Citatio.pl
2020-05-04

Św. Moniki Wdowy

Żyła około Roku Pańskiego 387.

(Żywot jej znajduje się w sławném dziele świętego Augustyna jéj syna, pod tytułem Wyznania.)

Święta Monika urodziła się w Afryce roku Pańskiego 332, z rodziców nie tylko znakomitością rodu, lecz i cnotami chrześcijańskiemi odznaczających się. Wychowali ją bardzo pobożnie, powierzywszy to głównie staréj i świątobliwéj ochmistrzyni, która jeszcze jéj ojca piastowała. Święta Monika sama rozpowiadała późniéj synowi swojemu świętemu Augustynowi, że bardzo jeszcze młodą będąc, pomimo zakazu jaki uczyniła jéj ta nadzorczyni, aby wina wcale nie pijała, obudziła się była w niéj skłonność do tego trunku. Może nawet byłaby i pozwoliła sobie jakiego w téj mierze nadużycia, gdyby nie to że razu pewnego, jedna ze służących widząc ją potajemnie w piwnicy pijącą wino, nazwała ją pijaczką, co takie na niéj zrobiło wrażenie, że odtąd w usta go nie brała.

Gdy do lat doszła, rodzice wydali ją za mąż za majętnego obywatela miasta Tagasty w Numidyi, nazwiskiem Patrycyusza, który był poganinem, lecz spodziewać się można było, że za wpływem świątobliwéj małżonki, chrześcijaninem wkrótce zostanie. Co większa, Patrycyusz był bardzo popędliwego charakteru, a w pogaństwie wychowany, i po zaślubieniu Moniki rozpustne wiódł życie. Święta wkrótce spostrzegła się jak trudne obowiązki ją spotkały, i postanowiła niezachwianą łagodnością i uległością najpokorniejszą, rozbrajać gniew popędliwego małżonka, a świątobliwością swojego życia i wytrwałemi na tę intencyą modlitwami, wyrwać go z nierządów pogańskich i przywieść do wiary świętéj. Gdy niektóre młode panie jéj znajome, narzekając na złe z niemi obchodzenie się mężów, pytały i razu pewnego, jak ona radzi sobie ze swoim: „Gdybyśmy, odpowiedziała im, umiały milczeć, wielebyśmy oszczędziły sobie przykrości. Pokorne milczenie wobec unoszącego się gniewem męża, najskuteczniéj go z téj wady poprawia. Pamiętajmy że dla nas stan małżeński, jest zawarciem uciążliwéj umowy: zobowiązałyśmy się znosić cierpliwie wady naszych małżonków.” Takie rady drugim dając, sama według nich postępowała. Wkrótce téż doznała błogich tego owoców.

Najprzód pozyskała serce matki mężowskiéj, wszyscy domownicy rozmiłowali się w niéj, i poważali ją jak najszczególniéj; dom jéj, był dla miasta całego wzorem do naśladowania; młodą jeszcze będąc, nabyła powagi jakby jaka już podeszłego wieku matrona, stała się mistrzynią dla wszystkich małżonek, które spieszyły do niéj po radę, i pod jéj rozsądzenie poddawały wszelkie zajścia swoje w domowém pożyciu. Nakoniec i najpożądańszą dla niéj zesłał jéj Pan Bóg pociechę, którą sobie szczególnie wymodliła u Matki Bożéj, do któréj wielkie miała nabożeństwo: mąż jéj nie mógł oprzeć się wpływowi cnót świątobliwéj małżonki, i łaskom Bożym jéj modlitwami wyproszonym; uznał swoje błędy, ocenił prawdziwość wiary która tak doskonałą czyniła jego żonę, nawrócił się, ochrzcił i został chrześcijaninem, i to nie z imienia tylko, lecz i ze sposobu życia. Zmieniwszy religią, zmienił i postępowanie. Przykład i modlitwy Moniki, zrobiły z niego człowieka nie tylko nieposzlakowanych obyczajów, lecz pobożnego chrześcijanina, ćwiczącego się właśnie w tych cnotach przeciw którym wprzódy najwięcéj zawiniał.

