Citatio.pl
2020-06-25

Św. Gulielma Werceleńskiego, Opata

Żył około roku Pańskiego 1142.

(Żywot jego był napisany przez Jan z Nusko, który był uczniem jego.)

Święty Gulielm zwany Werceleńskim, dla odróżnienia go od innych Świętych tegoż imienia, przyszedł na świat około roku Pańskiego 1085. Rodzice jego wysokiego byli rodu i bardzo pobożni, lecz stracił ich w kolebce będąc. Całém téż wychowaniem jego od dzieciństwa, kierował jeden z jego krewnych, który niczego nie szczędził, aby go i w naukach wykształcić i wychować jak przystało na znakomitego rodu potomka.

Gulielm w piętnastym roku życia, zbrzydził sobie świat, wyrzekł się wszelkich jego uciech, i postanowił wieść życie pokutne i wyłącznie ćwiczeniom pobożnym oddane. Dla uproszenia sobie na tę święte zamiary szczególnego błogosławieństwa Bożego, zaczął od pielgrzymki do grobu świętego Jakóba Kompostelskiego w Hiszpanii, którą odbył boso, w odzieniu ubogiego żebraka, i o żebranym chlebie. A dla przydania sobie jeszcze i umartwień, przepasał się na gołém ciele dwiema żelaznemi silnie ściskającemi go obręczami. Potém zamierzał puścić się w dłuższą jeszcze pielgrzymkę, gdyż chciał zwiedzić grób Pański w Jerozolimie. W tym celu, gdy udał się do Apulii w Królestwie Neapolitańskiém, aby ztamtąd w którym z portów morskich odpłynąć do Ziemi-świętéj, spotkał się z błogosławionym Janem z Matery, który w owym kraju używał sławy wielkiéj świątobliwości i uchodził za najbieglejszego dusz przewodnika. Jemu zwierzył się Gulielm ze swoich zamiarów wędrówki do Jerozolimy, od któréj odwiódł go ten mąż Boży, nakłaniając aby więcéj pilnował odosobnienia, w którém wyłączniéj i łatwiéj będzie mógł wieść życie pokutne i bogomyślne.

Nasz Święty poszedł za tą radą, i z tymże błogosławionym Janem z Matery, udał się na jednę z gór bardzo samotnych, gdzie przez pewien czas wiedli oni życie pustelnicze, naśladując wiernie przykłady nadzwyczajnéj ostrości, jakie zostawili święci Pustelnicy Egipscy. Wkrótce po ich na tém miejscu osiedleniu się Gulielm zasłynął cudami, a między innemi przywrócił wzrok ślepemu. To rozsławiło imię jego w całéj okolicy, i coraz tłumniéj zaczęli ludzie zbiegać się do niego. Pokora jego tak wiele na tém cierpiała, iż umyślił rozstać się ze swoim świętym towarzyszem i ze swoją kochaną pustelnią, i aby ujść oznak szacunku odbieranego od ludzi, udać się w obce jakie i dalekie kraje, gdzieby żyjąc nieznany, tém swobodniéj mógł się wysokiéj bogomyślności oddawać. Lecz że Pan Bóg miał na niego inne zamiary, więc sprawił iż pozostał on we Włoszech, i stał się założycielem nowego pustelniczego zgromadzenia zakonnego. Nie śmiejąc opierać się woli Bożéj wyraźnie mu w téj mierze wskazanéj, w tymże kraju w którym przebywał, szukał innego samotnego miejsca, i wynalazłszy takowe na górze zwanéj górą Wirgiliusza, osiadł tam wśród wielkiego boru pomiędzy niedostępnemi skałami. Góra ta brała swoje nazwisko od sławnego w starożytności poety Wirgiliusza, który na niéj niekiedy przemieszkiwał, lecz późniéj gdy święty Gulielm wybudował tamże wspaniały kościół pod wezwaniem przenajświętszéj Maryi Panny, przezwano tę górę górą Dziewiczą (Monte Vergine).

I w tém nowém schronieniu, sława cudów jakie czynił i rozgłos jego świątobliwości ściągały wiele do niego osób. Przyprowadzano mu chorych i kalek, aby je modlitwami swemi uzdrawiał. Zewsząd udawano się do niego z prośbą o modlitwy w różnych cięższych potrzebach, a w pewne dnie zbierało się bardzo wieje ludzi którym nie mógł odmówić świętych nauk, słuchanych z największym pożytkiem. Nakoniec i kilku kapłanów świeckich, którzy zawiązawszy z nim stosunki doznawali dobrodziejstw jego światłego przewodnictwa duchownego, przybyło razu pewnego do niego, i rzuciwszy mu się do nóg prosili, aby ich przyjął za uczniów swoich, dozwolił im osiąść wraz z sobą na téj puszczy i za jego przykładem i pod jego przewodnictwem, podobny jak on sposób życia prowadzić. Zgodził się na to święty Gulielm, i to dało początek zgromadzeniu nazwanemu Pustelników z góry Dziewiczéj, założonemu w roku 1119 za Papiestwa Kalixta II.

