Citatio.pl
2020-07-03

Bł. Szymona z Lipnicy, z Zakonu Braci-Mniejszych św. Franciszka Serafickiego

Żył około roku Pańskiego 1482.

(Żywot jego wyjęty jest z kronik klasztora OO. Bernardynów Krakowskich, gdzie był zakonnikiem.)

Święty Szymon urodził się na początku wieku XV w Lipnicy, małém miasteczku przy paśmie gór Karpackich o mil dziesięć od Krakowa położoném. Rodzice jego bylito poczciwi i bogobojni mieszczanie, i według ówczesnego zwyczaju, po chrześcijańsku wychowali synka swego. Dom gdzie on się urodził, za panowania Władysława IV, na uczczenie jego pamięci przerobiony został na kaplicę.

Szymon od najmłodszych lat stroniąc od lekkomyślnych zabaw, o ile mógł przepędzał czas na modlitwie, a szczególnie przed wizerunkami przenajświętszéj Maryi Panny, do któréj miał wielkie nabożeństwo. Często widywać go można było w poblizkim kościołku, przed Jéj ołtarzem jak aniołka klęczącego. Gdy podrósł, rodzice oddali go do szkółki w Lipnicy, a że okazywał nadzwyczajne zdolności i wielką w naukach pilność, posłali go do Akademii krakowskiéj świeżo wtenczas założonéj. Tam znowu, tak się młodzieniec odznaczył, iż po ukończonym zawodzie naukowym, otrzymał stopień Doktora.

Wtedy przybył właśnie do Krakowa święty Jan Kapistran, który wraz ze świętym Bernardynem Seneńskim, zaprowadził w Zakonach świętego Franciszka Serafickiego pierwotną ścisłość reguły. Na kazania tego wielkiego Apostoła, które głosił na rynku, mając przy sobie tłómacza (który na polski język przekładał to co po łacinie mówił Jan święty), gromadnie schodziła się nietylko ludność miejska, lecz i uczniowie Wszechnicy. Po jedném z kazań jego, wstąpiło od razu do zakonu ojców Bernardynów, których zakładał w Krakowie Jan Kapistran, stu trzydziestu, a niektórzy piszą trzechset uczniów i profesorów Akademii Jagielońskiéj, w których liczbie był i święty Szymon.

Przyjąwszy habit świętego Patryarchy Asyskiego, starał się od tejże chwili wstępować w jego ślady. Pokora, ubóstwo, najwyższe, posłuszeństwo, nieskalana czystość: oto były cnoty w których z dnia do dnia, coraz wyżéj postępował. A widząc, iż niezbędnym do nabycia takowych i ustalenia się w nich środkiem, były: modlitwa wytrwała i ostrość życia, ćwiczył się pilnie w bogomyślności i pokutnych czynach. Na wszystkie obowiązki zakonne pierwszy, do chóru nikomu nie dał się wyprzedzić, a niekiedy większą część nocy przebywał na modlitwie. Wierny nabożeństwu do Matki Boskiéj, które przyniósł jeszcze ze świata, miał zwyczaj codziennie odmawiać Jéj pacierze zwane Officium Parvum i koronkę. Wigilie Jéj uroczystości i czterdzieści dni przed Jéj Wniebowzięciem suszył, a w dniach Jéj święta, zwykłą włosiennicę którą nosił, na ostrzejszą zamieniał. Często téż za to, w objawieniach pokazywała mu się Bogarodzica, niebieską pociechą serce jego napełniając. Dla ćwiczenia się w pokorze, wypraszał zawsze aby mu najniższe w klasztorze posługi przeznaczano: zwykle on sam kloaki czyścił; a że zmysł powonienia miał nadzwyczaj czuły, naumyślnie wchodził aż na dno, aby się w tém umartwiać. Gdy z posłuszeństwa przychodziło mu sprawować urząd przełożonego, poczytywał to za jeden z najcięższych, za grzechy swoje, dopuszczonych od Boga krzyżów, i wzdychał za chwilą gdzie od tego bywał uwolniony. Prócz zwykłych zakonnych postów, inne jeszcze ścisłe i częste zachowywał; krwawe dyscypliny kilka razy odbywał w tygodniu, które trwały tyle, ile mu potrzeba było na odmówienie przy nich siedmiu Psalmów pokutnych. Kolczastym żelaznym paskiem na gołém ciele zawsze był przepasany. Gdy go bracia zakonni upominali, iż zbyt surowo z ciałem swojém postępując, odpoczynku mu nie daje, on wskazawszy na grób odpowiedział: „tu ono odpocznie, a teraz niech zarabia na nagrody niebieskie.”

