Citatio.pl
2020-05-06

Męczeństwo Św. Jana w Oleju

Zaszło roku Pańskiego 95.

(Szczegóły tego męczeństwa opisane są przez świętego Hieronima.)

Ewangelia święta opowiada nam, że razu pewnego matka świętego Jakóba i świętego Jana Ewangelisty, zbliżywszy się do Pana Jezusa, prosiła aby jéj synów umieścił na pierwszych miejscach w królestwie niebieskiém. Zbawiciel odpowiadając jéj na to, zapowiedział tym dwom Apostołom, że pić będą z jego kielicha, to jest że na podobieństwo Pana Jezusa, umęczeni będą za wiarę. Jakoż słowa te Pana naszego spełniły się, gdyż święty Jakób najpierwszy z uczniów Chrystusowych zamordowany został z rozkazu Heroda, a święty Jan lubo śmierci męczeńskiéj nie uległ, męczeństwa jednak, i to jednego z najokrutniejszych doznał, a to w następujący sposób.

A najprzód można powiedzieć, że święty Jan najulubieńszy uczeń Pana Jezusa, i który najsilniéj Go miłował, już i przez to ziścił na sobie przepowiedziane mu przez Niego męczeństwo, że podczas męki Chrystusa Pana, i aż do chwili śmierci Jego, nie odstępując Jezusa i pod krzyżem stojąc, podzielał sercem wszystkie cierpienia drogiego mistrza swojego, a przez to na podobieństwo Matki Bolesnéj, już na sercu poniósł był wielkie męczeństwo. Lecz przepowiednia Pańska, spełnić się miała bardziéj co do słowa. Nie dość było dla ulubionego ucznia Chrystusowego doznać wewnętrznego męczeństwa na sercu, w czasie mąk jakie zadawano Zbawicielowi, i na widok okrutnéj i haniebnéj Jego śmierci. Miał on wyraźniéj uczestniczyć wychyleniu kielicha goryczy, zapowiedzianego mu przez Pana Jezusa, co właściwie mówiąc nastąpiło dopiéro po Zesłaniu Ducha Świętego.

Jakoż, święty Jan wkrótce potém został uwięziony, następnie biczowany i w różny sposób znieważany wraz z Apostołem świętym Piotrem, a to w czasie prześladowania jakiego doznali uczniowie Chrystusa Pana od Żydów, po zamordowaniu przez nich świętego Stefana pierwszego Męczennika, co było tylko jakby wstępem do tego czego miał doznać wkrótce potém, od władców pogańskich.

Cesarz Domicyan wstąpiwszy na tron po bracie swoim Tytusie, roku Pańskiego 81-go, tyran okrutny i zawzięty wróg chrześcijan, wznowił wszelkie przeciw nim ustawy swoich poprzedników, a szczególnie Nerona, które za panowania łagodnego Tytusa wykonywane nie były. Ponieważ nie ustępował on w niczém Neronowi, który pierwszy począł męczyć i mordować wyznawców wiary świętéj, więc to drugie za niego wszczęte prześladowanie powstającego Kościoła, było jeszcze od pierwszego okrutniejszém, i więcéj zabierało ofiar, gdyż już więcéj rozszerzyła się była nauka Ewangelii Bożéj, i więcéj liczyła zwolenników. Święty Jan znajdował się podówczas w mieście Efezie, gdzie stale przebywał jako Biskup, aby tém łatwiéj znosić się z kościołami czyli Dyecezyami w Azyi, które sam założył i któremi zarządzał. Poganie wiele mu i tam już wyrządzali złego. Wprawdzie, powszechny szacunek jakim przejęta była dla niego cała ludność tego kraju, nawet złożona i z tych którzy jeszcze nie byli nawróceni, wstrzymywał nieco urzędników cesarskich w ich zamiarach pozbycia się świętego Jana: lecz w końcu przyszło do tego, iż najprzód wskazali go na wygnanie z Efezu, a wkrótce potém uwięziwszy poprowadzili do Rzymu, gdzie okutego w kajdany wtrącili do więzienia. Święty Ewangelista nie wątpił, iż nadeszła chwila, gdzie mu dano będzie wylać krew za jego ukochanego Boskiego Mistrza, i całém sercem cieszył się z tego.

Cesarz dowiedziawszy się o godności i zaletach tego bohatera chrześcijańskiego, znanego już w całéj Azyi z gorliwości swojéj apostolskiéj i nadzwyczajnéj słodyczy w obcowaniu z najnieprzyjaźniejszymi mu ludźmi, chciał go osobiście poznać. Święty Jan wezwany przed Dyoklecyana, stawił się przed nim z rozpromienioném nadzieją korony męczeńskiéj obliczem, a sama postać poważnego starca, ujmującéj nadzwyczaj powierzchowności i pełnego spokoju wewnętrznego i świętéj swobody, wielkie zrobiła na tyranie nawet wrażenie. Zadał mu kilka zapytań tyczączych się religii, i zdumiał na odpowiedzi śmiałe i głębokie, jakie wyszły z ust tego najszczytniejszego Ewangelisty, i autora Apokalipsy czyli ksiąg Objawień. Wszakże Cesarz zaślepiony w błędach pogańskich, które dogadzały jego nierządom, nie tylko nie otworzył oczu na prawdy święte, które jak drogie perły sypał przed nim ten wielki Apostoł, lecz śmiał domagać się od niego aby i on sam ich odstąpił i wyparł się nauki Chrystusa. „Trzeba, rzekł mu cesarz, abyś wyrzekł się religii któréj zasady wzbraniają nam uciech zmysłowych, i któréj artykuły wiary są dla rozumu niedościgłe: przejdź na nasze wyznanie które jest wyznaniem wszystkich moich ludów, a żyć będziesz w pokoju.” Na te słowa zadrżał od zgrozy ten uczeń Pana Jezusa, który podczas Wieczerzy na sercu Jego głowę swoję był skłonił, i któremu On umierając na krzyżu, Matkę swoję najdroższą powierzył: „Nie sądź o! cesarzu, rzekł do Dyoklecyana, aby groźby twoje, lub przyrzeczenia zachwiać mogły wierność moję Chrystusowi. Jeden tylko jest Bóg, a Tym jest Ten właśnie którego ja wyznaję i któremu służę. Największém szczęściem byłoby dla mnie, gdybym za wiarę w Niego krew moję wylał. Uddawna wzdycham za sposobnością spełnienia takowéj ofiary.”

