Citatio.pl
2020-04-12

Św. Sabby Męczennika

Żył około roku Pańskiego 372.

(Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościoła Gockiego, i znajduje się u Bollandystów pod dniem dzisiejszym.)

Święty Sabba w wieku IV żyjący, z narodu Gotów, był rodem z części kraju przez nich zamieszkałego graniczącego ze Scytyą, gdzie wielu już za czasów jeszcze Konstantyna Wielkiego, do wiary katolickiéj nawróconych było. Sabba w niéj wychowany od lat najmłodszych, wiódł życie doskonałego chrześcijanina. Odznaczał się szczególnie wielkiém do Matki Bożéj nabożeństwem, i wyjednaną mu przez Nią łaską nieskalanéj czystości. We wzroku tak był umartwiony, iż nigdy nie podniósł oczów na osobę płci obeéj. Lubo należał do narodu dzikiego i w ogólności tępego umysłu, gruntowna pobożność zastąpiła w nim wszystko, i byłto człowiek którego powszechnie wielce poważano. Mało wykształcony w naukach, lecz w świątobliwości wysoko posunięty, przedewszystkiém przykładem swoim najzbawienniéj wpływał na pogan, i wielu z nich nawrócił do wiary świętéj. Odziedziczywszy znaczny po rodzicach majątek, lecz w duchu ubogi, gardząc dla Chrystusa dostatkami, skarb swój składał w Niebie, przez hojne jałmużny jakie czynił, a stroniąc od uciech światowych, wiódł życie umartwione i bogomyślne. Długie na modlitwie trawił godziny, pościł codziennie, i prawie cały czas swój poświęcał na odwiedzanie chorych ubogich, i służenie im z największą miłością. Takim go maluje list jego Biskupa pisany do Biskupów w Kapadocyi, i przesłany po jego męczeństwie.

Prześladowanie katolików wszczęte przez Atanaryka króla Gockiego, rozpoczęło się w roku 370 z wielkiém okrucieństwem. Król ten prowadził wojnę z innym królem gockim nazwiskiem Frytygernus, który dla pozyskania sobie pomocy cesarza Walensa, przyjął wiarę chrześcijańską. Atanaryk pobity przez wojska rzymskie, całą zawziętość obrócił na tych swoich poddanych, którzy byli chrześcijanami, i postanowił albo ich wytępić, albo przywieść do odstąpienia wiary świętéj. Pastwił się nad nimi okrutnie. Kazał obwozić po kraju posąg bożyszcza pogańskiego na wielkim wozie, i wszyscy chrześcijanie nieoddający mu czci, niezwłocznie wymordowywani zostawali, albo żywcem paleni. W pewném miejscu, wielka liczba chrześcijan tak mężczyzn jak i niewiast unoszących dzieci na ręku, schroniła się do kościoła: poganie podłożyli ogień i wszystkich spalili.

Lecz najznakomitszym z ówczesnych w tym kraju męczenników, był święty Sabba. Sami pogańscy urzędnicy przerażeni barbarzyńskiemi morderstwami nakazanemi przez króla, starali się wynaleźć sposób ratowania chrześcijan. Nie wymagają li aby oni oddawali pokłon obwożonemu bożyszczu, lecz nagromadziwszy wielkie tłumy ludu z pogan i z chrześcijan złożone, urządzali uczty religijne, na których podawano mięsiwa bożkom poświęcone. Wnosili iż przy tego rodzaju obrzędzie, chrześcijanie na mniéj wyraźną próbę narażeni będą, a przez to łatwiéj im przyjdzie wielu z nich uratować życie.

W miejscu gdzie przebywał święty Sabba, gdy zgromadzono ludność na ten rodzaj uczty, a przybyli królewscy urzędnicy, spytali zebranych pogan, czy nie było między nimi chrześcijan, ci odpowiedzieli iż nie masz żadnego, i że gotowi stwierdzić to przysięgą. Czynili zaś to głównie przez wzgląd na świętego Sabbę, którego koniecznie uratować pragnęli. Lecz Święty, nie chciał dopuścić takowego krzywoprzysięstwa: wystąpił z tłumu i głośno zawołał że nie godzi się przysięgi téj wykonywać, gdyż on jest chrześcijaninem. Niezwłocznie więc powołano go przed sędziego. Sabba spragniony korony męczeńskiéj, tak mężnie się stawił, i tak otwarcie oświadczył iż jest wyznawcą Chrystusowym gotowym na śmierć, byle nie odstąpić świętéj wiary, że urzędnik przewodzący sądom i sam przejęty dla niego szczególnym szacunkiem, pragnął go oszczędzić. Dowiedziawszy się że Sabba, który rozdał był cały swój majątek na biednych, prócz ubogiéj szaty jaką miał na sobie, nic zgoła nie posiada, nie badał go daléj, i jako włóczęgę i żebraka, kazał wygnać za miasto.

W roku następnym, prześladowanie okrutniéj jeszcze szerzyć się zaczęło. Ponieważ z wioski w któréj przebywał Święty Sabba, ksiądz nazwiskiem Sanzalus, uszedł był przed poszukującymi go poganami, więc gdy nadchodziła Wielkanoc, nasz Święty umówiwszy się z drugim kapłanem Guttykiem szedł na inne miejsce, gdzie spodziewał się iż tę uroczystość spokojnie będą mogli obchodzić. Zaledwie puścił się w drogę, gdy spotkał go jakiś człowiek, dziwnie poważnéj postaci i wzrostu nadzwyczajnego, radząc mu aby się wrócił, i upewniając że w wiosce swojéj zastanie księdza Sanzala. Pomimo tego święty Sabba chciał iść daléj; lecz chociaż wtedy niebo było pogodne, niespodzianie spadł śnieg obfity, i tak coraz bardziej na drodze którą szedł powiększały się zaspy, że poznawszy w tém szczególne zrządzenie Boskie, wrócił do domu, i zastał w istocie księdza Sanzala, który przybył na święta Wielkanocne i tę uroczystość wspólnie z nim z wielkiém nabożeństwem obchodził.

