Citatio.pl
2020-05-07

Św. Jerzego Męczennika

Żył około roku Pańskiego 303.

(Żywot jego napisany był przez Metafrasta.)

Święty Jerzy, którego Grecy nazywają wielkim meczennikiem, rodem z Kapadocyi, pochodził z rodziny znakomitéj z imienia i z gorliwości o wiarę świętą. Żył przy końcu trzeciego wieru. Młodym będąc, wstąpił do wojska, a odznaczywszy się męstwem i wyższemi zdolnościami, pozyskał wielkie łaski u cesarza Dyoklecyana, który mu dał znaczne dowództwo, trzymał go przy swoim boku, i miał zamiar jak najprędzéj wynieść do najpierwszych wojskowych stopni. Lecz pod tęż porę wybuchło prześladowanie chrześcijan, i od razu zapowiadało jak smutny los czeka wszystkich wiernych. Święty Jerzy, który miał wtedy lat dopiéro dwadzieścia, przewidywał iż mu przyjdzie oddać życie za wiarę. Gotował się na to modlitwą, postami i ćwiczeniem się we wszystkich cnotach chrześcijańskich, hojnemi jałmużnami nabywając sobie pośredników do Nieba, którzyby mu potrzebne do wytrwałości i męstwa, w próbach jakie go czekały, wyjednywali łaski. Jako przyboczny cesarza i nawet do rady jego należący, wiedział dobrze iż lada chwila przyjdzie kolej na niego, jako chrześcijanina, przedstawić dowody swojéj wiernosci wierze świętéj, i że kryć się z nią nie wypada mu wcale. Ofiarę życia uprzedził ofiarą wszystkiego co posiadał, aby na tamtę był tém lepiéj gotowym. Po śmierci rodziców, odziedziczywszy wielkie majętności, sprzedał takowe i wszystko rozdał ubogim, rozdzielając tak ogromną jałmużnę pomiędzy chrześcijan będących w rozsypce, z powodu srożącego się prześladowania; prócz tego wszystkich swoich niewolników obdarzył wolnością, nakłaniając ich aby wiarę świętą przyjmowali.

Ogołocony tym sposobem ze wszystkiego co ziemskie, Święty ten młodzieniec wyczekiwał walki, do któréj mu się niezwłocznie przedstawiło pole. Dyoklecyan zwołał był radę, na któréj kazał odczytać swoje rozporządzenia, mające na celu wytępienie wszystkich chrześcijan, a na któréjto radzie z urzędu swojego znajdował się Jerzy. Wszyscy przyklasnęli zamiarom cesarza, lecz jakież było ich zdziwienie, gdy nasz Święty prosząc o głos, w wyrazach pełnych uległości dla monarchy i oszczędzających innych członków rady, silnie powstał przeciw okrutnym tym postanowieniom, i najtrafniéj zbijał wszystko, co inni na ich poparcie wypowiedzieli. Ponieważ bardzo był wymownym i z wielkim zapałem bronił świętéj sprawy, słuchali go wszyscy z uwagą i uszanowaniem nawet, przyznając słuszność jego rozumowaniom. Dowodził jak najtrafniéj niesprawiedliwości i barbarzyństwa praw mających się stanowić; bronił chrześcijan od fałszywych zarzutów jakie im czyniono; wykazał złość i przewrotność oszczerców, którzy w nikczemnych osobistych widokach, w najniekorzystniejszém świetle przedstawiali ich cesarzowi, i w końcu błagał go i zaklinał, dla dobra jego własnéj sławy, aby odwołał wydane postanowienia, mające jedynie na celu ucisk i krzywdę niewinnych, a najwierniejszych mu poddanych. Mowa jego wielkie wywarła wrażenie na wszystkich i na samym cesarzu, który Magnencyuszowi Wielkorządcy jako najwyższemu urzędnikowi, kazał Jerzemu odpowiedzieć: „Z tego coś powiedział, rzekł Wielkorządca do niego, znać żeś ty sam jednym z przewodców sekty tak zwanych chrześcijan. Wyznaj więc to otwarcie, a monarcha nasz jako obrońca religii którą wyznaje całe jego państwo, nie omieszka pomścić bezbożnego twojego od niéj odstępstwa.” — „Jeśli idzie o wymierzenie kary za bezbożność, odparł Święty, czyż nie największą jest bezbożnością, przyznawać stworzeniom i bałwanom własności Bostwa? Jeden tylko jest Bóg prawdziwy, i Temu ja cześć oddaję i Jemu służę. Jestem bowiem chrześcijaninem, i to wyznaję, tém się chlubię i jeśli dano mi będzie wylać krew moję na chwałę Tego który mi dał życie, poczytam to za najwyższe szczęście.” — Na te słowa Dyoklecyan wpadł w złość największą, i obawiając się aby przemowa Jerzego nie pociągnęła do wiary chrześcijańskiéj tych, którzy podziwiali odwagę i stanowczość jego odpowiedzi, kazał niezwłocznie okuć go w kajdany i wtrącić do więzienia.

