pochodził ze starożytnéj i znakomitéj rodziny. Straciwszy ojca w dzieciństwie, oddany został w opiekę stryja, człowieka bardzo pobożnego, który w pierwszych latach trudniąc się sam jego wychowaniem, późniéj umieścił go w konwikcie, przy kościele świętego Maryana, przez kanoników regularnych utrzymywanym. Bystremi obdarzony zdolnościami, wielki uczynił postęp w naukach, odznaczając się obok tego, coraz gorętszą pobożnością. Lecz zakład w którym się znajdował, był bardzo źle prowadzony, i młody Ubald, najskromniéj w domu wychowany, był tam na wielkie narażony niebezpieczeństwa. To spowodowało stryja, iż go ztamtąd przeniósł do innego zakładu szkolnego będącego przy kościele świętego Sekunda, gdzie wyższe nauki świetnie ukończył.

Były to czasy wielkiego zepsucia obyczajów. Wszakże Ubald wyniosłszy z domu pobożne wychowanie, a szczególnie wsparty opieką Matki Bożéj, do któréj miał wielkie nabożeństwo, stanowił rzadki, wśród rozpustnéj młodzieży z którą się wychował, wyjątek. Doszedłszy do lat dojrzałych, aby się tém lepiéj na drodze wyższéj pobożności, utwierdzić, uczynił ślub dozgonnéj czystości.

Świątobliwość jaką już wtedy jaśniał, wyższe wykształcenie i biegłość w naukach, którym się z upodobaniem oddawał, zwróciły na niego uwagę jego Biskupa, świętego Grameryana. Ten skłonił go do wstąpienia do stanu duchownego, i po wyświęceniu na kapłaństwo, w krótkim czasie uczynił go Przeorem zgromadzenia kanoników świętego Maryana, w których właśnie zakładzie Ubald pobierał pierwsze nauki.

Zgromadzenie to, którego w tak młodym będąc wieku, został nasz Święty przełożonym, od lat kilku w wielkiém żyło rozwolnieniu. Nie było tam ani śladu karności zakonnéj, i prawie każdy z należących do niego, wiódł życie gorszące. Ubald srodze nad tém bolał. Dzień i noc modlił się, prosząc Boga o nawrócenie jego braci, a chociaż widząc ich tak zepsutych iż żadne z jego strony upomnienia skutkować by nie mogły, przykładem tylko świątobliwego życia własnego ich nauczał — przewrótni ci ludzie znienawidzili go od razu, i wszelkich dokładali środków. aby go przywieść do zrzeczenia się przełożeństwa. Lecz święty Ubald nie zrażał się niczém. Zaczął od tego, iż najłagodniejszém postępowaniem i wielką miłością, z jaką był dla wszystkich, pozyskał serca trzech kanoników, mniéj od innych od ducha swojego powołania odbiegłych. Z nimi zaczął prowadzić życie ściśléj zakonne, co do wspólności mieszkania, odzienia, stołu i pacierzy kapłańskich, które w chórze odmawiali. Dowiedziawszy się przytém, o świeżo założoném podobnémże Zgromadzeniu kanoników regularnych około miasta Rawenny, a odznaczającym się ścisłą zakonnością, udał się tam sługa Boży, i parę miesięcy spędził, aby się przejąć duchem i zwyczajem tego wzorowego klasztoru. Wróciwszy do własnego, wprowadził w nim tęż samę karność, i Pan Bóg tak mu pobłogosławił, że w krótkim czasie, wszyscy jego podwładni, ujęci w końcu słodyczą, pokorą i miłością przełożonego, poddali się mu zupełnie. Nie tylko stali się oni dla miasta całego wzorem świątobliwych duchownych, lecz w klasztorze ich, ustaliła się najściślejsza karność zakonna, wszystkim innym zakonom za przykład służyć mogąca.

