Citatio.pl
2020-03-29

Św. Eustazyusza Opata

Żył około roku Pańskiego 617.

Święty Eustazyusz przy końcu wieku szóstego żyjący, uczeń świętego Kolumbana i jego na Opactwo Lukselieńskie następca, pochodził z jednéj ze znakomitych rodzin Burgundyi. Wychowany był bardzo starannie i pobożnie przez stryja Biskupa Langrenańskiego, i wkrótce wielki uczynił postęp jak w naukach świeckich, tak i na drodze doskonałości chrześcijańskiéj. Zaledwie doszedł do lat młodzieńczych, a żywo przejęty uczuciem znikomości rzeczy ludzkich, wyrzekając się świetnego na świecie zawodu, który mu zapewniały i jego niepospolite zdolności i znakomite urodzenie, postanowił żyć w najściślejszém odosobnieniu.

W téj porze święty Kolumban zakonnik Irlandzki przybył do Francyi, i właśnie w Burgundyi, ojczyznie Eustazyusza, założył był sławny klasztor Lukselieński, który stał się na przyszłe długie wieki, kolebką wielkiéj liczby Swiętych, a w samych początkach zamieszkały już był przez sześciuset zakonników. Święty Eustazyusz jeden z pierwszych wstąpił do tego zakonu, i zajaśniał w nim zaraz jako wielki sługa Boży. Najściśléj zachowując wszelkie przepisy Reguły, wiódł życie nadzwyczaj umartwione, na skinienie przełożonego posłuszny, pokorą wszystkich przewyższał. On téż przyczynił się głównie, jako najbliższy uczestnik świętego Kolumbana w założeniu tego zgromadzenia, do zaszczepienia w niém ducha najwyższéj doskonałości zakonnéj, którym się ono od początków swego istnienia wsławiło.

Wszakże nie długo mógł tam zażywać ciszy klasztornéj. Święty Kolumban, przez gorliwość z jaką powstał na gorszące kraj cały nierządy królowéj Bruncholdy i jéj wnuka Tierego, króla Burgundzkiego, ściągnął ich zemstę na siebie. Wygnali go z kilku jego uczniami z klasztoru, a wkrótce potém i święty Eustazyusz, wystawiony na ciągłe prześladowanie ze strony urzędników królewskich, ze świętym Galem, udali się do Teodoberta króla Austrazyi, który na ziemiach swoich dał im przytułek. Tam wkrótce połączył się z nimi i święty Kolumban; tego Teodobert, który uczniów jego z łaskawością przygarnął, tém bardziéj jako ich mistrza i przełożonego chętnie i z oznakami szczególnego poważania przyjął. Dozwolił mu nawet z całego jego państwa wybrać jakie mu się spodoba miejsce, na pobudowanie klasztoru. Święty Kolumban, skrzętnie korzystając z tak łaskawéj ofiary, wziąwszy z sobą świętego Eustazyusza i świętego Gala, udał się brzegami rzeki Renu, aż do jeziora Konstancyjskiego, przeszedł do Szwajcaryi należącéj podówczas do Teodoberta, zatrzymał się w prowincyi Breganekiej, i tam klasztor wybudował.

Lecz zaledwie osiadł na tém miejscu, doszła go wieść że klasztorowi Lukselieńskiemu grozi zupełna zagłada, z powodu nowych gwałtów, jakich tam na zakonnikach dopuszczano się. Nie mogąc sam jako wskazany na wygnanie z Francyi udać się do tego kraju, aby braci ratować, posłał w swoje miejsce świętego Eustazyusza, mianując go tegoż klasztoru Opatem. Obaj ci Święci wielce się miłowali; cieszyli się nadzieją że już nierozdzielnie w jednym klasztorze służyć będą Panu Bogu, wielce ich przeto rozstanie to kosztowało. Lecz że właśnie taż służba Boża, którą oba jedynie mieli na celu, wymagała aby się rozłączyli, chętnie się zdobyli na tę ofiarę.

Święty Eustazyusz objąwszy Opactwo Lukselieńskie, wielką roztropnością, pokorą i miłością, tak potrafił zjednać sobie serca tych, którzy korzystając z niełaski królewskiéj w jaką popadli byli zakonnicy Lukselieńscy, usiłowali znieść ich klasztor zupełnie, że niebezpieczeństwo takowe odwrócił, a zachwiane istnienie tego zgromadzenia utrwalając na zawsze, stał się jakby drugim jego założycielem.

Lecz w skutek prześladowania jakiego doznawał ten klasztor od władzy świeckiéj, Eustazyusz zastał w nim nie tylko znacznie zmniejszoną liczbę: zakonników, lecz co było nierównie smutniejszém, znalazł i zupełny upadek karności zakonnéj. Wnet téż i przedewszystkiém zajął się przywróceniem jéj w całéj ścisłości, i rozbudzeniem w braciach ducha pokuty i bogomyślności. Ponieważ więcéj przykładem niż słowem nauczał, a bardziéj miłością i niezmordowaną słodyczą niż surowemi środkami brał się do tego trudnego dzieła, wkrótce tak mu Pan Bóg pobłogosławił, że zgromadzenie to wróciło do swoich karbów, i znowu zajaśniało cnotami najściślejszéj zakonności. Nadzwyczaj umartwione życie jakie prowadził, ciągłe posty, czuwania na modlitwie, wszystkie inne cnoty świętego zakonnika któremi w wysokim stopniu jaśniał, odżywiły siłą przykładu we wszystkich braciach ducha pokuty. Miłość jego ogarniająca wszystkich bez wyjątku i różnicy podwładnych mu zakonników, troskliwość i zabiegi o zaspokojenie wszelkich ich potrzeb, łagodność jego rządów obok nieustającéj czujności nad zachowaniem wszelkich przepisów Reguły, stosowanie się do nich przez niego samego w najdrobniejszéj wagi szczegółach — słowem wysokie cnoty osobiste jako Przełożonego, sprawiły że sława świątobliwości zakonników pod jego przewodnictwem zostających, daleko rozchodząc się, ściągnęła znowu do klasztoru Lukselieńskiego sam wybór dusz najprawdziwszego powołania, i wkrótce, miał on przeszło sześciuset braci pod swoim duchownym zarządem, a których prawie wszystkich imiona wpisane są w poczet Świętych lub błogosławionych.

