Citatio.pl
2020-04-06

Św. Wilhelma Opata

Żył około roku Pańskiego 1203.

(Żywot jego był napisany przez jednego z jego uczniów, i znajduje się u Bolandystów pod dniem dzisiejszym.)

Święty Wilhelm z zamożnéj i szlacheckiéj rodziny pochodzący, urodził się w Paryżu około roku Pańskiego 1105. Wychowanym został w klasztorze świętego Hermana, pod okiem swojego stryja Hugona, który tam był Opatem. Młodym chłopaczkiem będąc, objawiał już w sobie wielką pobożność; bardzo przytém był pilnym w naukach i z przykładną dla starszych i nauczycieli uległością. Świątobliwy Opat widząc tak chwalebne w synowcu postępowanie, i niepospolite w nim ze wszech miar zalety, nakłonił go do wstąpienia, do stanu duchownego. Wilhelm i sam do tego wzdychał, a tylko dla głębokiéj pokory nie śmiał domagać się tego. Zaraz na wstępie nowego swojego zawodu, odznaczył się najprzykładniejszém życiem, a przyjąwszy święcenia na Subdyakona, został kanonikiem przy kolegiacie świętéj Genowefy de Monte, w któréj pod tę porę, skład duchowieństwa nie zupełnie odpowiadał swojemu powołaniu.

Świątobliwość nowozamianowanego kanonika, jego regularność w uczęszczaniu na pacierze do chóru, zamiłowanie samotności i oddawanie się nauce; wszystko to nietylko nie zjednało mu serca jego towarzyszy, lecz przeciwnie najgorzéj ich przeciw niemu usposobiło. Uważali go za reformatora, zamierzającego przywieść ich do karności od któréj odstąpili, i którego sam sposób życia już był uderzającém potępianiem ich postępowania, niezgodnego ze stanem w jakim zostawali. Przyszło do tego, iż wszelkich środków zaczęli używać, aby go z grona swojego wydalić. Jeden z nich udając iż ma powołanie do zakonu, chciał za sobą i Wilhelma pociągnąć, lecz ten nie dał się uwieść, a w postępowaniu swojém okazując się zawsze najprzykładniejszym, otrzymał z rąk Stefana Biskupa Paryzkiego święcenia kapłańskie, pomimo wszelkich przeszkód jakie stawili temu jego przeciwnicy.

Wszakże wkrótce potém potrafili oni pozbyć się świętego Wilhelma. Gdy na probostwo Epinejskie, o kilka mil od Paryża położone, którego kollacya należała do kolegiaty świętéj Genowefy, wypadło im mianować jednego zpomiędzy siebie, wyznaczyli na to Wilhelma, aby chociaż tym sposobem nie mieć go w swojém gronie.

Nie długo jednak korzystali ze swobody, jakiéj nabyli wydalając z kapituły najświątobliwszego jéj członka. Papież Eugeniusz III przybywszy do Paryża w roku 1147, i dowiedziawszy się o nadużyciach w Kolegiacie téj panujących, za zniesieniem się z królem, postanowił stanowczo zaradzić złemu. Upoważnił do tego Sugera, Opata klasztoru świętego Dyonizego, który w miejsce świeckich Prałatów obsadzonych przy téj Kolegiacie, sprowadził kanoników regularnych z opactwa świętego Wiktora, dawnym zapewniając do śmierci przyzwoite utrzymanie.

Święty Wilhelm nie wahał się ani chwili: zrzekł się donośnego swojego probostwa, i został Kanonikiem Regularnym, a w krótkim czasie odznaczywszy się wszystkiemi cnotami najdoskonalszego zakonnika, został Podprzeorem. Urząd ten poruczał mu przełożeństwo nad całém zgromadzeniem, wnet téż doznano błogosławionych skutków jakie zwykle sprowadza po sobie dla całego zakonu, świątobliwość przełożonego.

Rozgłos jego cnót wysokich, rozszedł się był i do obcych krajów. Absalon Biskup Rotszyldski w Danii, mając zamiar przywieść do pierwotnéj karności jeden z klasztorów Kanoników Regularnych w jego Dyecezyi będących, uznał że najwłaściwiéj będzie, aby tam Opatem zrobił świętego Wilhelma. W tym więc celu wysłał do niego jednego ze swoich Prałatów. Opat święty Genowefy, widząc że Wilhelm jeszcze pożyteczniejszym będzie w klasztorze w którym potrzeba było wprowadzać dopiéro reformę, niż w tym gdzie już ona istniała, przychylił się do żądania Biskupa Rotszyldskiego, i Święty udał się do Danii, wziąwszy z sobą trzech innych Kanoników Regularnych.

Lecz tam wielkie spotkały go trudności. Skoro został Opatem klasztoru Eschilskiego, wziął się gorliwie do zniesienia w nim wszelkich zwyczajów przeciwnych ścisłéj zakonnéj karności i pierwotnéj Regule. Lecz ostrość klimatu, nieznajomość języka krajowców wśród których przebywał, ubóstwo klasztoru i niechęć podwładnych, wszystko to wystawiło wytrwałość jego na ciężkie próby. Opuścili go téż wkrótce trzéj Kanonicy Regularni z nim przybyli z Francyi, nie mogąc znieść panującego tam zimna, a miejscowi zakonnicy stawili mu niepoczciwy a zacięty opór. Sam przykład nowozamianowanego Opata, raził ich dotkliwie, i wszelkich używali środków, aby się go pozbyć.