Piszą że tak stanowcza i śmiała odpowiedź szczególnie poruszyła Dyoklecyana, i tém większy obudziła w nim dla świętego starca szacunek: zawahał się był nawet przez pewien czas, jak z nim wypadnie postąpić. Wszakże w końcu przemogło w nim wrodzone okrucieństwo i nienawiść do wiary chrześcijańskiéj: wskazał świętego Jana na śmierć, przez zanurzenie go we wrzącym oleju.

Wielki plac będący obok bramy zwanéj Latyńską dla tego że od niéj szła droga do krainy Latyńskiéj, którą dziś zowią polami Rzymskiemi (campagna Romana), przeznaczony został na miejsce męczeństwa świętego Apostoła. Umieszczono tam ogromną kadź, napełnioną olejem wrzącym od ognia pod nią podłożonego. Wieść iż tak okrutnéj męczarni ma być poddany sędziwy starzec, którego czyny jako najpierwszego Apostoła Azyi, całemu Rzymowi znane były, ściągnęła na to miejsce nie tylko wielki tłum ludu, lecz i najznakomitszych mieszkańców, a nawet cały senat Rzymski, złożony z pogan chciwych tego rodzaju barbarzyńskiego widowiska. Najprzód świętego Jana odarto z odzienia, i według praw rzymskich poddających biczowaniu każdego na śmierć skazanego, okrutnie schłostano. Następnie gdy całe ciało miał zsieczone, skrwawione i ranami pokryte od gradu biczów które odebrał, zanurzono go w ten olej wrzący. Lecz Pan Bóg postanowił podać mu tylko całą zasługę śmierci męczeńskiéj, a przy życiu tak jeszcze dla Kościoła potrzebném raczył go pozostawić, ponawiając na nim cud trzech pocholąt w piecu Babilońskim wśród ognia żyjących, o którym wspominają księgi starego Testamentu. Olej wrzący w najwyższym stopniu, stał się da niego kąpielą leczącą, która w tejże chwil wszystkie rany jego z biczowania odebrane zagoiła, tak że jak się wyraża święty Hieronim: „zdrowszy i silmiejszy wyszedł z niéj Jan święty, aniżeli nim był gdy do niéj wstępował.” Co większa: gdy widząc iż olej ten nie zadaje śmierci świętemu Męczennikowi lubo w nim był całkiem zanurzony, oprawcy zaczęli silniéj jeszcze pod kotłem rozniecać ogień, a wtedy płomienie zwróciły się na nichże samych, i wielu z nich spaliły. Cud tak wielki i tak oczywisty, wielu pogan nawrócił, a sam Cesarz dowiedziawszy się o nim, nie śmiał już więcéj pastwić się nad Świętym, i tylko wskazał go na wygnanie na wyspę Patmos, gdzie przebywał ten Apostoł aż do śmierci Dyoklecyana, i tam napisał Apokalipsę czyli księgę Objawień, należącą do ksiąg nowego Testamentu, a zawierającą najgłębsze przepowiednie wszystkiego co Kościoł przeszedł i przechodzić będzie do końca świata.

Cud zaszły przy męczeństwie świętego Jana, miał miejsce 6-go Maja, około roku Pańskiego 65. Chrześcijanie dla utrwalenia téj pamiątki, wznieśli późniéj wspaniałą świątynię na placu gdzie się spełnił, a Kościoł w tymże celu postanowił dzisiejsze święto, które przez długi czas w niektórych krajach katolickich, a mianowicie we Francyi i Anglii przed jéj odpadnięciem od wiary, uroczyście obchodzono jak święta obowiązujące.

Pożytek duchowny

Pan Bóg jest tak łaskawym, iż nie tylko poniesienie śmierci męczeńskiéj za wiarę najświetniejszą koroną niebieską nagradza, lecz i wszelkiego rodzaju trudy i cierpienia z miłości ku Niemu znoszone cierpliwie i chętnie, ledwie że nie narówni z zasługami męczenników płaci w przyszłém życiu. Niech cię to pobudzi do cierpliwego, a nawet chętnego znoszenia wszelkich cierpień.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Który widzisz, iż nas zewsząd biedy nasze uciskają, spraw prosimy, aby błogosławionego Jana Apostoła Twojego i Ewangelisty chwalebne pośrednictwo, wspierało nas zawsze. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 370–372.

Tags: św Jan Ewangelista „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik Apostoł
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.