Citatio.pl
2020-04-05

Św. Wincentego Feraryusza z Zakonu Kaznodziejskiego

Żył około roku Pańskiego 1419.

(Życie jege było napisane, w kilka lat po jego śmierci, przez Ojca Piotra Ranzani kapłana tegoż Zakonu.)

Święty Wincenty, ozdoba zakonu Dominikańskiego, a sławny w Kościele całym ze swojéj apostolskiéj gorliwości i wielkich cudów, urodził się roku Pańskiego 1357 w mieście Walencyi w Hiszpanii. Pochodził ze starożytnéj rodziny Ferraryuszów, odznaczającéj się cnotami chrześcijańskiemi, a szczególnie wielkiém dla ubogich miłosierdziem. On téż podobnie od dzieciństwa szczególną dla biednych okazywał litość. Nic mu większéj nie sprawiało uciechy, jak kiedy rodzice używali go do rozdawania jałmużny. Tak niepospolitemi obdarzony był zdolnościami, że w dwunastym roku przeszedł do wyższych klas szkolnych, w czternastym słuchał już wykładu Teologii w akademii, a w ośmnastym nie tylko wszystkich towarzyszów szkolnych, ale i najbieglejszych profesorów, przewyższył w naukach.

Lecz postęp tak nadzwyczajny czyniąc w umiejętnościach, jeszcze większy uczynił w pobożności. Wielkie miał nabożeństwo do Męki Pańskiéj i do Matki Bożéj, i za jéj pośrednictwem od młodości szczególne dary od Boga otrzymał, a między innemi dar wysokiéj modlitwy i ciągłego skupienia.

Po ukończeniu nauk powziął zamiar wstąpienia do zakonu ojców Dominikanów, na co otrzymał z łatwością pozwolenie od rodziców, tém bardziéj że ojciec jego miał we śnie widzenie, przepowiadające mu iż syn jego w Zgromadzeniu tém do wysokiéj dojdzie świątobliwości. Nowicyuszem będąc już stał się zbudowaniem dla wszystkich. Po wykonaniu ślubów zakonnych, wziąwszy za wzór do naśladowania świętego Zakonodawcę swojego, stał się w istocie bardzo mu podobnym, jaśniejąc wysoką świątobliwością, obok znakomitej biegłości w naukach tak duchownych jako i świeckich, które go w rzędzie najuczeńszych mężów ówczesnych postawiły. Podziwiano w nim i tę wielką między innemi łaskę: że oddając się głębokiéj nauce, nie ostygał w duchu pobożności, co rzadko się zdarza.

W dwudziestym czwartym roku życia został profesorem filozofii w klasztorze Walenckim, gdzie tak biegle wykładał ten przedmiot, że prócz zakonników, kilkadziesiąt świeckich osób przychodziło go słuchać. Wkrótce przełożeni posłali go do Barcellony, a następnie do Leridy, gdzie był Uniwersytet, aby tam zajął katedrę profesorską. Otrzymał wtedy mając lat dwadzieścia ośm, stopień Doktora Teologii, a po powrocie swoim do Walencyi wykładał publicznie Pismo Święte i Teologią, każąc prócz tego bardzo często po różnych kościołach z nadzwyczajnym dla wiernych pożytkiem. Kazania swoje układał zawsze u stóp krzyża Jezusowego i po długiéj do Matki przenajświętszéj modlitwie: odznaczały się téż one najbardziéj wielkiém namaszczeniem Ducha Świętego, i dziwnie poruszały serca najtwardszych grzeszników.

Wiódł życie nadzwyczaj umartwione. O północy odśpiewywał wraz z braćmi w chórze jutrznię. O świcie codziennie odprawiał Mszę Świętą, późniéj miał kazanie i po niém szedł zaraz do konfesyonału. Ściśle pościł rok cały, nigdy mięsa nie jadał, i raz tylko na dzień, prócz niedziel, brał posiłek, środy piątki i soboty susząc o chlebie i wodzie. Sypiał na gołéj ziemi, albo na prostéj słomie, krwawą dyscyplinę codziennie sobie zadawał, i ten rodzaj życia prowadził przez lat czterdzieści, stale go zachowując, pomimo ciągłych i ważnych prac apostolskich którym się oddawał, a nawet i wtedy gdy na zdrowiu zapadał.