Tam z rozkazu cesarza zadawano mu męki najokrutniejsze: tłoczony był ogromnym kamieniem; potém uwiązanego do koła ostremi żelaznemi kolcami nabitego, z nim go toczyli. W czasie takich tortur, święty Męczennik okazywał wesołe oblicze, i słyszał głos z Nieba w te słowa go pokrzepiający: „Jerzy! nie lękaj się niczego, gdyż Ja jestem z tobą,” i stanął przed nim mąż poważny w szaty jaśniejące jak słońce odziany, który go uściskał i do męstwa zachęcał. Po zadaniu téj męki, kaci przystąpili do niego aby go od koła odwiązać, sądząc że już żyć przestał: aż oto piorun uderzył, i okazał się Anioł, który odwiązał Jerzego od koła, nie tylko żywego, lecz w tejże chwili od wszystkich ran jakie od kolców był odebrał, zleczonego. Na ten widok wielu pogan się nawróciło, a między nimi dwóch dowódców wojskowych: Anatoliusz i Protoleo, których wkrótce cesarz ściąć kazał.

Dyoklecyan dowiedziawszy się iż cud ten i na żonie jego Aleksandrze wielkie zrobił wrażenie, tém bardziéj na Jerzego rozwścieklony, kazał go zakopać w wapno niegaszone, i przez trzy dni nie wydobywać ztamtąd. Jerzy wstąpił do jamy wapiennéj, przeżegnawszy ją i mówiąc: „Wybaw mnie Panie z téj męki, aby nie urągali się poganie potęgi Twojéj, mówiąc: gdzież jest Bóg jego.” Trzeciego dnia Dyoklecyan chcąc aby nawet kości jego śladu nie pozostało, kazał je wydobyć z dołu wapiennego i rozrzucić po śmieciskach. Lecz nad wszelkie spodziewanie znałeziono go pod wapnem żywego i zdrowego. Wielu świadków tego cudu nawróciło się, Dyoklecyan zaś przypisując to czarom, kazał włożyć na nogi Jerzego obuwie wewnątrz kolcami wysłane, i w nich pędzić go w swoich oczach do więzienia, do którego Święty szedł jak najswobodniéj, żadnego w nogach bolu nie czując.

