Citatio.pl
2020-05-26

Św. Filipa Nereusza Wyznawcy, założyciela Zgromadzenia Oratoryanów

Żył około roku Pańskiego 1595.

(Żywot jego był napisany przez ucznia jego, i tegoż zgromadzenia kapłana Antoniego Galloni.)

Święty Filip urodził się we Florencyi roku Pańskiego 1515. Rodzice jego byli znakomitego rodu. Ojciec nazywał się Franciszek Neri, matka miała na imię Lukrecya. Straciwszy ją w dzieciństwie, znalazł drugą w macosze, kobiecie bardzo zacnéj, która go pobożnie i starannie wychowała. Pobłogosławił jéj w tém Pan Bóg, i Filip dzieckiem będąc jeszcze, w całém mieście słynął ze swojéj pobożności: nazywano go powszechnie poczciwym Filipkiem. Ulubioną jego rozrywką było chodzić do klasztorów, i tam albo modlić się w odosobnionych kaplicach, albo przysłuchiwać się pacierzom chórowym, w których i sam uczestniczył.

Gdy podrósł, ojciec oddał go do stryja jego Romualda, człowieka bogatego, który będąc bezdzietnym, miał go przysposobić za syna. Lecz już i wtedy w oczach Filipa, korzyści doczesne żadnéj nie miały ceny; świat go nie zajmował wcale, a coraz silniejsze rozbudzało się w sercu jego pragnienie samotności i oddania się wyłącznie życiu wewnętrznemu. Na usilne jego prośby, stryj wysłał go do Rzymu dla pobierania wyższych nauk teologicznych. Tam wkrótce zajaśniał tak wysoką pobożnością, a oraz i tak wielki uczynił postęp w naukach, że świeckim będąc, uchodził za jednego z najuczeńszych teologów i za wielkiego Świętego. Życie wiódł bardzo umartwione: zwykle jadał tylko chleb i wodę, przydając do tego niekiedy surowe jarzyny; od czasu do czasu przez dni kilka żadnego nie brał posiłku. Na modlitwie trwał prawie ciągle, w nocy nawet krótkim snem ją tylko przerywał. Codziennie zwiedziwszy siedem Bazylik Rzymskich, większą część nocy spędzał w katakumbach świętego Kaliksta, modląc się wśród grobów Męczenników. Opływał w tak nadzwyczajne pociechy wewnętrzne, iż nieraz zalany niemi na modlitwie, wołał do Pana Boga: „Dosyć Panie! dosyć.” Ze światem żadnego nie miał stosunku, nawiedzał szpitale, więzienia, domy, przytułku i wszelkie dobroczynne zakłady; tam usługiwał biednym i miewał nauki, w skutek których, wszędzie gdzie przebywał, nie można było dość nadziwić się zbawiennéj zmianie, jakie one na słuchających go wywierały.

Zczasem przyłączyło się do niego kilku młodych pobożnych ludzi, wraz z nim uczynkom miłosierdzia gorliwie się oddających. Około téż roku 1550, za radą swojego ojca duchownego księdza Persiano Roza, założył przy kościele Zbawiciela del Kampo (del Campo), bractwo Trójcy Przenajświętszéj, mające na celu opiekowanie się ubogimi cudzoziemcami, pielgrzymami, i biednymi którzy wychodząc ze szpitala nie mieli przytułku.

Miał lat przeszło trzydzieści, kiedy ulegając woli tegoż swojego przewodnika duchownego. przyjął święcenia kapłańskie. Szczególne łaski jakie mu Pan Bóg udzielał na modlitwie, w obfitszéj jeszcze mierze odbierał przy odprawianiu Mszy świętéj. Za każdą prawie razą przy ołtarzu wpadał w zachwycenie; a że z tego powodu Msza jego bardzo się przeciągała, więc zwykle miewał ją w kaplicy osobnej, gdzie po podniesieniu, służący mu do Mszy zostawiał go w stanie zachwycenia na godzin parę, i dopiéro potém wracał, gdy Filip Mszę świętą kończył. W skutek tego nadzwyczajnego ognia miłości Bożéj którą pałał, razu pewnego, gdy modlił się ze szczególną gorliwością ducha, dwa żebra około serca jego rozszerzyły się, a pomimo tak nienaturalnego stanu odtąd trwającego już ciągle, Święty żył jeszcze lat pięćdziesiąt. Po śmierci, jego wszyscy oglądając jego ciało, ten cud podziwiać mogli.

