Citatio.pl
2020-04-09

Siedm rozmyślań z modlitwami o męce i śmierci Jezusa Chrystusa

Dunin Książka do nabożeństwa dla wszystkich katolików, Leszno 1853, ss. 385–105

Pierwsze rozmyślanie: „Jezus na górze oliwnéj.”

Modlitwa poprzednia, jako przygotowanie.

Oto nadszedł czas święty, w którym się szczególniéj zatrudniamy rozmyślaniem męki i śmierci Twojéj o Zbawicielu nasz Chryste Jezu! którą podjąłeś dla usprawiedliwienia i pojednania nas z Ojcem niebieskim, a razem i dla dania nam przykładu, jak Cię naśladować mamy. Sprawże to łaską swoją świętą, aby nasze serce uczuć mogło to dobrodziejstwo, jakie nam przez mękę i śmierć, dobrowolnie dla nas podjęte, wyjednałes, abyśmy przez to do świętych postanowień pobudzeni bydź mogli. Amen.

Rozmyślanie.

Gdy nasz Zbawiciel po ostatniéj wieczerzy umył swym uczniom nogi z upokorzenia, i dał im Ciało swoje i Krew najświętszą do pożywania, udał się z nimi na górę oliwną, aby się tam Ojcu niebieskiemu ofiarował dla naszego zbawienia, i prosił o umocnienie do dokonania dzieła naszego odkupienia. Oddalił się tedy pomiędzy drzewa od uczniów; i tam samotny, upadłszy na kolana, modlił się. Wiedział, że już przyszła Jego godzina, i że teraz spełni się na Nim to wszystko, co o nim przepowiadali Prorocy. Wszystkie męki, które miał ponieść téj nocy i dnia następującego, stały Mu przed oczami, a grzechy całego świata, które na siebie przyjął, ciążyły Go. Jego człowieczeństwo wzdrygało się na okrutne męki, jakie za moment miał ponosić, duszę smutek opanował, a wszystkie członki w nim drżały. Modlił się tedy do Ojca swojego: „Ojcze! jeżeli to bydź może, odejm odemnie ten kielich męki; przecież nie moja, lecz Twoja wola, Ojcze! niech się stanie!” Po trzy razy tak się modlił, i po trzy razy chodził do uczniów, upominając ich, aby się także modlili. „Módlcież się i wy, i czuwajcie,” mówił im, „abyście nie wpadli w pokusę.” W końcn rzekł: „Wstańcie teraz, i pójdźmy, bo się już zbliża mój zdrajca.” Gdy to wyrzekł, już Judasz, niewierny uczeń, szedł na czele znacznéj liczby żołnierzy pojmać Go. Zbliżył się do niego, i przez zdradzieckie pocałowanie wydał Go w ręce nieprzyjaciół. Łatwoby się był mógł Zbawiciel uwolnić z ich rąk cudowną mocą, jak dawniéj, gdy Go z góry skalistéj w Nazaret zepchnąć chcieli, a On niewidzialny przeszedł pomiędzy nimi; albo tak, jak im uszedł z kościoła, gdy Go kamienować chcieli. Ale tego nie chciał, bo już Jego godzina nadeszła. Zapytał tedy: „Kogóżto szukacie?” a ci odpowiedzieli: Jezusa z Nazaretu. „Ja jestem,” odpowiedział. A na te słowa padli na ziemię. Kazał im wstać, i dobrowolnie podał im ręce, aby Go związali, i dał im się prowadzić, jak baranek na rzeź.

Módlmy się:

O Zbawicielu najświętszy! kogóż nie zadziwi Twoje postanowienie i gotowość, z jaką oczekiwałeś i podałeś się na męki! Tylko posłuszeństwo Ojcu niebieskiemu, i miłość ku nam, których chciałeś mieć w niebie, mogły sprawić tę gotowość. O gdybym i ja, za Twoim przykładem, mogła się zawsze poddawać woli Ojca niebieskiego, i to wszystko z uległością z rąk Jego przyjmować, czém mnie tylko dotknąć raczył. Obym i ja mogła bydź zawsze posłuszną Bogu we wszystkiem, czém mnie tylko Jego Opatrzność nawiedzi! Obym i ja wśród cierpień i wszelkich umartwień pomniała zawsze na koniec i błogie skutki z nich wyniknąć mogące, a przez to utwierdzała się w stałości i odwadze do poddawania się woli Pana Boga! Kierujże i umacniaj mnie, o Zbawicielu! abym Cię we wszystkiem mogła naśladować, a zawsze i we wszystkiem w swiętéj cierpliwości poddawać się woli Ojca niebieskiego! Amen.

