Citatio.pl
2020-07-06

Św. Goary, Kapłana i Pustelnika

Żył około roku Pańskiego 649.

(Żywot jego był napisany przez Waldeberta Dyakona jemu współczesnego.)

Święty Goary pochodził z jednéj z najznakomitszych rodzin Akwitanii. Urodził się około roku Pańskiego 585. Z młodości pobożnie wychowany, prędko do wysokiéj doskonałości doszedł. Młodzieńcem będąc na świecie żyjącym, tak był świątobliwym, że się stał godnym czynić różne cuda. Łaski takowéj udzielał mu Pan Bóg i dla tego, że on namowami i przykładem życia swego, wielu światowców na drogę pobożności sprowadzał, i grzeszników nawracał, a więc aby i cudami jaśniejąc tém łatwiejszy wpływ na drugich wywierał. To także zwróciło na niego uwagę Biskupa jego dyecezyi, który pomimo tego iż Goary wielce się od tego wypraszał, wyświęcił go na księdza, po ukończonym przez niego zawodzie nauk Teologicznych.

Przyobleczony godnością kapłańską, sługa Boży z tém większą gorliwością zabiegał o zbawienie bliźnich, a wielkie łaski jakiemi go Pan Bóg do pozyskiwania dusz ludzkich obdarzył, sprawiły że wielu grzeszników, odszczepieńców i pogan pozyskawszy Bogu, wielce się wsławił. Prace apostolskie cały mu czas pochłaniały, on upatrując w czém i szkodę dla własnéj duszy, i obawiając się pokus próżnéj chwały, postanowił udać się w strony gdzieby był nieznany, i osiąść na puszczy. Poszedł w lasy nad rzekę Ren, i tam osiadł nad jéj brzegiem w dyecezyi Trewirskiéj, w miejscu bardzo samotném. Za zezwoleniem Biskupa wystawił sobie obok chatki kapliczkę, pod wezwaniem świętego Feliksa, i pędził tam dni swoje opiewając chwałę Boga, ostrą pokutą trapiąc ciało, i niekiedy noce całe, na bogomyślności w zachwyceniach niebieskich, przebywając.

Po wielu jednak latach, natchnął go Pan Bóg myślą, pracowania znowu około sprawy zbawienia bliźnich. A że w dyecezyi w któréj była jego puszcza, wielu jeszcze znajdowało się pogan, od czasu do czasu Goary wychodził ze swojéj pustelni do nich. Kazywał gorliwie, wiele cudów czynił, i w krótkim czasie nadzwyczaj wielką liczbę niewiernych ochrzcił.

Sława jego daleko się rozeszła, i już nietylko tłumy ludzi schodziły się na kazania jego, gdy je miał po wsiach i miastach, lecz wielu przybywało do jego pustelni, słuchać nauk świętego samotnika, zasięgać jego rady, lub doznawać na chorych lub kalekach cudownych skutków jego modlitwy. A że Święty wielką był dla wszystkich przejęty miłością, więc zwykle obfity przygotowywał posiłek dla przybywających do jego chatki. Żeby zaś i w chwili w któréj się oni posilali nie tracić czasu, a obcując wtedy z nimi wpływać na nich zbawiennie, zwykle i sam z gośćmi swoimi zasiadał do skromnego stołu, i prócz chleba doczesnego, i słowem Bożém ich karmił. Z tego powodu, źli ludzie zazdroszczący mu sławy świątobliwości i nieodpowiadający swojemu powołaniu duchowni, oskarżyli go przed Rustykiem Biskupem Trewirskim, jako obłudnika ucztującego ze świeckiemi osobami, a fałszywemi cudami mamiącego łatwowierne dusze. W skutek tego, Biskup posłał po niego dwóch dworzan swoich. Gdy ci przybyli wieczorem do pustelni świętego Goary, ten według zwyczaju swojego przyjął ich najgościnniéj, wieczerzę przed nimi zastawił, a nazajutrz kiedy przed południem mieli puścić się napowrót w drogę, zasiadł z nimi do śniadania które im nagotował. Niekorzystnie uprzedzeni o nim posłowie Biskupi, wzięli mu to za złe mówiąc: – „Dziwi nas, że ty który uchodzisz za pustelnika ostry żywot wiodącego, w tak rannéj porze bierzesz się do posiłku. My nawet tego nie chcemy czynić, i bez śniadania puścimy się w drogę.” Co téż i uczynili: lecz zaledwie zbliżało się południe, ciż sami skrupulaci tak nadzwyczajnego głodu i osłabienia doznali, że omdlawszy kroku ruszyć daléj nie mogli, i zawstydzeni prosili Goarę aby ich jak może ratował. Byłoto wśród gęstego lasu jeszcze na puszczy; Święty ukląkł, i gdy się pomodlił ujrzał trzy łanie nadbiegające ku nim. Przeżegnał je, skinął na nie, a te przybliżyły się do podróżnych i nadstawiając wymiona, dały wydoić z siebie mleko, którym Goar dworzan biskupich posilił i daléj puścił się z nimi w drogę.

