Citatio.pl
2020-07-05

Bł. Jolanty, Klaryski

Żyła około roku Pańskiego 1298.

(Żywet jéj wyjęty jest z kronik klasztoru Klarysek Gnieznieńskich.)

Święta Jolanta córka króla węgierskiego Beli IV, i Maryi cesarzówny Carogrodzkiéj, a siostra świętéj Kunegundy, przyszła na świat około roku Pańskiego 1235. Otrzymała na Chrzcie świętym imię Johelet, które po węgiersku znaczy Helena. Od kolebki najpobożniéj wychowaną była. Ojciec wyszukał dla niéj świątobliwego życia piastunki, i wystarał się aby w komnacie gdzie stała jéj kolebka, codzień Mszę świętą odprawiano. Skoro zaczęła chodzić, pierwsze jéj kroki zwrócono do zamkowéj kaplicy, a pierwsze wyrazy jakie wymówiła były przenajświętsze Imiona Jezusa i Maryi. Chociaż tym sposobem dom rodzicielski był dla niéj szkołą cnoty i pobożności, ojciec chcąc jednak od najmłodszych lat uchronić ją od wszelkiéj szkody na duszy, jaka jéj grozić mogła od zepsucia światowego, kiedy lat pięć miała wysłał ją z Węgier do Polski, do starszéj swojéj córki Kunegundy żony króla Bolesława Wstydliwego, aby pod okiem téj świętéj królowéj, daléj wychowywaną w bojaźni Bożéj była. Święta Kunegunda przyjęła ja z największą miłością, i nie zawiodła ojcowskiego oczekiwania. Pobyt przy niéj dla Jolanty był źródłem z którego zaczerpnęła wysoką świątobliwość, jaką poźniéj jaśniała. Kunegunda ani na chwilę młodziutkiéj siostry z oczów nie spuszczała, i ta niewinne nawet zabawy dziecinne, odbywała zawsze w jéj obecności. Jolanta zaś już wtedy starając się naśladować swoję świętą mistrzynią, i na modlitwie długie trawiła godziny, i nieskażone ciało ścisłemi trapiła postami, a pod książęcemi szatami ostrą nosiła włosiennicę.

Gdy doszła lat dziewiczych, Bolesław książe Kaliski i Gnieznieński, późniéj Pobożnym przezwany, potomek Piastów prosił o jéj rękę. Jolanta długo wzbraniała się temu. Sama jednak święta Kunegunda, namawiała ją aby związku tego nie odrzucała: „Kochana Jolanto, mówiła do niéj, tyś ślubu dziewictwa nie czyniła: dla czego więc w tém zamęściu nie miałabyś widzieć woli Wszechmocnego? Wiesz o tém że nie tylko dziewictwo, ale i bogobojne małżeństwo wielką ma u Boga zasługę. Zostawszy Księżną panującą, i zajaśniawszy pobożnością i cnotą wśród twoich poddanych, wiele będziesz mogła położyć przed Panem Bogiem zasług.” Po długim namyśle i zbadaniu pilném woli Bożéj, Jolanta poszła za radą świętéj Kunegundy. Wraz z pobożnym małżonkiem swoim, kilkodniowym postem, długiemi modlitwami i przyjęciem świętych Sakramentów, przygotowawszy się do tego, zawarła śluby małżeńskie. Przystępując do ołtarza wzięła na siebie najbogatsze stroje i wszystkie perły i klejnoty, a te zaraz po ślubie, na kościelne szaty i na ubogich oddała.

Gdy z Bolesławem do księstwa Kaliskiego wjeżdżała, z rozporządzenia jego, (gdyż wiedział iż przez to najlepiéj przypodoba się swojéj małżonce) gdziekolwiek zatrzymywali się w drodze, roje ubogich i kalek przychodziło, których oboje księstwo hojnie obdarzali. Do każdego kościoła około którego przejeżdżali, wstępowali, a gdy przybyli do Kalisza swojéj stolicy, najprzód wszystkie kościoły obeszli, a dopiéro potém pokłon od szlachty, dworzan i mieszczan odbierali.

Całe księcia Bolesława panowanie, krwawe przeplatały wojny. Jolanta starała się ile możności łagodzić i uśmierzać wyniosły umysł swego męża, tak w obchodzeniu się z jeńcami których często w wielkiéj liczbie z wypraw swoich przyprowadzał, jak i z mieszkańcami tych okolic, przez które na wyprawach wojennych z hufcami swemi przeciągał. Sama zaś starała się być matką wszystkich wdów, sierot i ubogich swojego państwa. Wspierała ich hojnie, przystęp do niéj mieli oni w każdéj dnia porze, i sama ich po najnędzniejszych mieszkaniach odwiedzała, ostatnie oddając im usługi.

Za jéj wpływem, mąż jéj wraz ze starszym bratem swoim Przemysławem, wystawił szpital książęcy z kościołem, pod wezwaniem świętego Jana w Gnieźnie, i hojnie dziesięcinami z wielu wiosek uposażył. W Kaliszu wystawił ojcom Franciszkanom klasztor z kościołem, na drugi podobnyż w Czechach przeznaczył fundusz, a przed samą śmiercią na prośbę żony założył w Gnieźnie trzeci klasztor z kościołem dla Klarysek, do których już wtedy widząc męża umierającego, miała Jolanta zamiar wstąpić. Z małżeństwa tego powiła trzy córki, które jak najpobożniéj wychowała.

