Citatio.pl
2020-06-09

Św. Pryma i Felicyana, braci Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 287.

(Żywot ich wyjęty z akt męczeńskich Kościoła Rzymskiego, znajduje się u Bollandystów pod dniem dzisiejszym.)

Święci Prym i Felicyan bracia, byli zamożnymi i znakomitego rodu obywatelami miasta Rzymu. Żyli w drugiéj połowie wieku trzeciego. Zrodzeni w pogańskiej religii, do lat pięćdziesięciu w błędach jéj pogrążeni byli, lecz za Papiestwa Feliksa I, a cesarstwa Adryana, i jak piszą za wpływem samego Ojca świętego, wyrzekli się bałwochwalstwa i wiarę chrześcijańską przyjęli, niemłodzi już wtedy będąc. Kilka srogich prześladowań wiernych przebyli szczęśliwie, chociaż od chwili swojego nawrócenia, wiodąc życie bardzo świątobliwe, z wielkiém poświęceniem oddawali się różnym uczynkom miłosierdzia. Pomimo tego jednak, zawziętość pogańska na chrześcijan oszczędzała ich jakby cudownie, i tak spędzili oni całe lat trzydzieści, późnéj doczekawszy starości. Lecz gdy za Maksymina i Dyoklecyana, rozsrożyło się prześladowanie i potoki krwi chrześcijańskiéj wszędzie płynęły, byli i oni z liczby tych którzy wpadli w ręce tyranów. Poganie zanieśli skargę że z powoduto głównie tych dwóch braci, jedno ich bożyszcze, w największéj w mieście całém czci będące oniemiało i wyroczni ogłaszać nie chce; a zatém że idzie tu o dobro całéj ich religii i cesarzów, którzy mogą państwo postradać, jeżeli na postępowanie tych dwóch znakomitych obywateli Rzymu, władza obojętnie patrzeć będzie. Maksymin tedy i Dyoklecyan postanowili sami ich sądzić, i niezwłocznie kazali ich pojmać i w więzieniu osadzić. Lecz pierwszéj nocy w któréj ich tam zamknięto, stanął przed nimi Anioł, kajdany ich skruszył i na wolność wyprowadził.

Święci bracia pewni już byli iż śmierci nie ujdą, i z upragnieniem oczekiwali korony męczeńskiéj. Wyzwoleni cudownie, dzięki Bogu za to złożyli, lecz zasmucili się wielce, widząc że ich szczęście wylania krwi za Jezusa Chrystusa omija. Gorąco więc prosili Boga, aby im tego nie odmawiał, a obdarzył łaską poniesienia męczeństwa. Otrzymawszy przeto szczególne Ducha Świętego natchnienie, sami stawili się przed cesarzami, oświadczając iż są tymi chrześcijanami których oni uwięzić kazali. Męstwo takowe nie zjednało im wcale tyranów, owszem tém większym obruszeni gniewem, zapowiedzieli im że albo cześć mają oddać bożkom pogańskim, albo przenieść straszne męki i na śmierć być wskazanymi. – „Nie będziemy składać ofiary bałwanom waszym, odrzekli na to błogosławieni bracia, gdyż mamy inną ofiarę którą poświęcamy Bogu prawdziwemu. Poczytujemy zaś za istne szaleństwo, oddawanie czci bałwanom z ołowiu lub żelaza ulanym. Zresztą od męki żadnéj nie wymawiamy się, lecz jéj z całego serca pragniemy dla osiągnienia wiekuistéj nagrody, którą Pan Bóg obiecał tym, którzy dla Niego światem tym i życiem doczesném wzgardzą.”

Rozgniewani cesarze kazali ich okrutnie smagać rózgami,dopóki wiary się nie zaprą; a gdy oba mężnie przy niéj trwali straszne poniosłszy katusze, odesłali ich do Promota Wielkorządcy Numetańskiego, który uchodził za najzapamiętalszego wroga chrześcijan, i znany był z mąk najokrutniejszych jakie na nich wynajdywał.

