Citatio.pl
2020-07-17

Św. Aleksego Wyznawcy

Żył około roku Pańskiego 404.

(Żywot jego był napisany przez Metafrasta.)

Święty Aleksy, syn jednego z najbogatszych senatorów rzymskich nazwiskiem Eufemiusz narodził się w tém mieście w połowie wieku czwartego. Rodzice jego byli to wielkich cnót chrześcijanie. Kilkuset ubogich codziennie żywili w swoim pałacu, i całe swoje ogromne dochody obracali na uczynki miłosierne, co im tém łatwiéj przychodziło że przez długi czas nie mieli potomstwa. Nakoniec Pan Bóg ubłagany ich jałmużnami, zesłał im syna, któremu dali imię Aleksy. Sami wielce pobożni, najbogobojniéj téż i tego swojego ukochanego jedynaka wychowali; a że był obdarzony wysokiemi zdolnościami, więc i w naukach znamienity postęp uczynił.

Chociaż świat, z każdego względu łudził go swojemi powabami, Aleksy od lat najmłodszych okazywał skłonność do życia odosobnionego, i poświęconego wyłącznie bogomyślności i pokucie. Widząc to rodzice jego, postanowili co prędzéj go ożenić. Skoro więc lat młodzieńczych doszedł, ulegając ich woli, lubo z wyraźnym do tego wstrętem, zaślubił młodą, pięknéj urody, bogatą i ze znakomitego domu dziewicę. Lecz zaraz po ślubie, gdy jeszcze u rodziców jego biesiadowano obchodząc wesele, Aleksy wszedł do pokoju swojéj małżonki, dał jéj kosztowny pierścień i naszywaną drogiemi klejnotami swoję przepaskę rycerską, prosząc aby to przyjęła jako upominek jego serdecznéj przyjaźni, a sam uszedł potajemnie z domu. Przebrany za ubogiego pielgrzyma wsiadł na odchodzący z portu Ostyjskiego okręt, i popłynął do Laodycei.

Szukano go wszędzie, lecz napróżno, gdyż Aleksy przybywszy do Laodycei, rozdał ubogim co mu jeszcze pozostawało z pieniędzy, i poszedł do Edessy, jako miejsca jeszcze odleglejszego, i w którémby nikt go już odszukać i poznać nie mógł. Tam wiódł życie ubogiego żebraka: a że wszyscy poczytywali go za jakiegoś włóczęgę i próżniaka, więc albo mu odmawiali jałmużny, nie szczędząc napomnień, albo mu mało co udzielali i to niechętnie; a uliczniki zwykle się nim bawili, zadając mu tysiączne przykrości, które on znosił najcierpliwiéj, i chętnie nawet wystawiał się na nie. W skutek tego i za upośledzonego na umyśle był od wszystkich poczytanym. Zawsze miał wielkie do Matki Bożéj nabożeństwo, więc jakby za stałe mieszkanie swoje, obrał sobie główny kościoł przenajświętszéj Panny w Edessie. Przy nim u drzwi wchodowych żebrał jałmużny, resztę czasu spędzał wewnątrz niego, na modlitwie, a na noc szedł pod krużganek kościelny, i tam po krótkim spoczynku na kamieniach, większą część nocy spędzał na rozmowie z Bogiem.

Sługa Boży żył w takiém ukryciu przez długie lata, nieznany od ludzi, a coraz ściśléj jednocząc się z Bogiem, przez coraz wyższe dary, jakie odbierał na modlitwie, i coraz to pokutniejszy żywot wiodąc. Chociaż zawsze uchodził za ubogiego mniéj od innych godnego litości, gdyż nie widziano w nim ani kalectwa, ani słabego zdrowia, ani podeszłego wieku, jednak z téj niewielkiéj jałmużny jaką codziennie otrzymywał, wspierał jeszcze innych ubogich, których i w chorobach doglądał najtroskliwiéj, a przez to otwierając sobie przystęp do ich serca, najzbawienniéj na nich wpływał.

Aleksy krył się z tém wszystkiém jak najstaranniéj, lecz z czasem mieszkańcy zaczęli zwracać uwagę na świętego żebraka, który od lat już siedemnastu przebywał w ich mieście. Niektórzy odgadywali w nim jakąś tajemnicę; wielu rozgłaszać poczęło to co w nim nadzwyczajnego zauważali: wszystkich uderzała postawa jego, gdy go widziano w kościele modlącego się, i pokora, cichość i cierpliwość z jaką znosił różne zniewagi. Słowem, zaczęli ludzie poznawać w nim Świętego. Zauważał to Aleksy, i zawahał się czy nie wypada mu opuścić miejsce, w którém już go cześć ludzka spotykać zaczynała, kiedy następujące zdarzenie ostatecznie go do tego skłoniło.

