Citatio.pl
2020-04-03

Święto Siedmiu Boleści Matki Bożéj

Święto to ustanowione zostało około roku Pańskiego 1413.

(Krótka nauka o Boleściach Matki Bożéj, z dzieł świętego Alfonsa Liguorego wyjęta.)

Jak niezmiernemi i jakiéj przed Bogiem ceny, były poniesione przez przenajświętszą Maryą Pannę w ciągu całego jéj życia, a najbardziéj podczas męki i śmierci najdroższego Jéj Syna, boleści, i to już jest dowodem, że na ich uczczenie Kościół Boży odrębne święto ustanowił, które obchodzi w piątek przed niedzielą Palmową. Łącząc się przeto w duchu z tą intencyą Kościoła, święćmy dzisiejszą uroczystość przez rozważanie: że niezmierne boleści Maryi uczyniły Ją Królową Męczenników, gdyż i dłużéj cierpiała, i większe ponosiła cierpienia niż wszyscy razem Męczennicy.

Jak Chrystus Pan nazwany jest Królem Męczenników dla tego, iż w życiu Swojém więcéj ucierpiał niż wszyscy razem Męczennicy, tak i Maryi przenajświętszéj słusznie należy się tytuł Królowéj Męczenników, nabyty cierpieniami, po cierpieniach Jéj syna największemi jakie kiedy kto z ludzi poniósł. Nie możną bowiem zaprzeczyć Matce przenajświętszéj tytyłu i całéj zasługi prawdziwego męczeństwa, gdyż według Kartuza, Palberia, Katarinusa i wielu znakomitych Teologów, zasługa męczeństwa nie tyle na poniesieniu w mękach śmierci zawisła, jak raczéj na doznaniu cierpień mogących śmierć zadać. Tak naprzykład święty Jan Ewangelista poczytany jest za Męczennika, lubo zanurzony będąc we wrzącym oleju, żyć nie przestał, lecz owszem, według wyrażenia Brewiarza Rzymskiego, jeszcze zdrowszym i silniejszym niż był wprzódy, wyszedł z tój męki 1. Według świętego Tomasza Doktora Anielskiego, dość jest zaprzeć siebie samego aż do śmierci, aby chwały męczeństwa dostąpić.

Tym to sposobem Marya, nie tylko umieszczoną jest w poczet Męczenników, lecz wszystkich ich cierpienia trwałością swoich boleści przewyższyła, gdyż całe jéj przebłogosławione życie, było niejako długiém męczeństwem. Obdarzona szczególnym darem rozumienia Pisma Bożego, najdokładniéj pojmowała i do wypadków mających nastąpić stosowała, wszystkie ustępy proroctw Chrystusa Pana i Jego śmierci się tyczących, jak to Sama świętéj Brygidzie objawiła. Przeto Jéj męczeństwo poczęło się od chwili, gdy się Jéj okazał Anioł, zwiastując iż stanie się Matką Zbawiciela, mającego ponieść okrutną mękę dla zgładzenia grzechów ludzkich. Smutek i boleść jakiéj z tego powodu doznawała Panna przenajświętsza, wzmogły się jeszcze bardziéj, gdy została Matką Zbawiciela, tak że w istocie całe Jéj życie stało się bezustanném męczeństwem. Objawienie jakie miała święta Brygida w Rzymie, stwierdza to zdanie. W tém objawieniu, widziała ta Święta Matkę Bożą, a obok niéj świętego Symeona, wielkiego kapłana, który Jéj przepowiedział iż Jéj serce miecz boleści przeniknie, i Anioła trzymającego w ręku długi i skrwawiony sztylet, wyobrażający boleści, któremi przepełnione było życie przenajświętszćj Panny 2. „Jak róża wzrasta, rozwija się i zakwita pomiędzy kolcami, powiedział Anioł świętéj Brygidzie, tak Panna przenajświętsza żyła na tym świecie wśród ciągłych boleści; i jak w miarę rozwijania się róży, wzrastają około niéj i ciernie, tak i ta Róża duchowna Marya, im daléj zapuszczała się w lata, tém większych boleści doznawała.”