Niedługo potém, pożar który zniszczył był większą część miasta, spalił i klasztor Kanoników regularnych, których Przeorem był święty Ubald. To mu podało myśl zrzeczenia się przełożeństwa, czego już dawno pragnął, mając zamiar udać się na samotne miejsce. Lecz w tak ważnéj rzeczy, nie chcąc schybić woli Bożéj, zasięgnął rady błogosławionego Piotra z Rimini, na puszczy mieszkającego. Ten skłonił go, aby zawodu do którego go Pan Bóg powołał nie opuszczał, gdyż zamiar jego był pokusą złego ducha, zamierzającego przez jego usunięcie się, przywieść Zgromadzenie które na tak dobréj stopie postawił, do nowego upadku. Święty usłuchał rady: zajął się odbudowaniem klasztoru i uskuteczniwszy to wkrótce, uczynił go klasztorem w całych Włoszech najpierwszym, co do ścisłości zachowania ustaw Zakonnych.

Lecz na wyższym jeszcze świeczniku, chciał Pan Bóg umieścić tego sługę Swego. Po śmierci Biskupa Peruzkiego, duchowieństwo i mieszkańcy tego miasta, powodowani sławą świątobliwości Przeora kanoników świętego Maryana, obrali go Biskupem. Święty najprzód ukrył się przed wysłanymi do niego z ofiarą téj godności posłami, a dowiedziawszy sę, że się udali do Papieża, sam pośpieszył do Rzymu, i tyle usilnemi prośbami swojemi dokazał, że Ojciec święty nie zatwierdził tego wyboru.

We dwa lata potém, gdy po śmierci Biskupa miasta Gubio, duchowieństwo zgodzić się nie mogło na wybór nowego, święty Ubald, wysłany został do Papieża, aby on swoją najwyższą władzą, położył koniec trwającemu sporowi. Ojciec święty, który poprzednią razą, nie chętnie ulegając prośbom Ubalda, zwolnił go był od przyjęcia Biskupstwa Peruzyjskiego rad był skorzystać z téj sposobności, aby go zamianować Biskupem jego rodzinnego miasta. Napróżno Święty uciekł się powtórnie do prośb najgorętszemi łzami nawet popartych. Papież nie miał już względu na jego pokorne wymówki, i z największém zadowoleniem duchowieństwa jego dyecezyi i ludu, musiał Ubald poddać się wyraźnemu rozkazowi Ojca świętego. Sam Papież wyświęcił go na Biskupa, roku Pańskiego 1129.

Łatwo było poznać niezwłocznie, iż wybór takowy z natchnienia Ducha Świętego nastąpił: dowiódł tego święty ten Pasterz, wysokiemi cnotami jakiemi jeszcze świetniéj zajaśniał i apostolską gorliwością. Przekonany, że wyższa godność na którą został wyniesiony, wyższéj jeszcze świątobliwości wymaga, podwoił pobożności i przymnożył ćwiczeń pokutnych, w których zawsze celował. Jakkolwiek Przeorem będąc, odznaczał się wielką wstrzemięźliwością w użyciu pokarmów, zostawszy Biskupem, jeszcze skromniejszy stół prowadził, i ścisłe zachowywał posty. Mawiał też zwykle: „Biskup powinien odznaczać się nie wykwintnością, lecz właśnie ostrością życia; nie wspaniałością stopy swojego domu, lecz ścisłém ubóstwem, a za to tém większą dla biednych hojnością.” Gdy mu razu pewnego, zwrócono uwagę, iż mając znaczne dochody, więcéj sług trzymać powinien: „Dostałem, odrzekł, większe dochody nie na to, abym więcéj sług płacił, lecz więcéj ubogich wspierał.”