To go jednak od srogich nagabań złego ducha nie uwalniało. Dla większéj jego zasługi i utrwalenia w cnocie świętéj pokory, dopuszczał Pan Bóg na niego pokusy najbardziej upokarzające. A gdy szatan, zawsze przez niego pobity zostawał, uciekł się do innego środka, i przywiódł pewną niewiastę do tego iż udając chorę, posłała po świętego Wincentego, którego, gdy do niéj przybył, usiłowała z piekielną zręcznością przywieść do grzechu. Lecz Święty odkrywszy zasadzkę, uszedł jéj szczęśliwie. Inna znowu kobieta daléj swoję bezwstydną odwagę posunęła. Wkradła się była do celi podczas jego niebytności, a gdy przyszedł i zabierał się do modlitwy i pracy, natarła na niego. Wincenty już samę ucieczką nie mógł odwrócić zgorszenia jakiego obecność kobiety w klasztorze mogła stać się powodem. Wsparty więc opieką Matki Bożéj, któréj wtedy z całego serca wezwał na swoję pomoc, zaczął upominać tę nieszczęsną nierządnicę, i tak skutecznie to uczynił, że szczerze nawrócona padła mu do nóg, i odtąd całe miasto podziwiało jéj pokutne i świątobliwe życie. Cnota téż świętéj czystości, była jego cnotą ulubioną: strzegł jéj tak pilnie, iż od wstąpienia do zakonu nigdy nie podniósł oczu na niewiastę, i tak wzrok trzymał na wodzy, ze przez całe życie z własnego ciała, prócz rąk, żadnéj innéj części nie widział nigdy obnażonéj.

W roku 1394, gdy po śmierci Klemensa VII kardynał de Luna pod nazwiskiem Benedykta XIIT, uważanym był za prawdziwego Papieża przez Hiszpanią i Francyą, święty Wincenty zawezwany przez niego do Awinionu, został jego spowiednikiem i Mistrzem świętego dworu, (Magister Sacri Palatii). Były to czasy owego smutnego rozdwojenia w Kościele z powodu kilku pretendentów do władzy Papiezkiéj, których rzetelne do tego prawa tak były trudne do rozpoznania, że i Święci nawet bez żadnéj swojéj winy, mogli się byli pomylić przyznając je fałszywemu Papieżowi. I to właśnie miało tu miejsce, gdyż Benedykt XIII był Antypapą: to jest nieprawnie obranym Papieżem, w wielkiéj jednak części katolickiego świata, uchodził dość długo za prawdziwego.

Święty Wincenty zasmucony ciężko rozdwojeniem Kościoła, nie tylko gorące zanosił do Boga błagania aby jedność w nim przywrócić raczył, lecz używany przez Benedykta XIII jako poseł do różnych dworów, wielce się przyczynił do zgromadzenia się Soboru powszechnego Konstancyjskiego, na którym właśnie miano zaradzić, téj ciężkiéj podówczas potrzebie chrześcijaństwa.

Zamianowany Misyonarzem Apostolskim na wszystkie kraje, obiegł całą Hiszpanią, część Francyi północnéj, Włochy, a nawet i Niemcy, wszędzie tysiącami nawracając niewiernych i podobnież niezliczoną liczbę grzeszników przywodząc do pokuty. Przeszło dwadzieścia pięć tysięcy Żydów, i około ośmiu tysięcy Saracenów i Maurów, przywiódł do wiary świętéj. Gdziekolwiek się pojawiał, lud tak podobał sobie jego kazania, iż zdarzało się że gdy przechodził z jednego miasta do drugiego, po dziesięć tysięcy i więcéj osób, udawało się za nim. Piszą iż taki miał dar pobudzania grzeszników do pokuty, że razu pewnego wielki zbrodniarz spowiadając się przed nim, przy konfesyonale skonał od skruchy. W miejscach gdzie odbywał swoję missyą, zakładano sklepy z włosiennicami, żelaznemi dyscyplinami, paskami drucianemi, i innemi narzędziami któremi pokutujący ciało swoje trapią, gdyż wtedy takowe przedmioty bywały najpokupniejsze.

