Citatio.pl
2020-07-03

Św Prokopa, Opata

Żył około roku Pańskiego 1053.

Żywot jego wyjęty jest z dziejów Kościoła w Czechach.)

Święty Prokop urodził się na początku wieku jedenastego, w Czechach, w małéj wiosce zwanéj Chotum. Rodzice jego byli niezamożni, lecz za to w cnoty chrześcijańskie bogaci. Dom ich był wzorem chrześcijańskiego pożycia, i pomimo tego iż sami nie opływali w dostatki, każdy ubogi znachodził tam i najserdeczniejsze przyjęcie, i na jakie ich stało wsparcie. Święty Prokop od dzieciństwa pobożnie chowany, od téj téż pory przedstawiał na sobie wzór pobożności i niewinności. Młodym jeszcze był chłopakiem, kiedy zamiast oddawania się zwykłym jego wiekowi rozrywkom i zabawom, co miał wolnego do rozporządzenia czasu, przepędzał go na modlitwie, którą odprawiał ile mógł w kościele, i na czytaniu ksiąg pobożnych. Pierwsze lata dzieciństwa spędził pod okiem rodziców w domu, i tam już w naukach był kształcony. Gdy podrosł, oddano go do wyższych szkół w Pradze. Pilnie oddając się naukom, nie wygasił w sobie wcale ducha pobożności, którego wyniósł z domu. Owszem wytrwały w ćwiczeniu się w modlitwie, i zawiązawszy bliższe stosunki z najświątobliwszemi kapłanami, nie tylko uchronił się skażenia obyczajów, co zwykle grozi młodzieńcowi w publicznych szkołach kształcącemu się, lecz wielki w cnotach uczynił postęp.

Po ukończeniu nauk, w których pomiędzy wszystkimi towarzyszami swymi odznaczał się zawsze jako bardzo zdolny i najpracowitszy uczeń, powrócił do domu, z myślą wstąpienia do stanu duchownego. Nie chcąc jednak w tak ważnéj sprawie, bez pilnego zbadania woli Bożéj postąpić, podwoił umartwień ciała i długie odprawiał modlitwy, prosząc Boga aby mu powołanie jego wskazać raczył. Gdy poznał iż go Pan Bóg w istocie do tego stanu przeznacza, otrzymawszy na to pozwolenie i błogosławieństwo rodziców, poświęcił się na służbę ołtarza, a po ukończeniu nauk Teologicznych, wyświęcony został na kapłana.

Godność ta rozbudziła w sercu Prokopa jeszcze gorętsze nabożeństwo, jeszcze pilniejsze staranie około własnéj doskonałości, a oraz i obudziła w nim gorliwość o dobro dusz bliźniego. Szczególnie pragnął on zużytkować swoję pracę około nauczania młodzieży. A że w Wyszogradzie przedmieściu Pragi, było zgromadzenie księży świeckich, którzy żyjąc według przepisów prawa kanonicznego, prócz odprawowania służby Bożéj, zajmowali się głównie szkołą przy któréj byli umieszczeni, więc święty Prokop do tego Zgromadzenia się przyłączył. Dla grona tych kapłanów, przybycie tego sługi Bożego, było wielkiém błogosławieństwem niebieskiém. Stał się on dla nich wszystkich przykładem, tak w spełnianiu obowiązków które podjęli, jak i w pracy około własnego uświątobliwienia. Dnie całe spędzał albo przy młodzieży, która do niego przywiązując się szczególnie, najzbawienniejszego wpływu ztąd dla siebie doznawała, albo na modlitwie przed przenajświętszym Sakramentem, lub na czytaniu ksiąg świętych. Około północy zwykle przerywał sen krótki, i znowu brał się jużto do modlitwy, już do czytania.

Oddany z największém poświęceniem obowiązkom swoim, wzdychał jednak za życiem bardziéj odosobnioném, do którego od najmłodszych lat miał pociąg. Czytanie żywotów świętych pustelników puszcz Egipskich, żywsze do takiego rodzaju życia rozbudziło w nim pragnienie, w którém utwierdzał go także pewien świątobliwy samotnik, niedaleko Pragi na puszczy żyjący. Święty Prokop, często go nawiedzał, pod jego nawet przewodnictwem duchowném zostawał, i ile razy od niego wrócił, tyle razy coraz więcéj w życiu pustelniczém się rozmiłowywał.

Tymczasem i kapłani Zgromadzenia w którém się znajdował, oceniając coraz bardziéj, jego cnoty, gdy przyszło wybierać nowego Przełożonego, jednogłośnie uradzili aby na tę godność wynieść świętego Prokopa. Dowiedziawszy się o tém sługa Boży, już dłużéj nie wahał się w myślach swoich zostania pustelnikiem. Obawa urzędu przełożeństwa, skłoniła go do tego stanowczo. Jak miłowanym i wysoko cenionym był on od braci swoich, tak i sam nawzajem wielce ich poważał i serdecznie kochał. Lecz utwierdzony w swoich zamiarach przez owego pustelnika, pod którego przewodnictwem zostawał, i gdy mu już wyraźnie zagroziło wyniesienie na przełożeństwo, czego pokora jego wielce się obawiała – uszedł potajemnie, z zamiarem osiedlenia się na puszczy. Poszedł w lasy Sazawskie, o kilka mil od zamku Kurm oddalone, i zapuściwszy się w głąb ich daleko, znalazł jaskinię, w któréj pobliżu mały strumyk wody płynął, i w niéj zamieszkał.