Ten najprzód wtrącił ich do więzienia podziemnego, w którém powietrze było bardzo zepsute, i szkaradną woń wydawało, i przez kilka dni trzymając ich tam głodem morzył, żadnego zgoła nie dając im posiłku ani napoju. Po kilku dniach zawezwał ich przed siebie, i rzekł z przybraną powagą: „Wolą moich najwyższych panów, cesarzów, jest abyście niezwłocznie złożyli ofiarę bogom naszym.” A oni mu na to odpowiedzieli: „Nie nazywaj najwyższymi panami tych, którzy takich rzeczy domagają się od chrześcijan i w niewinnéj krwi ich brodzą: jeden tylko jest Pan najwyższy, a tym jest Bóg chrześcijański Jezus Chrystus, któremu cześć oddajemy.” Po takiéj odpowiedzi, Wielkorządca sądząc iż łatwiéj ich zmusi do odstępstwa wiary, gdy ich rozdzieli i gdy obecność jednego nie będzie dodawała męstwa drugiemu, kazał Pryma odprowadzić do więzienia, a pozostawszy z samym Felicyanem rzekł do niego: „Litość mnie bierze nad twoim wiekiem sędziwym, i ty sam ulituj się nad starością twoją, i złóż ofiarę Jowiszowi, któréj domagają się od ciebie cesarze.„ – „Niech się ulituje nad starością moją Jezus Chrystus, odrzekł mu starzec, który jak mnie dotąd w Swój świętéj wierze zachował, tak niech raczy dać abym w niéj aż do końca wytrwał. Twoje postrachy, za Jego łaską, nie zmienią serca mojego.” Widząc Promotus że tym sposobem nie wskórać nie może, kazał go zbić okrutnie ołowianemi kulami, a gdy go ciężko stłuczonego podnieśli z ziemi, znowu go kusić zaczął mówiąc: „Nie upieraj się dłużej przy swojém, a zrobiwszy wyznanie wiary w bogi cesarskie, używaj spokojnie lat jakie ci jeszcze do życia pozostają.” – „Mam już lat ośmdziesiąt, odrzekł na to mąż Boży, a trzydzieści w służbie Chrystusowéj przeżyłem: będę Mu już służył do końca, a spokoju i szczęścia tylko tego pragnę, do którego On mnie w wieczności wzywa.”

Tyran podwoił okrucieństwa: kazał go przybić do drzewa rękoma, i nogami przeszytemi gwoździami, a na rozpiętego w tym stanie na rusztowaniu, zawołał: „Póty tak wisieć będziesz aż wolę cesarzów spełnisz” – a Felicyan zaczął opiewać chwałę Bożą w te słowa psalmu Dawidowego: „Pan pomocnikiem moim, nie będę się bał coby mi uczynił człowiek” 1. Tyran znowu do niego: – „Nieszczęsny nędzniku, upamiętaj się, bo inaczéj jeszcze cięższe zadam ci męczarnie: wyrzecz się Chrystusa.” A Felicyan na drzewie przybity odrzekł: „Jakże Stwórcy Nieba i ziemi wyprzeć się mam, a bałwanom cześć oddawać?” Potém modlił się głośno mówiąc: „Dzięki ci składam Panie Jezu Chryste, żeś mnie raczył zaliczyć pomiędzy tych którzy dla imienia Twego cierpią.”

Tak zawieszonego trzymał Wielkorządca przez całe trzy dni, a Święty ciągle się modlił, i cudownie wsparty łaską Bożą, wytrzymał tę mękę. Po trzech dniach kazał go tyran zdjąć, i ubiczowanego wtrącił do więzienia, a przyzwawszy do siebie Pryma, powiedział mu że że brat jego już usłuchał cesarza i bogom ofiarę złożył, i że za to na cesarskim dworze wysoki urząd otrzymał; w końcu przydał że i jego toż samo czeka, jeżeli i on pokłoni się bałwanom. Na to odpowiedział mu Prymus: „Dobrześ rzekł że brat mój usłuchał cesarza, ale cesarza niebieskiego. Anioł objawił mi wszystko co się z nim stało.” Wtedy sędzia kazał go obić kijami i pochodniami palić mu boki, a gdy w téj męce Święty powtarzał te słowa Pisma Bożego: „/Ogniem mnie doświadczasz Boże jako srebro/ 2, Ciebię chwalę, a tego co mi słudzy szatańscy zadają nie czuję”, Wielkorządca kazał mu lać w usta ołów roztopiony, który on pił jak wodę, a ujrzawszy w téj chwili nadchodzącego Felicyana zawołał: „Oto za chwilę bracie drogi, pójdziemy do chwały niebieskiéj, a tam nikt już nas nie rozdzieli.”

