Citatio.pl
2020-05-11

Bł. Benedykta z Urbino z Zakonu Braci-Mniejszych św. Franciszka Serafickiego, Kapucynów

Żył około roku Pańskiego 1625.

(Żywot jego wyjęty jest z kronik Zakonu do którego należał, i z bulli jego beatyfikacyi.)

Święty Benedykt urodził się roku Pańskiego 1560 we Włoszech w mieście Urbino. Pochodził ze znakomitej rodziny Passiniów, i był spokrewniony z Papieżami: Inocentym VIII, Aleksandrem VII i Klemensem XI. Lecz co dla niego było szczególnym zadatkiem błogosławieństw Bożych, miał rodziców którzy do świetności imienia i wielkiéj zamożności, łączyli jak najprzykładniejszą pobożność. Znani w całym kraju z wielkiéj dla biednych hojności i gorliwości w spełnianiu wszelkich obowiązków prawowiernych katolików, byli największymi dobrodziejami wszystkich zakonów z jałmużny utrzymujących się w ich rodzinném mieście, i opiekunami wielu zakładów dobroczynnych. Sami zbierając błogie owoce życia tak chrześcijańskiego, i skarbiąc sobie do Nieba obfite zasługi z właściwego użytku i mienia któremi ich Opatrzność obdarzyła i wyższego stanowiska jakie zajmowali w świecie, i syna swojego Benedykta, nietylko wychowywali w zasadach świętéj wiary, lecz od kolebki zaprawiali go do wyższéj pobożności. Przekonani o téj prawdzie że w zwykłym biegu rzeczy, ten tylko jest dobrym chrześcijaninem i stale utrwalonym na przyszłość w zasadach Kościoła Bożego, kogo od dzieciństwa prawowierność i pobożność rodziców na drodze téj ćwiczy i ustala, nie zaniedbywali w téj mierze niczego, aby dziecię swoje na doskonałego chrześcijanina wychować, i przedewszystkiém sami byli mu żywym wzorem wszystkich cnót chrześcijańskich.

Wszakże, niedługo święty Benedykt cieszył się ich czujną opieką i rodzicielską troskliwością. Zaledwie z lat dziecinnych wychodził, gdy stracił matkę, a w trzy lata po jéj śmierci i zgon ojca zostawił go sierotą i panem znacznego majątku. Lecz na jego szczęście, przezorna miłość ojcowska, obmyśliła mu godnych tak świątobliwych rodziców zastępców: dostał się pod opiekę osób, które nietylko nie stawiły żadnego oporu rozwijającéj się coraz więcéj w Benedykcie pobożności, lecz go na téj drodze utwierdzały i zachęcały, nie zaniedbując obok tego starań, aby jak najwykwintniejsze odebrał wychowanie co do wykształcenia się w naukach świeckich. Do takowych okazywał młodzieniec nadzwyczajne zdolności; miał w nich nawet upodobanie, i znakomity czynił postęp, lecz jeszcze większy w pobożności. Już wtedy podziwiać w nim przychodziło zamiłowanie samotności, milczenia, zachowywanie ścisłych i częstych postów, i szczególny dar modlitwy, w skutek którego co mu tylko od nauki zbywało czasu, ten obracał na pobożne ćwiczenia, długie rozmyślania, i przygotowywanie się do godnego a częstego przystępowania do Sakramentów świętych. Dla ubogich wielką okazywał litość, i o ile mógł, wspierał ich hojnie, wszelkie pieniądze przeznaczone na jego osobiste wydatki i rozrywki, na ten cel obracając. W pożyciu domowém był ujmującéj słodyczy, pokory, cichości, co mu wszystkich serca jednało, a szczególnie służących, z któremi obchodził się ze szezególną miłością i łaskawością.

Ukończywszy szkoły w Peruzyi, wysłany został do sławnéj Akademii w Pawii, gdzie się odznaczył z pomiędzy wszystkich a licznych uczniów, otrzymując pierwsze stopnie i pierwsze nagrody za postęp w naukach. Pobyt ten w gronie nagromadzonéj młodzieży, zwykle na wielkie narażający niebezpieczeństwa czystość obyczajów, nie zbił Benedykta z toru oddawna przyjętego, na którym utrzymywała go szczególnie wierność w uczęszczaniu do Sakramentów Spowiedzi i Komunii świętéj, i powodowanie się przewodnictwem światłego spowiednika. Znakomicie wykształcony w naukach, ukończywszy zawód akademicki, nie tylko w duchu pobożności nie ostygł, lecz w nagrodę czystości obyczajów i stałości na drodze pobożnéj, obdarzony został od Boga najszacowniejszą łaską powołania do zakonu. Benedykt miał lat dwadzieścia dwa, kiedy postanowił świat opuścić i poświęcić się Panu Bogu na wyłączną służbę. Rodzina, która przeznaczała go do świetnego według ludzkich wyobrażeń zawodu, jaki ułatwić mu mogła i wyższe urodzenie, i znaczny majątek, i znakomite wykształcenie obok rzadkich zdolności, oparła się pobożnym jego zamiarom. Zwrócono szczególnie jego uwagę, na słabe zdrowie, które mu będzie przeszkodą w zachowaniu któréjkolwiek z Reguł zakonnych. Lecz Święty, po pilném zbadaniu w téj mierze woli Bożéj, upoważniony do tego zdaniem przewodnika duchownego, niczém od przedsięwzięcia swojego odwieść się nie dał, i co większa, obrał jeden z najsurowszych zakonów. Zażądał aby go przyjęto do ząkonu ojców Kapucynów, do których pociągnęło go głównie, zamiłowanie ubóstwa, które sobie obierał z miłości ubogiego Jezusa, i pragnął nabyć tę perłę Ewangeliczną, ceną ofiary znacznych dostatków, których się wyrzekał na świecie.