Trudno wyrazić z jaką świętą żarliwością, nowi ci zakonnicy wzięli się do życia pokutnego, naśladując wielkich sług Bożych w podobnym zawodzie w Kościele wsławionych. Wewnętrznego i zewnętrznego umartwienia przestrzegali jak najściśléj. Posty zachowywali prawie ciągłe, używając pokarmów jak najuboższych. Wśród nocy wstawali na modlitwę, w ciągu dnia we właściwéj porze kanoniczne godziny odprawiali wspólnie, a co im od tego zbywało czasu, obracali go na pracę ręczną wszelkiego rodzaju, która stanowiła ich środek utrzymania. Przez lat kilka szło takim trybem to zgromadzenie, aż zły duch, zwykle na zakonników najzawziętszy, zasiał pomiędzy nimi ducha niezgody, szemrania i niesforności. Przyszło do tego, iż niektórzy uchylali się od posłuszeństwa świętemu Gulielmowi, przedstawiając drugim ich sposób życia jakoby za nazbyt uciążliwy, a jak najwierniejsze stosowanie się do takowego ich założyciela, poczytywali za dziwactwo. Mąż Boży zasmuconym tém nad wszelki wyraz, a jak to właściwe Świętym, sobie główną winę wszystkiego przypisując, postanowił opuścić braci tak na niego rozdrażnionych, sądząc iż obecność jego w podobnym stanie rzeczy, więcéj szkody niż pożytku im przynosi. Co téż uczynił i wziął z sobą pięciu zakonników nienależących do tych którzy upadłszy na duchu już tak ostrego życia jakie im był przepisał wieść nie chcieli, a nad resztą postanowił błogosławionogo Alberta, kapłana wielkiéj pobożności, któremu wskazał sposób którym mógłby powoli zbuntowanych braci uspokoić i na właściwe drogi sprowadzić.

Ten zastępca jego, dopóki żył, utrzymał jeszcze to zgromadzenie w tymże duchu w jakim je założył święty Gulielm. Lecz po jego śmierci błogosławiony Robert zostawszy Opatom, za zezwoleniem Papieża Aleksandra III, zmuszony był złagodzić sposób życia pustelników Góry Dziewiczéj, i przyjął regułę świętego Benedykta.

Tymczasem naszemu Świętemu pobłogosławił Pan Bóg w tym czynie jego pokory, i jakby nieufaniu sobie. Opuściwszy pierwotnych swoich uczniów, po pewnym przeciągu czasu założył kilka klasztorów tak męzkich jaki żeńskich w królestwie Neapolitańskiém, i z tych wszystkich wielkiéj doczekał się pociechy. Z kolei przebywał to w jednym to w drugim, i w każdym zaszczepił i ustalił ducha ostréj pokuty, ścisłego odosobnienia i wysokiéj bogomyślności. Przestrzegano tam najściśléj klauzury; śpiewy w chórze były prowadzone z wielką pilnością; wszyscy nosili grube habity nie używając wcale bielizny; cały rok pościli bez nabiału, a trzy dni w tygodniu suszyli.

Król neapolitański Roger pierwszy, wiele słysząc o świątobliwości Gulielma, na dwór swój go zawezwał. Tam wiódł on życie jak tylko mógł najbardziéj odosobnione, dopełniał wszystkich pokutnych ćwiczeń życia zakonnego, a król bardzo często przywoływał go do siebie, zasięgając jego rady i powodując się jego przewodnictwem duchowném. Sługa Boży, nie szczędził mu słów prawdy, i z równąż otwartością nastawał na różne nadużycia i zgorszenia, jakiego dopuszczali się niektórzy z najwyższych dworzan królewskich. To ściągnęło na niego nienawiść zepsutszych, którzy chcąc go łask królewskich pozbawić, umyślili przywieść go do sprośnego upadku. W tym celu pewną niewiastę, sławną z piekielnéj zręczności przywodzenia drugich do grzechu, wysłali z tymże zamiarem do Gulielma. Ten zrazu wyznaczył jéj miejsce do schadzki, na które przybyła ona w godzinie naznaczonéj, pewna iż swego dokaże. Znalazła Świętego obok rozłożonych na całéj podłodze marmurowéj żarzących się węgli, na które Gulielm położywszy się i ją zapraszał. Cud ten, gdyż ogień nie tknął sługi Bożego, tak wzruszył niewiastę, że zalana łzami, padła mu do nóg, przepraszała i żałowała za swoję zbrodnię, a jak przedtém gorszyła stolicę swojém złém życiem, tak odtąd podziwiano w niéj wielką pokutnicę.

Przebywając jeszcze na dworze królewskim, Gulielm miał sobie objawione, iż wkrótce powoła go Pan Bóg do siebie, po nagrodę którą mu w Niebie zgotował. Oświadczył to królowi, a udzieliwszy mu najzbawienniejszych przestróg i nauk, dwór opuścił. Zwiedził jeszcze wszystkie klasztory przez siebie założone, a potém udał się do klasztoru w Gullet, blizko miasta Nusko, aby tam przygotować się na śmierć. Gdy nadszedł dzień który przepowiedział, kazał się zanieść do kościoła i położyć na gołéj ziemi. Po przyjęciu świętych Sakramentów, przemówił do braci zakonnych, zachęcając ich do wytrwałości w służbie Bożéj, prosił aby go pochowano w tymże habicie zużytym jaki miał na sobie, i spokojnie oddał Bogu ducha. Umarł dnia 25 Czerwca roku Pańskiego 1142.

Pożytek duchowny

Postępek świętego Gulielma, opuszczającego braci swoich gdy zbawiennych przestróg jego słuchać nie chcieli, nie powinien wprawdzie zrażać nikogo od starania się o poprawę tych, za których postępowanie zdawać będzie przed Bogiem rachunek. Lecz oraz uczyć nas to powinno, że z niepoprawnemi osobami, lepiéj jest zerwać stosunki, niż i własną duszę, zostając w ich towarzystwie, na zgubę narażać.

Modlitwa (kościelna)

Boże który przez wzgląd na ułomność naszę dla wytknięcia nam drogi zbawienia, w Świętych Twoich i przykład dla nas i pośrednictwo zgotowałeś: daj nam błogosławionego Gulielma Opata tak czcić zasługi, abyśmy i jego wstawienia się doznali, i w jego wstępowali ślady. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 522–524.

Tags: św Wilhelm z Vercelli „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna opat św Jakub złe towarzystwo
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.