Marya przeto mogła w ścisłem ich znaczeniu, odnieść do Siebie one słowa psalmów Dawidowych: Ustał w boleści żywot mój, i lata moje we wzdychaniu. I ból mój przed oblicznością moją jest zawżdy 3. A nawet po Wniebowstąpieniu Pańskiém niemniejszą boleścią przyjęte było serce Maryi, jak to świętéj Brygidzie Sama objawiła: „Po Wniebowstąpieniu Syna Mojego, męka Jego zawsze mi w sercu tkwiła, i czy zajętą czémkolwiek byłam, czy posiłek brałam, wszystkie okoliczności Jego śmierci jakbym dopiéro co na nie patrzała, obecnemi były w pamięci mojéj” 4. Ztądto powiada Tauler: „Że Marya całe życie Swoje spędziła w ciągłéj boleści i nieustającym smutku, przepełniającym goryczą Jéj serce macierzyńskie.” 5

Lecz Marya jest Królową Męczenników nietylko dla tego że dłuższe od nich poniosła męczeństwo, lecz oraz i z tego powodu, że więcéj cierpiała niż wszyscy Męczennicy. Któż jéj cierpienia ocenić potrafi! Widząc w przyszłości boleści Matki przenajświętszéj, Prorok Jeremiasz powiada, że z niczém porównać ich nie można. Komu cię przyrównam, albo komu cię przypodobam, Córko Jerozolimska? bo wielkie jest jak morze skruszenie Twoje: któż cię zleczy? 6 Ztądto, utrzymuje Anzelm święty, że gdyby nie ciągły cud Boski, Marya w każdéj chwili życia Swojego powinnaby była umrzeć od boleści jakiéj doznawała. „Cierpienie bowiem i boleści Maryi były tak wielkie, przydaje święty Bernardyn Seneński, że gdyby je pomiędzy wszystkich ludzi rozdzielić, część jakaby na jednego przypadła, dostatecznąby była do zadania każdemu śmierci.” 7

Zastanówmyż się teraz nad powodami, dla których męczeństwo Maryi było większém od męczeństwa innych Męczenników. Najprzód cierpienia innych świętych Męczenników i Męczenniczek, byłyto cierpienia tylko ich ciału zadane. Żelazo Katowskie, albo ogień stosów rozpalonych, dotykał ich członki, gdy tymczasem Marya cierpiała na sercu i na duszy, według proroctwa Symeona: a Twoję własną duszę boleści miecz przeniknie 8. Jakby mówił: „O! Panno przenajświętsza! inni Męczennicy cierpieć będą musieli na ciele, lecz co się Ciebie dotyczy, Ty na duszy poniesiesz niezmierne boleści; serce Twoje umęczone zostanie męką Syna Twojego!” Owoż o ile dusza wyższą jest nad ciało, o tyle cierpienia moralne, boleści i utrapienia serca, przewyższają cierpienia na ciele tylko doznane. Pomiędzy cierpieniem duszy a cierpieniem ciała, powiedział Pan Jezus świętéj Katarzynie Seneńskiéj, żadnego nie masz porównania. „Na górze téż Kalwaryi, pisze Opat Arnoldus, dwa były ołtarze: jeden w sercu Maryi, drugi w ciele Chrystusa. Jezus ciało, a Marya duszę poświęcili na ofiarę Bogu.” 9

Nadto, powiada święty Antonin, ofiara Męczenników ograniczała się na tém, iż z samych siebie czynili ofiarę, gdy Marya poświęciła życie Syna, milion razy droższego Jéj od własnego życia. A tak w sercu Swojém ucierpiała to wszystko, co Jezus ucierpiał na ciele, lecz widok męki Syna zadawał jéj saméj mękę jeszcze dotkliwszą jeszcze boleśniejszą niźli gdyby ją Sama poniosła. Prócz tego nie masz wątpliwości, że Marya również boleśnie uczuła wszystkie zniewagi i obelgi któremi w Jej obecności okryto Zbawiciela. Inaczéj być nie mogło gdyż dla rodziców, a szczególnie dla matek, gdy są obecne cierpieniu swych dzieci, cierpienia te stają się ich własnemi cierpieniami. Święty Augustyn mówiąc o matce Machabeuszów obecnéj męczeństwu synów, powiada: iż patrząc na nich, w każdym z nich umęczoną została, bo każdego z nich sercem matki kochała; „nosząc ich w sercu, a oczyma widząc ich męczarnie, w duszy podobnąż mękę ucierpiała.” 10 Toż samo działo się z Maryą: biczowanie, koronowanie cierniem, przybicie do krzyża, ugodzenie w bok włócznią, nie zadały jednéj rany Jezusowi, nie obudziły jednego cierpienia w ciele Jego przenajświętszém, któregoby nie doznała Marya w duszy, i któreby nie zwiększało Jéj męczeństwa. Chrystus na ciele, mówi święty Amancyusz, Marya na duszy umęczoną została, tak dalece, że jak się wyraża święty Wawrzyniec Justynian, serce Maryi stało się najwierniejszem zwierciadłem męki Chrystusowej: w niém odbiły się rany boleści, gwoździe, wszystkie cierpienia Zbawiciela i wszystkie zniewagi. „A wszystkie rany i bole, przydaje Bonawentura święty, po całém ciele syna rozrzucone, w jedno serce matki się skupiły, niezmierną boleścią ją napełniając.” 11