Z razu wahali się ojeowie tego zgromadzenia, w przyjęciu do nowicyatu młodzieńca, który wprawdzie bardzo wyraźnego powołania przedstawiał dowody, lecz zdawało się, iż wątłe siły fizyczne nie dozwolą mu zastosować się do wszystkich przepisów tak ostréj Reguły. Wszakże ną usilne jego prośby, wzięli go na roczną próbę, ze słabą nadzieją, aby ją wytrzymał.

Podczas takowéj, przekonano się, że jak to zwykle bywa, silny duch powołania zastępował w nim aż nadko brak sił fizycznych. Po odbytym nowicyacie, w którym podziwiano jego świątobliwość i ostrość życia, przypuszczony został do ślubów uroczystych. Po ich wykonaniu, już nie postępował, lecz jeśli tak wyrazić się można, leciał po drodze doskonałości zakonnéj, dla najstarszych służąc za wzór najściślejszego zachowania wszelkich przepisów, Serafickiéj ustawy. Na dzienne i nocne pacierze pierwszy do chóru, chociaż ciągle słabego był zdrowia, a na tych wspólnych modlitwach z takiém był zawsze skupieniem, że sam widok jego do nabożeństwa pobudzał drugich. Zachowawszy od kolebki nieposzlakowaną czystość, trapił jednak niewinne ciało, długiém czuwaniem na modlitwie, postami i krwawém biczowaniem się, które odbywał rozmyślając Mękę Pańską. Do tajemnicy niepokalanego Poczęcia przenajświętszéj Maryi Panny, szczególne miał nabożeństwo, i o Niéj w kazaniach swoich i naukach najczęściéj mówił, z wielką żarliwością ducha pobudzając drugich do czci Matki Bożéj, którą od dzieciństwa nazywał swoją Matką najdroższą i któréj przypisywał wszelkie łaski jakie odbierał od Boga, a nadewszystko łaskę powołania do zakonu.

Nadzwyczajną pałał miłością do Pana Jezusa, w przenajświętszym Sakramencie utajonego, co objawiało się głównie w rzęsistych łzach, jakiemi się zalewał przy każdéj Mszy świętéj, w rozognioném i rozjaśnioném obliczu jego, które wtedy nadawało mu jakąś nadziemską i jakby anielską powierzchowność. Na modlitwie tak się zatapiał w Bogu, że często wpadał w zachwycenie, i przez długi czas bez znaku życia w tym stanie pozostawał.

Przy końcu wieku XVI, przydany został za towarzysza do prac apostolskich błogosławionemu Wawrzyńcowi z Brunduzyi, generałowi tegoż zakonu, w jego misyi do Czech, gdzie herezye Lutra i Kalwina, wiele dusz wiernych od Kościoła odrywały. Trudno jest opisać, ile tam poniósł trudów, ile przebył niebezpieczeństw, jak wielkich doznał obelg, krzywd, i jak srogiego prześladowania od heretyków, którzy w nim znaleźli najdzielniejszego przeciwnika, i dla tego na niego głównie całą złość swoję obracali. Przebywszy tam lat trzy, powrócił do ojczyzny, gdzie go także obfite na niwie ewangelicznéj czekały zasługi.

Rozszerzanie chwały Bożéj, i zbawienie bliźnich mając jedynie na celu, upoważniony do tego od przełożonych, całkiem się oddał głoszeniu słowa Bożego, i nauczaniu ludu, przez najprzystępniejsze dla najprostszych umysłów, a pełne namaszczenia Ducha Świętego kazania. Wszystkim starając się stać wszystkiém, aby wszystkich Chrystusowi pozyskać, z największém upodobaniem przemawiał do wieśniaków, i dzieci ich jak najpilniéj wyuczał pierwszych zasad wiary. Ani zimowa pora, ani odległość miejsca, ani częste zapadanie na zdrowiu, nie wstrzymywały go od tego. A gdy ludy Włoch całych, podziwiały jego gorliwość apostolską, i jak Świętego, a na owe czasy zesłanego dla nich Apostoła, czciły, on jeden ciągle utyskiwał, iż tak mało około zbawienia bliźnich pracuje.

Wśród prac tego rodzaju, dotknięty ciężką chorobą, któréj zaród nie zwracając na to uwagi, już dawno w sobie nosił, pełen cnót i zasług, w klasztorze Forezemprońskim, otoczony braćmi wspólnie z nim modlitwy: za umierających odmawiającymi, zasnął spokojnie w Panu dnia 11 Maja roku 1625.

Wielu cudami po śmierci słynącego, Ojciec święty Pius IX w roku 1870 błogosławionym uroczyście go ogłosił.

Pożytek duchowny

Błogosławieny Benedykt, lubo słabego zdrowia, z miłości Jezusa za nas cierpiącego, nie tylko wiernie spełniał wszystkie przepisy ostréj Reguły, lecz znalazł dość siły, aby dobrowolnie zadawanemi sobie umartwieniami, wieść życie bardzo pokutne. Oblicz się z sumieniem, czy pod fałszywym pozorem braku zdrowia, nie uchylasz się od spełniania twoich obowiązków i przepisów Kościoła?

Modlitwa (kościelna)

Spraw, prosimy Wszechmogący Boża, abyśmy przez zamiłowanie krzyża i umartwień, które błogosławiony wyznawca Twój Benedykt, wzgardziwszy roskoszami świata, ciału swojemu mężnie zadawał, wyrzekłszy się pragnienia doczesnych uciech, poczciwy i pobożny żywot prowadzili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 384–386.

Tags: bł Benedykt z Urbino „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna rodzice wychowanie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.