Citatio.pl
2020-05-15

Św. Witalisa Męczennika

Żył około roku Pańskiego 171.

(Żywot jego wyjęty jest z pism świętego Piotra Damiana.)

Święty Witalis, w wielkiéj czci będący w całym Kościele, a szczególnie wa Włoszech, był rodem z Medyolanu, i pochodził ze starożytnéj i znakomitéj rodziny. Żył w pierwszym wieku chrześcijaństwa. Niektórzy pisarze utrzymują iż był on ojcem dwóch świętych Męczeńników: Gerwazego i Protazego. I on i wszyscy z jego rodziny byli chrześcijanami, lecz przez długi czas ukrywało się to w tajemnicy, z powodu prześladowania jakiego już wtedy od pogan wierni doznawali. Witalis, lubo otwarcie jako chrześcijanin nie występował, wiódł życie bardzo pobożne, i z wielkiéj prawości i miłosierdzia dla ubogich powszechnie znany, u pogan nawet w szczególném był poważaniu. Skrycie zaś utwierdzał chrześcijan w wierze, nawiedzał ich po więzieniach, hojnemi jałmużnami wspierał, gdy albo zmuszeni ukrywać się przed prześladowaniem, pozbawieni byli sposobu życia, albo w obce gdzie kraje udawali się z całemi rodzinami. Wszyscy téż wierni i w Medyolanie, i w całym okolicznym kraju, mieli w nim największego dobroczyńcę, opiekuna i doradcę, do którego z każdym rodzajem potrzeby śmiało się udawali.

Służąc w wojsku cesarskiém, odznaczył się męstwem i wyższego nabył stopnia; a że prócz tego należał do jednéj z pierwszych rodzin Medyolańskich, więc ułatwiło mu to ścisłą bardzo z konsulem, to jest Wielkorządcą téj prowincyi Paulinem zażyłość. Ten, chociaż zawzięty wróg chrześcijan, gdyż i z tego głównie powodu na urząd ten był wyniesiony, w wielu razach oszczędzał ich na prośby Witalisa, o którym nie wiedział że jest chrześcijaninem, wstawiania się jego za nimi przypisywał jedynie znanéj dobroci jego serca i litości dlą wszelkiego rodzaju nieszczęśliwych. To mu téż ułatwiało z wiernymi stosunki, jego samego nie narażając, z czego korzystał nasz Święty, i jużto jawnie chodził do więzień, gdzie ich trzymano, jużto odwiedzał ich w dalszych miejscach ukrywających się po lasach i jaskiniach, udając się tam pod różnemi pozorami.

Wielkorządca Paulin udając się z Medyolanu do Rawenny, chciał aby z nim pojechał i Witalis, w którego towarzystwie bardzo sobie podobał, a było to właśnie w chwili, gdy prześladowanie wzmogło się jeszcze bardziéj. Święty, wnosząc iż jak w Medyolanie tak i w Rawennie, obecność jego przy Wielkorządcy przydać się może dla chrześcijan, tém bardziéj że Paulin udawał się tam głównie po to aby obostrzyć postępowanie z nimi, chętnie zgodził się aby mu towarzyszyć. Wjeżdżając do Rawenny dowiedział się że pewien chrześcijanin imieniem Urzycyn, znakomity tego miasta lekarz przerażony samym widokiem tortur, haków żelaznych i rusztowania na którem mieli go męczyć, zachwiał się był w wierze. Zdawało mu się tedy że już w tym wypadku, nie powinien dłużéj ukrywać się z tém że i sam jest chrześcijaninem, i że miłość duszy tego nieszczęsnego, który blizki będąc zaparcia się wiary narażał się na potępienie wieczne, wymagała aby go od tego powstrzymał, chociażby z narażeniem się własném. Pobudzony tak świętą gorliwością, rozłączył się niezwłocznie, z Wielkorządeą, i udał się prosto na plac, gdzie miał być męczonym Urzacy, gdyż go zawiadomiono że już go tam prowadzą. Jakoż, znalazł go nawpół zwyciężonego od pogan, którzy obstąpiwszy go tłumnie, już prawie skłonili do składania ofiary bożyszczom. Witalis pośpieszył co siły i zdaleka jeszcze będąc, zawołał: „Urzacy! mężny wyznawco Chrystusów czyżbyś miał uledz przy samym końcu walki? Już masz w ręku koronę, nie wypuszczajże jéj poddając się nikczemnéj bojaźni. Po wielu trudach dobiegasz już mety, miałżebyś cofnąć się w chwili gdy jeszcze krok jeden, a zostajesz zwyciężcą? Zastanów się co robisz; dla uniknięcia krótkich męczarni, zamyślasz wrzucić się w ognie wieczne, w których czekają cię nierównie straszniejsze a niemajace końca męki. Ty któryś tak trafnie ratował swoich pacyentów od śmierci, sam sobie miałżebyś zadać śmierć wieczną na duszy! Nabierz odwagi, bracie najdroższy, okaż się takim jakim byłeś dotąd, a ufny w łaskę Jezusa za którego umierasz, dopełniaj świętéj ofiary, abyś za chwilę z palmą męczeńską wstąpił do Nieba.” Słowa te tak były skuteczne, że Urzacy z większém niż kiedy męstwem, wyznał Chrystusa i otrzymał koronę męczeńską. Witalis zaś własnemi rękoma z czcią wielką pogrzebał zwłoki świętego Męczennika, nie wątpiąc że i jego tenże los czeka i gotował się na to.