Drugie rozmyślanie: „Jezus w Jerozolimie przed arcykapłanami Annaszem i Kaifaszem.”

Modlitwa poprzednia.

Sprawże to, łaską swoją, o Zbawicielu! abym w duchu moim szła tam z Tobą, gdzie Cię złość ludzka oprowadzała, i uczyła się od Ciebie, jak się człowiek zachować powinien, gdy od drugich zostanie wzgardzony, spotwarzony i poniewierany. Od Ciebie chcę się uczyć pokory, cierpliwości i łagodności. Ty byłeś cichym i pokornego serca. Wzbudźże mnie Twoim przykładem do godnego naśladowania Ciebie. Amen.

Rozmyślanie.

Wśród ciemnéj nocy poprowadzono Zbawiciela do Jerozolimy, aby Go tam arcykapłani i lud na śmierć wskazali. Najpierwéj Go zaprowadzono do arcykapłana Annasza, gdzie Go sługa uderzył w twarz, iż nie odpowiedział stósownie do życzenia. Wnet potém poprowadzono Go do arcykapłana Kaifasza. Tu już było zgromadzonych siedmdziesiąt dwóch mężów, składających senat całego narodu. Ci zażądali, aby zdał sprawę z swoich postępków. Na to rzekł Jezus: „Nauczałem jawnie, nic w skrytości nie czyniłem, o tém każdy może dać świadectwo.” W końcu zapytali Go: czém jest, i za kogo się ma? „Zaklinam cię na Boga żywego”, rzekł arcykapłan, „powiedz nam, czy jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego?” Na to odpowiedział Jezus: „Jestem; lecz przyjdzie czas, kiedy tegoż samego Chrystusa, który tu dziś przed wami związany stoi, ujźrzycie zstępującego z nieba w mocy i majestacie.” Na te słowa rzekł do zgromadzonych arcykapłan: „Sami słyszeliście, za kogo się ma; nie potrzebujemy więcéj świadectw, prócz, tego bluźnierstwa.” Tak jest, zawołali wszyscy, zbluźnił Boga, jest godzien śmierci! Zgromadzenie rozeszło się, Jezusa oddano straży wojskowéj, aby go pilnowała do jutra, kiedy miał bydź zaprowadzony do starosty, czyli do rządzcy owego kraju. W czasie tym, gdy się to działo, Piotr trzy razy zaparł się swego Mistrza na dziedzińcu. Lecz gdy się nań obejrzał Chrystus, to spojźrzenie, z którém się i oczy Piotrowe spotkały, tak go zmiękczyło, że odszedłszy ztąd, gorzko zaczął płakać. Tymczasem Jezus był znieważany od żołdactwa, które go strzegło. Zawięzywano Mu oczy, bito w twarz pięścią lub kijem, i pytano: Proroku! któżto cię uderzył? Inni plwali Mu w twarz, a przytém rozmaite obelgi nań rzucali. Na to wszystko milczał Jezus, i nie otworzył ust swoich, jak baranek gdy go strzygą.

Módlmy się:

O Zbawicielu najświętszy! jakąż łagodność i cierpliwość okazujesz przy ponoszeniu tych mąk okrutnych! Milczysz na największe potwarze, zniewagi i oskarzania Cię przed sędziami, a na szyderstwa i na poniewieranie ludu nie otworzyłeś nawet ust swoich! Wszelką niewierność uczniów swoich, którzy Cię opuścili lub zaparli się, wszelką pogardę i zniewagi pospólstwa, wszelkie urąganie nieprzyjaciół, zniósłeś spokojme, w cichości i cierpliwości; bo wiedziałeś, że to czynili w błędzie, zaślepieni namiętną złością. O! użyczże mi łaski, abym Cię zawsze naśladowała, abym zawsze była pokorna i cierpliwa, gdy mną ludzie gardzą i poniewierać mnie będą; abym miała politowanie nad ich słabością lub ślepotą, gdy się ze mnie urągać i uciskać mnie będą. Sprawze to, o Zbawicielu! łaską swoją, abym Cię mogła naśladować w podobnych wypadkach i ćwiczyć się w łagodności i cierpliwości. Amen.