Razu pewnego, ksiądz zarządzający kościołem przenajświętszéj Panny w Edessie, patrząc z uwielbieniem na modlącego się przed kościołem Aleksego, usłyszał te słowa wychodzące z obrazu Matki Bożéj, będącéj nade drzwiami kościelnemi: „Ten żebrak jest wielkim sługą Bożym, i modlitwy jego wiele mogą przed Panem.” Usłyszawszy to ów kapłan, przystąpił niezwłocznie do Aleksego, i prosił go aby przyjął przytułek w jego domu. Święty podziękował mu za to pokornie, i tém bardziéj zamyślał o wydaleniu się z Edessy, kiedy nareszcie skłoniło go ostatecznie do tego to, że gdy w dni kilka potém, ukazał się przed tymże obrazem przed kościołem, a nadszedł odźwierny, z obrazu dały się znowu słyszeć następujące słowa: „Otwórz kościoł i wpuść tego sługę Bożego, którego modlitwy tak mile są przyjęte w Niebie.”

Widząc Aleksy, iż po rozgłoszeniu tych cudów w całém mieście, już w Edessie dłużéj życia upokorzonego i wzgardzonego wieść nie będzie w możności, wyszedł ztamtąd, i wsiadł na okręt odpływający do Laodycei, zkąd zamierzał udać się do Tarsu. Lecz wielka burza zapędziła ich do portu Ostyi pod Rzymem. Święty upatrując w tém skazówkę woli Bożéj, postanowił w Rzymie wieść taki rodzaj życia jak w Edessie, i to nawet w domu własnych rodziców. Przybywszy więc tam, udał się do pałacu Eufemiego, a spotykając go wracającego z senatu: „Panie, rzekł do niego, daj mnie ubogiemu pielgrzymowi przytułek w twoim pałacu, a Pan Bóg ci to nagrodzi.” Eufemi dziwnego doznał uczucia słysząc tę prośbę, i kazał jednemu ze sług swoich aby proszącego przyjął do pałacu, i pamiętał o jego potrzebach. Sługa spełnił rozkaz, lecz nierad że mu nowy ciężar przybywa, od pierwszéj chwili najgorzéj obchodził się z Aleksym, umieściwszy go w małéj ciemnéj komórce pod schodami będącéj.

Trudno wypowiedzieć co Aleksy wycierpiał w domu rodzicielskim, od sług którzy poczytując go za zbiegłego niewolnika ukrywającego się po spełnieniu jakiéj zbrodni, żadnéj nad nim nie mieli litości. Święty zaś jakby mu niedość było na tém, przydawał sobie jeszcze różnych umartwień ciała. Sypiał na gołéj ziemi; ciągle pościł o chlebie i wodzie, wychodził tylko do kościoła, a co niedziela przyjmował Komunią świętą.

Tak drugie siedemnaście lat przebył, aż gdy nadchodziła godzina jego śmierci, zawiadomiony o niéj przez objawienie, spisał całą swoję historyą, w któréj opowiadał pożegnanie z żoną, i wymieniał upominki jakie jéj zostawił, wyspowiadał się i Komunią świętą przyjął w kościele, a wróciwszy do swojéj komórki, wziął to pismo w rękę, i położywszy się na ziemi spokojnie oddał Bogu ducha.

W tymże dniu, Eufemi znajdował się w kościele świętego Piotra na Mszy świętéj, którą odprawiał Papież Inocenty pierwszy, w obecności cesarza Honoryusza i całego jego dworu. Przy końcu nabożeństwa, dał się słyszeć w kościele głos z Nieba, oznajmujący że w téj chwili, wszedł do raju wielki sługa Boży, i że umarł on w pałacu Eufemiego. Zdziwieni wszyscy pytali Eufemiego ktoby to mógł być, a on domyślał się iż był nim ten żebrak, który od lat wielu mieszkał u niego pod schodami. Papież więc, cesarz i wszyscy obecni, udali się do pałacu Eufemiego, zdjęci wielką ciekawością, jaką w nich obudził głos cudownie słyszany. Wszedłszy do komórki Aleksego, znaleźli go nieżywego, leżącego na ziemi z pismem w ręku. Eufemi chciał je wydostać, lecz w żaden sposób nie mógł. Wtedy Papież kazał wszystkim uklęknąć, i po krótkiéj modlitwie sam je wyjął, i wręczając Aecyuszowi Kanclerzowi kościoła Rzymskiego, kazał je głośno odczytać.