Obdarzony znakomitą wymową, na kazalnicy wiele pracował, i mnóstwo dusz Panu Bogu pozyskał. Sława jego jako wielkiego kaznodziei i świętego zakonnika, pobudziła zazdrośnych przeciwko niemu. Oskarżyli go do władzy Dyecezalnéj, jakoby wprowadzał nowości w kościele Bożym, mając zwyczaj po każdém kazaniu, polecać ludowi trzykrotne wezwanie Imienia Jezusowego. Zawezwano go do władzy dla wytłómaczenia się. „Wszakże, odpowiedział Święty, Apostół Paweł Imię to roznosić kazał pomiędzy narody i króle i syny Izraelskie. Jan Ewangelista więcéj niż dwieście razy wymienił je w swojéj Ewangelii, a święty Bernard napisał: «suchym będzie pokarm dla duszy, jeśli tém Imieniem nie będzie okraszony,» i nakoniec w Piśmie Bożém stoi: że «każdy któryby wzywał imienia Pańskiego, zbawion będzie»”. 1 Te słów kilka dostatecznemi były na jego obronę. Szymon odszedł z pochwałą od władzy za gorliwość swoję o sławę imienią Jezusowego, a z gorącą modlitwą w sercu i na ustach za tych, którzy z zawiści ku niemu, chcieli mu zaszkodzić.

Po wieloletnich pracach około pożytku dusz wiernych w jego ojczyznie, święty Szymon żywo zapragnął wylać krew za Chrystusa. Otrzymawszy na to pozwolenie swoich przełożonych, w tym celu udał się do Ziemi. Świętéj pomiędzy pogany. Wszakże, Pan Bóg przyjął jego ofiarę, lecz mu nie w ten sposób dał położyć życie za Siebie. Sługa Boży zwiedziwszy najprzód groby Apostołów w Rzymie, a potém miejsca święte w Palestynie, powrócił zdrowo do Krakowa, a z naocznego przypatrzenia się miejscom, gdzie syn Boży za nas mękę i śmierć podjął, wyniósł jeszcze żywsze do tych tajemnic nabożeństwo. Odtąd każde kazanie jego, owszem każda rozmowa, rozbudzała w słuchaczu serdeczne do męki i śmierci Zbawiciela nabożeństwo. Także od téj pory przymnożył jeszcze różnych umartwień zewnętrznych, a szczególniéj w wewnętrznych się ćwiczył. Zachowywał już tak ścisłe milczenie, iż tylko z koniecznéj potrzeby parę słów, i to jak najkrócéj mówił, nietylko z klasztoru ale i z celi ile możności się nie wydalając. Dla trapienia ciała, różne wynajdywał sposoby. I tak: kładł się w miejscu gdzie bracia habity czyścili, i tam od robactwa ponosił istne męczeństwo. A znowu była w zabudowaniach klasztornych sucha studnia, gdzie lęgły się roje komarów; niekiedy zdjąwszy habit, tam większą część nocy na ich kąsanie wystawiał się.

Zostawszy magistrem nowicyuszów, ćwiczył ich w cnotach zakonnych, miewając do nich najzbawienniejsze nauki, a na sobie samym przedstawiając wzór najwyższéj doskonałości. Upominał ich, aby w kaznodziejstwie nie szukali czego innego jak pożytku słuchaczów, a więc strzegli się wytworności mowy, która dla prostaczków niedostępnemi czyni prawdy ogłaszane. Spytany razu pewnego, jakim sposobem najwłaściwiéj jest przygotowywać się na ambonę odrzekł: „módl się, pracuj, rozpaczaj,” to jest: proś Pana Boga o potrzebne do tego łaski, czytaj odpowiednie do przedmiotu o którym masz mówić dzieła, i nieufaj własnym wysiłkom, lecz zakładaj całą skuteczność słów twoich na pomocy Bóżéj.

Z nowicyuszami obchodząc się z największą miłością, gdy jednak ich przyjmował, tak dalece probował ich powołania, iż nakazywał każdemu deptać gołą nogą węgle rozpalone: a jeśli który zawahał się, wnet go wydalał z zakonu. Zdarzyło się iż jednemu z nich, w którym wielkiego ducha widział, dozwolił nawet wejść na palące się węgle, po których ten długo chodząc, doznał, jak powiadał, takiego wrażenia jakby po miękkiéj murawie stąpał. Pod jego przewodnictwem w nowicyacie, kszałcili się święty Jan Duklan, święty Władysław z Gielniowa, i błogosławiony Rafał z Proszowic. Prócz tego wielu innych wielkich sług Bożych, zostawało pod jego kierunkiem duchowném, a między innymi błogosławiony Michał Giedrojć, błogosławiony Stanisław Kazimiérczyk błogosławiony Izajasz Boner, i kilku im podobnych.

