Citatio.pl
2020-04-07

Św. Afraatesa Pustelnika

Żył około roku Pańskiego 605.

(Żywot jego był napisany przez Teodoreta, pisarza Kościelnego jemu współczesnego.)

Święty Afraates ze znakomitéj i bogatéj ale pogańskiéj rodziny Perskiéj pochodzący, wychowany był w błędach bałwochwalstwa. Lecz Pan Bóg który miał szczególne na niego widoki, dał mu spotkać chrześcijan, którzy go do świętéj wiary nawrócili. Jak tylko obeznał się z prawdami naszéj religii, tknięty szczególną łaską Bożą, wzgardził światem i jego uciechami, które mu zapewniał wielki jego majątek, i ojczyznę swoję w pogaństwie pogrążoną opuszczając, udał się do miasta Edessy w Mezopotamii, gdzie wiara chrześcijańska kwitnęła. Wyuczywszy się dostatecznie zasad katolickich, osiadł na samotném miejscu w małéj chatce za miastem, i tam rozpoczął życie bogomyślności i pokucie oddane. Późniéj przeniósł się do Syryi, i w okolicach Antyochii zamieszkał w szczupłéj i ubogiéj celce, którą sobie urządził w blizkości jednego z klasztorów tam będących.

Podówczas kacerstwo aryańskie szerzyło się i górę brało, popierane całą potęgą samowładnego cesarza. Święty Afraates, chociaż sam z pogaństwa nie dawno nawrócony, wystąpił jako gorliwy obrońca wiary świętéj, a obdarzony wysokiemi zdolnościami i biegły w naukach, stał się jednym z najstraszniejszych dla tych odszczepieńców przeciwnikiem. Lecz walczył on nie tylko z herezyą: przemawiał prócz tego do ludu, powstając na wszelkie grzechy, zachęcając do cnoty i rozbudzając W duszach wiernych ducha wyższéj pobożności. Jako Pers rodowity, nie był wcale biegłym w języku greckim, w którym miewał nauki, nie ujmowało to jednak wcale wielkich pożytków jakie one przynosiły dla słuchaczów, gdyż namaszczenie Ducha Świętego wszystko w nich zastępowało i aż nadto wynagradzało. Pustelniczą chatkę jego, otaczali tłumnie ludzie wszelkiego stanu i wieku. Widzieć tam było i najpierwszych dostojników państwa i rzemieślników, i żołnierzy i włościan, i bogaczów i ubogich, i uczonych i prostaczków. Gdy wyznaczona na to nadchodziła godzina, święty pustelnik otwierał okienko od swojéj celki, i do zgromadzonych miewał nauki, albo jeśli tego potrzeba wymagała, rozmawiał z niektórymi zosobna, gdy do niego po radę jaką przychodzili.

Afraates w pustelni swojéj zamknięty wiódł życie bardzo pokutne. Nie widywał się z nikim prócz z osobami które w pewnych dniach przychodziły słuchać jego kazań, albo zasięgać jego rady, a i tych nie wprowadzał do mieszkania, lecz przez okno z niemi rozmawiał. Jadał raz na dzień, i to dopiéro po zachodzie słońca trochę chleba z wodą, które mu przynosił uproszony do tego człowiek mieszkający niedaleko od jego chatki. Tak ścisły post zachowywał prawie całe życie, gdyż dopiéro w późnéj starości przydał do tego lichego posiłku, trochę jarzyn surowych. Sypiał na rozesłanéj na ziemi słomianéj rohozie; a za odzienie nosił tylko gruby sukienny płaszcz, który zmieniał dopiéro wtedy, gdy już zużyty rozpadał się w kawałki. Razu pewnego Artemius wielkorządca cesarski na całym Wschodzie, wróciwszy z Persyi gdzie się udawał jako poseł tego monarchy, przybył do świętego Afraatesa, aby mu złożyć swoje uszanowanie i zafiarował mu płaszcz perski, mówiąc: „Jestto wyrób twojéj ojczyzny, sądzę więc że go przyjmiesz w darze odemnie” — „Bardzo ci wdzięczny jestem za to, odpowiedział Święty, lecz chciéj najprzód poradzić mi jak mam sobie w pewnéj wątpliwości postąpić: oto niedawno przybył do mnie Pers, prosząc abym go przyjął na służbę jako mojego rodaka. Czy więc powinienem dla umieszczenia go przy sobie, oddalić starego sługę, z którego zawsze byłem zadowolony?” — „Nie, wcale, odrzekł Artemiusz, powinieneś dawnego sługę zatrzymać.” — Zabierz więc płaszcz któryś dla mnie przyniósł, powiedział Afraates, gdyż oto już lat szesnaście jak mi służy ten który mam na sobie, i bardzo jest dogodnym; dwóch zaś posiadać nie mogę.”