Miłość jego do Jezusa, odpowiadała miłości z jaką czcił i Matkę Jego przenajświętszą. Jej przypisywał wszystkie łaski jakie odbierał i owoce ze swoich prac apostolskich coraz obfitsze. W każdéj mianéj nauce swojéj wspominał o Niéj, i pobudzał drugich do nabożeństwa ku tej Matce wszelkiego miłosierdzia Bożego. Zapadłszy w śmiertelną chorobę, gdy już otaczający sądzili iż niezwłocznie skona, okazała się mu Matka Boża, i w téjże chwili do zdrowia go przywróciła.

Tymczasem liczba towarzyszy jego, z których wielu było kapłanami, coraz się więcej powiększała, jak również coraz więcéj osób uczęszczało na jego nauki i pobożne ćwiczenia, jakie z ludem odprawiał. Z tego powodu obok kościoła przy którym było bractwo przez niego założone, odstąpiono mu wielką salę, z któréj urządził już wyłącznie dla swoich z ludem nabożeństw obszerne Oratorium czyli kaplicę, co dało początek istnieniu i nazwie zgromadzenia Oratorianów przez niego założonych. Święty bowiem widząc coraz większą liczbę wspólnie z nim pracujących księży, zawiązał z nich Zgromadzenie, któremu dał ustawy zatwierdzone wkrótce przez Papieża Grzegorza XIII, a któreto zgromadzenie, z upływem czasu wydało wielką liczbę znakomitych nauką i świątobliwością kapłanów, i po całym upowszechniło się świecie, a u nas znane jest pod nazwą Filipinów, od imienia ich świętego założyciela.

Lecz niepodobieństwem było, aby zły duch obojętnie patrzał na to co ten wielki sługa Boży, na chwałę Boską i pożytek dusz wiernych robił. Usiłowało téż piekło szkodzić i świętemu założycielowi nowego Zgromadzenia, i Samemu Zgromadzeniu. Święty Filip głównie poświęcał się słuchaniu spowiedzi wiernych, do czego Pan Bóg szczególne udzielał mu łaski, tak że najzatwardzialsi grzesznicy, wracali od jego konfesyonału najszczerzéj nawróceni, i prawie nie było wypadku aby on któremu potrzebował zatrzymać rozgrzeszenie. Przytém, jego to Pan Bóg wskrzesił był w owych czasach w Kościele Swoim, dla wprowadzenia pomiędzy wiernymi, zbawiennego zwyczaju częstego przystępowania do Sakramentów świętych, który to zwyczaj w istocie od niego dopiéro w ostatnich wiekach wziął swój początek. To spowodowało, że osoby uprzedzone przeciw niemu, a pobudzone od szatana, któremu ten wielki Święty przez to właśnie, tyle dusz z paszczęki wyrywał, oskarżyły go przed Wikarym Generalnym Rzymskim, o wprowadzanie niewłaściwych nowości w Kościele, i o zbytnią dla penitentów pobłażliwość. Był więc Filip stawiony przed władzę duchowną, a wielokrotnie upominany i ściśle nadzierany, niemało ztąd doznał upokorzeń, które znosił z radością. W końcu jednak oddano mu sprawiedliwość, i przez to tém powszechniejszy i tém większy pozyskał on szacunek.

