Citatio.pl
2020-04-20

Św. Agnieszki Dominikanki

Żyła około roku Pańskiego 1317.

(Żywot jéj, wkrótce po jéj świerci, napisany został przez błogosławionego Rajmunda Kapuańskiego Dominikana.)

Święta Agnieszka przyszła na świat około roku Pańskiego 1274 w Monte-pulciano, mieście w Toskanii położoném. Rodzice jéj byli bardzo majętni, znakomitego rodu i wielce pobożni. Cudowne światło, które napełniło pokój w chwili gdy się ona urodziła, było jakby przepowiednią wysokiéj świątobliwości do któréj miała dojść z czasem. Wychowywano ją bardzo starannie, a gdy uczono Ojcze nasz i Zdrowaś Marya, kiedy zaledwie mówić zaczynała, zauważano że ciągle prawie klękała w kącie pokoju. Spytana co tam robi: „Uczę się Boźéj lekcyi” odpowiedziała święta dziecina, i z największém nabożeństwem powtarzała paciorek. W kolebce jeszcze była a już rwała się do każdego wizerunku Matki Bożéj, byle go jej okazano. W piątym roku wszystkim mówiła że chce zostać zakonnicą.

Rodzice mieli wprawdzie zamiar wydać ją za mąż gdy do lat właściwych dojdzie, lecz w końcu odstąpić od tego musieli, i ulegając jej usilnym prośbom, w dziewiątym roku, umieścili ją w klasztorze w Monte-pulciano będącym, u zakonnic Sakinek, tak zwanych od habitów podobnych do worka jakie nosiły, po włosku bowiem worek nazywa się sakko (Sacco). Tam ćwiczyła się od lat tak młodych w cnotach zakonnych, pod przewodnictwem siostry Małgorzaty Mistrzyni. Wkrótce taką zajaśniała świątobliwością, że gdy pewna Opatka zwiedzająca z polecenia Biskupa wszystkie klasztory w téj dyecezyi poznała ją bliżej, powiedziała: „Że siostra Agnieszka, tak się wsławi w swoim zakonie, jak jéj patronka święta Agnieszka Męczenniczka wsławiła się w całym Kościele.”

Czternaście lat miała, kiedy siostry podziwiając w niéj roztropność dojrzałéj osoby, powierzyły jéj cały zarząd gospodarstwa klasztornego. Rozliczne z tego powodu zajęcia, nieprzygaszały w niéj wcale ducha modlitwy i pobożności, lecz nie długo cieszyło się nią to zgromadzenie. Świeżo założone zakonnice w Prociano, małém miasteczku hrabstwa Orwieto, słysząc o wysokiéj świątobliwości siostry Agnieszki, uzyskały u Papieża Mikołaja IV zamianowanie jéj na ich przełożoną, chociaż tylko co wykonała była śluby uroczyste i miała dopióro lat szesnaście. Nie zawiodły się na swoim wyborze. Agnieszka zostawszy Przełożoną, zrozumiała dobrze iż przewodzić powinna siostrom przedewszystkiém w cnotach pokory, umartwienia i ścisłego zachowania Reguły. Pościła ciągle o chlebie i wodzie, sypiała na ziemi, kamień pod głowę kładąc; w skutek téż tak nadzwyczajnych umartwień, zapadła na zdrowiu, i można powiedzieć iż odtąd życie jej było tylko długą chorobą.

Lecz i w ciągu cierpień, jakie Pan Bóg na nią dopuścił, budowała przykładem swoim siostry. Najprzód poddawała się ślepo poleceniom przewodnika duchownego i swoich zwierzchników duchownych, w tém wszystkiém w czém jéj od zwykłych umartwień odstąpić kazano, a wszelkie cierpienia jakich jéj Pan Bóg nie oszczędzał, i to najcięższe dla niéj że wielu wspólnych ćwiczeń odbywać nie mogła, nietylko z pokorą i cierpliwością, ale nawet ze świętą radością znosiła. Pan Bóg téż sowicie ją za to wszystko wynagradzał: częste miewała niebieskie widzenia, w których rozmawiała z Panem Jezusem, i opływała w te wewnętrzne pociechy któremi niekiedy tu jeszcze na ziemi obdarza Pan Jezus wybrane Swoje dusze, dając im zakosztować szczęścia jakie ich w Niebie czeka.

Pomimo tego iż coraz gorzéj na zdrowiu zapadała, mieszkańcy Monte-Pulciano, pomiędzy którymi rozchodziła się ciągle sława jéj wysokiéj świątobliwości, zaczęli żałować iż na jéj wydalenie się z miasta tego zezwolili. Starali się przeto aby wróciła do dawnego swego klasztoru, a nie mogąc skłonić jéj do tego, uciekli się do następującego środka.

Przypomnieli sobie że Agnieszka, kiedy jeszcze u rodziców przebywała, gorąco pragnęła aby dom nierządnic, przy samym wjeździe do miasta będący, zamieniony kiedy mógł zostać na pokutny klasztor. Oświadczyli się więc z gotowością uczynienia tego, byle Agnieszka sama podjęła się założenia tam klasztoru. Nie mogła się oprzeć tak zbawiennym zamiarom, i otrzymawszy na to potrzebne upoważnienie od władzy duchowanéj, gorliwie zajęła się tą sprawą. W krótkim przeciągu czasu stanął tam nowy klasztor, do którego znaczna liczba pobożnych dziewic przybyła, poddając się pod przewodnictwo Agnieszki. Zgromadzenie to stało się bardzo liczném. Święta urządziła je według Reguły świętego Augustyna i Ustaw świętego Dominika, uzyskała na nie zatwierdzenie od Legata Papiezkiego, i w końcu przeniosła do tego klasztoru i wszystkie Siostry zakonne które w miasteczku Prociano zostawiła.

