Citatio.pl
2020-06-14

Św. Bazylego Wielkiego, Biskupa, Doktora Kościoła i Zakonodawcy

Żył około roku Pańskiego 376.

(Żywot jego był napisany przez świętego Grzegorza Nazyańskiego, w ścisłéj z nim przyjaźni zostającego.)

Święty Bazyli dla wielkiéj świątobliwości swojéj, głębokiéj nauki i znamienitych zasług jakie położył w Kościele, wielkim przezwany, rodem z Cezarei w Kapadocyi, przyszedł na świat roku Pańskiego 328. Był synem świętego Bazylego i świętéj Emilii, wnukiem świętéj Makryny która go wychowała, a bratem świętego Grzegorza Biskupa Nissejskiego, świętego Piotra Biskupa Sebasty i świętéj Makryny młodszéj, któréj wpływowi przypisywał że i on sam i bracia jego świat opuściwszy, Panu Bogu się poświęcili na wyłączną służbę. Początkowe nauki pobierał w rodzinném mieście, wymowy i filozofii uczył się w Carogrodzie, a dla wydoskonalenia się w nich udał się do Aten. Tam chodząc do akademii razem ze świętym Grzegorzem późniejszym Biskupem Nazyazeńskim, zawiązał z nim ścisłą przyjaźń. Obaj ćwiczeniom pobożności oddając się pilnie, i w naukach się kształcąc, Boską chwałę jedynie mieli na celu. Po skończonym tym zawodzie w całéj Grecyi jako najuczeńsi mężowie zasłynęli. Wtedy cesarz Julian który z nim także w akademii Ateńskiéj razem pobierał nauki, wezwał Bazylego na dwór swój, na którym wielu uczonych trzymał. Lecz Bazyli wiedząc już o jego odstępstwie od wiary, nie przyjął tych zaprosin, i udał się do Egiptu, Palestyny, Syryi i Mezopotamii, w celu przypatrzenia się sposobowi życia zakonników tam będących, gdyż i sam podobny żywot wieść zamyślał. W téj podróży wielu znakomitych filozofów pogańskich i błędami aryanizmu zarażonych chrześcijan nawrócił. Po powrócie swoim, wyświęcony na kapłana, rozdawszy cały majątek jaki był odziedziczył po ojcu, na ubogich, wraz ze świętym Grzegorzem przyjacielem swoim, osiadł na puszczy w Poncie, i wielu towarzyszy do siebie zgromadziwszy, wiódł z nimi życie zakonne według ustaw jakie sam ułożył, a które późniéj stały się Regułą wszystkich tak męzkich jak i żeńskich zakonów na Wschodzie zakładanych, i Bazylego w rzędzie Zakonodawców postawiły.

Po śmierci Juliana, Walens na tron wstąpiwszy, jako zwolennik aryanów chrześcijan prawowiernych okrutnie prześladował. Biskup Cezarei rodzinnego miasta Bazylego, wplątany w sidła aryanów, już w wierze chwiać się był zaczął. Inni Biskupi, widząc iż to czyni jedynie z braku dostatecznéj nauki, zmusili niejako Bazylego aby opuścił swoję ukochaną pustynię, a przyszedł w pomoc własnemu Biskupowi, który błędom sekciarzy czoła stawić nie umiał. Jakoż świętą wymową, głęboką nauką i niezmordowaną gorliwością, i Pasterza swojego i jego owce od zguby wyratował, tak słowem jak i pismami, po dziś dzień sławnemi, zbijając bluźnierstwa aryanów na Bóstwo Chrystusa Pana miotane. Wkrótce potém Euzebiusz Biskup Cezarejski, żywota dokonał, a Bazyli widząc że lud i duchowieństwo na miejsce zmarłego zamierzają go powołać, ukrył się w miejscuu stronném, pilnie jednak ztamtąd strzegąc, aby stronnicy aryańscy swojego na stolicę Biskupa nie wysadzili, zalecał i popierał na to Biskupstwo świętego Grzegorza. Lecz w końcu sam od niego wymówić się nie mógł. Uległ woli sąsiednich Biskupów, którzy odniosłszy się w téj mierze do Rzymu, od Ojca świętego rozkaz uzyskali.

Obowiązki biskupie, chociaż ciągle bardzo wątłego był zdrowia, z największą gorliwością spełniał. Naukami, pismami a przedewszystkiém przykładem świątobliwego życia, owczarni swojéj służył. W czém aby mieć pomoc, przyzwał do siebie świętego Grzegorza, który z miłości ku niemu opuścił także puszczę. Z aryanami bezustanną toczył wojnę, pomimo iż cesarz Walens, zagorzały ich poplecznik, wielu Biskupów katolickich wygnał, na ich stolicę a aryanów poobsadzał, a innych bojaźliwszych groźbą i strachem do milczenia pozmuszał. Gdy więc Bazyli, pomimo tego przeciw aryanom silnie i stanowczo występował, szerzyć się im błędom w swojéj dyecezyi nie dawał, a wielu już w nie wplątanych z téj zguby wyrwał, ściągnął na siebie zawzięty gniew cesarza. Ten przybywszy do Cezarei, wszystkiemi sposobami starał się podejść Bazylego, aby go albo w błędy aryańskie uwikłać, albo przynajmniéj od obrony prawdy katoliekiéj powstrzymać. Widząc zaś że łagodnemi środkami nic wskórać nie może, wysłał do niego Modesta Wielkorządcę, który w imieniu cesarza zagroził mu zaborem dóbr biskupich, następnie wygnaniem, a w końcu męką i śmiercią okrutną. Święty odrzekł mu na to: „Boga raczéj niż cesarza słuchać winienem: jeśli mi majętność zabierze nie zuboży mnie, bo mi dosyć na tych wytartych szatach i kilku księgach; wygnania téż się nie boję, bo cała ziemia jest moją, jako Boża, na któréj wszędzie przytułek znajdę. A i o męki któremi mi grozisz nie stoję, bo one mnié przywieść mogą do pożądanéj przeze mnie dla Chrystusa śmierci. Przez nie wyświadczy mi cesarz największe dobrodziejstwo, gdyż mnie prędzej do Boga mego poszle.” Na co gdy rzekł mu Modest: „Nikt mi, gdym w imieniu cesarskiém występował, tak zuchwale nie odpowiadał.” — „Boś znać na Biskupa nie natrafił, odpowiedział Święty. W stosunkach naszych z każdym, a tém bardziéj, z piastującymi władzę, pokorę uległość i łagodność okazujemy, lecz gdy nam kto wiarę wydzierać chce, temu śmiało czoło stawimy.”