Święty Eustazyusz, prócz cnót doskonałego zakonnika i świętego Opata, obdarzonym był od Boga i znakomitym darem wymowy. Ożywiony pragnieniem zbawienia jak największéj liczby dusz krwią Chrystusa Pana odkupionych, ustaliwszy w najdoskonalszéj karności swój klasztor, poszedł ogłaszać słowo Boże ludom jeszcze podówczas w pogaństwie żyjącym. Przebiegł najprzód krainę Warasków i dotarł aż do Bawaryi, a wszędzie mnóstwo dusz pozyskał Chrystusowi Panu.

Przez ten czas zły duch nowe nasunął mu w klasztorze Lukselieńskim trudności. Niejaki Apgrystus, dawniéj sekretarz króla Tierego, który wstąpił do tego klasztoru, najprzód wprowadził rozwolnienie w karności zakonnéj, a późniéj opuściwszy klasztor pod pozorem nawracania niewiernych, wwikłał się w sektę odszczepieńców w Akwilei powstałą. Eustazyusz wróciwszy ze swoich wypraw apostolskich, chciał go przywieść do posłuszeństwa: lecz zuchwalec ten nie tylko nie podał się swojemu Opatowi, lecz oskarżył go przed Soborem Makońskim, jako wprowadzającego do klasztoru Lukselieńskiego Regułę niewłaściwą i przeciwną duchowi Kościoła. Święty stawił się przed Ojcami na Soborze zgromadzonymi, oczyścił się z zarzutów mu poczynionych, i uzyskał zatwierdzenie Reguły, którą w klasztorze swoim wprowadził. Starał się zaś wszelkiemi środkami łagodności i miłości nawrócić Agrystusa, któremu nawet przepowiedział że jeśli się nie opamięta, wkrótce przyjdzie mu zdać z tego rachunek przed Bogiem. Agrystus głuchym się okazał na wszystko, i w tymże roku zamordowany przez sługę swego nędzną śmiercią zszedł z tego świata; co większa, podobnaż kara Boża, spotkała wkrótce i wszystkich jego współodszczepieńców.

Lecz za tego jednego odstępcę, dał Pan Bóg Eustazyuszowi wielką liczbę świętych uczniów. Z jego to klasztoru wyszli między innymi: Kagna Biskup Laoński, święty Eszaryusz Biskup Nojoneński, Ragnacy Biskup Bazylejski i mnóstwo im podobnych wielkich sług Bożych.

Eustazyusz widząc coraz bardziéj powiększającą się liczbę swoich zakonników w klasztorze Lukselieńskim, zaprowadził tam bezustanną Psalmodią; to jest, tak urządził odmawianie z kolei pacierzy kanonicznych w chórze, że dzień i noc bez przerwy najmniejszej, trwało tam opiewanie chwały Bożéj.

Nakoniec objawił mu Pan Bóg, blizką śmierć jego. Święty przymnożył pokuty, i w coraz większéj zatapiał się bogomyślności, gdy dotknięty został ciężką i nadzwyczaj dotkliwą chorobą. W niéj doznając niezmiernych boleści, usłyszał głos z nieba zapytujący go co woli: czy żyć jeszcze dni czterdzieści i doznać ulgi w cierpieniach, czy po trzydziestu dniach cięzkich boleści umrzeć. Święty pragnąc co prędzéj oglądać Boga, wolał więcéj cierpieć i żyć krócéj, byle tego szczęścia nie odwlekać, i dnia 29-go Marca roku Pańskiego 634 połą- czył się na wieki z Bogiem.

Pożytek duchowny

Jeśli nie możesz zdobyć się na to co Święci czynili, którzy woleli cierpieć aniżeli być od cierpień wolnymi, byle przez to przyśpieszyli sobie szczęście oglądania Boga, staraj się przynajmniéj przez pamięć na cierpienia Jezusa za ciebie poniesione, wszelkie dolegliwości jakie On na cię zsyła, bez szemrania i ze świętą cierpliwością znosić.

Modlitwa

Boże! Któryś błogosławionego Eustazyusza Opata, łaską wielkiego pragnienia oglądania Cię co prędzéj w Niebie obdarzyć raczył; spraw prosimy, za jego zasługami, abyśmy wszelkie cierpienia nas dotknąć mogące, w duchu pokuty znosząc, tem prędzej po śmierci oglądać Cię mogli na wieki. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 248–250.

Tags: św Eustazyusz „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna opat cierpienie cierpliwość
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.