Citatio.pl
2020-04-03

Św. Benedykta z Filadelfii

Z zakonu braci-mniejszych Franciszka Serafickiego.

Żył około roku Pańskiego 1589.

(Żywot jego wzięty jest z Kronik Zakonu Braci-Mniejszych.)

Śwęty Benedykt którego dla koloru jego ciała (był bowiem murzynem) czarnym Świętym pospolicie nazywano, narodził się w małéj wiosce zwanéj Filadelfia w Sycylii, w Dyecezyi Messyńskiéj położonéj. Rodzice jego byli murzynami, lecz katolikami bardzo przykładnymi. Od lat najmłodszych objawiła się w nim wielka bogobojność, upodobanie we wszelkich ćwiczeniach religijnych, a także pracowitość i posłuszeństwo dla rodziców i starszych, co nie tylko wszystkim go miłym czyniło, lecz nawet gdy jeszcze był małym chłopsczkiem, szacunek dla niego w tych którzy go bliżéj znali obudzało. Wtedy już obdarzył go był Pan Bóg i łaską modlitwy w wysokim stopniu, i duchem ostréj pokuty. Co mu zbywało czasu od koniecznego zajęcia, poświęcał go na pobożne ćwiczenia, a ciało swoje od dzieciństwa trapił w różny sposób, naśladując świętych pokutników, których opisowi życia z wielkiém zawsze zajęciem przysłuchiwał się.

Zaledwie doszedł był do lat młodzieńczych, i odziedziczył dość znaczny po rodzicach majątek, żywo przejęty niebezpieczeństwem na jakie dusza wystawioną jest w życiu światowém, postanowił świat opuścić, poświęcić się na wyłączną służbę Bogu i zająć się głównie najwyższém uświątobliwieniem duszy. Wielki miał pociąg do życia jak najbardziéj odosobnionego, i zamyślał udać się na jaką puszczę, aby tam już tylko z Bogiem przestając, niebieskich kosztować za życia jeszcze radości, i posiadanie ich po śmierci tém lepiéj sobie zapewnić.

Lecz za jego czasów już nie łatwo było znaleźć miejsce dość osamotnione na to; on jednak w głębokiéj ugruntowany pokorze nie ufał samemu sobie, i pragnął koniecznie znaleźć sposób prowadzenia życia oddalonego od świata i wszelkich z ludźmi stosunków, nawet takich jakie mają zakonnicy różnych Reguł, którzy żyjąc po klasztorach, oddają pomimo tego wiele posług religijnych wiernym, i przez to ciszą pustelniczą cieszyć się nie mogą. Lecz z drugiéj strony pragnął nie być pozbawionym przewodnietwa duchownego, i mieć Przełożonego, któremu poddając wolę swoję w rzeczach nawet najświętszych, tém bezpieczniejszym byłby od złudzeń miłości własnéj i pokus złego ducha, łatwo duszę samę sobie pozostawioną do zguby przywieść mogących. Powołaniem więc jego był ten rodzaj życia jaki wiodą Zakonnicy Zakonów ściśle odosobnionych i jedynie bogomyślności i pokucie oddanych: jakimi są Kartuzi, Kameduli i im nodobni. Lecz gdy wahał się którym dać pierwszeństwo, i obawiał się czy pochodzenie jego jako murzyna, nie utrudzi mu wstępu do każdego z tych zgromadzeń, w jego okolicy, kilku pobożnych mężów, podobneż o jakim on zamyślał pragnących wieść życie, uzyskawszy na to zezwolenie Stolicy Apostolskiéj, zawiązało pod Regułą świętego Franciszka Serafickiego zgromadzenie, właśnie tak pustelniczy rodzaj życia wiodące, do jakiego wzdychał błogosławiony Benedykt. Spieniężywszy więc cały swój majątek, i rozdawszy go na ubogich, przyłączył się i on do nich, uszczęśliwiony iż tak jakby umyślnie dla niego, raczył Pan Bóg w jego okolicy wskrzesić to nowe pobożne pustelnicze stowarzyszenie.

