Citatio.pl
2020-06-26

Św. Jana i Pawła, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 363.

(Żywot ich napisany był przez Terencyana który ich zamordował.

Święci Jan i Paweł w pierwszéj połowie czwartego wieku żyjący, byli Włochami, pochodzili ze znakomitéj i zamożnéj rodziny, a po nawróceniu się księżniczki Konstancji, córki cesarza Konstantyna Wielkiego, umieszczeni zostali na jéj dworze. Jan miał urząd Wielkiego mistrza, a Paweł Wielkiego krajczego. Oba byli chrześcijanami, i znani powszechnie z wysokiéj swojéj pobożności.

Konstantyn Wielki, miał licznemi już zwycięstwami wsławionego wodza, nazwiskiem Galikanin, który był poganinem. Zabierał się wysyłać go na wyprawę przeciw barbarzyńcom którzy Francyą byli zajęli, kiedy Galikanin poprosił o rękę córki jego Konstancji, wielkiéj świątobliwości dziewicy. Zafrasował się tém cesarz bardzo, gdyż odmową bał się zrazić ku sobie tego wielkiego wojownika, w chwili gdy go więcéj niż kiedy potrzebował, a z drugiéj strony i sam bogobojny, nie chciał zasmucać córki skłaniając ją do wyjścia za poganina, tém bardziéj że ona dziewictwo swoje poślubiła była Panu Jezusowi. Lecz gdy się o tém dowiedziała Konstancya, wyprowadziła ojca z kłopotu. Podała mu myśl, aby nie odmawiał jéj ręki Galikaninowi, tylko aby położył mu za warunek żeby odniósł wprzód zwycięstwo we Francyi, i wziął do boku swojego jéj dwóch dworzan Jana i Pawła, a zaś dwie córki które ma ze zmarłéj żony, żeby przy niéj zostawił. Czyniła zaś to Konstancya ze szczególnego natchnienia Boskiego, przewidując że potém co nastąpi, sam Galikanin zwolni cesarza z danego mu przyrzeczenia.

Galikanin chętnie zgodził się na wszystko udał się z wojskiem do Francji, przybrawszy do swego boku świętych Jana i Pawła, a córki swoje odesłał do Konstancyi. Gdy przybyły do jéj pałacu, święta cesarzówna, poszła do swojéj kaplicy i tak za nie gorąco modlić się zaczęła: „Boże wszechmogący któryś za wstawieniem się Agnieszki Męczenniczki Twojéj, od trądu oczyścić mnie raczył, drogę mi bojaźni Twojéj okazał, i natchnął abym się w dziewictwie na służbę Twoję poświęciła; w nadziei tego żeś powiedział: Proście a będzie wam dano 1, proszę Cię i błagam abyś i te córki Galikana, i samego Galikana który mnie od Ciebie odebrać chce, do wiary świętéj przywieść raczył. Janowi i Pawłowi, dworzanom moim, a wiernym sługom Twoim, dopomóż aby do serca wodza swojego trafić mogli, moje zaś usta otwórz na naukę tych dziewic, a ich uszy na słuchanie mów moich, aby przez nie prawdę przejrzały. Owszem daj taką moc słowom moim, aby one roskoszami świata tego wzgardziwszy, Tobie się poświęcić zapragnęły, i z Twego miłosierdzia chlubiły się na wieki.” Owóż Pan Bóg wysłuchał prośby téj świętéj księżniczki, i w krótkim czasie pozyskała ona Chrystusowi obie córki Galikanina,

Tymczasem sam Galikanin, pobiwszy barbarzyńców we Francyi, z wielką sławą zwycięstwa wracał do Rzymu, gdzie mu cesarz tryumfalny wjazd gotował. Wybierał się Konstantyn z synami, senatem i całym dworem, na spotkanie go za miastem; ale Galikanin uprzedził godzinę swojego przybycia, pośpieszył do Rzymu, i z wielkiém podziwieniem wszystkich którzy go znali poganinem, udał się wprost do kościoła świętego Piotra, dla złożenia Panu Bogu dzięków za odniesione zwycięstwo. Spotkał go tam cesarz, który i sam tém zdziwiony, pytał go jakim sposobem się to dzieje, że gdy udawał się na wyprawę wojenną w Kapitolu bożkom składał ofiary, a teraz za zwycięstwo dziękuje Chrystusowi Bogu prawdziwemu? Odpowiadając na to Galikanin, tak zdał sprawę Konstantynowi i ze swojéj wyprawy, i ze swojego nawrócenia, to jest ze zwycięstw jakie odniósł i nad nieprzyjaciołmi jego ojczyzny, i nad wrogami swojéj duszy.