We wtorek Wielkanocny, gdy jeszcze spoczywali, nadciągnął do wsi oddział żołnierzy pogańskich pod dowództwem Ataryda, jednego z najzawziętszych prześladowców chrześcijan, który obu z łóżek zabrawszy uwięził. Sanzala, dozwoliwszy mu ubrać się, posadzili na wozie, lecz Sabbę prawie nagiego i bez obuwia, pędzili pieszo po skalistéj i ciernistéj drodze, w ciągu któréj okrutnie go chłostali rózgami i kijem tłukli. Pokaleczyli go do krwi, lecz Pan Bóg cudem uwieńczył jego cierpliwość i wytrwałość, gdyż nad rankiem gdy poganie chcieli przypatrzyć się jego ranom, nie znaleźli takowych ani śladu, co dało powód Świętemu że szydził nawet ze swoich katów. To ich gorzéj jeszcze rozzłościło; przywiązali go nogami do jednéj osi wozu, a rękoma do drugiéj, najsilniéj jak mogli rozciągając, i w téj męce kilka godzin pozostawili. Działo się to w nocy: barbarzyńcy zbudzili gospodynię domu, w którym się zatrzymali, aby im przygotowała posiłek, a sami na spoczynek się udali. Przez ten czas, kobieta ta odwiązała Sabbę, lecz on nietylko nie uciekał, lecz wraz z nią przez resztę nocy zajął się przy kuchni, aby jego oprawcy mieli wszystko gotowe.

Gdy dzień się zrobił, żołnierze podziwiali postępek Świętego, lecz Ataryd jeszcze stał się zawziętszym. Kazał zawiesić Sabbę za ręce u belki sufitu i przynieść mięsiwa poświęcone bożkom, wymagając aby je i Sabba i ksiądz Sanzal pożywali. Obaj nie chcieli tego uczynić. A gdy powiedziano Sabbie że taki był rozkaz samego Ataryda: „Któż jest, odezwał się Święty, ten Ataryd, który ośmiela się przykazywać mi to czego Bóg zabrania? Kogoż z tych dwóch powinienem słuchać? Nie będę więc pożywał tych pokarmów.” Odwiązano go od belki, i po chwili jeden z żołnierzy ugodził go w brzuch pałką okutą ostrzem na końcu tak silnie, że Święty upadł na ziemię. Lecz wstając zdrów i rzeźwy: „Sądziłeś żeś mnie zamordował, powiedział do żołnierza, a oto za łaską Pana mojego Jezusa Chrystusa, jeszczem na nogach, i prawie nie czułem twojego ciosu.”

Dowiedziawszy się o tém Ataryd, kazał go niezwłocznie w rzekę wrzucić, a Sanzala uwolnić. Co widząc Sabba: „Jakiż występek popełnił ten kapłan Chrystusów, zawołał, żeby nie miał umierać wraz ze mną?” A potém złożywszy Panu Bogu dzięki że jego samego męczeństwo nie omija, udał się nad rzekę, wiedziony przez żołnierzy. Gdy nad brzegiem stanęli, żal się im zrobiło zadawać śmierć takiemu człowiekowi. Wnosząc więc że się o tém nie dowie Ataryd, chcieli go puścić na wolność, byle zaraz uchodził w obce jakie kraje. „Nie czyńcie tego, rzekł do nich Święty, największą przez to zadalibyście mi krzywdę. Widzę już tych którzy mnie zaprowadzić mają do chwały niebieskiéj. Nie pozbawiajcież mnie szczęścia wiekuistego.”

Wrzucili go tedy w rzekę, i Święty z koroną męczeńską poszedł do Nieba. Poniósł śmierć za wiarę dnia 12 kwietnia roku Pańskiego 372. Ciało jego wydobyte późniéj z wody, za staraniem wodza wojsk rzymskich Juliusza Sorana, męża bardzo pobożnego, przeniesione zostało do Kapadocyi jego ojczyzny, i wtedyto Biskup miejscowy przesłał w liście okólnym do wiernych, powyższe szczegóły jego śmierci męczeńskiéj.

Pożytek duchowny

Gdy na tak żywy akt wiary, przez jaki Święty dzisiejszy pragnął śmierci męczeńskiéj, zdobyć się nie możemy, oddawajmy głęboką cześć takim łaskom w świętych Męczennikach Pańskich. Z naszéj zaś strony zdobywajmy się przynpajmniéj na przyjmowanie w duchu wiary i miłości Boga, wszelkie cierpienia jakie spodoba się Bogu zesłać na nas, a także i śmierć samę.

Modlitwa

Boże! któryś błogosławionego Sabbę, w jego śmierci męczeńskiéj, przedziwném męstwem obdarzył, daj nam za jego wstawieniem się w każdém cierpieniu, a szczególnie w godzinie śmierci naszéj, pokorne i chętne przenajświętszéj woli Twojej poddanie się. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 286–288.

Tags: św Sabba „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik czystość
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.