Cesarz z razu nie nalegał więcéj na Bazylego, ale wkrótce uległ intrygom aryańskim, i wskazał go na wygnanie. Lecz gdy przyszło podpisać wyrok, trzy razy pióro się mu psuło, w czém uznając moc Bożą zniszczył wyrok już gotowy.

Wkrótce potém synek cesarski śmiertelnie zachorował. Walens w rozpaczy, gdy modlitwy aryanów nic nie pomagały udał się do Bazylego, który mu powiedział: „Wyrzecz się cesarzu błędów aryańskich, a Pan Bóg ci syna na moje modlitwy uzdrowi.” Walens mu to przyrzekł, Święty pomodlił się i dziecko wyzdrowiało; lecz gdy cesarz wracając do swoich błędów aryanom kazał je ochrzcić, w ręku ich umarło.

Niewypowiedziane prace, trudy, prześladowania i niebezpieczeństwa przebył ten święty Biskup, rządząc swoją dyecezyą w czasach wielkiego ucisku Kościoła od aryanów przez cesarza popieranych, za co zaszczycony został listami Papieża świętego Damaza, który go głównym obrońcą wiary świętéj na Wschodzie nazywał. W ścisłych także stosunkach przyjaźni zostawał ze świętym Ambrożym, drugim w owym wieku filarem Kościoła, który poczytywał go za najgorliwszego i najznakomitszego Biskupa owego wieku. Za jego rządów ciężki głód dotknął był Cezareę i cały kraj okoliczny: Święty rozdawszy wszystek swój znaczny majątek, jaki wówczas spadł był na niego po śmierci matki, kazaniami swojemi i przykładem pobudził możniejszych obywateli Cezarei do tak wielkich ofiar, iż lud mało co uczuł téj klęski. Cały oddany obowiązkom swojego Pasterstwa, nie spuszczał z oczów ojcowskich i zakonu przez siebie założonego, który w późniejszych wiekach na całym Wschodzie się rozkrzewił i wysoko zakwitnął. Na Biskupstwie lat tylko ośm zasiadał.

Gdy już blizkim był śmierci, zawezwał pewnego znakomitego i uczonego lekarza Żyda, imieniem Józefa. Mąż Boży bardzo go lubił, często w rozprawach jakie z nim miewał, pociągał go do wiary katoliekiéj, i pomimo jego oporu, przepowiedział mu że chrześcijaninem zostanie, a nawet z rąk jego Chrzest święty przyjmie. Żyd ten wezwany do chorego Biskupa oświadczył iż żadnéj nadziei nie ma, i że śmierć za chwilę nastąpi. Usłyszawszy to Bazyli rzekł mu: „Nie wiesz co mówisz. Ja póty nie umrę aż cię ochrzczę.” — „Słońce nie zajdzie, odpowiedział lekarz, a umrzesz mój drogi panie.” — „A jeżeli do jutra żyć będę, co powiesz?” rzekł Biskup. — „O życie się zakładam, odparł znowu żyd, że to nie nastąpi.” — „Życia nie trać, powiada Biskup, lecz żyj Chrystusowi.” Zrozumiał Józef o co idzie, i przyrzekł Świętemu że się ochrzci jeśli zakład przegra. Bazyli zaczął się modlić, aby mu Bóg życia przedłużył dla pozyskania téj duszy, i Pan go wysłuchał. Przebył noc spokojną, a nazajutrz Żyd upadł mu do nóg widząc cud wyraźny, i oświadczył że chce zostać chrześcijaninem. Bazyli wstał z łoża o swéj mocy, poszedł do kościoła, ochrzcił lekarza z całą jego rodziną i wszystkiemi domownikami, odprawił Mszę świętą, pożegnał w kazaniu lub zebrany, i polecił im nowonawróconych, a przed wieczorem dnia tegoż, było to zaś 1 Stycznia roku Pańskiego 378, oddał Bogu ducha.

Pożytek duchowny

Otóż jak święci Pańscy i na łożu śmiertelném złożeni znajdują jeszcze siły, gdy idzie o pozyskanie Panu Jezusowi duszy przez Niego odkupionej. Czy czujesz w sobie chociaż trochę téj świętéj gorliwości o zbawienie bliźnich? A przedewszystkiém czyś nią ożywiony względem osób od ciębie zależących, lub o których zbawienie miłość chrześcijahska nakazuje ci szczególnie się troszczyć.

Modlitwa (kościelna)

Wysłuchaj prosimy Cie Panie, prośby nasze, które w uroczystość Błogosławionego Bazylego wyznawcy Twojego i Biskupa zanosimy, i racz nas od wszystkich grzechów naszych wyzwolić, za pośrednietwem tego któremu dałeś tak godnie Ci służyć. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 489–491.

Tags: św Bazyli Wielki „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup doktor arianizm państwo gorliwość
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.