Pod jéj przewodnictwem nowy ten klasztor stanął na stopie najściślejszéj karności zakonnéj, i na miejscu gdzie przedtém piekło swoje panowanie założyło, liczne grono dziewic poślubionych Panu Jezusowi, miłą w oczach Jego składało ofiarę, za zbrodnie tamże dawniéj popełniane. Święta Agnieszka, któréj przykład wszystkie siostry pobudzał i w duchu ich powołania utwierdzał, postawiła to nowe przez siebie założone Zgromadzenie na takim stopniu doskonałości, że je wszystkim podówczas klasztorom za wzór przedstawiano. Podziwiano w niéj wytrwałość z jaką przy nieodstępujących ją cierpieniach, trudnym obowiązkom swoim jako przełożonéj nowo zakładającego się Zgromadzenia, podołać umiała. Lecz nie tę jednę wielką łaskę Bożą przychodziło w niéj uwielbiać. Im kłopotliwszemi obarczona była zajęciami, tém pilniéj strzegła wewnętrznego skupienia; i zdawało się że tém większéj nabywała w modlitwie łatwości, i tém częściéj w objawieniach widywała jużto świętego Anioła Stróża, już świętego Dominika, świętego Franciszka Serafickiego, Królowę Niebieską i samego Pana Jezusa, którzy ją na duchu krzepili, oświecali, i na drodze coraz wyższéj świątobliwości jakby za rękę prowadzili.

Obdarzał ją Pan Bóg i darem proroctwa i czynienia cudów. Razu pewnego gdy w okolicach klasztoru zabrakło było wody, za jéj modlitwą wytrysnęło źródło mające cudowną własność uzdrawiania chorych wodą, którą dotąd nazywają wodą świętéj Agnieszki. Jedna z zakonnic wzrok straciła: Święta dowiedziawszy się że jéj rodzice chcieli z tego powodu wziąść ją do domu aby się leczyć mogła, pomodliła się nad chorą, i ta w téjże chwili wzrok odzyskała. Wskrzesiła dziecię które się w rzece utopiło, i wiele innych uczyniła cudów, które imię jéj po całych Włoszech rozniosły.

W trzydziestym czwartym roku zakonnego życia, objawił jéj Pan Bóg wyraźnie, iż nadeszła chwila w któréj z wygnania tego świata już miał ją do Siebie powołać. Trudno wyrazić jaką to ją napełniło radością: utaić jéj przed drugiemi nie mogła, a trudno było odgadnąć jaki był téjże powód.

W ostatnich dniach życia swojego coraz więcéj oddawała się modlitwie, i chociaż doznawała nadzwyczaj dolegliwych cierpień, z taką je znosiła cierpliwością i tak się okazywała swobodną i wesołą nawet, że ci co na nią patrzyli, sądzić mogli iż nie tylko nie zbliża się do śmierci, lecz że nawet odzyskuje zdrowie. Tém bardziéj zaśto przypuszczać można było, że zdobywając się na ostatnie wysiłki, starała się o ile tylko mogła wszystkim swoim obowiązkom i zakonnicy i przełożonéj zadość czynić. Tymczasem nadeszła już ostatnia Agnieszki na téj ziemi chwila. Sama ją przewidując, gdy inni jeszcze poznać tego nie mogli, przyjęła ostatnie Sakramenta święte z najżywszą pobożnością. Otoczona gronem ukochanych córek swoich, rozwodzących się w płaczu, zasnęła spokojnie w Bogu, dnia 20 Kwietnia roku Pańskiego 1317. Miała lat czterdzieści trzy, z których trzydzieści sześć w zakonie spędziła.

Liczne cuda na grobie jéj zaszłe, sprowadzały tam wielu pielgrzymów. Na żądanie mieszkańców miasta Monte-pulciano, Ojciec Święty Klemens VII od roku 1532 dozwolił obchodzić jéj święto, i odmawiać o niéj pacierze kanoniczne. Papież zaś Klemens VIII, to pozwolenie do wszystkich klasztorów Reguły świętego Dominika rozciągnął.

Pożytek duchowny

Święta Agnieszka, od lat najmłodszych Panu Bogu służąc, wysokiéj dostąpiła świątobliwości. Ty może już i w lata zapuściłeś się, a niedbale około zbawienia swego chodzisz. Zacznij przeto niezwłocznie z całego serca służyć Panu Jezusowi, z tém większą ochotą, że on tym co o południu przychodzą do roboty, a szczerze się do niéj biorą, tęż samę co i od rana pracującym przyrzeka nagrodę. 1

Modlitwa

Boże! któryś błogosławioną Agnieszkę, w młodocianym wieku do służby Twojéj powołać raczył, spraw prosimy za jéj przyczyną, abyśmy od téj chwili całém sercem Ci służąc, wraz ze wszystkimi wiernymi Twoimi sługami, chwalili Cię w Niebie na wieki. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 307–309.

Footnotes:

1

Mat. XX. 10.

Tags: św Agnieszka Dominikanka „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.