Tam przebył nasz Święty kilka lat, wiodąc życie oddane wysokiéj bogomyślności i najostrzejszéj pokucie. Żywił się surowemi jarzynami, jakie sam uprawiał i leśnemi owocami, które wokoło swojéj jaskini w wielkiéj obfitości znachodził. Dnie całe i większą cześć nocy zatapiał się w modlitwie, którą przerywało tylko czytanie kilku ksiąg świętych, które był wziął z sobą. Ciszy jego nic nie naruszało, gdyż nikt nie wiedział co się z nim stało, a miejsce na którém przebywał było prawie niedostępne.

Lecz spodobało się Panu Bogu, aby ten wielki sługa Jego, dłużéj nie zostawał w ukryciu. Zdarzyło się dnia pewnego, że panujący książę Ulryk, polując w okolicach zamku Kurmskiego, oddzielił się od swoich dworzan, a ścigając niezwykłéj wielkości jelenia, wpadł z nim do lasu gdzie mieszkał Prokop, i w lesie tym zabłądził. Wypadło iż znużony jeleń długą pogonią, przyległ właśnie u stóp świętego pustelnika, w miejscu gdzie on wśród lasu zbierał sobie drzewo. Wnet téż nadciągnął i książę i zmierzał łukiem do jelenia, gdy nagle ujrzał Prokopa stojącego obok zwierzęcia. Spuścił więc łuk na ziemię, i sam bardzo znużony przybliżył się do Pustelnika, z prośbą o kubek wody. Ten zaprowadziwszy Księcia do swojéj jaskini, poszedł do źródła po wodę i podał mu ją w kubku. Zaledwo skosztował jej Ulryk, a zawołał z podziwieniem: „Zaprawdę nie piłem nigdy tak wybornego wina. Zkąd mogłeś je nabyć mężu pobożny?” Święty Prokop mniemał z razu iż Książe z niego żartuje, lecz przekonawszy się o prawdzie tych słów, i widząc iż Pan Bóg taki cud uczynił przez wzgląd na niego, upadł na kolana i dziękując Panu Bogu gorąco się modlił.

Lecz Pan Jezus większą go jeszcze wtedy pociechą obdarzyć raczył. Jak bowiem ową wodę w kubku, przemienił na wyborne wino, tak i serce książęcia Ulryka dotykając łaską Swoją, wielką i szczerą skruchą za liczne i ciężkie jego grzechy obdarzył. Wdawszy się on w rozmowę ze świętym Prokopem, już nie tylko dla cudu którego dopiéro co był świadkiem, lecz i z tego co od niego słyszał, poznał w nim wielkiego sługę Bożego i świętego kapłana. Zwierzył się mu ze wszystkiego co mu najwięcéj na sumieniu ciężyło, przyrzekł zupełną poprawę życia, oświadczył iż gotów jest spełnić jaki czyn dobry w zadośćuczynienie sprawiedliwości Boskiéj, i prosił Prokopa aby mu wskazał takowy. Święty nakazał mu zbudować kościoł wraz z klasztorem, pod wezwaniem świętego Jana Chrzciciela, i opatrzyć go w dostateczne na pewną liczbę zakonników dochody. Książę zgodził się na to, i wnet wziął się do dzieła.

Tymczasem rozeszła się wieść pomiędzy wiernym ludem, i o miejscu pobytu świętego Prokopa, i o cudzie uczynionym przez niego. Do pustyni w któréj przebywał, tłumy pobożnych ciągnąć zaczęły: jedni żądając modlitwy od męża Bożego, inni zasięgając rady w potrzebach swojego sumienia, a nakoniec wielu było i takich którzy osiadając przy nim, tenże co on rodzaj życia pod jego przewodnictwem wiedli. Wkrótce téż stanął kościoł i klasztor przez Księcia zbudowany, w którym święty Prokop zostawszy Opatem, wprowadził regułę świętego Benedykta.

Pan Bóg wsławił go jeszcze potém wielu cudami, a szczególnie duchem prorockim. Przepowiedział dzień swojego zejścia, jako téż i różne klęski które na Czechy spaść miały, a które w istocie według jego przepowiedni, w oznaczonym przez niego czasie nadeszły. W zarządzie swojego klasztoru długie spędziwszy lata, kiedy już założone tam przez niego Zgromadzenie ustaliło się i najściślejszą karnością zakonnego życia jaśniało, mąż Boży w dniu w którym przepowiedział, 1-go Kwietnia roku Pańskiego 1053, poszedł do Nieba po wiekuistą nagrodę. Papież Pius VII w roku 1804, policzył go pomiędzy Świętych i dzień 4 Lipca na doroczna pamiątkę jego przeznaczył.

Pożytek duchowny

Zwykle tak bywa, że Święci Pańscy im bardziéj chcą ukryć się przed światem, tém więcéj Pan Bóg objawia ich cnoty i na świeczniku ich stawia, jak to miało miejsce i ze świętym Prokopem którego żywot czytałeś. Niech cię to pobudzi do zamiłowania ukrytego życia, bo jeśliś w istocie do innego przeznaczony, Pan Bóg potrafi zwrócić cię do niego.

Modlitwa (Kościelna)

Ożywczéj łaski Twojéj Boski nasz Zbawco, niech doznamy wsparcia, abyśmy prześwietnym zasługom błogosławionego Prokopa wyznawcy Twojego cześć oddając, za jego wstawieniem się, od wszelkiéj na duszy niemocy, uwolnieni zostali. Który żyjesz i królujesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 554–556.

Tags: św Prokop „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.