Wielu nadzwyczajnemi łaskami i darem cudów, za życia jeszcze Pan Bóg go obdarzył. Widywano go podczas Mszy świętéj otoczonego niebieską światłością, i w powietrze uniesionego. Dla ubogich całém sercem wylany, razu pewnego Anioła w postaci żebraka miał szczęście przyjmować, a inną razą gdy wśród nocy niosąc posiłek dla biednych, wpadł był w dół głęboki, Anioł go z niego wyniósł bez szwanku. Z uczucia głębokiéj pokory, którą szczególnie jaśniał, kilkakrotnie różnych ofiarowanych mu godności kościelnych a nawet i Biskupstwa w żaden sposób przyjąć nie chciał. Posiadał także w wysokim stopniu, dar przepowiadania przyszłości i rozpoznawania, szczególnie przy spowiedzi, najskrytszych tajników serca, co właśnie czyniło go tak nadzwyczaj trafnym spowiednikiem, i tak wiele dusz przez niego kierowanych uświęciło. Dnie téż całe od rana do nocy w konfesyonale przepędzał. Czystość przez całe życie dochował nieskażoną, i tego znowu dostąpił daru, że tych którzy w téj cnocie celowali z zapachu, tych którzy przeciw niéj wykraczali z przykréj woni, poznawał. Nieobecnym niekiedy okazywał się, i przychodził im na ratunek. Wielu chorych i już konających znakiem krzyża świętego uzdrowił. Jednego umarłego wskrzesił. Miewał widzenia duchów niebieskich, a nawet i sama przenajświętsza Panna kilkakrotnie mu się objawiła. Niektóre dusze świątobliwe, widział w chwili ich śmierci do Nieba wstępujące. Razu pewnego wśród nocy, sam będąc chory, przywołał jednego ze swoich braci zakonnych, i kazał mu co prędzej iść do szpitala który obsługiwali; a gdy ten robił mu uwagę, iż w nocnéj porze przychodząc tam gdy nie był wezwany, zaniepokoi wszystkich bez potrzeby, Święty powtórzył swój rozkaz, z naleganiem aby się tam udał co prędzej. Kapłan ten pośpieszył do szpitala, i wszedłszy na salę, zastał chorego już konającego, o czém nikt nie wiedział, i zaledwie miał czas udzielić mu ostatnie Sakramenta święte.

Święty Filip wiodące życie nadzwyczaj umartwione, i ani chwili nie dające sobie spoczynku w swoich pracach apostolskich i uczynkach miłosierdzia wszelkiego rodzaju, żył bardzo długo. Mając lat ośmdziesiąt, zapadł ciężko na zdrowiu; jednak otrzymawszy na to pozwolenie, co dzień Mszę świętą w celce swojéj odprawiał. Nakoniec dnia 26 Maja, roku Pańskiego 1595, jeszcze w dniu tym przystąpiwszy do ołtarza, i w ciągu Mszy świętéj zostając w długiém zachwyceniu, wieczorem przyjął ostatnie Sakramenta święte, i o godzinie którą dawno przepowiedział, oddał Bogu ducha. Po śmierci wielu także cudami grób jego zasłynął. Kanonizowany został przez Papieża Grzegorza XV, roku 1622.

Pożytek duchowny

Zauważano że zwyczaj częstszego lub mniéj częstego przystępowania do Sakramentów spowiedzi i komunii, stosuje Duch Święty rządzący Kościołem, do potrzeby wiernych. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa z powodu srogiego prześladowania, bardzo często przystępowano do Sakramentów świętych. W wiekach średnich, gdy wierni na mniejsze niebezpieczeństwa narażeni byli, rzadziéj to czyniono. Od czasówto właśnie świętego Filipa, zwyczaj częstego przystępowania do stołu Pańskiego, znowu się upowszechnił. Czy starasz się stosować się do tego świętego zwyczaju, w obecnych czasach niezbędniejszego niż kiedy?

Modlitwa (kościelna)

Boże! Któryś błogosławionego Filipa wyznawcę Twojego, do chwały Świętych Twoich wyniósł; spraw miłościwie, abyśmy ciesząc się jego uroczystością, za jego przykładem w cnotach postęp czynili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 428–430.

Tags: św Filip Nereusz „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Sakramenty Eucharystia Maryja
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.