Jakoż, niezwłocznie doszedł do wiadomości Wielkorządcy postępek jego. Paulin, który bardzo lubił Witalisa, wielce się tém zafrasował, i przyszedłszy sam do jego mieszkania: „czyś postradał rozum, rzekł mu, aby się dopuścić czegoś podobnego. Postępku twojego już ukryć nie mogę przed cesarzem, bo świadkiem jego była cała ludność tutejsza, więc sam miarkuj co cię teraz czeka!” — „Nie nazywaj, odrzekł mu na to Święty, postępku mojego szaleństwem. Lecz przyznaj, bo masz nadto rozsądku abyś tego nie wiedział, że trzeba w istocie być pozbawionym rozumu, aby cześć taką jak Bogu, oddawać bałwanom i ludziom, którzy byli wielkimi zbrodniarzami i wszetecznikami. Jeden tylko jest Bóg, i więcéj ich być nie może, a tym Bogiem jest Ten, któremu cześć oddają chrześcijanie, za którego wiarę śmierć ponoszą i z których liczby i ja być pragnę.”

Paulin osłupiał, słysząc tak śmiałe i stanowcze wyznanie Witalisa. Zawahał się co mu czynić wypada, kiedy już całe miasto wiedziało o tém że jego przyboczny ulubieniec, publicznie wystąpił jako najgorliwszy Wyznawca Chrystusa. Obawiając się przeto odpowiedzialności przed cesarzem, kazał Witalisa uwięzić, zapowiadając mu, że jeżeli publicznie przez oddanie czci bożkom, nie odwoła tego co uczynił, spotka go los innych Męczenników. Owszem, oznajmił mu, że ponieważ był on dotąd w jego szczególnych łaskach, więc za takowe, jak je nazywał przeniewierzenie się cesarzowi, z tém większą surowością zmuszony będzie z nim się obchodzić, aby postępek Witalisa i jemuż samemu przed cesarzem nie zaszkodził.

Święty okuty w kajdany, zdegradowany ze stopnia wojskowego jaki posiadał, wtrącony został do więzienia. Napełniło go to największą radością. Ujrzawszy się w gronie wielu innych mężnych Wyznawców Chrystusowych, oczekujących korony męczeńskiéj, miał się za najszczęśliwszego, jakby się znajdował już w przedsionkach Nieba. Obecność jego i drugim dodawała odwagi, a przez dni kilka, w ciągu których Paulin zwlekał jego sprawę, w nadziei że więzienie osłabi jego zapał i uczyni go łatwiejszym do odstępstwa, nie tylko sam wcale nie ostygł na duchu, lecz i niektórych innych wahających się utwierdził słowy i przykładem, a oprócz tego kilku pogan nawrócił.

Wielkorządca, przeciw któremu zaczął lud szemrać, jakoby oszczędzał swojego ulubieńca, kazał go wziąść na tortury, na których Witalis tak straszne męki wycierpiał, iż cudowi wyraźnemu przypisywano, że w ciągu nich życia nie postradał. Wśród tych męczarni, ciągle się modlił głośno, wyznawał Chrystusa, i drugich do wytrwałości zachęcał, nakłaniając pogan aby swoich błędów odstąpili. Paulin widząc, iż im większe zadają mu katusze, tém większe okazuje Witalis męstwo i wytrwałość, wydał rozkaz aby go zaprowadzono na plac gdzie umęczony był Urzacy, i jeżeli tam nie odda czci bożkom cesarskim, aby go na témże miejscu żywcem pochowano.

Stanął tam święty Męczennik, a do końca z równą odwagą i stałością wyznając Chrystusa, wrzucony został w głęboki dół i przywalony kamieniami i ziemią. Pozyskał koronę męczeńską dnia 27 Kwietnia roku Pańskiego 171. Dotąd w mieście Rawennie, wznosi się wspaniały kościoł pod wezwaniem świętego Witalisa, na témże miejscu, gdzie według dawnego podania, poniósł on męczeństwo.

Pożytek duchowny

Święty Witalis, dla uchronienia Urzacego od zaparcia się wiary, wystawił się na śmierć męczeńską, a za to i sam i ten dla którego się poświęcił, poszli prosto do Nieba. Patrz na jakie niebezpieczeństwa narażają się Święci z miłości bliźniego, a zawstydź się przypominając sobie twoję dla drugich nieuczynność.

Modlitwa (kościelna)

Spraw, prosimy Wszechmogący Boże, abyśmy cześć oddając pamięci błogosławionego Witalisa Męczennika Twojego, za jego wstawieniem się w świętéj miłości Twojéj utwierdzeni zostali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 396–398.

Tags: św Witalis „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik św Gerwazy św Protazy jałmużna miłość bliźniego
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.