Citatio.pl
2020-07-20

Św. Hieronima Emiliana, Założyciela Zgromadzenia Somasków

Żył około roku Pańskiego 1537.

(Żywot jego wyjęty jest z jego Bulli kanonizacyjnéj).

Święty Hieronim ze świetnego rodu Emilianów magnatów Weneckich pochodzący, urodził się w tém mieście roku Pańskiego 1481. W dzieciństwie okazywał bardzo dobre skłonności, a obdarzony bystrém pojęciem, w naukach znaczny postęp uczynił. Zaledwie miał lat szesnaście gdy podczas wojny którą prowadzili Wenecyanie, pomimo łez matki, wstąpił do wojska. Wkrótce pobożne zasady jakie wyniósł z domu, zatarły się w jego sercu, i Hieronim oddał się życiu jakie zwykle, z wielką szkodą i niebezpieczeństwem dla duszy, wiodą wojskowi. Upomnienia nawet matki i starszych braci, nie skutkowały wcale. Po skończonéj wojaczce, wrócił do rodziny, lecz się nie zmienił, i takim zastała go i druga wojna téj rzeczypospolitéj z Niemcami, w któréj powtórnie zaciągnął się w szeregi, mając już lat dwadzieścia siedem. Był bardzo waleczny, więc Senat Wenecki zwierzył mu obronę twierdzy Kastel-nowo, a którą pomimo mężnéj obrony Hieronima, nieprzyjaciel zdobył, i wraz z pozostałą załogą i jego wziąwszy do niewoli, zamknął okutego w kajdany u nóg, rąk i szyi, i z ciężką kulą do nóg uwiązaną, do ciemnego więzienia. Trzymano go przytém o chlebie i wodzie.

Lecz tam właśnie czekała go łaska Boża. Widząc się co chwila zagrożonym śmiercią, przerażony myślą że z ciężkiemi grzechami stanie na sąd Boski, gorzko zapłakał, i zaczął goraco sie modlić do Matki Bożéj, do któréj jako Matki Bolesnéj, pomimo wielkich zboczeń swoich, miał zawsze szczególne nabożeństwo. Skruszony z całego serca, zrobił ślub: że jeśli ujdzie tą razą śmierci, poprawi się zupełnie, i odbędzie pieszo i boso pielgrzymkę, do cudownego obrazu przenajświętszéj Panny w Trewizie. Owóż zaledwie ślub ten uczynił, aż oto więzienie jego napełniła światłość niebieska, stanęła przed nim Matka Boża, dała mu klucz do otwarcia i kajdan i drzwi więziennych, kazała mu wyjść, i sama przeprowadziła go przez straże i wojsko nieprzyjacielskie, aż do bram Trewizy. Wszedłszy do miasta, Hieronim udał się prosto do kościoła gdzie go wszyscy zdziwieni poznali, złożył u stóp ołtarza klucze swego więzienia i kajdany, zawiesił u sufitu ogromną kulę, którą miał przy nogach, a potém kazał urzędowemu notaryuszowi spisać całe to zdarzenie i wymalować obraz który je przedstawia.