Od chwili rozpoczęcia tego zawodu, Benedykt lubo pomiędzy braćmi swoimi najmłodszy, wszystkich w świątobliwości przewyższył. Pokora, posłuszeństwo, jak najściślejsze zachowanie wszystkich przepisów bardzo surowych Ustaw zakonnych, były to cnoty w których zajaśniał tam od razu. Wiódł życie nadzwyczaj umartwione, przez które wiernie naśladował najsławniejszych i najostrzejszéj pokucie oddanych pustelników Egipskich. Przytém obdarzony w wysokim stopniu darem modlitwy i bogomyślności, zwykle po całodziennéj pracy i wspólnych ćwiczeniach chórowych, jeszcze większą część nocy spędzał na rozmowie z Bogiem i świętych rozmyślaniach. Tam przez całe lat czterdzieści dał mu Pan Bóg zażywać tego jakby anielskiego szczęścia.

Lecz za Papieża Piusa VI zapadło rozporządzenie, aby wszyscy ci pustelnicy, którzy żyli pod Regułą świętego Franciszka Asyzkiego bez zależności od Przełożonych Zakonu Braci mniejszych, a do których właśnie należał Benedykt, przyłączyli się do którego z Zakonów już stale przez stolicę Apostolską zatwierdzonych, a w których uroczyste i nieodwołalne wykonywają się śluby zakonne, co w Zgromadzeniu w którém zostawał dotąd nasz Święty nie miało miejsca. Wtedy Benedykt, lubo z wielkim żalem, rozstać się musiał ze swoją ukochaną pustynią. W długiéj i wytrwałéj modlitwie wezwawszy światła Ducha Świętego, udał się do miasta stołecznego Sycylii Palermu, i tam prosił pokornie o przyjęcie go do klasztoru ojców Bernardynów przy kościele przenajświętszéj Maryi od Jezusa.

Lubo już był i podeszłego wieku, i wcale nie wykształcony w świeckich naukach, gdyż zaledwie mógł trochę czytać, a pisać wcale nie umiał, ojcowie tego Zakonu najchętniéj go przyjęli, gdyż sława jego świątobliwości jaką oddawna jaśniał w swojéj pustelni, doszła była i do nich. Zresztą dość im było przypatrzyć się mu bliżéj w ciągu kilkodniowego jego unich pobytu, aby poznać w nim najrzadsze dary Boże, i ten wysoki stopień doskonałości, jakiego mało kto z najszczerzéj poświęcających się Bogu, w najlepiéj utrwalonych zakonach dostępuje.

Nie zawiódł też ich oczekiwania Benedykt. Przyjęty do klasztoru, we wszelkiego rodzaju cnotach, których już dawno nabył w wysokim stopniu w eremie z którego przychodził, w życiu nadzwyczaj umartwioném i w darze wysokiéj bogomyślności, tak się okazał wytrwałym, wyćwiczonym i ustalonym, że stał się dla wszystkich braci wzorem najwyższéj zakonnéj doskonałości. Przyjęty na prostego braciszka, pracowite obowiązki do tego stanu przywiązane i najniższe w klasztorze usługi, niezmordowanie i całe do nich przykładając serce, spełniał jak najwierniéj, przekonany że Pan Bóg nie na szczytność spraw naszych, lecz na intencyą z jaką się one dokonywają, jedynie patrzy, a pokornych, i w pokornym stanie wiernie Mu z miłości Jego służących, najhojniéj nagradza i najobfitszemi obdarza łaskami. Każdego roku pościł siedem czterdziestodniowych postów, przez Serafickiego Patryarchę zachowywanych, i mięsa nigdy nie jadał. Sypiał na gołéj ziemi i to nadzwyczaj krótko; jak w odzieniu tak i we wszystkiem najwyższego przestrzegał ubóstwa; czystość dochował nieskalaną. Uczuciem miłości Boga tak serce jego było przepełnione, że na modlitwie i po przyjęciu Komunii świętéj we łzach się rozpływał, i często w zachwycenie wpadał.