Lat kilka, sługa Boży żył w swojéj samotnéj chatce, pokucie i bogomyślności oddany, i tylko tyle z ludźmi miewał stosunku, ile tego wymagała miłość bliźniego względem tych, którzy od czasu do czasu przychodzili zagrzewać miłością Boga swoje serca, słuchając jego przemów. Lecz przyszła chwila, w której Afraates dla tejże miłości bliżniego, zrobił ofiarę i z rodzaju pustelniczego życia, które i najbezpieczniéj wiodło go do Nieba, i już tu na ziemi uciech niebieskich dawało mu kosztować. Prześladowanie prawowiernych dzieci Kościoła, zaczęło się szerzyć coraz bardziéj. Cesarz Walencyusz zagorzały aryanin, nie kładł już miary w prześladowaniu katolików. Skazawszy na wygnanie Biskupów, uciskał bez litości i wiernych, nie oszczędzając szczególnie tych, którzy przeciw herezyi aryańskiéj powstawali i od niéj drugich odwodzili. Wtedy Afraates wyszedł ze swojéj pustelni, i pośpieszył na pomoc Kościołowi srodze dotkniętemu. Najprzód przyłączył się był, do sławnych podówczas z gorliwości w obronie wiary świętéj dwóch Prałatów: Flawiusza i Diodora, zarządzających Dyecezyą Antyocheńską po wygnaniu z niéj przez cesarza Biskupa świętego Melecyusza. Późniéj za ich szczególném upoważnieniem, w całém tém wielkiém mieście z największą gorliwością, a narażając się na wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwa, zagrzewał wiernych do wytrwałości w wierze: słabszych pokrzepiał na duchu, chwiejących się oświecał, i wykazywał im złość i fałsz herezyi aryańskiéj. Wszystko zaś to czynił z tym większym dla dusz pożytkiem, że wszyscy podziwiali w nim męstwo, z jakiem dla obrony wiary dobrowolnie wystawiał się na gniew srogiego prześladowcy, i miłość bliźniego dla któréj wyrzekł się swojego cichego pustelniczego życia, a oddał się pracom apostolskim, właśnie wtedy, gdy one największém groziły mu niebezpieczeństwem.

Cesarz przebywał wówczas w Antyochii i osobiście przewodził prześladowcom. Pałac jego był przy głównéj ulicy tego miasta, i często z galeryi górnéj przypatrywał się on przechodniom. Dnia pewnego uderzyła go powierzchowność pewnego starca ubogo przyodzianego, a któremu lud oddawał oznak szczególnego szacunku. Spytał więc kto to był taki. — „Jest to Afraates, odpowiedziano mu, pustelnik, w wielkiém poważaniu u ludu będący.” — Afraatesie, zawołał wtedy na niego cesarz, gdzie tak spiesznie biegniesz?” — „Najjaśniejszy Panie, odrzekł mu Święty, idę modlić się za pomyślność twojego panowania.” — Lepiéjbyś zrobił, powiedział mu cesarz, żebyś siedział w twojéj pustelni, i w niéj się modlił, jak to Reguła dla pustelników nakazuje.” — „Prawda najjaśniejszy Panie, odrzekł mu na to Afraates, że w samotności milej byłoby mi pozostawać: nie wychodziłem też z niéj wcale, dopóki wierni żyli w pokoju. Lecz gdy teraz wystawieni są na srogie prześladowanie, czyż mogłem spokojnie siedzieć na mojéj puszczy? Cobyś cesarzu powiedział, gdybyś widział człowieka obojętnie patrzącego na dom ojca jego w płomieniach będący? Owoż tyś wniecił pożar w domu Ojca naszego niebieskiego, a ja spieszę aby go przygaszać.”

Cesarz nie obraził się tak śmiałą lecz trafną odpowiedzią, ale jeden z dworzan temu obecnych okrył Świętego zniewagami, i nawet domagał się aby go śmiercią ukarano. Wszakże Walencyusz kazał mu dać pokój, a dworzanina, który powstawał na sługę Bożego, tegoż dnia spotkała ciężka kara Boża. Doglądając kąpieli przyrządzanéj dla cesarza, wpadł wypadkiem w kocioł wody wrzącéj, i zginął tam nędznie.

Po śmierci Walencyusza, gdy prześladowanie chrześcijan ustało, Afraates wrócił do samotnéj chatki, i długo jeszcze wiódł w niéj świątobliwy swój sposób życia. Słynął także licznemi cudami, a szczególnie darem uzdrawiania chorych, przez namaszczenie ich olejem przez niego poświęconym. Zasnął w Panu na początku wieku piątego. Martyrologium Rzymskie w dniu dzisiejszym o nim wspomina.

Pożytek duchowny

Kto tak jak Święty, którego dziś żywot czytałeś, dla miłości bliźniego przerywa swoje bogomyślne ćwiczenia, ten nie opuszcza Boga, lecz właśnie dla miłości Jego robiąc ofiarę ze swoich ulubionych zajęć, jeszcze ściśléj się z Nim jednoczy. Niewłaściwie więc kłopoczą się niektórzy, gdy dla oddania jakowéj usługi bliźniemu, zmuszeni są przerwać swoje dowolne ćwiczenia pobożne.

Modlitwa

Boże! Któryś błogosławionego Afraatesa, z miłości ku bliźnim z pustelni jego wyprowadził, obdarz nas przez jego zasługi, tak żywą dla miłości Twojéj miłością bliźnich naszych, abyśmy zawsze gotowymi byli z najprzyjemniejszych i najgodziwszych zajęć naszych zrobić ofiarę, gdy tego taż miłość wymagać będzie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 273–275.

Tags: św Afraates „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna pustelink arianizm ofiara
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.