Za jego czasów nawiedził Pan Bóg Polskę a mianowicie Kraków, ciężkiém morowém powietrzem, pospolicie dżumą zwaném. Gdy wszyscy nad tą klęską boleli, Szymon widząc jak ona pobudzała ludzi do skruchy i pokuty, nazywał ją Jubileuszem wybranych, którego w końcu i sam dostąpił. Gdy bowiem wśród powszechnego popłochu uciekających z miasta przed morem, nawet niektórzy pasterze trzody swojéj odstąpili, Szymon podwajając gorliwości, dzień i noc obsługiwał zapowietrzonych, udzielając im ostatnie Sakramenta i doglądając ich, a szczególnie biedniejszych, gdy wszelkiego dozoru pozbawieni byli. Wśród takowych usług, w czasie kazania w oktawę Nawiedzenia przenajświętszéj Maryi Panny, będąc na ambonie, uczuł na lewéj łopatce zbierający się wrzód morowy. Pomimo tego, dopóki mógł chodzić służył umierającym. Nakoniec musiał się i sam położyć, a szóstego dnia choroby opatrzony świętemi Sakramentami, usnął w Panu odmawiając tę modlitwę: „Przyjdź o! słodki Zbawicielu, wywiedź moję duszę z więzów ciała, a zaprowadź ją na niebieskie gody. Pragnę rozstać się ze światem, a połączyć się z Tobą o! Chryste Jezu.”

Umarł 18 Lipca roku Pańskiego 1482. W lat zaś blizko dwieście od jego Śmierci, po wyprowadzeniu sprawy o cudach dokonanych przy jego grobie i za jego przyczyną, Papież Aleksander VIII cześć publiczną oddawać mu dozwolił.

Pożytek duchowny

Błogosławione byłyto czasy, gdzie po jedném kazaniu, dusze wybrane setkami opuszczały niebezpieczne światowe manowce, a poświęcały się w zakonie Panu Bogu na służbę, i w których, jakto widziałeś z Żywota dopiéro przeczytanego, tak wielu Świętych współcześnie krainę naszę zdobiło. Gdy w tak różnych pod tym względem żyjemy czasach, módl się gorąco aby Pan Bóg wskrzesić raczył lepsze.

Modlitwa (Kościelna)

Wszechmogący wieczny Boże, któryś błogosławionego Szymona Wyznawcę Twojego, szczególnemi łaskami w głoszeniu Ewangelii obdarzyć raczył; spraw miłościwie, abyśmy dusze nasze tąż nauką którą on głosił karmiąc, a co Tobie miłém jest spełniając, drogą sprawiedliwości do niebieskiéj ojczyzny szczęśliwie dojść mogli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 551–553.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 573

Święci Pańscy unikali świata i ludzi jak tylko mogli, bo milsze im było słodkie towarzystwo Pana Jezusa i Najświętszej Panny od wszystkich przyjemności i rozrywek światowych. Ale gdy bliźni potrzebował ich doczesnej lub duchownej pomocy, porzucali modlitwę, aby swą gorącą miłość ku Bogu okazać w czynnej miłości bliźniego. Ta też jest różnica między prawdziwą a udaną pobożnością. Prawdziwa pobożność zawsze i wszędzie szuka Boga i Jego chwały, fałszywa zaś najczęściej szuka siebie i swojej wygody, swojej próżności, swojego spokoju, swego zadowolenia.

Błogosławione to były czasy, gdzie po jednym kazaniu dusze wybrane opuszczały niebezpieczne światowe manowce, a poświęcały się w zakonie Panu Bogu na służbę, i w których, jak to widziałeś z żywotu dopiero przeczytanego, tak wielu Świętych współcześnie krainę naszą zdobiło. Gdy w tak różnych pod tym względem żyjemy czasach, módlmy się gorąco, aby Pan Bóg wskrzesić raczył lepsze.

Footnotes:

1

Joel II. 32.

Tags: św Szymon z Lipnicy „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Bernardyn ze Sieny św Jan Kapistran pokuta św Jan z Dukli bł Władysław z Gielniowa bł Rafał z Proszowic zaraza dżuma Officium parvum pobożność
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.