W kilka Jat po jego wstąpieniu do Zakonu ojców Bernardynów, postanowiono wprowadzić tam ściślejsze zachowanie pierwotnéj Reguły, od któréj nieco odstąpiono, i chciano właśnie zacząć od klasztoru przenajświętszéj Maryi od Jezusa w Palermo. W tym celu wszystkich braci oczy zwróciły się na Benedykta prostego braciszka i jego Przełożonym zrobiono, chociaż jak to wspomnieliśmy, pisać nawet nie umiał. Tak bowiem nie wątpili bracia że wysoki stopień łaski Bożéj w jakim zostawał, wszystko w nim zastąpi. Jakoż objąwszy ten urząd trudny zawsze, a szczególnie gdy idzie o przywrócenie zachwianéj karności zakonnéj, przedewszystkiém przykładem swoim, a potém niezrównaną słodyczą którą wszystkich braci zjednał serca, w krótkim czasie Regułę w całéj jéj pierwotnéj ścisłości w wykonanie wprowadził i ustalił. Okazał się nie tylko roztropnym rządcą klasztoru i powierzonéj mu rodziny zakonnéj, lecz oraz znaleźli w nim bracia świętego i biegłego przewodnika ich dusz, które łagodnie, lecz oraz i z właściwą stanowczością prowadził do wysokiéj świątobliwości i w duchu powołania świętego. Wszystkim starał się być wszystkiém: strapionych pocieszał, chorych sam o ile tylko mógł doglądał i wszelkie oddawał im z największą miłością usługi; o potrzebach braci najtroskliwiéj pamiętał, uprzedzając każdego rozsądne i właściwe żądanie; wykraczających upominał najtrafniéj, skruszonych z ojcowskiém sercem przyjmował; do wszystkich obowiązków pierwszy, w umartwieniach ciała i zachowaniu ubóstwa wszystkich przewyższający, z przybywającemi ze świata osobami uprzejmy i pokorny, lecz wystrzegający się z niemi stosunków zbyt częstych: takim był święty Benedykt, gdy będąc braciszkiem został Przełożonym licznéj zakonnéj rodziny.

Niedługo już jednak cieszył się nim Zakon, który przykładem i przewodnictwem swoim uświęcał. W sześćdziesiątym trzecim roku życia zapadłszy w ciężką chorobę, i dzień śmierci swojéj przepowiedziawszy, po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych, z oznakami najżywszéj wiary i pobożności, dnia 4-go Kwietnia roku 1589, zasnął spokojnie w Panu. Zwłokom jego dotąd nieuszkodzonym, zaraz po zgonie jego wierni cześć oddawać zaczęli, a gdy takowa nie tylko w Sycylii, w Hiszpanii, Portugalii, Brazylii, Meksyku i Peruańskim państwie upowszechniła się, lecz oraz i liczne cuda przy grobie jego zaszły, Pius VII Papież roku 1807 kanonizował go uroczyście, a święto jego dnia 3-go Kwietnia obchodzić kazał.

Pożytek duchowny

Nad wszelkie oświecenie jakie dać może wykształcenie w naukach, szacowniejszém jest bez porównania światło łaski Bożéj. Ono wiele zastąpić może jak to widziałeś w szczegółach życia dzisiejszego Świętego, zać braku takowego, niczém nagrodzić nie można. O łaskę więc świętą staraj się przedowszystkiém, i podziwiaj nieprzebraną dobroć i mądrość Boga, który ją prostaczkom właśnie najprzystępniejszą czyni.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Któryś błogosławionego Benedykta wyznawcę Twojego, niebieskiemi darami hojnie wzbogacił, i w Kościele Twoim cudami wsławił, spraw prosimy, abyśmy za jego zasługami i prośbami dobrodziejstw Twoich dostąpili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 262–265.

Tags: św Benedykt z Filadelfii „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna prostota łaska wykształcenie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.