Po zawarciu pokoju z Niemcami, Senat Wenecki wynagradzając waleczność Hieronima w obronie twierdzy Kastel-nowo, na lat trzydzieści oddał w dziedzictwo to miasto rodzinie Emilianów, a jego zamianował Wielkorządcą całéj prowincyi do okręgu twierdzy należącéj. Lecz Święty, niedługo ten wysoki urząd piastował. Postanowiwszy już wyłącznie poświęcić się Bogu, zrzekł się się téj godności, i przybywszy do Wenecyi wiódł życie pokutne, i tylko bogomyślności i miłosiernym uczynkom oddane. Wyrzekł się zupełnie wystawności wśród któréj żył dotąd, i trapił ciało najściślejszemi postami i wszelkiemi rodzajami najostrzejszych umartwień. Wstawał wśród nocy, i większą jéj część trawił na modlitwie. Dnie całe spędzał w kościele, albo na obsłudze ubogich chorych po szpitalach. Podczas klęski ciężkiego głodu panującego w całych Włoszech, rozdał na ubogich co posiadał, i ostatnie sprzęty na ten cel posprzedawał. Dom jego zamienił się w wielki szpital, w którym utrzymywał ogromną liczbę ubogich, i najtroskliwiéj im sam usługiwał. Po klęsce głodu, nastąpiło morowe powietrze. Święty tak się poświęcił usłudze i ratowaniu chorych, że i sam niém rażony został. Przyjął ostatnie Sakramenta i był już umierającym, lecz uprosił sobie u Pana Boga, aby jeszcze dłużéj i ostrzéj mógł pokutować za dawne grzechy swoje. Wyzdrowiawszy, z większą jeszcze gorliwością wziął się do dzieł miłosierdzia, tém bardziéj że po téj nowój klęsce, mnóstwo sierót w ostatniéj pozostało nędzy, i przez to wystawione było na tém łatwiejsze zepsucie. Święty Hieronim najął gmach obszerny, urządził tam dla nich szkoły i zaopatrzył we wszelkie pomoce religijne.

W tym świętym zawodzie, zaczęło przyłączać się do niego coraz więcéj pobożnych towarzyszy, z pomiędzy których pierwszymi byli dwaj jego przyjaciele: święty Kajetan z Tienny i Piotr Karafa (Caraffa) późniejszy Papież Paweł IV. Rada miejska, powierzyła mu zarząd głównego szpitala. Wkrótce zaś, miłosierdzie jego i daléj sięgać poczęło. Poruczywszy dozór założonych przez niego zakładów w Wenecyi swoim towarzyszom, udał się do Padwy, a potém do Werony, i tam podobneż pourządzał. W tém ostatniém mieście, przez długi czas żył wśród żebraków, razem z nimi prosząc o jałmużnę, aby przez to bliżéj się z nimi zapoznawszy mógł zbawiennie wpływać na nich. Ztamtąd przeniósł się do Bergamu, i tam założył dwa domy przytułku dla sierót, jeden dla chłopczyków drugi dla dziewczynek.

Lecz co go najwięcéj kosztowało trudu i zachodu, założył dom schronienia dla kobiet ze złego życia nawracających się. Po wielu trudnościach dokonał tego i nadał dla zgromadzonych tam niewiast mądre i święte ustawy, utwierdzające je w przedsięwziętéj poprawie.

Dziećmi biednemi po miastach i wioskach opiekował się najszczególniéj, i nietylko wspierał ich nędzę, lecz pilnie kształcił ich dusze. Kochał je serdecznie, i taką ufność pokładał w ich niewinności, że gdy miał na sercu jaką ważniejszą sprawę, wybierał czworo sierót niemających lat siedmiu, i z niemi się modląc na tę intencyą, zawsze skutku ich modlitw doznawał.

Mając już znaczną liczbę wspólników w tych swoich czynach miłosierdzia chrześcijańskiego, i widząc jak Pan Bóg błogosławił ich pracom, umyślił zawiązać stałe Zgromadzenie, i przepisać im stosowne do ich zajęć i poświęcenia się Ustawy. W tym celu, osiadł z kilku towarzyszami w małéj wiosce w okolicach miasta Bergamo zwanéj Somasko, i tam urządzili się jako Zgromadzenie kleryków zakonnych, od miejsca swojego pierwotnego pobytu Somaskami zwanych.

