Citatio.pl
2020-04-21

Św. Anzelma Biskupa i Doktora Kościoła

Żył około roku Pańskiego 1109.

(Żywot jego był napisany przez Eadmera ucznia jego, i znajduje się u Bollandystów pod dniem dzisiejszym.)

Święty Anzelm, jeden z najświątobliwszych i najznakomitszych w wieku dwunastym Biskupów, urodził się w królestwie Piemonekiém, w mieście Aoście, roku Pańskiego 1033. Był synem hrabiego Gondulfa i Ermerberyi, którzy pochodzili z najszlachetniejszych rodzin Lombardyi. Pilność jego w naukach i wysokie zdolności, oraz pobożność jaką okazywał od lat najmłodszych, a którą wpoiła w niego świątobliwa matka, zapowiadały iż z czasem znakomitym stanie się mężem.

W piętnastym roku powziął zamiar wstąpienia do zakonu, lecz opat klasztoru do którego w tym celu zgłosił się, obawiając się gniewu ojca jego który był temu przeciwny, odmówił mu przyjęcia. Młodzieniec powrócił do świata, a po śmierci matki zaniedbawszy się w ćwiczeniach religijnych, ostygł w pobożności, i przez czas niejaki wiódł życie bardzo lekkomyślne i światowe, co ściągnęło na niego gniew ojca. Wkrótce jednak zwrócił się z tych dróg zgubnych: lecz że pomimo tego ojciec nie dawał przejednać się, tém bardziéj pociągnęło to Anzelma, szczerze już nawróconego, do Pana Boga. Wyrzekł się znacznego majątku, świaa, a nawet i ojczyzny, udał się do Francyi, i tam wstąpił do zakonu w klasztorze Beceńskim (du Bec), reguły świętego Benedykta, gdzie był Opatem sławny ze świątobliwości i nauki Lanfrankus. Wielka jego w ćwiczeniu się w cnotach zakonnych gorliwość, życie nadzwyczaj umartwione, którém pragnął wynagrodzić chwilowe zboczenia które odwiodły go były od Boga, i postęp jaki uczynił w naukach kształcąc się w nich pod najbieglejszymi podówczas mistrzami — sprawiły że w krótkim czasie stał się on wzorem świątobliwości, jaśniejąc obok tego znakomicie wykształconym rozumem.

Ścisłemi i ciągłemi postami, tak umorzył był w sobie zmysł smaku, że żadnego nie doznawał do pokarmu pociągu, i przyjmował go tylko z koniecznéj potrzeby utrzymania życia. Cały dzień zabierały mu wspólne ćwiczenia klasztorne, i wykładanie nauk dla młodzieży zakonnéj, jako téż i rozwiązywanie już to na piśmie, już ustnie, różnych ważnych zadań tyczących się religii, z któremi zewsząd udawano się do niego, jako do najuczeńszego podówczas kapłana. Większą zaś część nocy, ujmując sobie spoczynku obracał na modlitwę, na któréj zwykle łzami się zalewał.

Wybrany na Przeora klasztoru, tak wszystkich braci ujął miłością, pokorą i słodyczą w postępowaniu z nimi, że zaraz po objęciu tego urzędu, zjednał sobie serca tych nawet, którzy najprzeciwniejszymi byli jego wyborowi, a co największą dla niego było pociechą, ożywił w nich ducha powołania, i przywiódł do ścisłego zachowywania ustaw zakonnych, chociaż to byli właśnie ci którzy najwięcéj w tym względzie wykraczali. Skutkiem téż tego, cały ten, a wielką liczbę posiadający zakonników klasztor, zajaśniał najściślejszą karnością zakonną. Dokonał zaś tego środkami najłagodniejszemi, które za najskuteczniejsze w zarządzie podwładnych braci, poczytywał. W te słowa pisał do jednego z przełożonych zakonnych, zbyt surowo z braćmi postępującego, a który ubolewał nad niekarnością swoich podwładnych. „Jakże chcesz aby pokój i jedność istniały między podwładnymi twoimi, kiedy ich żółcią i piołunem karmisz.”