Święta Monika miała troje dzieci: córkę i dwóch synów. Z tych starszy Augustyn, późniéj wielki Święty, w pierwszych latach swoich, wielkiego smutku dla matki był powodem. Patrycyusz umarł kiedy on jeszcze był młodym. Monika usunąwszy się zupełnie od świata, cały czas swój poświęcała najtroskliwszemu wychowaniu dzieci, pobożnym ćwiczeniom i miłosiernym uczynkom. Serce jéj macierzyńskie, przewidując że żywość charakteru i nadzwyczajne zdolności Augustyna, narazić go mogą na różne dla duszy jego niebezpieczeństwa, z tém większą nad nim czuwało troskliwością. Pomimo tego, młodzieniec rzuciwszy się w świat, przyłączył się do heretyckiéj sekty manichejczyków, któréj zasady uprawniały życie rozwiązłe. Nieszczęśliwa matka najboleśniéj tém dotknięta, macierzyńskich uczuć się jednak nie wyrzekła. Podwoiła modlitw za zbłąkane dziecię swoje, ze łzami błagała Boga za tę najdroższą dla niéj duszę, przydając na tę intencyą to ścisłe posty, to różne umartwienia ciała, to wszelkiego rodzaju dobre uczynki. Tymczasem, Augustyn który pomimo swoich zboczeń, bardzo kochał matkę, czułym okazywał się na jéj łzy, i pokornie jéj upomnień słuchał, poddawał się jednak rozkiełznanym namiętnościom swoim, i o nawróceniu szczerze nie myślał. Monika zaś, ze swéj strony nie ustawała płakać przed Bogiem, i polecać to szczególnie Matce Bożéj, u któréj wyprosiła już sobie przedtém nawrócenie męża. Razu pewnego, gdy bardzićj niż kiedy serce jéj zalane było goryczą z powodu postępków syna, miała sen cudowny, w którym Pan Bóg pocieszył ją objawieniem, że Augustyn poprawi się i wróci na łono Kościoła. Lecz to jeszcze nie zaraz nastąpiło. Augustyn udał się dla objęcia katedry profesora wymowy do miasta Kartaginy, gdzie podówczas była sławna Akademia. Monika przeniosła się za nim, aby bliżéj czuwać nad dzieckiem, o którego duszę tak słuszną miała obawę. A im więcéj dawał jéj powodów do tego, tém silniéj, a zawsze z wielką miłością go upominała, i tém goręcéj się modliła, niemal już i dzień i noc łzami się zalewając. Widząc to pewien święty Biskup, z którym o synu rozmawiała uspokajał ją mówiąc: „że nie sposób jest, aby zginąć miał syn, który matkę tyle łez kosztuje.”

Potrzebne były takie słowa pociechy dla Moniki, bo ją nowe czekało zmartwienie. Augustyn, już z powodu iż z uczniów swoich w Akademii Kartagińskiéj nie był zadowolony, już z innych jeszcze, opuścił to miasto, i nawet uczynił to tajemnie przed matką, wyjeżdżając w chwili gdy ona w nocy trwała na modlitwie w kaplicy świętego Cypryana. Augustyn pojechał do Rzymu, a ztamtąd wkrótce udał się do Medyolanu, znowu dla nauczania wymowy, a Monika dowiedziawszy się gdzie się on znajduje, puściła się morzem do Włoch, aby się z synem połączyć. W podróży téj, straszliwa burza spotkała okręt na którym płynęła. Dowodzący statkiem i wszyscy podróżni, do najwyższego stopnia przerażeni tém zostali, gdyż rozbicie niechybne groziło okrętowi. Monika tylko wszystkim dodawała odwagi, udała się na modlitwę i wkrótce burza ustała: co ogólnie jéj wstawieniu się do Boga przypisano.