Trzecierozmyślanie: „Jezus przed starostą Piłatem i przed królem Herodem.”

Modlitwa poprzednia.

O mój Zbawicielu! Ty nawet dobrowolnie raczyłeś się oddać w moc i ręce Pogan, i od nich słyszeć niesprawiedliwy wyrok na Ciebie wydany! O jakże pragnę nauczyć się od Ciebie, Panie, jak powinnam uważać i znosić wszelką niesprawiedliwość, jaką mi świat, to jest ludzie, wyrządzają. Twoję naukę, Twój przykład, chcę mieć zawsze przed oczyma, aby mi przypominał moję powinność cierpliwego znoszenia wszelkiéj niesprawiedliwości mi wyrządzanéj.

Rozmyślanie.

Już Żydzi nie mieli swojego sądownictwa, bo berło zostało odjęte pokoleniu Juda: zostawali pod władzą Rzymian, i mieli w Jerozolimie starostę rzymskiego, który we wszystkich ich sprawach wyrokować musiał, mianowicie tam, gdzie szło o życie. Do tego więc zaprowadzili naszego Zbawiciela. Raniutko zgromadzili się na jego dziedzińcu. Wyszedłszy Piłat, zapytał ich, coby mieli przeciw temu człowiekowi? Po wielu płonnych i fałszywych obwinieniach, w końcu rzekli: że Jezus jest burzycielem ludu, że się nazywa Królem żydowskim a nawet Synem Bożym; lecz Jezus na to milczal. – Wziął go tedy Piłat samego, i zapytał: Kto On Jest, i zkąd jest? czy on rzeczywiście jest Królem żydowskim? Na to Jezus rzekł: „Jestem Królem, ale moje królestwo nie jest z tego świata; przyszedłem na świat, abym nauczał prawdy, i dał świadectwo prawdzie. Ktokolwiek kocha prawdę, ten należy do mojego królestwa.” Wtedy rzekł Piłat: cóżto jest prawda? a rzekłszy, nie czekając odpowiedzi, wstał, wyszedł do czekających Żydów, i oznajmił publicznie: że w Nim żadnej winy nie znajduje, i że Go chce posłać do Heroda, jako do rządzcy Galilei, z której jest rodem Jezus. Zaprowadzono tedy Jezusa do Heroda, który, że mu zadawał wiele pytań z ciekawości tylko, przeto żadnóéj odpowiedzi nie otrzymał od Jezusa. Gdy nakoniec żądał, aby Jezus uczynił cud w jego oczach, a i na to Zbawiciel zamilczał, zaczął nim gardzić, i przyodziawszy Go białą szatą, kazał Go wśród szyderstw odprowadzić napowrót do Piłata, który powtórnie oświadczył ludowi i przełożonym żydowskim, że Jezusa uważa bydź niewinnym; przecież Go kazał w ich oczach biczować!

Módlmy się:

Jakże wielką jest Twoja stałość i cierpliwość, o Zbawicielu! którą okazałeś wśród wszelkich niesprawiedliwości Tobie wyrządzonych! Tak fałszywe oskarżania przed sędzią pogańskim, jak szyderstwa na dworze Heroda, zniósłeś z niezachwianą odwagą i męztwem. Ach! obym i ja mogła wstępować w ślady Twoje, gdy mi ludzie niesprawiedliwość wyrządzać będą! O gdybym wtedy na to pamiętała: że przyjdzie czas, kiedy najsprawiedliwszy Sędzia każdemu sprawiedliwość wymierzy, a wszelkie doznane niesprawiedliwości publicznie wyjawi! I te prześladowania, które dla wiary świętéj ponosiłam i ponosić będę, chcę za Twoim przykładem znosić cierpliwie. Wspomagaj mnie tylko, o Panie! łaską twoją świętą, dodawaj odwagi i męztwa, uzbrajaj cierpliwością, aby mnie żadna niesprawiedliwość, żadna obelga mi zadana, nie uniosła gniewem i popędliwością. Amen.