Tak tedy Matka przenajświętsza, przez współczucie męki Syna Swojego, na sercu i na duszy była ubiczowaną, okrytą zniewagami, i z Nim do krzyża przybitą, co wyżej przytoczony święty doktor pięknie wyraża, mówiąc: „Gdzieś Ty przebywała Matko bolesna, gdyś na Kalwaryą wstąpiła? czy pod Krzyżem stałaś? O! nię, Tyś na Krzyżu była, z Synem ukrzyżowana.” A inny pobożny pisarz wykładając te słową Izajasza: Samem tłoczył prasę; szukałem, a nie było pomocnika, powiada: prawda Panie że w sprawie odkupienia ludzi nie było człowieka przy Tobie, któryby cierpienia Twoje podzielał; lecz stała obok ciebie Niewiasta jedna, Matka Twoja przenajświętsza, która wszystkie rany Twoje poniesione na ciele, na sercu odniosła.

Lecz i to nie dość powiedzieć, mówiąc o boleściach Maryi: bowiem patrząc na cierpienia Jezusa, więcéj bolała, aniżeli gdyby téż cierpienia Sama tylko była znosiła. Powszechne to jest zdanie, że rodzice w dwójnasób czują przykrości przez ich dzieci doznawane, i lubo to nie na każdych rodzicach się sprawdza, tu miało to bez wątpienia miejsce, gdyż bez wątpienia nad własne życie Marya kochała Syna swojego. „Marya, mówi święty Amancyusz, większą boleść poniosła z męki Zbawiciela, niż gdyby sama była umęczoną, gdyż nieporównanie więcéj niż Siebie Samę i własne życie, kochała tego którego w Jéj oczach umęczono, i nad którego męką bolała.” Co łatwo pojąć, pamiętając na ono zdanie Bernarda świętego, że dusza więcéj jest w przedmiocie który kocha, niż w ciele które ożywia. Anima magis est ubi amat, quam ubi animat. Co stwierdzają one słowa Chrystusa Pana mówiącego: Gdzie jest skarb wasz tam i serce wasze będzie. 12 Gdy przeto Marya więcéj żyła w miłości Jezusa, niż w Sobie Saméj, gdy Jezus był prawdziwie Jéj życiem i jakby duszą jej duszy; musiała patrząc na Jego skonanie większéj doznać boleści, niż gdyby Sama od podobnychże cierpień była umierała.

Lecz jest inna jeszcze okoliczność, męczeństwo Maryi wynosząca nad cierpienia wszystkich innych Męczenników: oto że Marya, przez cały ciąg męki Jezusowéj, cierpiała bez żadnéj ulgi i pociechy. Wśród najokropniejszych męczarni i pod mieczem katów, Męczennicy znajdowali największą pociechę w miłości Jezusa, i z niéj całe swoje męstwo czerpali. Lecz Matka nasza przenajświętsza, wśród boleści Swoich czyż mogła w miłości Syna Swojego znaleźć podobnąż pociechę? O! nie, — bo właśnieto Syn Jéj najdroższy był powodem Jéj cierpień, miłość to do Jezusa była jéj męczeństwem, miłość ta ją męczyła, a im była silniejszą, tém silniéj dręczyła, bo całe męczeństwo Maryi było w téj miłości Jezusa, męczonego w jéj oczach i w Jéj oczach na Krzyżu umierającego! Im więcéj Go i silniéj kochała, tém więcéj nie tylko cierpiała, ale tém więcéj pozbawioną była wszelkiéj pociechy!… O! zaprawdę. Wielkie jest jako morze skruszenie Twoje, i któż Cię zleczy? 13 I dla tegoto, według słusznéj uwagi ojca Dieza, jak każdego świętego Męczennika malują zwykle z narzędziami jego męki: naprzykład świętogo Pawła Apostoła z mieczem którym go ścięto; świętego Andrzeja z Krzyżem do którego był przybity; świętego Wawrzyńca z rusztem na którym go smażono i t. d., tak Matkę Boleśną przedstawiają trzymającą na ręku zwłoki Jezusa, bo w istocie skutkiem Jéj miłości do Jezusa, Jezus to był narzędziem Jéj męczeństwa.