„Po porażce jaką poniosłem od barbarzyńców pod Filipolem we Francyi, unikałem z nimi bitwy, bo oni w siły się wzmogli, a przy mnie już mało było wojska. Uciekałem się do bożków, paliłem ofiary Marsowi; a jednak nic to nie, pomagało. Przyszło do tego, że mnie nieprzyjaciele zewsząd otoczyli i jakby w oblężenie wzięli, przecinając wszelkie drogi sprowadzaniu żywności dla wojska. Zguba nasza była niechybną, i nietylko proste żołdactwo, ale i moi podkomendni dowódcy, naciskali na mnie, aby się poddać. Już i sam przemyśliwałem tylko o sposobie, jakby się przebić przez obozy nieprzyjacielskie i uchodzić, aż oto Jan i Paweł, dworzanie księżniczki Konstancyi, powstali przeciw téj myśli i rzekli do mnie: „Uczyń ślub Bogu prawdziwemu, że chrześcijaninem zostaniesz, i uderzaj na barbarzyńców, a obaczysz iż odniesiesz świetniejsze niż kiedykolwiek zwycięstwo.” Usłuchałem ich, i skorom ten ślub uczynił, ukazał mi się młodzieniec wysokiego wzrostu, niosący krzyż na ramieniu, i rzekł mi; „Weź miecz w rękę i idź za mną.” Co gdym uczynił i wyszedł z nim za namiot, ujrzałem wokoło siebie po obu stronach wielką liczbę zbrojnych, którzy zawołali: «Pójdziemy z tobą walczyć: wnijdź w obóz nieprzyjacielski z dobytym mieczem, a na czele naszego hufca, wnet się do samego ich króla przebijesz.» I tak się stało: skorom zaś z mieczem w ręku stanął przed królem, upadł on do nóg moich, i prosił abym mu życia nie odbierał. Nietylko jego, ale wszystkich przy nim będących zabijać nie kazałem, a król z całém wojskiem, na łaskę i niełaskę moję się zdali. Gdym wrócił do obozu, żołnierze moi, którzy już poddać się chcieli i nawet zamyślali mnie odstąpić, otoczyli mnie, biagając abym im przebaczył; lecz ja oświadczyłem, iż żadnego nie przyjmę pod chorągwią cesarską, któryby chrześcijaninem nie został, po czém z małym wyjątkiem prawie wszyscy przyjęli wiarę chrześcijańską. Masz tedy cesarzu, cztery razy większe wojsko niż to z którém wyruszyłem, gdyż barbarzyńcy są twoimi hołdownikami, i Francyą masz uśmierzoną. Mnie zaś w nagrodę za to racz uwolnić od dowództwa wojsk twoich, i pozwól nie domagać się już ręki córki twojéj, gdyż pragnę poświęcić się służbie Bożéj, a za przeszłe życie moje godnie pokutować.”

Galikanin spełnił to swoje postanowienie, a święci Jan i Paweł, których Pan Bóg użył był do tak wielkiego dzieła Swojego miłosierdzia w nawróceniu i tego wodza i wielu pogan w jego wojsku będących, otrzymawszy od Konstancji znaczne dobra, w nich osiedli, oddając się z większą jeszcze gorliwością ćwiczeniom pobożnym i uczynkom miłosiernym. Dwory ich stały się przytułkiem dla wszelkiéj nędzy; byli oni opiekuńczemi Aniołami całéj okolicy, słynąc daleko jak ze swojéj świątobliwości, tak i z hojności dla biednych.