Czwarte rozmyślanie: „Biczowanie i koronowanie Jezusa.”

Modlitwa poprzednia.

Pomnażają się Twoje cierpienia, o Zbawicielu mój ! a po zniesionych zniewagach i udręczeniach duszy, następowały ciężkie dolegliwości, jakie zadawano ciału Twojemu. I te zniósłeś cierpliwie i stale. Nauczże mnie, o Panie! z równą cierpliwością i stałością znosić cielesne cierpienia, któremi mnie albo Twoja Opatrzność dotknie, albo które mi złość ludzka zada. Amen.

Rozmyślanie.

Piłat oświadczył, że Chrystus jest niewinny, a przecież kazał go biczować; co za sprzeczność! możeto dla tego, aby w części uczynił zadosyć wrzaskliwym naleganiom Żydów, a potém mógł niewinnego na wolność puścić? Wyprowadzono tedy Jezusa, zdjęto z Niego suknie, przywiązano do słupa, i rózgami sieczono ! Wtedy spełniło się to, co o Nim napisali Prorocy: że od stóp do głowy nie było na Nim miejsca zdrowego. Po biczowaniu, odwiązano Go od słupa, i wtłoczono Mu na głowę koronę uplecioną z ciernia. Potém Go przyodziano purpurowym płaszczem, dano w rękę trzcinę, i wśród szyderstw witano Go jako króla. Piłat ujźrzawszy Go w krwi swojéj zbroczonego, został litością wzruszony. Wziął Go w tej postaci i jeszcze raz wyprowadził na widok ludu, w nadziei, że sam ten widok okropny zmiękczy ich i do litości pobudzi. Patrzcie, mówił: Oto człowiek! — Ale to żadnego wrażenia na nich nie sprawiło. Wszyscy krzyczeli: Ukrzyżuj! ukrzyżuj!

Módlmy się:

O Zbawicielu mój, Chryste Jezu! niewinnie za cudze grzechy, za nas, biczowany i poraniony! przez którego rany my uleczeni zostaliśmy! O jakże Ci zdołam nagrodzić tę wielką miłość! Całém mojém sercem, całą duszą, dzięki Ci składać, kochać Cię, i święcie pełnić wolą Twoję pragnę. — Chcę także podług Twego przykładu poddawać się i cierpliwie znosić wszelkie cielesne dolegliwości, jakiemi mnie dotknie Opatrzność Twoja, albo z dopuszczenia Ojca niebieskiego ludzie zadadzą. Błagam Cię o łaskę i pomoc, abyś mnie w tém mojém postanowieniu utwierdzić i zachować raczył, Amen.

Piąte rozmyślanie: „Jezus krzyż swój dźwiga na miejsce śmierci.”

Modlitwa poprzednia.

W rozmyślaniu cierpień Twoich, o Panie! przychodzę aż do téj godziny, kiedy wyrok Twój śmierci ogłoszony, i Ty zostałeś wyprowadzony na plac śmierci. Nauczże mnie, o Zbawicielu mój! przez Twoje chętne poddanie się, przez Twoje posłuszeństwo aż do śmierci, bydź także posłuszną woli Boga, poddać się chętnie wyrokowi śmierci, gdy nadejdzie moja godzina, którą mi Pan życia i śmierci naznaczył. Amen.

Rozmyślanie.

