Citatio.pl
2020-07-21

Św. Praksedy, Dziewicy

Żyła około roku Pańskiego 164.

(Żywot jéj był napisany przez księdza nazwiskiem Pastor, który ją pochował.)

Święta Prakseda rodem Rzymianka, żyła w drugim wieku chrześcijaństwa, w owych to czasach najżywszéj pomiędzy świeżo nawróconymi chrześcijanami wiary, lecz oraz i w czasach srogiego téjże wiary świętéj wyznawców, prześladowania. Kościoł Boży, świeżo wtedy założony, na Zachodzie szerzyć się zaczął, użyźniony krwią nietylko swoich pierwszych założycieli książąt apostołów świętych Piotra i Pawła, lecz i kilku już po świętym Piotrze następujących Papieżów. Byłoto bowiem za panowania cesarza Marka Aureliusza, kiedy święci Lin, Klet, Klemens, Anaklet i Hygin już za Chrystusa umęczeni byli, a wkrótce i zasiadającego podówczas na stolicy Apostolskiéj Piusa I, ich godnego następcę, tenże los miał spotkać.

Ojcem świętéj Praksedy był Pudencyusz jeden z pierwszych senatorów Rzymskich, potomek znakomitego rodu a przytém bardzo zamożny. Matka jéj miała imię Serwilla, i także ze znakomitéj i zamożnéj rodziny pochodziła. Było ich kilkoro z rodzeństwa; nasza Święta miała dwóch braci: Nowacyana i Tymoteusza i siostrę Pudencyannę, którzy podobnież jak ona w liczbie Świętych przez Kościoł są umieszczeni. Cała ta błogosławiona rodzina, nawrócona została do wiary chrześcijańskiéj, przez samego książęcia Apostołów, wkrótce po przybyciu jego do Rzymu. Dom téż rodziców Praksedy, od téj chwili stał się wzorem życia chrześcijańskiego, i tak ona jak i jéj bracia i siostra, najbogobojniéj byli wychowani. Potajemnie lecz regularnie, uczęszczała cała ta rodzina na obrzędy religijne, odprawiające się skrycie albo po jaskiniach za miastem, albo w samém mieście w katakumbach, to jest podziemnych umyślnie na to przez chrześcijan pourządzanych kapliczkach, albo nawet i po domach prywatnych, w których starano się czynić to bez wiedzy pogan. Przytém, ponieważ Pudeneyusz i Serwilla, chociaż bardzo zamożni, lecz że żywo przejęci zasadami chrześcijańskiemi, nie prowadzili życia wystawnego i dzieci swoje do tego wzwyczajali, więc tém łatwiéj im było wielkie czynić jałmużny, i spełniać wszelkiego rodzaju uczynki miłosierne. Nie wyłączali od tego i pogan, i z tego powodu w szczególnéj byli czci i poważaniu u mich; lecz głównie wspierali nowonawracających się chrześcijan, z których wielka liczba będąc zmuszona kryć się przed prześladowaniem, pozbawioną zostawała przez to wszelkiego sposobu utrzymania życia.

Po śmierci rodziców, święta Prakseda w ślady ich wiernie wstępowała; owszem, zerwawszy wszelkie ze światem stosunki, sprzedała swoje dobra aby cały majątek rozdać na biednych, i tém swobodniéj poświęcić się już tylko bogomyślności i miłosiernym uczynkom. Całe dnie spędzała albo na modlitwie i czytaniu ksiąg pobożnych, albo na obsłudze tych, którzy za wiarę cierpieli. Odwiedzała po więzieniach Męczeników, opatrywała ich rany poniesione na mękach, którym zwykle ulegali przed ostatecznym wyrokiem śmierci. Sama im usługiwała, całe noce na tych świętych zajęciach spędzając. Zachęcała ich do wytrwałości, a gdy już wiedzeni byli na śmierć, dodawała męstwa, przypominając nagrody jakie ich czekają w Niebie, i rozbudzając w ich sercu najgorętszą miłość do Jezusa, który pierwszy za nas umarł aby i nas nauczył, gdy tego potrzeba, życie za Niego wydać. Wraz z siostrą swoją świętą Pudencyanną, zabierała ciała już pomordowanych za wiarę, i te z największą czcią grzebała, a to najczęściéj we własnym domu, gdzie tém łatwiéj było jéj ukryć się z tém przed poganami. Późniéj na témże miejscu wzniesiono kościoł. Po dziś dzień można w nim widzieć otwór w ścianie, przez który te dwie święte siostry wciągały w nocy ciała Męczenników, które się im udawało unieść z miejsca, gdzie byli zamęczeni, i wyrwać z rąk katów.

Lecz jeśli dla jakich powodów nie mogły tego uczynić w ten sposób, wtedy chowały świętych wyznawców w katakumbach. Byłyto pieczary, głęboko pod ziemią umyślnie na to przez chrześcijan wykopywane najtajemniéj, mające wejścia i w niektórych miejscach otwory, dla wpuszczania powietrza, a i jedno i drugie tak ukryte, aby tego poganie wyśledzić nie mogli. W późniejszych wiekach, pieczary te zasypane zostały, a potém odkryte i do obecnych czasów odkrywają ich coraz więcéj. Znanych dotąd, a które każdy z pobożnych pielgrzymów w Rzymie zwiedzać; może, jest już tak wiele, że długość ich zajmuje około naszych mil dwieście, czyli wiorst tysiąc pięćset, a wiele pozostaje jeszcze nieodkopanych. Liczba zaś ciał świętych Męczenników dotąd wynaleziona, dochodzi do sześciu milionów 1. Pieczary te mają zwykle jakby rodzaj korytarzów, szerokości wystarczającéj na wygodne przejście jednéj osoby, i tylko wysokie jak słusznego wzrostu mężczyzna. Po obu ich ścianach, byli grzebani męczennicy, z wypisaniem ich nazwiska i zamieszczeniem ciał, i krwiich w mękach przelanéj, a w małych flaszeczkach, tamże zachowanéj. W różnych zaś miejscach, z takich korytarzów wchodziło się do obszernych pieczar, które służyły za kaplice, gdzie odprawiały się Msze święte, bywały kazania, wierni spowiadali się i do Komunii świętéj przystępowali. W niektórych po dziś dzień widzieć można ołtarze, na ścianach malowidła religijne, siedzenia dla Biskupów, i miejsca gdzie księża słuchali spowiedzi.