Po śmierci Opata, święty Anzelm, wbrew swojéj woli, został na jego miejsce zamianowanym. Wiedy, jako do wyższéj już wyniesionego godności, świątobliwość w dalekie rozsławiła się strony, i zwróciła na niego uwagę pierwszych książąt i najwyższych dostojników Kościoła. Święty Grzegorz VII Papież zaszczycał go swoją przyjaźnią, i wśród ciągłych a wielkich trudności na jakie wystawioném było jego najwyższe Pasterstwo, często pisywał do niego, zasięgając rady w sprawach Kościoła powszechnego, i polecając i swoję osobę i całe chrześcijaństwo jego modlitwom.

Wilhelm II, przezwany rudym, panował podówczas w Anglii, gdzie święty Anzelm bywał niekiedy, gdyż jego Opactwo posiadało w tym kraju wielkie dobra. Król ten, ciemiężył Kościoł, przywłaszczał sobie jego posiadłości, grabił dochody biskupstw wakujących, i nie chciał obsadzać na nich nowych Prałatów. Po śmierci Arcybiskupa Kantorberyjskiego, dyecezyą tę, przez lat pięć pozostawił bez Biskupa, a w bezbożnéj zawziętości swojéj przeciw świętemu Tomaszowi którego na téj stolicy zamoroował niejako, zaprzysiągł iż póki żyć będzie nie obsadzi tam żadnego. W ciągu tego ciężko zachorował, a wpadłszy w rozpacz na myśl jak ciężki czeka go przed Boglem za ucisk Kościoła rachunek, posłał po świętego Anzelma. Po jego przybyciu, król wyspowiadawszy się przed nim, uspokoił się i postanowił wynagrodzić wszelkie krzywdy Kościołowi wyrządzone. Pierwszym w tym względzie z jego strony czynem, było zamianowanie Anzelma na Arcybiskupa Kantorberyjskiego. Święty opierał się temu całą siłą, w końcu jednak musiał uledz woli i monarchy i duchowieństwa i całego ludu.

Lecz zaledwie przyszedł do zdrowia Wilhelm, rozpoczął na nowo swoję wojnę z Kościołem, i wkrótce sam święty Anzelm doznał skutków jego prześladowania. Głównym powodem nieporozumień między nim a królem, było to że Wilhelm nie uznawał Papieżem Urbana VI, i trzymał z antypapą to jest z nieprawnie obranym Gwibertem. Święty udał się osobiście do króla, lecz na wszelkie jego przedstawienia okazał się on głuchym. Owszem, gdy Anzelm widział się zmuszonym zwrócić jego uwagę na wiele innych nadużyć względem Kościoła, jakich się król ten dopuszczał, stracił i te łaski jakie u niego dotąd posiadał. Nakoniec gdy święty Arcybiskup, dla tém wyraźniejszego ze swojéj strony uznania Urbana VI, chciał udać się do Rzymu, aby z jego ręki otrzymać Paliusz, król nie dozwolił mu tego, zwołał wielu Prałatów swojego państwa do miasta Rochingamu, i tam popierał odszczepieńców nieuznających Papieżem Urbana. Anzelm śmiało wystąpił w jego obronie, z całą powagą Prymasa Anglii, w skutek czego Wilhelm z pewną liczbą zaprzedanych mu Prałatów, wypowiedział posłuszeństwo prawemu Papieżowi, i całą złość swoję wywarł na świętego Anzelma. Odsungął od niego najwierniejszych jego domowników i urzędników jego kancelaryi Biskupiéj, niektórych wskazał na wygnanie, i zagrabił wszystkie jego dochody. Widząc iż pomimo tego żadnych ustępstw nie może wymódz na Arcybiskupie, uznał Urbana Papieżem, a za to żądał od niego usunięcia Anzelma z Arcybiskupstwa. Papież uczynić tego nie chciał, a Święty udał się wtedy do Rzymu, z zamiarem przedstawienia Ojcu świętemu trudności na jakie Kościół w Anglii narażony jest z powodu zawziętości króla na niego, i prosząc go aby mu dozwolił zrzec się rządów Archidyecezyi.

