Citatio.pl
2020-06-17

Św. Hermany Kuzę (Cousin), Pasterki

Żyła około roku Pańskiego 1601.

(Żywot ten wyjęty jest z jéj Bulli kanonizacyjnej.)

Święta Hermana urodziła się w małéj wiosce Pibrak (Pibrac) w dyecezyi Tuluzkiéj, w południowéj Francyi położonéj. Ojcem jéj był ubogi rolnik nazwiskiem Wawrzyniec Kuzę (Cousin), a matka miała imię Maryanna. Hermana od urodzenia miała prawą rękę bezwładną, która była jakby uschniętą, a w dzieciństwie dotknięta chorobą szkrofuliczną, już z niéj nigdy wyleczoną nie została. Matka jéj bardzo pobożna kobieta, i w córeczce swojéj też uczucia zaszczepiała i rozwijała od lat najmłodszych. Uczyła ją cierpienia jakie Pan Bóg na nią zsyłał Jemu ofiarować, a zapatrując się na to co cierpiał Pan Jezus z miłości ku nam, i z miłości ku Niemu znosić nasze krzyże chętnie: lecz przedewszystkiém uczyła ją kochać Matkę Bożą i do Niéj we wszelkich potrzebach się uciekać. Jak téż od samego dzieciństwa, tak i przez całe życie, święta Hermana wielkie miała do przenajświętszéj Panny nabożeństwo.

Lecz niedługo zostawała pod czułą i tak potrzebną każdemu dziecku, a cóż dopiéro dotkniętemu kalectwem, opieką matki. Zaledwie miała lat kilka gdy ją straciła, a ojciec drugą żonę pojął, wdowę która miała kilkoro dzieci z pierwszego małżeństwa.

Macocha Hermany była to kobieta bardzo niedobra obchodziła się z nią najgorzéj; przeznaczyła ją do usług około swoich dzieci, które były nadzwyczaj kapryśne i ciągle na nią skarżyły, chociaż ze swéj strony starała się ona jak tylko mogła we wszystkiém im dogadzać, Ojciec człowiek słabego charakteru i zawojoWany przez żonę, pozwalał na wszystko, i nawet pod wpływem macoszynych uprzedzeń do Hermany, i sam stał się dla niéj bardzo ostrym. Święta dziewczynka znosiła te dotkliwe przykrości z przedziwną cierpliwością, i czasem tylko płakała skrycie na modlitwie, prosząc Pana Boga aby jéj dawał coraz większą łaskę do znoszenia jak najcierpliwiéj, a nawet chętnie dla Jego miłości, wszystkich upokorzeń jakie ją spotykały. Łaski téż takowéj nie szczędził jéj Pan Jezus. Nikt jéj nie słyszał uskarżającą się, nikt nawet zachmurzoną nie widział, i zdawało się patrząc na nią, że jest bardzo szczęśliwa z ostatniego miejsca jakie jéj pozostawiono w domu; i że ją z grona rodzinnego prawie zupełnie wykluczono. Służyła wszystkim z całego serca, i chociaż kaleczka i prawie ciągle chora, tak była czynną, pracowitą i zręczną, że obcy ludzie patrząc na nią mawiali, iż mała ta dziewczynka za dwie dobre sługi wystarcza.

Takie jéj postępowanie, nie tylko nie zjednało jéj serca niepoczciwéj macochy, lecz ją jeszcze gorzéj przeciw niéj rozdrażniało. Ciągle to na nią zrzędziła, to obelżywie ją łajała, a często i biła. W końcu aby o ile możności pozbyć się jéj z domu, gdy podrosła, przeznaczyła ją do pasania trzody w polu. Wysyłała ją tam na cały dzień od rana do wieczora, i to, według zwyczaju południowych krajów zimą i latem. Na całodzienny posiłek dawała jéj kawałek suchego chleba, który Hermana zabierała z sobą w pole; a na mieszkanie to jest na nocleg gdy wracała z pola, przeznaczyła jéj stary i zanieczyszczony chlewek, mający wszystkiego pięć stóp objętości, w którym i latem i zimą nocowywała. Ileż to razy zmoczona od deszczu, na który cały dzień wystawioną była, albo zziębnięta od mrozu i śniegu, nie mając odzienia ani obuwia do przemiany, wracała późno wieczorem Hermana z trzodą, a nie mogąc nawet pokazać się w chacie, szła na noc do swojéj nory wilgotnéj, w któréj na posłanie i okrycie miała tylko trochę słomy przegniłéj. I tak spędziła nie rok jeden, nie lat kilka, lecz całą swoję młodość: to jest całe swoje życie, bo bardzo młodą umarła.

Lecz wśród takich ucisków i krzywd jakie ją od ludzi spotkały, Pan Bóg, o ile jej odjął był wszelkich pociech doczesnych, o tyle obsypywał ją pociechami niebieskiemi. Całe jéj życie tak smutne w oczach ludzi, było jakby ciągłą gorącą modlitwą, wśród któréj przez większą część dnia i nocy nawet zatapiała się w wyższe stany bogomyślności, i wpadała w zachwycenia, w których tu już na ziemi zakosztowują dusze wybrane radości niebieskich.