Pewna jest, że im więcéj kocha się jaki przedmiot, tém dotkliwsza jego strała. Śmierć brata rodzonego więcéj zasmuca niż śmierć obcego człowieka, śmierć dziecka więcéj niż zgon przyjaciela. Aby więc ocenić boleść Maryi przy męce Jéj syna, potrzeba ocenić jéj przywiązanie do Niego. Lecz któż tę miłość Maryi do Jezusa pojąć nawet potrafi? Święty Amancyusz powiada, że w przywiązaniu Maryi do Jezusa, łączyły się dwa uczucia najsilniejsze jakich serce człowieka doznać jest zdolne: uczucie nadprzyrodzonéj miłości Boga, a miłości duszy najświętszéj jaką sobie wyobrazić można, i uczucie przyrodzonego przywiązania Matki do Syna, a Matki najprzywiązańszéj do Syna najdoskonalszego, jakiego podobnież wyobrazić sobie tylko można. Dwa te uczucia w sercu Maryi łącząc się w jedno uczucie miłości i przywiązania niemających granic, sprawiały, że Marya kochała Jezusa całą potęgą miłości do jakiéj tylko serce ludzkie wznieść się jest zdolne. A ztąd, mówi błogosławiony Ryszard od świętego Wawrzyńca, jak nie było miłości podobnéj miłości Maryi, tak również nie było boleści podobnéj Jéj cierpieniom. Ponieważ bez miary kochała Jezusa Marya, przydaje Albertus Magnus, tedy bez miary cierpieć musiała, patrząc na mękę i śmierć jego. „Nie było i nie będzie, mówi święty Bernard cierpienia sroższego, bo nie było i nie będzie Syna droższego.” Mało więc jest powiedzieć, że Marya tak srogie przy męce Syna Swojego poniosła cierpienia, że męczeństwo Jéj większe było od męczeństwa wszystkich razem Męczenników. Święty Anzelm powiada, że cokolwiek ucierpieli Męczennicy, wszystko za niewielkie cierpienia, albo raczéj za żadne poczytać się może, w porównaniu z tém co ucierpiała Marya. Nakoniec jeden ze świętych Doktorów taką myśl wyraża: „Boleść Maryi przy męce Jezusa była tak wielka, że ona jedna mogła godnie opłakać śmierć Boga-Człowieka z taką boleścią i takiém współczuciem, jakiego tylko mógł po istocie stworzonéj wymagać Pan Bóg, za dobrodziejstwo odkupienia: ludzi krwią Syna swojego.

Lecz o! Panno przenajświętsza, woła święty Bonawentura, czyż potrzeba było abyś i Ty poświęcała się za nas na górze Kalwaryi i męczeństwo tam poniosła? Czyż nie wystarczała na odkupienie świata śmierć Syna, aż póki nie zostanie ukrzyżowaną i Matka? O! wystarczała bez wątpienia śmierć Jezusa do okupu świata i tysiąca światów: lecz przemiłościwa Matka nasza, łącząc Swoje boleści z męką Syna Swojego, chciała tym sposobem i Sama współdziałać w sprawie odkupienia naszego. Jak téż cały świat, mówi Albertus Magnus, zawdzięcza Zbawicielowi mękę poniesioną dla zbawienia ludzi, tak podobnież winniśmy wdzięczność Maryi za męczeństwo poniesione dobrowolnie za nas. Cierpienia te bowiem i niezmierne boleści Maryi, były dobrowolne i poniesione z wielkiéj Jéj ku ludziom miłości, gdyż według objawienia jakie miała święta Brygida, przenajświętsza Panna gotową była wszelkie ponieść męczarnie, byle ludzie zbawieni zostali, i byle zasługi Swoje za nas ofiarować mogła. I téj to jedynéj pociechy doznała Matka przenajświętsza wśród swoich boleści: myśl tylko że śmierć Jéj Syna pojedna ludzi z Bogiem, łagodziła Jéj niewypowiedziane cierpienia.