Nakoniec w Medyolanie otrzymała pociechę o którą tak usilnie, długo, a wytrwale Pana Boga prosiła. W skutek kazań świętego Ambrożego Arcybiskupa Medyolańskiego, jako téż i rozmów prywatnych jakie za staraniem Moniki, miewał z tym wielkim świecznikiem Kościoła, Augustyn dotknięty łaską Bożą, zerwał pęta które go w kacerstwie manichejskiém trzymały, wrócił na łono wiary, i został nie tylko Świętym, lecz jednym z najuczeńszych, a może najpierwszym Doktorem Kościoła.

Dostąpiwszy tego najpożądańszego dla niéj szczęścia, święta ta matka, jak wydała na świat syna swojego w boleściach, tak po większych jeszcze zrodziwszy go do życia wiecznego, już nie długo cieszyła się tą pociechą na ziemi. Ubezpieczona co do zbawienia duszy swego ukochanego dziecięcia, zapragnęła wrócić do ojczystego miasta, aby tam już oddać się wyłącznie życiu bogomyślnemu. Augustyn chciał matkę odprowadzić. Przypłynąwszy do portu zwanego Ostie, zatrzymali się w tém mieście dla wypoczynku. Tam w jednéj z przechadzek swoich z synem, Monika usiadłszy razem z nim nad morzem, długo mówiła o niebie i o szczęściu wybranych, co jak pisze święty Augustyn, na całe życie jego wielki wpływ wywarło, i było jakby jéj ostatnią dla niego nauką i przemową. W parę dni potém, tak zapadła na zdrowiu, iż blizką ujrzała się śmierci, z wielką swobodą duszy zbliżając się do niéj. Widząc iż młodszy jéj syn Nawigias, smucił się iż matka umiera w obcym kraju. „Gdziekolwiek się człowiek znajduje, rzekła, jest zawsze w obecności Boga. Nie troszczcie się o to gdzie spocznie moje ciało: nie wątpię że gdziekolwiek będzie, zmartwychwstanie ono wraz z innemi na sąd ostateczny. Proszę tylko was, abyście wszędzie gdzie się udacie, pamiętali o mnie przed obliczem Pańskiém.” Wkrótce po tych słowach dusza jéj, jak się wyraża święty Augustyn opisując śmierć matki, pełna wiary i tak święta, oddzieliła się od ciała, dziewiątego dnia jéj choroby, a roku pięćdziesiątego jéj wieku. „Zdało się téż nam niewłaściwém, powiada daléj, oddać się smutkowi przy jej pogrzebie, bo śmierć jéj była tylko przejściem do lepszego życia, o czém nie wątpiliśmy, znając niewinność jéj obyczajów, żywość wiary i świątobliwość całego jej życia” 1.

Zasnęła w Panu roku 387, i od téj pory w Kościele Bożym cześć jako Święta odbiera. Ciało jéj pogrzebione najprzód w kościele świętéj Aury w Ostyi, później przeniesione zostało do Rzymu, do kościoła świętego Augustyna.

Pożytek duchowny

Jak wiele małżonek utyskuje na złe z niemi obchodzenie się mężów; jak wiele matek opłakuje złe postępowanie swych dzieci. Gdyby i jedne i drugie naśladowały świętą Monikę w jéj zachowaniu się z mężem, i w jéj wytrwałości w modleniu się za Syna, podobnéj jak ona doczekałyby pociechy. Święta ta jest szczególną Patronką matek strapionych złém postępowaniem dzieci.

Modlitwa (kościelna)

Boże! zasmuconych pocieszycielu, i w Tobie nadzieję pokładających zbawco! Któryś błogosławionéj Moniki łzy pobożne o nawrócenie syna jej Augustyna, miłościwie wysłuchał; daj nam za pośrednictwem ich obojga, grzechy nasze opłakać i milosierdzia łaski Twojej dostąpić. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 364–366.

Footnotes:

1

Wyzna. ś. Augu. Rozdz. VI.

Tags: św Monika „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna wdowa św Augustyn małżeństwo milczenie matka św Ambroży
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.