Gdy Starosta Jerozolimy, Piłat, już po kilka razy napróżno starał się uwolnić Jezusa, którego niewinnym ogłosił, użył jeszcze jednego sposobu. Było zwyczajem, że na święta wielkanocne wypuszczano z więzienia jednego zbrodniarza, a wybór tego należał do ludu. Stawił tedy Piłat dwóch przed ludem, to jest: Barrabasza, znajomego złoczyńcę, i Jezusa, o którym był przekonany, że go lud kochał, tylko przełożeni i kapłani nienawidzili. Lecz niestety! już ci lud podburzyli i przysposobili, którego mieli obrać. Stanąwszy tedy Piłat z Barrabaszem i Jezusem przed ludem, rzekł: Któregoż z tych dwóch chcecie uwolnić, Barrabasza, czy Jezusa? Na to wszyscy krzyknęli: Nie Jezusa, ale Barrabasza. Znów zapytał Piłat: A cóż chcecie uczynić z Jezusem? I powtórnie krzyknęli wszyscy: Na krzyż, na krzyż z nim! Wtedy Piłat umył publicznie ręce, i rzekł: Nie chcę należeć do rozlewu krwi tego niewinnego. Lecz oni krzyczeli: Krew jego niech spadnie na nas i na dzieci nasze! i zaraz dodali: gdybyś go zaś wypuścił, okazałbyś, że nie sprzyjasz cesarzowi, bo on się królem głosił, i przeto godzien jest śmierci. — To odgrażanie niełaską cesarską, wielkie uczyniło wrażenie na sercu Piłata. Oddał im Barrabasza, a na Jezusa wyrzekł wyrok śmierci, i zaraz im Go wydał w ręce, aby Go ukrzyżowali.

Coprędzéj korzystali Żydzi z czasu i okoliczności do wykonania wyroku śmierci z największym pośpiechem. Zaraz poczynili potrzebne przygotowania. I poprowadzono niewinnego Jezusa na miejsce śmierci. Włożono ciężki krzyż na poranione jego ramiona, a tak choć był zupełnie osłabiony od plag i ran, musiał przecież sam dźwigać krzyż, na którym miał życie zakonczyć. Z ukontentowaniem prowadzili go Żydzi przez ulice Jerozolimy, z radością szło za nim gromadnie to pospólstwo, które niedawno z rozczuleniem i podziwieniem słuchało Jego nauk, patrzało na Jego cuda, i z uwielbieniem wydawało radosne okrzyki: Hosanna Synowi Dawidowemu! gdy przed sześcioma dniami wjeżdżał do Jerozolimy; a dziś wśród pląsów i urągań idą za nim na miejsce śmierci! Tylko kilka czułych niewiast rzewnie nad nim płakało. Gdy Jezus usłyszał ich płacz i lamenta, stanąwszy, rzekł: „Córki jerozolimskie! nie płaczcie nademną, płaczcie raczéj nad sobą, i nad dziećmi waszemi; bo jeżeli się to dzieje z zieloném drzewem, cóż się dziać będzie z uschłém?” to jest: jeżeli to spotyka niewinnego, cóż się stanie z grzesznikami? To rzekłszy, jako posłuszny wyrokowi Ojca niebieskiego, szedł daléj na miejsce śmierci.

Módlmy się:

Upadam przed Tobą, o Zbawicielu mój, Chryste Jezu! w téj Twojej zniewadze, gdy sam dźwigając krzyż dałeś się jako złoczyńca na śmierć prowadzić. Dobrowolnie poddajesz się wyrokowi Ojca swojego, i chętnie idziesz, abyś dla zbawienia świata śmierć poniósł. Oby serce moje mogło Ci godne składać dzięki! Lecz obym Cię także mogła godnie naśladować, gdy podług odwiecznego wyroku Boga i mojéj śmierci godzina nadejdzie! Obym wtedy mogła się zupełnie zdać na wolę Boga, i posłuszna aż do śmierci, chętnie poddała się wyrokowi Ojca niebieskiego, który każdemu oznaczył czas i godzinę! Ach! pragnę wcześnie oczyścić moje sumienie, abym spokojnie i w dobrej nadziei mogła oczekiwać mojego końca. Umocnijże mnie, o Panie, i spraw, abym równie spokojnie, jak Ty, wyglądała mojego końca. Amen.

Szóste rozmyślanie: „Śmierć Jezusa.”

Modlitwa poprzednia.

Chcę dzisiaj rozmyślać śmierć Twoję, o Zbawicielu mój! którą za mnie, i za wszystkich ludzi poniósłeś na krzyżu! Ach! dajże mi w niéj uznać miłość Twoję, którą nas ukochałeś aż do śmierci. Dajże mi uznać i uczcić tę ofiarę, którą ofiarowałeś za grzechy moje i całego świata ! Abym zaś mogła się stać uczestniczką tej najświętszéj ofiary, udzielże mi łaski, abym równie Jak Ty mogła wytrwać aż do końca w miłości Ojca Twego, i w niéj umrzeć. Amen.