Zpomiędzy wszystkich cnót któremi jaśniał, pokora i łagodność były jego głównemi cnotami. Pewien mieszkaniec miasto Gubio, chciał nieprawnie wznieść mur na gruncie swojego sąsiada. Wszczęła się ztąd między nimi gorsząca całe miasto sprzeczka. Święty Biskup pragnąc ich pogodzić, udał się sam na miejsce, gdzie jeden z nich już mur wznosić zaczął. Był to człowiek nadzwyczaj gwałtowny, i nie tylko nie usłuchał przedstawień Biskupa, z wielką łagodnością czynionych, lecz do tego stopnia się uniósł, że porwawszy się na niego, obalił go na ziemię, i w dół wapnem napełniony wrzucił. Święty bez najmniejszego wzruszenia odszedł, nie chcąc wcale poszukiwać tak ciężkiéj zniewagi. Lecz sam lud upomniał się o krzywdę swojego ukochanego Pasterza, i domagał się od władzy świeckiéj, aby winowajcę jak najsurowiéj ukarano. Ubald dowiedziawszy się o tém, zażądał aby sprawę tę poddano jego własnemu sądowi, jako ściągającą na obwinionego karę klątwy kościelnéj. Stawiono go przeto przed nim. Biskup, spytał czy uznaje wielkość winy swojéj, gdy własnego Biskupa, tak srodze znieważył. Obwiniony odrzekł, iż czuje dobrze jak bardzo wykroczył. „A czy gotów jesteś wszelkiéj poddać się ka- rze?” spytał go daléj. „Gotów jestem na to, odpowiedział znowu winowajca, chociażby mnie na śmierć skazano.” Wtedy Święty zstępując z tronu Biskupiego na którym zasiadał, rzucił mu się na szyję mówiąc: „Uściskaj mnie bracie kochany, i ten pocałunek pokoju niech ci będzie jedyną karą, byleś szczerze obżałował i ten i inne twoje grzechy.”

Świętość jego, w kilku zdarzeniach wybawiła miasto Gubio od różnych klęsk, grożących mieszkańcom. Gdy cesarz Fryderyk rudobrody, groził téj krainie zniszczeniem, Ubald wyszedłszy naprzeciw niego, skłonił go do odejścia, i takie zrobił na nim wrażenie, że upadłszy mu do nóg, prosił go o błogosławieństwo i polecił się jego modlitwie.

Na parę lat przed śmiercią, bardzo zapadł był na zdrowiu. Ciało jego pokrywało się cią- gle boleśnemi wrzodami. Pomimo tego nie folgował sobie w pracy, i najczynniéj zajmował się swoją ukochaną trzodą. W wigilią Zesłania Ducha Świętego, po odprawieniu obrzędów kościelnych w Katedrze, ciężko zachorował. Lud dowiedziawszy się iż jest umierającym, tłumnie otoczył pałac Biskupi. Swięty kazał wszystkich przypuszczać z kolei do siebie, najczulej się z nimi żegnał, i każdego błogosławił. Wieczorem przyjął ostatnie Sakramenta święte, i wśród gorącéj modlitwy i aktów nabożnych, oddał Bogu ducha roku Pańskiego 1160, 16-go Maja, w którym to dniu Kościół pamiątkę jego obchodzi.

Papież Celestyn III, zaliczył go w poczet Świętych w roku 1192. Wielu i za życia i po śmierci słynący cudami, jest szczególnym Patronem przeciw opętaniu od złego ducha.

Pożytek duchowny

Niech sposób w jakim święty Ubald postąpił z owym mieszkańcem miasta Gubio, który go ciężko znieważył, a którego on ukarał tylko pocałunkiem pokoju, nauczy cię, jak masz zachowywać się z tymi którzy tobie jakąkolwiek krzywdę lub przykrość zadali. Teraz więc zaraz postanów sobie, przy pierwszym z nimi spotkaniu, dać im jaki dowód twojéj miłości,

Modlitwa (kościelna)

Racz nam Panie z miłosierdzia Twojego użyczyć wsparcia, a za wstawieniem się błogosławionego Ubalda Wyznawcy Twojego i Biskupa, przeciw wszelkim złego ducha zasadzkom, prawicę Twojéj wszechmocności nad nami rozciągnij. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 230–232.

Tags: św Ubald „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup nieposłuszeństwo przełożeństwo miłość łagodność jałmużna opętanie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.