Wśród tego rodzaju trudności, przybyły mu i wewnętrzne utrapienia. Zły duch, przewidując ile on w klasztorzetym i kraju całym, uczyni dobrego, chcąc go do wszystkiego zniechęcić i uniezdolnić, wewnątrz srodze niepokoić go zaczął rozlicznemi a gwałtownemi pokusami. Lecz Święty nie ustąpił mu placu. Im większe wzmagały się przeszkody, tém on wytrwaléj pracował około dzieła rozpoczętego na chwałę Bożą, tylko podwajał modlitw i pokuty, poszcząc, czuwając po całych nocach, i trapiąc swoje ciało różnemi sposobami. Bóg téż miłosierny, wynagrodził wkrótce wytrwałość i cierpliwość tego wiernego sługi Swojego. Nie tylko słodyczą postępowania, roztropnością i wielką miłością, zjednał sobie Wilhelm wszystkich braci i przywiódł ich powoli do ścisłéj zakonności, lecz prócz tego wielką liczbę grzeszników ze świata pozyskał Panu Bogu, gdyż wielu z nich, słysząc o jego świątobliwości, zgłaszało się do niego po radę i prosiło o spowiedź. Co większa miał tę pociechę, że w częstych swoich wycieczkach apostolskich, jakie czynił z klasztoru dla głoszenia słowa Bożego niewiernym, nawrócił do wiary świętéj wszystkich pogan, jacy się jeszcze na brzegach morza Bałtyckiego znajdowali.

Dopomagał mu do tego i dar cudów, którego mu Pan Bóg udzielał, gdy już i sama jego wytrwałość w rozpoczęciu świętego dzieła, pomimo zewsząd napotykanych wielkich trudności, a wśród nich niezachwiany spokój jego duszy, były jakby ciągłym cudem. Posiadał przytém łaskę rzewnéj pobożności. Przy każdéj Mszy świętéj widziano go zalewającego się łzami, gdy błagał Boga o błogosławieństwa na swoje prace, i polecał Mu potrzeby własnéj duszy i swoich braci.

Wśród bezustannych i wielkich trudów, ciągle pościł ściśle, raz tylko na dzień jadając. Włosiennicę nosił zawsze na gołém ciele, sypiał nadzwyczaj mało, ścieląc na ziemi trochę słomy.

Na lat siedem przed śmiercią, został mu objawiony dzień i godzina, w któréj miał go Pan Bóg powołać do Siebie. Gdy już ta chwila zbliżała, się, cały ostatni post wielki spędził w ostrzejszéj jeszcze niż zwykle pokucie, i już prawie całe dnie i większą część nocy, poświęcał modlitwie. W Wielki-Czwartek odprawił Mszę świętą z tak wielką pobożnością, że obecni zakonnicy od płaczu wstrzymać się nie mogli. Sam rozdał jeszcze wszystkim Komunią świętą, i wielu ubogim nogi umywał. Po południu miał tenże obrządek odbyć z braćmi, gdy nagle zasłabłszy musiał się położyć. Dostał lekkiéj gorączki, i w sam dzień Zmartwychwstania Pańskiego, gdy na odśpiewywanéj przy nim Jutrzni przyszło do tych słów: Aby przyszedłszy namaścili Jezusa, zawołał iż czas jest aby mu udzielono ostatnie Olejem świętym namaszczenie. Po przyjęciu tego Sakramentu świętego, z oznakami najżywszéj wiary i miłości Boga, poszedł do Nieba po nagrodę długiéj i wiernéj służby swojéj Panu Jezusowi. Umarł dnia 6-go Kwietnia, roku 1203, mając lat dziewięćdziesiąt ośm.

Zaliczony został w poczet świętych przez Papieża Honoryusza III w roku 1224.

Pożytek duchowny

Świątobliwe życie błogosławionego Wilhelma ściągnęło na niego prześladowanie jego towarzyszów, nagannie postępujących. Zwykle bowiem tak bywa, iż kto chce żyć pobożnie, ściąga na siebie niezadowolenie osób słabéj wiary i podejrzanych obyczajów. Lecz kto tak jak ten Święty trwa wiernie na dobréj drodze, ten prędzéj lub późniéj zbawiennym przykładem i drugich pociągnie za sobą.

Modlitwa

Boże! Któryś przykładem świątobliwego życia błogosławionego Wilhelma, wielką liczbę dusz ku wiernéj Tobie służbie nakłonił; spraw prosimy, abyśmy postanowiwszy wiernie Ci służyć, przeszkodami nastręczanemi nam na téj drodze przez ludzi słabéj wiary, odwieść się od tego nigdy nie dali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 270–272.

Tags: św Wilhelm „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna opat wytrwałość
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.