Taka miłość Maryi ku nam, godna, abyśmy przez wdzięczność ulitowali się przynajmniéj nad Jej boleściami. Lecz niestety! jakże mało kto o nich pamięta, jak mało je kto rozmyśla, jak wielu nigdy o nich nie wspomni! Uskarżała się na to Sama Matka Boleśna przed Świętą Brygidą, pobudzając tę Świętą aby często rozmyślała Jéj boleści: „Spoglądam, mówiła przenajświętsza Panna w objawieniu, na wszystkich żyjących na świecie i szukam między nimi rozmyślających Moje boleści i współubolewajacych ze Mną, lecz bardzo takich nie wielu znajduję. Gdy więc córko moja, tak mało kto z ludzi pamięta o tém co dla nich wycierpiałam, i gdy tak wielu zapomniało o Mnie, ty jednak miéj Mnie w swojéj pamięci. Rozmyślaj boleści Moje, ubolewaj wespół ze mną, i ile możności cierpliwość Moję w swoich dolegliwościach naśladuj.”

Jak zaś mile przyjmuje Pan Jezus nabożeństwo do Siedmiu Boleści Jego Matki przenajświętszéj, dowodem pomiędzy wielu innemi jest i to co razu pewnego powiedział błogosławionéj Weronice z Binasko. „Córko moja, rzekł do niéj w objawieniu Zbawiciel, drogiemi są w oczach Moich łzy wylane nad rozmyślaniem męki Mojéj, lecz tak Matkę Moję kocham, że wylane nad Jéj boleściami, jeszcze Mnie więcéj poruszają.”

Pożytek duchowny

Czcicielom boleści Maryi, Chrystus Pan przyrzekł szczególne łaski. Święty. Alfons Liguori pisże, że po Wniebowzięciu Panny przenajświętszéj, blogosławiony Jan Ewangelista, pragnąc obaczyć jeszcze raz ma ziemi tę Matkę swoję najdroższą, gorąco prosił Ją, aby mu się objawiła. Jakoż, ujrzał Matkę Bożą wraz z Panem Jęzusem, i usłyszał jak prosiła Syna o szczególne łaski dla wszystkich mających nabożeństwo do Jéj Siedmiu Boleści. Chrystus Pan zadośćuczynił Jéj prośbie i przyrzekł: 1-o Że ktokolwiek udawać się będzie do Matki przenajświętszéj, jako Matki Bolesnéj, i przez Jéj Boleści prosić będzie o potrzebne łaski, może być pewnym, iż nie umrze bez szczeréj pokuty za grzechy. 2-o Że uwolnionym będzie od przerażenia i ucisków wewnętrznych, jakich zwykle doznaje się w ostatniéj godzinie. 3-o Że za życia będzie pamiętał o męce Pańskiéj, aby po śmierci szczególną za to nagrodę otrzymał w Niebie. 4-o Nakoniec że wszyscy czczący pobożnie boleści Matki przenajświętszéj, mieć Ją będą za szczególną swoję Panią i Władczynią, i że Marya rozporządzać nimi będzie mogła według woli Swojéj. Różne pobożne dzieła liczne przytaczają wypadki i przykłady, na stwierdzenie tego podania. Rozważ to dobrze duszo pobożna.

Modlitwa (kościelna)

Boże w którego męce według proroctwa Symeona przenajsłodszą duszę błogosławionéj Matki Twojéj Maryi Panny miecz boleści przeszył, daj miłościwie, abyśmy przebicie to Jéj serca, i boleści Jéj ze czcią rozpamiętywając, błogosławionemi zasługami i modlitwami wszystkich Świętych, wiernie pod Krzyżem stojących wsparci, męki Twojéj zbawiennych skutków uczestnikami się stali. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Boleśne pozdrowienie Matki Bożej

(Przez ś. Bonawenturę.)

Zdrowaś Maryo boleściś pełna Ukrzyżowany z Tobą, rozbolałaś Ty między niewiastami nad owocem żywota Twego Jezusem. Święta MARYO Matko Ukrzyżowanego, módl się za nami krzyżującemi grzechami naszymi Syna Twojego, a uproś nam łzy pokuty teraz, i w godzinę śmierci naszéj. Amen.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 156–160.

Footnotes:

1

Brev, Rom. Fest. S. Joan.

2

Objaw. Ś, Brygi. Ks. 7 r.

3

Ps. XXX. VII. 18.

4

Objaw. ś, Bryg.

5

Taul. vit. Chis.

6

Tren. II. 13.

7

Bern. hom XVI.

8

Łuk. II.

9

Arnold de Cruc. 7

10

Ś. Augu. Kaza. 109.

11

Ś. Bonav. de planetu B.N.

12

Łuk. XII.

13

Treny II 13.

Vide: Św. Pawła od Krzyża

Tags: „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Maryja Machabeusze cierpienie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.