Rozmyslanie.

Po długiém i uciążliwém dźwiganiu krzyża, do którego przybrano pomocnika, gdy Jezus upadł na siłach, przyszedł nareszcie na górę Kalwaryi, gdzie miał śmierć ponieść. Położył krzyż swój, zdięto suknię z Jego poranionego ciała, i jako owieczkę na rzeź położono Go na krzyżu. Rozciągnięto Mu ręce, i mocnemi gwoździami przybito do krzyża; toż samo uczyniono z nogami; po takiém przybiciu wśród wrzasku podniesiono krzyż z Jezusem, Bogiem i człowiekiem. Co za widok dla nieba i ziemi! Co za widok dla nieprzyjaciół Jezusa i Jego przyjaciół! Ci oniemieli, tylko jękiem wydają swoję boleść i lamenta; tamci zaś cieszą się i lżą jak mogą najszkaradniéj. Oto cudotwórca i zburzyciel kościoła! wołali z urąganiem; oto król izraelski, Syn Boży! czemuż nie zstąpi z krzyża, gdy może, abyśmy wszyscy w niego uwierzyli? Te mowy powtarzane musiał Jezus słyszeć z krzyża, przecież one nie przemogły Jego cierpliwości. Owszem wśród nich wzniósł w niebo swe Oczy, łzami i krwią zalane, i modlił się: „Przebacz im, Ojcze! bo oni nie wiedzą co czynią.” Nawet jeden z łotrów, obok zawieszonych na krzyżu, łączył swoje urągania z szyderstwami tych bluźnierców; drugi zaś rozrzewniony łagodnością i cierpliwością Jezusa, uznał Go za Zbawiciela świata, i rzekł z żalem serdecznym, i wyznaniem swych grzechów: Panie! pomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. A Jezus zapewnił go z krzyża: „Dziś jeszcze będziesz ze mną w Raju.” Tedy zbliżyli się do Niego niektórzy z Uczniów, dotąd rozproszeni między ludem. Jan przystąpił do krzyża, i Najśw. Marya Panna, ta Matka, która Go porodziła w Betleem, którą Aniół Błogosławioną nazwał przy zwiastowaniu; ta teraz stała pod krzyżem, i na tego patrzyła w krwi zbroczonego na krzyżu, który miał posieśdź tron Dawida na wieki! Matka Jezusa i Jan stali pod krzyżem. Jezus widząc ją w smutku pogrążoną, pocieszał i polecił ją Janowi, aby nad nią miał opiekę, jak nad swoją matką; Maryi zaś polecił Jana, aby go uważała jak swego syna. „Oto syn twój! oto Matka twoja!” Po długiém cierpieniu, czując pragnienie, rzekł: „Pragnę!” — i podano Mu za napój żółci z octem. Jeszcze się nie skończyły Jego udręczenia śmierci, najokropniejsze jeszcze nie nadeszło. Byłoto uczucie, że Go Bóg opuścił. Bo musiał bydź od Boga ten opuszczonym, który przyjąwszy na siebie kary grzechowe, chciał cierpieć i umrzeć za grzeszników. Choć tedy Jezus Chrystus był Synem jednorodzonym Ojca niebieskiego, lecz że cierpiał za nasze grzechy, musiał tedy doznać téj najokropniejszéj kary, opuszczenia od Boga! Zbliżyła się okropna godzina; niebo zostało zasłonione ciemnością, całe przyrodzenie smuciło się, a Jezus mocnym głosem zawołał: „Boże mój! Boże mój! czemuś mnie opuścił?” Lecz wkrótce wróciła pociecha do duszy Jego. Czuł bliski swój koniec, i rzekł: „Teraz się już spełniło! a wzniósłszy ostatni raz swe oczy w niebo, rzekł: „Ojcze! w ręce Twoje oddaję ducha mojego,” i skłoniwszy głowę, skonał.