Przybywszy do Biskupa, nie omieszkali oni opowiedzieć mu cudownego zdarzenia którego świadkami byli, lecz Biskup najgorzéj przez otaczających go księży uprzedzony o świętym pustelniku, przypisał to czarom, a do niego groźnie się odezwał mówiąc: „Nie podobna jest aby człowiek taki jak ty oddający się biesiadom, obżarstwu i opilstwu, mógł cuda czynić; gdyż Pan Bóg tylko Świętych swoich, takiemi łaskami zdobi.” I to rzekłszy, kazał Goarze aby zdjął z siebie płaszcz ciężki, którym był przyodziany na podróż którą dopiéro co odbył, i stanął przed kapłanami, mającymi rozsądzać zarzuty czynione przeciw niemu, a szczególnie oskarżające go o fałszywe cuda. Święty zdjął płaszcz z ramion i chciał go gdziekolwiek zawiesić, a widząc promień słoneczny który przechodząc przez warstwy kurzu unoszącego się w powietrzu, wyglądał jakby sznur rozciągnięty, na niego płaszcz rzucił, który téż cudownie na nim obwisł. Lecz Biskup zaślepiony uprzedzeniem przeciw słudze Bożemu, i to czarom przypisywał, chociaż Goary tłómaczył się mu powtórnie, że czarnoksięstwu się nie oddaje, że się niém brzydzi, a jeśli na jego modlitwy Pan Bóg czyni jakie cuda, to tylko dla tego aby niemi stwierdzać prawdy Ewangelii którą on głosi poganom, i tém więcéj moc swoję okazać, w użyciu tak nędznego do tego narzędzia, za jakie się on poczytywał.

Gdy sprawa świętego Goary tak się toczyła, zdarzyło się że jeden ze sług Biskupa przyniósł do niego dziecię, które w téjże chwili znaleziono podrzucone przy kościele, nie mogąc dowiedzieć się czyjémby było. To podało Biskupowi myśl nowéj próby ze świętym Goarem. „Jeżeli w istocie nie zasługujesz na zarzuty jakie ci czynią, rzekł do niego, i jesteś niewinnym jak to utrzymujesz, a Panu Bogu dobrze służysz, odgadnijże przez Ducha Świętego kto są rodzice tego dziecięcia.” Święty z razu obawiał się kusić Pana Boga bez potrzeby, lecz gdy Biskup nalegał, a sędziowie oświadczyli że jeśli tego nie uczyni za czarnoksiężnika poczytanym będzie, udał się do modlitwy i w te słowa wezwał pomocy Boskiéj. „Jezu Chryste! któryś sam Siebie za zbawienie ludzi na śmierć wydał; wspomóż niegodnego sługę Twojego w téj niedoli i potrzebie mojéj, aby ludzie prawdę poznali i przekonali się że ja Tobie nieobłudnie służę.” I obróciwszy się do tego który dziecię trzymał zapytał: „Ile dni mieć może?” a ten mu odpowiedział: „Trzy.” A Goary: „Trójco Przenajświętsza! Ciebie wzywam ku pomocy, a ciebie dziecino w Imię téjże Trójcy Boskiéj zaklinam, wyjaw imię twoich rodziców.” Wtedy niemowlę przemówiło, i wyraźnie nazwało swoich rodziców. Usłyszawszy to Biskup, padł do nóg Świętego, przepraszając iż go niesłusznie posądzał, a inni kapłani toż samo czyniąc prosili go o błogosławieństwo, i ze czcią wielką na puszczę odprowadzili.