Przy tym głównym domu swoim, założył wielką ochronę dla sierót, których bracia pilnowali i kształcili w religii i naukach. Prócz tego chodzili i po okolicznych wioskach dla uczenia dzieci, doglądania chorych, a podzielając pracę z różnymi wyrobnikami, korzystali z téj sposobności aby ich w religii oświecać i do pobożnego życia nakłaniać. Sam święty Hieronim, dawał im w tém wszystkiém przykład, i nikt mu w gorliwości i poświęceniu się nie wyrównywał. Miał zwyczaj w porze robót wieśniaków w polu, przyłączać się do nich. Razem z nimi pracując, uczył ich katechizmu, wykładał najważniejsze tajemnice wiary, usposabiał do dokładnych spowiedzi, a przytém mając głos bardzo dźwięczny, śpiewał z nimi pobożne pieśni, i przez to oduczał śpiewek nieprzyzwoitych, których sobie niekiedy pozwalali. Chorych po chatach doglądał, sam opatrywał ich rany, i szło mu to tak szczęśliwie, że powszechne było przekonanie, iż posiadał cudowną łaskę uzdrawiania najzjadliwszych wyrzutów. Małe dziatki pielęgnował jak najtroskliwsza matka: przewdziewał je, umywał, biedniejszym przynosił odzienie, a obok tego uczył paciorka i zaszczepiał w ich młodych sercach, nietylko wiarę lecz i pobożność, którą mu wielka ich liczba, na całe już potém życie zawdzięczała.

Znalazłszy, w okolicach wioski Somuska, jaskinię na wysokiéj górze w odosobnioném miejscu, przemieszkiwał w niéj od czasu do czasu, i tam wiódł życie dawnych pustelników egipskich. Biczował się do krwi, całe dnie spędzał bez żadnego posiłku, większą część nocy obracał na ćwiezenia bogomyślne, na kamieniu zażywając krótkiego spoczynku, z gorzkiemi łzami opłakując nieprawości młodego wieku. W głębi téj jaskini, po dziś dzień wytryskuje źródło, którego zjawienie się przypisują jego modlitwom. Dotąd użycie téj wody, chorym cudownie zdrowie przywraca.

Zgromadzenie założone przez świętego Hieronima, szybko rozszerzyło się i po innych krajach. Uczniowie jego, z czasem nie ograniczali się już na nauczaniu biednych sierot i obsłudze wieśniaków, lecz powoływani zostali do kształcenia młodzieży po szkołach publicznych, akademiach i seminaryach. Sam zaś Święty ich założyciel, miał szczęście i życie położyć w usługach miłosiernych, którym się z tak niezmordowaną gorliwością oddawał.

Wydalił się był w interesach swojego zgromadzenia do Medyolanu i Wenecyi, gdy w okolicach Bergamu znowu wybuchło morowe powietrze. Wrócił co prędzéj do braci, aby z nimi podzielać niebezpieczeństwo, i dotkniętym powietrzem przyjść w pomoc. Według swego zwyczaju, poświęcił się im na usługi wszelkiego rodzaju. Dzień i noc był przy nich, dogłądając, ratując, a szczególnie o duszy ich pamiętając. Na własnych barkach nosił ich do szpitala przy jego klasztorze będącego, i nakoniec sam morową zarazą dotknięty, w dniu który dawno był przepowiedział oddał Bogu ducha. Umarł 8 Lutego roku Pańskiego 1537, mając lat pięćdziesiąt sześć. W poczet Świętych policzony został przez Papieża Klemensa XIII, który święto jego na dzień dzisiejszy wyznaczył.

Pożytek duchowny

Wczoraj czytałeś żywot ubogiego kapłana, który sam nic nie posiadając, miliony wydał na ubogich i zakładami dobroczynnemi świat cały zbogacił. Dziś masz żywot bogatego pana, który milionów się wyrzekł rozdając je biednym, a potém sam im służył. Jesteś albo zamożny, albo niedostatni, naśladując chociaż w małéj części jednego albo drugiego.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś świętego Hieronima, dla pomocy dusz w chwili konania walczących, szczególnym przywilejem miłości ozdobił; za jego zasługami prosimy, wléj w nas Ducha Twojéj miłości, abyśmy w godzinę śmierci wroga duszy naszéj zwyciężyć i korony niebieskiéj dostanić mogli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 602–604.

Tags: św Hieronim Emiliani „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna żołnierz Maryja miłość bliźniego
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.