Łatwo domyślić się jakie było zdziwienie wszystkich, gdy okazało się że Aleksy był synem Eufemiego, i jakiego doznali wrażenia obecni tam jego rodzice i żona, gdy dowiedzieli się o całéj jego historyi. Rozgłos tego wypadku, sprowadził niezmierną liczbę ludu. Tłum był tak wielki, że jak piszą współcześni, rozrzucano pieniądze po bocznych ulicach, dla odprowadzenia ludu w inną stronę, aby zrobić drogę dla orszaku pogrzebowego, na którego czele postępował Papież, a sam Cesarz z Senatorami niósł ciało Świętego. Od tejże chwili zasłynęło ono wielkiemi cudami, a później przeniesione zostało do kościoła pod wezwaniem świętego Aleksego, z pałacu jego ojca przerobionego, w którym po dziś dzień widzieć można kawałek schodów pod któremi on mieszkał, i ten obraz Matki Bożéj, który w Edesie cudownie o nim przemawiał.

Pożytek duchowny

Otóż jak Święci Pańscy z wielkiéj miłości umartwień i wewnętrznych i zewnętrznych, umieją zadać mężny gwałt najżywszym uczuciom serca, i wyrzec się dla miłości krzyża, najgodziwszych nawet pociech téj ziemi. Staraj się przynajmniéj bez szemrania i spokojnie, znosić brak ich, jeśli mimo twojéj woli, nie znajdziesz takowych w pożyciu z ludźmi, a nawet z najbliższém ci rodzeństwem.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Który nas doroczną uroczystością błogosławionego Aleksego wyznawcy Twojego rozweselasz, spraw miłościwie, abyśmy pamiątkę jego przejścia do Nieba obchodząc, jego cnoty naśladowali. Przez Pana naszego i t. d

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 593–595.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 568–569

Dobrowolne ubóstwo miłe jest Bogu. Nie myślmy, ażeby Bóg od każdego z nas wymagał wyzucia się z wszystkiego mienia, jakie dzierżymy; ale żywoty Świętych Pańskich podają nam niejedną bardzo zbawienną wskazówkę. Zrzeczenie się świętego Aleksego wszystkiego tego, co ludziom jest drogie i miłe, przywodzi nam na pamięć słowa Chrystusowe: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo niebieskie”. Dobrowolne ubóstwo od nas samych zależy; winniśmy być ubogimi w rozkosze tego świata, ubogimi w pychę, zarozumiałość, upór, a bogatymi w pokorę i w przekonanie o nicości swojej. Do takiego ubóstwa łatwo dojść każdemu, jeśli pamiętać będzie o tym, że jest stworzeniem ułomnym, grzesznym, podległym różnym słabościom.

Jeśliś się urodził w stanie ubogim, jeśli ci trzeba walczyć z biedą i niedostatkiem, nie narzekaj i nie żal się na to, poprzestawaj na małym i wspomnij sobie, jak ubożuchną była Najświętsza Panna i Zbawiciel nasz. Człowiekowi mało potrzeba, a chciałby posiąść wszystko. Kto ma tyle, że może opędzić najniezbędniejsze potrzeby życia, niechaj dziękuje Bogu i sławi miłosierdzie Jego. Jeśliś bogaty, nie przywiązuj się do marnego kruszcu. Pamiętaj, że wszystko ostatecznie musisz opuścić i że są ubodzy na świecie, godni twego miłosierdzia i opieki. Iluż to było Świętych, którzy mogli być bogatymi, którzy mogli opływać we wszystko, używać rozkoszy, wygód i przyjemności życia, a mimo to skazali się na dobrowolne ubóstwo! Nie od każdego wymaga Pan Bóg, aby podobnie jak święty Aleksy wyrzekł się rodziców, znajomych, krewnych, żony i dzieci, ale żąda od każdego, aby Stwórcę swego miłował więcej od tego wszystkiego, co mu jest miłe na tej ziemi.

Tags: św Aleksy Wyznawca „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna ubóstwo małżeństwo czystość
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.