Tak święcie używających dostatków jakiemi ich Opatrzność obdarzyła, zastało ich prześladowanie chrześcijan, wszczęte przez Juliana Apostatę, który na tron cesarski wstąpił po śmierci Konstantyna i jego synów. Niedługo téż dotknęło jego okrucieństwo i tych dwóch wielkich sług Bożych. Posłał do nich z rozkazem, aby wyrzekli się wiary w Chrystusa i przyszli spełniać na dworze jego, dawne swoje urzędy. Na to odpowiedzieli mu Święci: „Służyliśmy Konstantynowi i córce jego, bo oni będąc panującemi, uznawali się sługami Chrystusa; a gdy szli do kościoła, korony zdejmując, krzyżem na ziemię przed Nim padali. Tobie zaś który będąc chrześcijaninem, bluźnisz Chrystusowi, służyć nie będziemy.” Po téj odpowiedzi zagroził im straszną karą Julian, utrzymując iż go obelgą okryli, na co Święci odrzekli: – „My cesarzowi żadnéj obelgi nie czynimy, bo nad niego nie człowieka, lecz Samego Stwórcę Nieba i ziemi, przekładamy; a z łaski jego dlatego nie korzystamy, abyśmy niełaski Boga nieśmiertelnego na siebie nie ściągnęli.” Wtedy Julian dał im dziesięć dni do namysłu, na co znowu oni: „Niech cesarz postąpi z nami, jakby te dziesięć dni już upłynęło: bo my postanowienia naszego nie zmienimy, przeto niech teraz spełnia to, czém nam grozi.” Że jednak pomimo tego tyran pozostawił im dziesięć dni zwłoki, oni przez ten czas sprzedali wszystkie dobra swoje i rozdali pieniądze ubogim, sami do śmierci się gotując. Jakoż, dnia jedenastego przybył do nich przysłany od cesarza Terencyan, i zastawszy ich modlących się, postawił przed nimi obraz Jowisza, oznajmiając że jeżeli mu nie pokłonią się, śmiercią ukarani zostaną. Święci odpowiedzieli mu na to: „Cesarz sam odstąpił Chrystusa, i drugich do zguby chce przywieść. My śmierci nie lękamy się, i życie które mamy od Boga, chętnie za tegoż Boga w ofierze oddajemy.” Stosownie więc do rozkazu Juliana Terencyan kazał ich ściąć tajemnie wśród nocy, aby nie poburzyć ludu, u którego w wielkiéj czci byli, pochował ich we własnym ich domu, i rozpuścił wieść, że na wygnanie skazani zostali. Lecz gdy syn Terencyana, śmiertelną chorobą złożony, do grobu tych Męczenników przyniesiony, cudownie zleczonym został, sam Terencyan z całą rodziną swoją i domownikami został chrześcijaninem, i jawną czyniąc pokutę, żywot i męczeństwo tych Świętych opisał.

Pożytek duchowny

Jakże cudownych skutków modlitwy doznała święta księżniczka Konstancya, modląc się o nawrócenie kilku dusz w błędach pogańskich pogrążonych. Niech cię to pobudza do częstego polecania grzeszników miłosierdziu Bożemu, a głównie módl się za tych, z których stanu duszy, z jakiegokolwiek powodu, szczególny zdasz przed Bogiem rachunek.

Modlitwa (kościelna)

Prosimy, Wszechmogący Boże abyśmy zbawiennéj na duszy doznali pociechy, obchodząc uroczystą pamiątkę błogosławionych Jana i Pawła, którzy jak przez krew i wiarę zjednoczeni byli, taki w męczeństwie za nią poniesioném okazali się godnymi siebie braćmi rodzonymi. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 525–527.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 514–515

Wszyscy powinniśmy podziwiać tych dwóch świętych mężów dla siły ich charakteru, a przede wszystkim dla siły ich przekonań religijnych, na mocy których chrześcijanin oddaje wprzód Bogu co jest Boskiego, a potem dopiero cesarzowi co jest cesarskiego. Wstąpili oni w służbę cesarza Konstantyna, albowiem byli przekonani, że ten nic takiego od nich nie za żąda, co by się sprzeciwiało świętej woli Bożej, i że wypełniając obowiązki urzędu, staną się miłymi Bogu – jakże jednak stanowczo wzbraniali się przyjąć urzędy od cesarza Juliana Odstępcy! Oby wszyscy urzędnicy chrześcijańscy i słudzy zawsze okazywali tak chwalebną siłę charakteru!

Do takiego postępowania zobowiązuje przede wszystkim zdrowy rozsądek. Wskazuje on każdemu wyraźnie i jasno, że każde stworzenie nasamprzód winno być posłuszne woli Stwórcy, a człowiek winien nadto dotrzymywać przysiąg, jakie złożył Stwórcy swemu i Panu i nie powinien przyjmować pracy ani obowiązku, który by się nie zgadzał z przysięgami danymi na chrzcie świętym. Od tych przyrzeczeń i przysiąg stworzenia wobec Stwórcy nie ma zwolnienia, albowiem stworzenie wiecznie stworzeniem pozostaje, a Pan Jezus, który przysięgę odebrał, nigdy się nie zmieni.

Jeżeli więc chrześcijanie przyjmują takie urzędy i zobowiązania, przez które byliby narażeni na złamanie wiary i przyrzeczeń danych Bogu, to popełniają krzywoprzysięstwo wobec Stwórcy. Rozsądek nakazuje zwolnić się z takich obowiązków, czynić pokutę i powrócić do obowiązków względem Boga.

Doświadczaj zatem stałości swego charakteru na przykładach, jakie ci pozostawili Święci Pańscy Jan i Paweł, czy równie ochoczo i stale opierasz się pochlebstwom osób, które cię przewyższają godnością i bogactwem i czy idziesz za głosem Boga.

Footnotes:

1

Łuk. XI. 9.

Tags: św Jan i Paweł „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik św Agnieszka nawrócenie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.