Módlmy się:

Cześć Ci oddaję, o Zbawicielu mój, Chryste Jezu! który przez śmierć swoję, na krzyżu podjętą, świat odkupiłeś. Ofiara została spełnioną; my odkupieni, uratowani od potępienia wiecznego przez Ciebie, przez śmierć Twoję. Tak ukochałeś ludzi, o Zbawicielu! żeś za nich na męki poszedł, i śmierć podjął, aby oni żyć Mogli na wieki. O jakież Ci dzięki składa serce moje! czémie Ci odwdzięczę miłość Twoję, o Panie! oto Cię kochać będę nad wszystko, bo innéj wdzięczności nie żądasz odemnie. Oto starać się będę, abym życie prowadziła podług Twéj s. nauki, unikała złego, czyniła dobrze, stósowała się do woli Twojéj, a tym sposobem uzupełniła na sobie odkupienie Twoje. — Umacniaj mnie tylko, o Zbawicielu! w tém mojém mocném postanowieniu! spraw, abym Ci była wierną przez całe życie moje; a gdy przyjdzie moment zejścia, aby koniec mój mógł bydź Twemu podobny! Utrzymuj mnie, o Panie! w uległości woli Twojej świętéj, abym w pokoju mogła zamknąć powieki, i ducha mego w ręce Ojca niebieskiego polecić. Amen.

Siódme rozmyślanie: „Złożenie w grobie Jezusa.”

Modlitwa poprzednia.

Nawet złożenie Twoje w grobie, o Zbawicielu! jest dla nas pełne pociechy i nauki. Ono nam pokazuje, żeś się stał we wszystkiem nam podobny. Przyjdzie czas, kiedy i nasze ciało, tak jak Twoje, złożone zostanie. Niechże więc Twój pogrzeb stanie się dla mnie pociechą i nadzieją! Spraw, abym w Tobie umarła, i aby moje kości spoczywały w grobie, póki ciała nie obudzisz, z duszą połączysz, i oboje uszczęśliwisz! Amen.

  • ** Rozmyślanie.

Po śmierci Jezusa, pragnęli Jego przyjaciele zdjąć clało umarłe z krzyża, i złożyć w grobie. Dwaj tedy zacni z najwyzszéj rady żydowskiéj mężowie, potajemni uczniowie Jezusa, Nikodem i Józet z Arymatei, udali się do Piłata, i prosili o ,pozwolenie, aby mogli zdjąć ciało z krzyża, i pochować. I rzeczywiście poszli zdejmować ciało z krzyża. Jeden z żołnierzy, dla zupełnego przekonania się o śmierci, przebił włócznią bok Jezusowi, i wypłynęła z rany krew i woda, jako niezawodne znaki śmierci. Dopiero zdjęli ciało z krzyża, obwinęli w białe prześcieradło, zanieśli i złożyli w grobie nowo wykutym w skale, który dla siebie dał zrobić Józef z Arymatei w swoim ogrodzie. W krótce przybyły pobożne niewiasty, uważając, gdzie Go złożono, aby mogły namaścić ciało zmarłego. Lecz wnet wydano rozkaz, aby grób zamknąć i zapieczętować; bo Żydzi wiedząc, co Jezus był powiedział: iż trzeciego dnia wstanie z grobu, bali się, aby uczniowie nie wzięli ciała potajemnie, i nie rozgłosili, że zmartwychwstał. Zamknęli tedy grób wielkim kamieniem i opieczętowali. Nadto, przy tak zabezpieczonym grobie, postawili żołnierzy na straży, aby pilnowali umarłego.

Módlmy się:

I ja równie umrę i pogrzebioną zostanę, jak Ty, o Zbawicielu mój! jestto los wszystkich dzieci Adama, jestto kara pozostała po grzechu. Z prochu jesteśmy, i w proch się obrócimy. Lecz choć moje ciało i kości spróchnieją w grobie, tam przecież oczekiwać będą swojej przemiany i zmartwychwstania. Ty nam to zapewniłeś, Zbawicielu mój! przetoć w téj nadziei bynajmniéj nie lękam się ciemnicy grobowéj. Spraw tylko, o Panie! łaską swoją, abym w Tobie umarła, a wtedy niechaj moje ciało w grobie próchnieje, lub spoczywa dopóty, aż je znów z duszą połączysz i uszczęśliwisz na wieki. Amen.

Tags: Męka Dunin
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.