Oto jaki był tryb jéj życia zwykły: O świcie wyszedłszy w pole i rozmieściwszy trzódkę swoję na właściwych pastwiskach, zawieszała sobie u drzewa, albo jeśli na łące była u swojego kija pasterskiego, medalik przenajświętszéj Panny który miała jeszcze od matki, i przed nim długo się modliła. Jużto odmawiała Różaniec, lub inne modlitwy ustne, już samą myślą i sercem wznosiła się do Nieba, i wtedy często w długie zachwycenie wpadała. Jak tylko posłyszała że w kościołku wiejskim dzwonią na Mszę świętą, udawała się na nią, zostawiając wśród trzody kijek swój zatknięty, a po powrócie znachodziła bydełko tak się go pilnujące wiernie, jakby sama była przy niém nieodstępnie. Dopiéro około zachodu słońca brała swój nędzny posiłek: to jest zjadała trochę chleba przyniesionego z domu, i piła wodę ze źródła. Wieczorem wracała do damu, albo raczéj do swojego chlewka, i w nim znowu dwie albo trzy godziny tylko przespawszy, resztę nocy spędzała na rozmowie z Bogiem. W każdą niedzielę i święto spowiadała się i do Komunii świętéj przystępowała, a sam jéj widok wtedy pobudzał drugich do nabożenstwa.

Sama tak uboga, jeszcze umiała wspierać biednych. Bardzo często albo ujmowała sobie chleba, albo go cały dzień nie jadła wcale, aby so oddać biednemu.

W ciągu dnia zgromadzała małe dzieci paszące bydło w polu, i uczyła je katechizmu, którego doskonale wyuczona była i od matki, i z kazań których pilnie słuchała w kościele. Resztę czasu spędzała znowu na modlitwie, na któréj wielkie łaski i pociechy niebieskie odbierała. Zdarzyło się kilka razy, że gdy potok rozdzielający wioskę Pibrak od pola, wezbrał był tak że na drugą stronę nikt dostać się nie mógł, nasza Święta udając się do kościoła, przeżegnawszy się przebywała go idąc po wierzchu wody. Żaden wilk nie tknął nigdy jéj trzódki, a ta znowu tak jéj była posłuszną, że gdy ją pozostawiała samą, nie ruszałą się daléj nad miejsce które jéj laseczką swoją zakreśliła.

Razu pewnego, a było to wśród zimy, Hermana wychodząc z domu, zabrała była z kuchni kilka kawałków porzuconego tam bardzo suchego chleba. Miała zamiar sama poprzestać na tak lichym posiłku, aby chleb który dostała dla siebie, oddać pewnój ubogiéj kobiecie. Spostrzegłszy to macocha po jéj odejściu, wpadła w złość największą i z kijem w ręku pogoniła za nią, aby jéj te okruszyny odebrać i kijem ją obić. Dwóch wieśniaków spotkawszy ją i widząc w jakim celu śpieszy, udali się za nią aby obronić biedną dziewczynę, nad któréj losem wszyscy się litowali. Gdy ją dogonili a macocha kazała jéj pokazać co niesie w fartuszku, w miejscu kawałków chleba, znalazły się prześliczne i świeże kwiaty. Zdziwił ten cud świadków tego zdarzenia, którzy wróciwszy do wioski, rozpowiedzieli go wszystkim. Od téj pory nie tylko wszyscy poczytywali ją za Świętą, lecz i ojciec jéj nie pozwolił już żonie pastwić sję dłużéj nad nią. Chciał aby Hermana przestała paść trzodę, aby z inném rodzeństwem zajęła miejsce w domu i aby już nie mieszkała w chlewku smrodliwym. Lecz Święta tak się już była rozmiłowała w tych wszystkich swoich umartwieniach, i tyle w zamian za nie odebrała od Boga łask i pociech, że rzuciwszy się do nóg ojcu, uprosiła u niego aby w jéj spoobie życia żadnéj zmiany nie wprowadzano. Wawrzyniec uległ jéj usilnym prośbom.

Wkrótce potém, pewnego poranku, późniéj niż zwykle nie widząc wychodzącej z trzódką Hermany, poszedł do jéj chlewka, i znalazł ją bez życia, leżącą z rękoma na krzyż złożonemi i z przedziwnéj łagodności uśmiechem na ustach. Wziął ją był już Pan Bóg do Siebie. Umarła w miesiącu Czerwcu, roku Pańskiego 1601, mając lat dwadzieścia dwa.

Słynącą licznemi i wielkiemi cudami po śmierci, ojciec święty Pius IX, najprzód Błogosławioną oglosił, a w roku 1867 przy obchodzie ośmnastej setnicy męczeństwa świętego Piotra, uroczyście ją ukanonizował.

Pożytek duchowny

Przy kanonizacyi świętéj Hermany, tak przemówił Papież Pius IX: „Przez tryumf jaki odnosi w téj chwili ta pokorna pasterka, Pan Bóg chce nam dać naukę najpotrzebniejszą za naszych czasów. Jakoż, gdy wszyscy gonią za bogactwami, uciechami i wywyższeniem się, najpotrzebniejszém jest przedstawić do czci powszechnéj i jako wzór do naśladowania, życie uświęcone ubóstwem, cierpieniem i wzgardą świata.” — Weź ztąd potrzebną i dla siebie naukę.

Modlitwa (kościelna)

Boże! Który wywyższasz pokornych, a tak uświetnić raczyłeś miłość bliżniego i cierpliwość błogosławionéj dziewicy Hermany, daj nam za jéj wstawieniem się i zasługami, cierpliwie znosić nasze krzyże, i przez to dojść do doskonałego miłowania Ciebie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 498–500.

Tags: św Hermana Cousin „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna wytrwałość jałmużna ubóstwo pokora
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.