Natenczas za radą Wielkorządcy Magnencyusza, aby przeciw czarom Jerzego sprobować czarów pogańskich, cesarz przywołał najsławniejszego czarnoksiężnika pogańskiego, i opowiedziawszy mu co zaszło z Jerzym, rozkazał aby zadał Świętemu truciznę któraby go od razu zabiła. Ten dał mu jednę po drugiéj trzy najjadowitsze jakie być mogą trucizny, które Jerzy wypił, najmniejszéj niedoznawszy na zdrowiu szkody. Osłupiały takim cucem, już w oczach jego zaszłym, Dyoklecyan spytał Jerzego, jaką posiada czarodziejską tajemnicę, która mu tak nadzwyczajne rzeczy czynić daje. „Moc to Boża o! cesarzu, odrzekł mu Święty sprawia to co czarom przypisujesz. Bo Sam Chrystus przyrzekł sługom Swoim, iż truciznę pić będą, a ona im nie zaszkodzi: i co większa przyrzekł im, że nawet umarłych wskrzeszać będą.” — „Cóż ty na to mówisz?” rzekł wtedy cesarz do czarnoksiężnika. — „Jeśliby on, odpowiedział ten, i to jeszcze uczynił, tedy jużby w istocie przyznać trzeba, że Bóg jego prawdziwym jest Bogiem.” Cesarz kazał przynieść trupa i rozkuć z kajdan Jerzego, aby go wskrzesił. Święty ukląkł, pomodlił się, a umarły wstał i żywy przeszedł pomiędzy tłumem. Lud zaczął wołać: „Wielki i prawdziwy jest Bóg chrześcijański,” a czarnoksiężnik upadłszy do nóg Jerzemu, wyznał się chrześcijaninem. Dyoklecyan tylko oczów nie otwierał, i w przemowie do ludu dowodził, że czarnoksiężnik był w zmowie z Jerzym, i pierwszego wskazał na ścięcie, a Świętego na odprowadzenie go do więzienia.

Nazajutrz przywołał Jerzego do siebie, i tą razą pochlebnemi słowy chciał go przywieść do wyrzeczenia się wiary — „Oddaj publicznie cześć bogom moim, rzekł do niego, a wyniosę cię do najpierwszych godności cesarstwa.” — „Pójdźmy do świątyni” rzekł Święty, co usłyszawszy Dyoklecyan, udał się z nim do głównéj świątyni Apolina i jak najwięcéj ludu zwołać kazał, w nadziei, że Jerzy ulegając nakoniec jego woli, wyrzecze się wiary i pokłoni się bałwanowi. Stanął przed nim sługa Boży i uczyniwszy znak krzyża: „Czy jesteś ty w istocie Bogiem, zawołał do bożyszcza, kiedy każą mi cześć ci oddawać?” — „Nie jestem Bogiem, odezwał się głos z pośrodka bałwana wychodzący i od wszystkich słyszany, jeden jest tylko Bóg prawdziwy, którego ty wyznajesz.” — „Jakże odważasz się ty zły duchu przez Boga mojego na piekielne męki skazany, rzekł Jerzy, stać tu w obecności sługi Chrystusowego?” — i to mówiąc powtórnie przeżegnał bożyszcze, i podniosłszy ręce do Nieba, zaczął się modlić, a w tejże chwili posąg Apolina spadł z ołtarza i w drobne kawałki się potłukł, równie jak wszystkie inne bałwany w świątyni będące. Widząc to, lud zaczął znowu głośno wyznawać Boga chrześcijańskiego, wielu się pogan nawróciło, i sama cesarzowa Aleksandra upadła do nóg Świętego, wołając iż jest chrześcijanką.

Tymczasem, kapłani pogańscy rzucili się na Męczennika, schwytali go i związali, a cesarz kazał go ściąć niezwłocznie, co nastąpiło dnia 7 Maja, roku Pańskiego 290. Żonę Dyoklecysna, Aleksandrę i wielu innych wtedy nawróconych, tenże sam los spotkał i wszyscy oni z męczeńską koroną poszli do Nieba.

Pożytek duchowny

Jak modlitwa świętego Jerzego skruszyła balwany pogańskie, tak każda modlitwa pokorna, wyjednać może łaski Boże, przez co skruszone zostają bałwany, którym w sercu swoim cześć oddaje grzesznik, gdy cokowiek nad Boga przekładając grzechu się dopuszcza. Proś tego wielkiego Męczennika i wielkiego cudotwórcę, którego dziś Kościoł święto obchodzi, aby ci wyjednał łaskę wyniszczenia w sercu twojém bożyszcz, którym namiętności twoje hołdują

Modlitwa (kościelna)

Boże! Który nas pocieszasz wspomnieniem zasług błogosławionego Jerzego Męczennika Twojego, i do pośrednictwa jego uciekać się dozwalasz, spraw miłościwie, abyśmy przez niego prosząc o Twoje dobrodziejstwa, z daru łaski Twojéj takowe otrzymali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 372–375.

Tags: św Jerzy „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik egzorcyzm jałmużna męstwo
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.