Dowiedziawszy się o tém wszystkiém król Franków Sygebert, sprowadził na dwór swój Goarę, aby mu to sam opowiedział. Lecz Święty nie chcąc rozgłaszać zdarzenia upokarzającego jego Biskupa, wzbraniał się od tego. Sam więc król opowiedział wszystko dworzanom, i postanowił wynieść Goarę na godność Biskupią. Sługa Boży nie chciał takowéj przyjąć, a gdy król nastawał, uprosił go aby mu dał dwadzieścia dni do namysłu, na co Sygebert przystał. Wróciwszy na puszczę nasz Święty gorąco błagał Boga, aby mu zesłał chorobę, któraby go niezdolnym do biskupstwa uczyniła. Wysłuchał go Pan Bóg i dotknął go cierpieniami, w skutek których przez lat siedem z chatki swojéj wyjść nie mógł. Po upływie tego czasu w którym z anielską cierpliwością znosił ciężkie boleści, gdy wyzdrowiał król a nalegał aby Biskupem został. Lecz Święty kazał mu powiedzieć że nie czas po temu, gdyż godzina Śmierci jego już nadchodziła, i że prosi, aby mu król przysłał Agrypina i Euzebiego, dwóch świątobliwych kapłanów, aby go na śmierć przygotowali. Gdy przybyli przyjął z rąk ich ostatnie Sakramenta święte, i spokojnie Bogu ducha oddał, dnia 6 Czerwca roku Pańskiego 649. Zwłoki jego pochowane zostały w kaplicy którą miał przy swojéj pustelni, a że grób jego Pan Bóg wielkiemi cudami uświetnić raczył, więc późniéj król Pepin wspaniały tam kościół wybudował.

Pożytek duchowny

Niech zawstydzenie, jakiego doznali ci którzy złośliwie przesądzali postępki świętego Goary, oduczy cię przeciwnego miłości chrześcijańskiéj przesądzania spraw twego bliźniego. Święty Bernardyn Seneński utrzymywał, iż jedną z głównych cech dusz mających się potępić, jest skłonność do złośliwego posądzania drugich.

Modlitwa

Boże któryś błogosławionego Goarę, pustelnika i wyznawcę Twojego, cudownie od oszczerstw ta niego miotanych uwolnić raczył daj nam za jego zasługami i pośrednictwem, jak w myśli tak i w mowie, miłości bliźniego nigdy nie obrażać. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 560–562.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 542–543

Chrystus Pan przepowiedział, że Kościół Jego wystawiony będzie na prześladowania. Spełniła się przepowiednia Jego, począwszy od biczowania Piotra w Jerozolimie i powtarza się dzisiaj, gdy nienawiść przeciw Rzymowi uchodzi za oznakę oświaty i wykształcenia. Najokropniejsze jednak ciosy i najboleśniejsze rany zadawały Kościołowi własne jego dzieci. Niejeden z dostojników kościelnych kaził swoją godność i swe imię gorszącym życiem; niejeden kapłan i zakonnik prowadzi gorszące życie. Mimo to słusznie powiedział pewien uczony: „Gdyby Kościół nie był dziełem same go Boga i nie zostawał pod Jego opieką, już dawno byłoby po katolicyzmie”. Boskim dziełem jest przeto Kościół, gdyż wyznawcy Jego są najliczniejsi, a działanie Jego błogie i obfite w zbawienne skutki.

Prawda, że mamy wielu katolików, którzy prześcignęli biskupa Rustikusa w złości, przewrotności i zepsuciu. Ale czyż to wina Kościoła? Przewrotność ich stąd pochodzi, że nie pełnią przepisów Kościoła i przykazań Boga, i nie dotrzymują ślubów i obietnic złożonych przy chrzcie świętym. Nie zbywa jednak na wzorowych katolikach, którzy przyświecają innym dobrym przykładem, uczęszczaniem do sakramentów św., pielgrzymkami, korzystaniem z łask Kościoła. Żadna wiara nie może się poszczycić tak licznym zastępem ludzi świątobliwych, jak my. Dowodzi to Boskiego początku i świętości wiary naszej.

Nie gorszmy się złymi katolikami. Kościół nikomu nie narzuca swych prawd i łask, ale kto się do niego szczerze zalicza, ten zawsze starać się o to powinien, aby był posłusznym i powolnym jego synem.

Tags: św Goara „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna post obmowa św Bernardyn ze Sieny
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.