Papież nie zgodził się na to, tylko dozwolił świętemu Anzelmowi pewien czas zabawić w Rzymie. Lecz że go tam zewsząd spotykały oznaki szczególnéj czci i poważania, wyjednał sobie u Papieża pozwolenie udania się do jednego z klasztorów Benedyktyńskich w neapolitańskiém królestwie, gdzie Opatem był jego dawny współtowarzysz z klasztoru Beceńskiego. Ztamtąd zawezwany został na Sobór Barski, na którym odczytał sławną swoję rozprawę o pochodzeniu Ducha Świętego, któréj wysłuchawszy ojcowie zgromadzeni zawołali, iż „Sam Duch Święty przez usta Anzelma przemawiał.”

Na tym Soborze rozpatrzono także całą sprawę zatargów Anzelma z królem, i w skutek tego Papież uznał właściwém karą klątwy kościelnéj dotknąć Wilhelma; lecz Święty prośbą swoją popartą rzewnemi łzami, powstrzymał ten krok ostateczny. Wkrótce potém, smutna śmierć króla Wilhelma, wprowadziła na tron angielski Henryka III, który Anzelma powołał do powrotu. Lecz i on niedługo pozostawił tego świętego Arcybiskupa w pokoju. Przywłaszczanie sobie prawa obsadzania Biskupów, którego dopuszczał się Henryk, poróżniło i tego króla z Anzelmem, który jak zawsze, tak i w téj sprawie bronił niezachwianie przywilejów Kościoła. Atoli wdanie się księżniczki Adeli siostry królewskiéj, która w wielkiém poważaniu miała Arcybiskupa, zjednało mu wreszcie i króla. Odtąd téż już mógł on spokojnie zarządzać swoją Archidyecezyą, dla któréj był Pasterzem wodług serca Bożego i ojcem najlepszym.

Pozostawił wielką liczbę dzieł pierwszorzędnéj wartości. Mało który z ojców Kościoła, tak wiele najgłębszych tajemnic wiary wyłożył. Chociaż wszystkie pisma jego odznaczają się duchem żywéj pobożności, szczególnie jaśnieje ona w tém co pisał o przenajświętszéj Pannie, do któréj miał zawsze szczególne nabożeństwo. Ile razy o niéj miewał kazanie, płakał rzewnie. Z ojców Kościoła on najobszerniéj pisał o przywileju Niepokalanego Poczęcia Boga Rodzicielki, i najuczeniéj go dowodził.

Czując się coraz słabszym, chociaż całém życiem swojém pokutném, i poświęconém służbie Kościoła, przygotowywał się do świętéj śmierci, gdy czuł iż się ona zbliża, podwoił ćwiczeń pobożnych. Nie mogąc już Mszy świętéj odprawiać, codziennie kazał zanosić się do kościoła, gdzie jéj słuchał zwykle ze łzami. W wielki-wtorek 21 Kwietnia roku Pańskiego 1109, odziany w wór pokutny, kazał się położyć na ziemi posypanéj popiołem, i gdy mu czytano Mękę Pańską, umarł wśród modlitwy. Miał lat sześćdziesiąt sześć, rządził Archidyecezyą lat szesnaście. Za życia i po śmierci zasłynął licznemi cudami.

Pożytek duchowny

Święty Anzelm, zaniedbawszy w młodości ćwiczeń religijnych, stracił był ducha pobożności i na wielkie niebezpieczeństwo duszę swoję naraził. Powrót do tychże ćwiczeń, zwrócił go do Boga, a wytrwałość na téj drodze wielkim go Świętym uczyniła. Staraj sie aby i twoje nawrócenie również było szczerém a więc i stateczném, a Pan Bóg coraz obfitazych łask ci nie odmówi.

Modlitwa (kościelna)

Boże! któryś lud Twój dla wskazania mu drogi zbawienia wiecznego, w błogosławionym Anzelmie wielkim sługą Twoim obdarzył, spraw prosimy, abyśmy posiadając go jako mistrza życia chrześcijańskiego na ziemi, zasłużyli sobie mieć go przyczyńcą w Niebie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 309–312.

Tags: św Anzelm „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor Niepokalane Poczęcie stateczność nawrócenie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.