Licznemi cudami tak zasłynął, i takie to tłumy ludzi sprowadzało to do jego klasztoru, że Przeor zakazał mu był na czas powien czynienia cudów. Zdarzyło się wtedy że mularz na dachu kościoła pracujący, wypadkiem spadał na ziemię, a widząc że Wincenty nadchodzi zawołał do niego o ratunek. Święty, któremu przełożony wzbronił czynić cuda, nie chcąc przełamać zakazu, krzyknął na mularza żeby zaczekał. Jakoż, człowiek ten zawisł jakby w powietrzu, aż Swięty wróciwszy od przełożonego z pozwoleniem uczynienia cudu, bez żadnego uszkodzenia sprowadził go na ziemię.

Benedykt XIII chciał go uczynić Arcybiskupem Walenckim i godność kardynalską mu ofiarował, lecz Święty wyprosił się od tego, a jak tylko przekonał się o nieważności wyboru tego Antypapy, użył wszelkiego jaki miał nad nim wpływu, aby go przywieść do dobrowolnego zrzeczenia się praw uroszczonych. Gdy zaś tego dokazać nie mógł, odstąpił go i przeszedł pod władzę Marcina V, który go na urzędzie generalnego misyonarza zatwierdził.

Król Angielski słysząc o cudownych owocach jego prac apostolskich, zawezwał go do swojego państwa i przyjał z oznakami czei najgłębszéj, a Wincenty jak wszędzie tak i w Angli mnóstwo dusz pozyskał Panu Bogu. W roku znowu 1417, Jan V, panujący książe Bretoński, zaprosił go do siebie. W tym kraju doznał takiego przyjęcia, jakby był najwyższym Pasterzem dusz wiernych. Miasta całe wychodziły na jego spotkanie, mając na czele Biskupów i najpierwszych urzędników. W całéj Bretanii i Normandyi odprawiwszy missye, najzbawienniejszy wpływ tam wywarł jak na lud wierny, tak i na duchowieństwo. W ciągu właśnie tych apostolskich prac swoich zapadł w ciężką chorobę, i w mieście Wan, dnia piątego kwietnia roku Pańskiego 1419, mając lat siedemdziesiąt, z których pięćdziesiąt dwa spędził w zakonie, zasnął w Panu, pełen cnót i zasług.

Wyliczają ośmset cudów które uczynił za życia, a po śmierci, po dziś dzień przy grobie jego, Pan Bóg wielkie udziela udającym się do jego pośrednictwa łaski. Święty Wincenty Feraryusz, jest szczególnym Patronem w chorobach piersiowych. Kanonizowany został przez Kaliksta III, roku Pańskiego 1455.

Pożytek duchowny

Kto miłuje cnotę świętéj czystości i pragnie ją bez skazy zachować, powinien na ciągłéj wodzy trzymać zmysły a szczególnie oczy. Czytałeś dopiéro, że święty Wincenty tak był w téj mierze ostrożnym, iż własnego nawet ciała obnażonego, nigdy nie widział. Oblicz się z sumieniem, czy pod tym względem zachowujesz właściwą skromność.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś Kościoł Twój błogosławionego Wincentego wyznawcy Twojego zasługami i kazaniami, uświetnić raczył, daj nam sługom Twoim, abyśmy z przykładów życia jego zbawiennéj nabyli nauki, i od wszelkich przeciwnoci za jego pośrednictwem wybawieni zostali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 268–270.

Tags: św Wincenty Ferariusz „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna czystość
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.