Lecz nadeszła była chwila w któréj błogosławiona Jolanta mogła już wyłącznie oddać się Panu Bogu. Bolesław wracając z wyprawy przeciw Ottonowi Brandeburskiemu, nad którym pod Soldynem świetne odniósł zwycięstwo, w drodze ciężko zachorował i do Kalisza przybył bez nadziei życia. Lekarze oznajmili to Jolancie, lecz ani oni ani żaden z dworzan, nie śmieli Księciu wspomnieć o przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych. Jolanta z zakrwawioném sercem, nie wątpiąc już że straci ukochanego męża, sama zdobyła się na to: skłoniła go do przyjęcia ostatnich Sakramentów, sama go do nich przygotowywała, i potém gdy długo konał, akty pobożne i modlitwy mu poddawała.

Po śmierci Bolesława, zleciła bratu jego Przemysławowi opiekę nad Księstwem i córkami, rozdała całe swoje osobiste mienie na ubogich, dworzan odprawiła, i z kilku tylko przybocznemi służebnicami udała się do Krakowa, do siostry swojéj świętéj Kunegundy. Niedługo po jéj tam przybyciu, i siostra jéj owdowiała, a na pogrzebie Bolesława już obie te święte księżne okazały się w habitach Klarysek, i niezwłocznie, po odbytych obrzędach pogrzebowych, udały się do klasztoru Sandeckiego przez świętą Kunegundę niedawno wystawionego, i tam zakonnicami zostały.

Święta Jolanta, od najmłodszych lat przywykła do bogomyślności, modlitwy i umartwień ciała, od razu postąpiła na wyższy stopień doskonałości zakonnéj tak widocznie, że pokorę jéj, posłuszeństwo, pracowitość, skupienie ducha i miłość dla każdéj, wszystkie zakonne siostry podziwiały. Ze zbudowaniem patrzały, jak najchętniéj oddawała najniższe w klasztorze usługi, a w umartwieniach ciała, krwawych dyscyplinach, długich postach o chlebie i wodzie, częstych po całych nocach czuwaniach na modlitwie tak sobie nie folgowała, że ją i spowiednik i przełożona, pod posłuszeństwem od niektórych tego rodzaju ćwiczeń, wstrzymywać musieli.

Po dwunastu latach zakonnego życia Jolanty, w których wielką dla niéj było pociechą służyć Panu Jezusowi razem i obok ukochanéj swojéj siostry świętéj Kunegundy, tę ostatnią Pan Bóg powołał do godów niebieskich. Z najdoskonalszém poddaniem się woli Bożéj, zniosła nasza Święta tę stratę; wszakże przełożeni, widząc że tęsknota za ukochaną siostrą, tém bardziéj, lubo mimo jéj chęci, utrwalała się w jéj sercu, że przebywała w miejscu gdzie jéj wszystko ukochaną nieboszczkę przypominało, wysłali ją do klasztoru Klarysek w Gnieźnie, a właśnie przez małżonka Jolanty na jéj prośbę założonego. Udała się tam z posłuszeństwa, i zastała w Zgromadzeniu siostry również świątobliwe i zakonne, jak te z któremi się była rozstała, a które ją z wielką miłością przyjęły nie tylko jako swoję fundatorkę, lecz i zakonnicę już z wysokiéj świątobliwości znaną.

Wkrótce obraną została tegoż klasztoru Ksienią. A gdy pomimo usilnych prośb, uwolnić się od tego nie mogła, wybrała dla siebie najmniejszą celkę, między kuchnią a refektarzem umieszczoną, i téj już aż do śmierci nie zmieniła. Najpospolitsze posługi w kuchni i refektarzu, prawie zawsze siostrom oddawała. Nie będąc już żadnym związana zakazem, nadzwyczajne czyniła ciału umartwienia. Rzadko kiedy co innego jak chléb z wodą jadała, i to raz tylko na dzień, krótkiego snu na gołéj ziemi zażywając. Pan Bóg zaś coraz większemi obdarzał ją łaskami, a szczególnie podczas rozmyślania męki Pańskiéj, do któréj wielkie miała nabożeństwo. Wtedy widywała Pana Jezusa ubiczowanego, a otoczonego niebieską jasnością.

Po sześciu latach pobytu w klasztorze Gnieźnieńskim, zapadła w ciężką chorobę. Przepowiedziawszy dzień swojéj śmierci, przyjęła ostatnie Sakramenta święte, a zwoławszy wszystkie siostry do celi w któréj leżała, dała im najzbawienniejsze nauki, z każdą z osobna pożegnała się serdecznie, i słodko zasnęła w Panu 11 Czerwca, roku Pańskiego 1298. W zakonie spędziła lat ośmnaście. Licznemi po śmierci słynącą cudami, Papież Leon XII roku Pańskiego 1834, w poczet błogosławionych zapisał, a dzień 16 Czerwca na dzień jéj uroczystéj pamiątki przeznaczył.

Pożytek duchowny

Pobożne od saméj kolebki wychowanie Jolanty, zrobiło ją, jak to z jéj żywota widziałeś, Świętą we wszystkich stanach które przebyła. Staraj się o pobożność gruntowną, a w jakimkolwiek stanie Pan Bóg cię umieścił, świątobliwości możesz dostąpić. Rodzice zaś niech ztąd biorą naukę, że do każdego stanu do jakiego dzieci swe przeznaczają, przedewszystkiém w pobożności ćwiczyć je powinni.

Modlitwa (Kościelna)

Wszechmogący wieczny Boże! Który błogosławioną Jolantę, od zaszczytów i dóbr ziemskich miłosiernie odciągnąłeś, a do zamiłowania krzyża Syna Twojego i umartwienia ciała przywiodłeś; spraw za jéj zasługami i pośrednictwem, abyśmy wszystkiém co ziemskie wzgardziwszy, szczerém sercem tego co niebieskie szukali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 557–559.

Tags: bł Jolanta „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna wychowanie św Kinga władza pobożność obowiązki stanu
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.