Promotus przypisując te wszystko czarom, wskazał świętych braci na pożarcie przez dzikie zwierzęta. Wprowadzono ich do cyrku, te jest na plac na to przeznaczony i wypuszczono dwa lwy rozjuszone. Ryknęły strasznie aż całe miasto się przeraziło, lecz przybliżywszy się do sług Bożych, przy nogach się ich położyły. Puszczono niedźwiedzie dzikie i wygłodzone, lecz i te jak baranki ani ich tknąwszy, wokoło nich chodziły. Święci zaś rzekli: „Oto dzikie zwierzęta znając Boga, wyznawców jego tknąć nie chcą, a ty sędzio na obraz Jego stworzony, uznać Go nie chcesz i wymagasz abyśmy się Go wyparli!” Tymczasem lud licznie zgromadzony na widok takich cudów głośno wołał: „Prawdziwy jest Bóg chrześcijański Jezus Chrystus” i nawróciło się wtedy więcéj niż pięćset rodzin pogańskich. Przerażony tém Wielkorządca, co prędzéj odszedł z placu, i wydał rozkaz aby świętych Męczenników za miastem mieczem stracono, a ciała ich wyrzucono na pastwę zwierzętom. Ale te i po śmierci tknąć ich nie śmiały. Ścięci zostali dnia 9 Czerwca roku Pańskiego 287. Felicyan miał wtedy lat 90, a Prym mało co był od niego młodszy. Wierni pochowali ich ciała, a gdy prześladowanie ustało, wystawili na ich grobie kościół pod ich wezwaniem.

Pożytek duchowny

Pan Bóg, przez wzgląd na Swoich wiernych wyznawców, cudem wszechmocności Swojéj często wstrzymywał srogość dzikich zwierząt, które tknąć ich nie śmiały. Proś Pana Boga aby za pośrednictwem dzisiejszych Męczenników, których to właśnie spotkało, raczył Bóg dobry tak uśmierzyć srogość namiętności nacierających na duszę twoję, aby ci one żadnéj nie przyniosły szkody.

Modlitwa (kościelna)

Daj nam prosimy Panie, Męczenników Twoich Pryma i Felicyana tak zawsze święto obchodzić, abyśmy za ich pośrednictwem, miłosierdzia Twojego nad nami opieki doznali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 474–476.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 475

Święci Męczennicy, przemawiając do pogan, zawsze przypominali, że bezbożnych oczekują w przyszłym życiu męki, byli zatem zawsze przekonani, że piekło istnieje. Nie mniej i poganie musieli o tym wiedzieć, gdyż w przeciwnym razie owi Święci nie byliby z nimi mówili o piekle. Wszystkie ludy na świecie mają wiarę, że istnieje inne jeszcze życie prócz ziemskiego i nagroda za dobre, a kara za złe uczynki. Skądże te ludy wiedzą o tym, skoro nigdy Ewangelii świętej nie słyszały? Mają to przekonanie wpojone od dziadów i pradziadów, a ci znów otrzymali je w spadku od swych przodków, tak że stąd możemy wnosić, iż wiarę tę sam Bóg wpoił pierwszym ludziom na świecie.

Piekło jest czymś okropnym, a jednak wierzą w nie wszystkie ludy – musi zatem być prawdą, że piekło istnieje. Sumienie twoje i rozsądek twój zapewne także uznają, że piekło istnieje.

Bez wiary w nagrodę za dobre uczynki, a karę za złe nie może istnieć społeczeństwo ludzkie. Gdyby bezbożny nie miał się obawiać kary za złe czyny, któż by sobie dał radę z złością ludzką? Świat cały byłby jedną jaskinią zbójców. Tysiące ludzi wystrzega się złych czynów z bojaźni przyszłej kary, a któż by ich powstrzymał, gdyby ich nie przerażała myśl o piekle?

Wiadomość o istnieniu piekła mamy od samego Chrystusa, który wyraźnie grozi grzesznikom karą wieczną za grzechy tutaj popełnione. To samo powtarzają Apostołowie i tego samego uczy Kościół święty.

Jeżeli żyjemy cnotliwie, nie mamy się czego obawiać. Najlepszy na to sposób: rozpamiętywajmy codziennie, na jakie kary i cierpienia narażeni będą bezbożni w przyszłym życiu, miejmy zawsze skutki grzechu przed oczyma, a będziemy grzechy nienawidzili i żyli cnotliwie.

Footnotes:

1

Psal. CXVII.

2

Psal. LXV. 10.

Tags: św Prym św Felicjan „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik nawrócenie piekło
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.