Otóż, tam także święta Prakseda uczęszczała na obrzędy kościelne: lecz gdy dla różnych powodów musieli chrześcijanie wstrzymywać się niekiedy od zgromadzania się w te miejsca a łatwiéj im przychodziło zbierać się skrycie, chociaż nie w wielkiéj liczbie, po większych domach osób zamożniejszych, które poświęciły się na ten rodzaj wielkiego niebezpieczeństwa – wtedy i święta Prakseda dom swój na cel takowy przeznaczyła. Wiedziała dobrze czém jéj to grozić mogło, lecz jak drugich zagrzewała do osiągnienia korony męczeńskiéj, tak i sama do niéj wzdychała, prosząc tylko Boga, jeśli ją do tego szczęścia przeznaczał, aby jéj i łaski, do wytrwałości w poniesieniu za Niego śmierci, nie odmówił. To téż pałac jéj, stał się miejscem głównéj schadzki wiernych, dla odbywania świętych obrzędów. A że był bardzo obszerny, i przez to więcéj niż w innych zbierać się mogło chrześcijan, że przytém za staraniem Praksedy, święte obrzędy okazaléj tam niż gdzieindziéj odbywać się mogły, więc i sam Papież Pius I, u niéj najczęściéj sprawował przenajświętszą Ofiarę. Tam także miewał kazania, i wraz z innymi duchownymi tak Biskupami jak i Kapłanami, udzielał wiernym Sakramenta święte.

Łatwo wystawić sobie, jak z tego radowała się święta Prakseda, tém bardziéj iż mając w domu własnym tyle pomocy religijnych tém łatwiéj było jéj przypuszczać do nich uboższych chrześcijan, których potrzeby duchowne, szczególnie miała na sercu. Jak bowiem zaopatrywała ich doczesną jałmużną, tak jeszcze więcéj dbała o dobro i pożytek ich duszy. Zamożniejsi łatwiéj mogli zaradzać w tém sobie, czy to wydalając się z Rzymu do miejsc gdzie prześladowanie mniéj było czujném i srogiém, czy do własnych domów sprowadzając pokryjomu kapłanów: lecz ubodzy i jednego i drugiego pozbawieni byli. Tych więc zwykle zbierała do siebie na kościelne nabożeństwa Święta Prakseda, a szczególnie gdy sam Papież lub inni Biskupi udzielali Sakrament Bierzmowania, tak wtedy szczególnie potrzebny, jako obdarzający łaską mężnéj wytrwałości w wierze, właśnie co chwila na najcięższe próby wystawionéj.

Tymczasem, prześladowanie pod cesarzem Markiem Aureliuszem, wzmagało się coraz bardziéj. Nasza Święta podwajając poświęcenia i gorliwości, biegała od więzienia do więzienia, ledwie wystarczające na tylu nieszczęśliwych jęczących w kajdanach i srodze męczonych. Krew lała się strumieniami, tysiące ofiar padało. Praksedę, jednak szczęście poniesienia śmierci za Chrystusa, któremu w Jego najwierniejszych sługach bezustannie służyła, omijało. Nie mogąc więc dłużéj patrzyć na taką klęskę Kościoła, gorąco prosiła Pana Jezusa, aby jeśli to zgodném jest z Jego wolą, wyrwał ją z tylu nieszczęść. Że zaś dusza jéj dojrzała już była do Nieba, wysłuchał ją Pan Bóg i wziął do Siebie dnia 21 Lipca, roku Pańskiego 164. Zwłoki jéj w grobie, gdzie spoczywał jéj ojciec i siostra, pochował kapłan nazwiskiem Pastor, który i żywot jéj opisał. Z domu jéj zrobiono kościoł, pod wezwaniem świętéj Praksedy; w wielkim ołtarzu są jéj relikwie, a w innych relikwie trzech tysięcy różnych męczenników, przeniesione z miejsc na których, podczas wielkiego prześladowania, naprędce grzebane były.

Pożytek duchowny

Widzisz wśród jakichto prześladowań i niebezpieczeństw, pierwotni chrześcijanie służyli Panu Bogu. Zbierali się na wspólne modlitwy, uczęszczali na kościelne obrzędy, przystępowali do Sakramentów świętych, chociaż niemal każdą razą, groziło im to śmiercią. Porównaj to z twoją oziębłością w spełniania obowiązków religijnych, chociaż tak wielkich w tém nie napotykasz trudności.

Modlitwa (Kościelna)

Wysłuchaj nas Boże nasz i Zbawco, i daj abyśmy przy doroczném obchodzie święta błogosławionéj Praksedy Dziewicy Twojéj, zapatrując się na przykłady jéj życia, w pobożności postęp czynili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 605–607.

Footnotes:

1

„I cimiteri nelle catacumbe millednecente di chilometri di longhesza, con sei millioni di sepolcri.” P. Marchi. Monumenti primit pag. 90 ed 1844.

Tags: św Prakseda „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna dziewica jałmużna św Piotr jałmużna bierzmowanie gorliwość
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.