Citatio.pl
2020-07-23

Św. Apolinarego, Biskupa i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 81.

(Żywot jego był napisany przez świętego Piotra Damiana Kardynała.)

Święty Apolinary w pierwszym wieku żyjący, był rodem z Antyochii. Gdy święty Piotr Apostoł, udawał się ztamtąd do Rzymu, pomiędzy wielu chrześcijanami których wziął z sobą, był i święty Apolinary. Wkrótce po przybyciu do Włoch, wyświęcił go na Biskupa, i posłał pomiędzy pogany do miasta Rawenny. Tam zamieszkał on najprzód u pewnego wojskowego imieniem Ireni, który miał syna ślepego, i który słysząc już o cudach jakie w imię Pana Jezusa czynili uczniowie Jego, oświadczył Apolinaremu, że jeśli przywróci wzrok jego synowi, nawróci się on z całą rodziną. Święty kazał przyprowadzić młodzieńca, i w obecności wielu osób przeżegnał mu oczy mówiąc: „Boże! wnieś w kraj ten znajomość Imienia Syna Twojego Jezusa Chrystusa, i nietylko oczy cielesne tego chłopięcia, lecz i oczy duszy ludu tego otwórz, aby kazania moje dały im poznać, iż Jezus Chrystus jest Bogiem prawdziwym.” Skoro to wyrzekł, ślepy wzrok odzyskał, a rodzice jego z całym domem ochrzczeni zostali. O cudzie tym, dowiedział się dowódca oddziału w którym służył ojciec uzdrowionego chłopczyka: a że miał żonę od wielu lat chorą i już bliską śmierci, zażądał aby przybył do niéj Apolinary. Udawszy się tam sługa Boży, zastał zgromadzony cały oddział wojskowy, a dowódca rzekł do niego: „Oto żona moja od lat wielu chora już umiera; jeśli masz na to środek jaki, ulecz ją.” A Apolinary: „Niech Bóg oświeci dusze wasze, abyście widząc cuda Jego, uwierzyli w Syna Jego Jezusa Chrystusa” i biorąc za rękę umierającą, powiedział do niéj: „W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa wstań, i uwierz iż On jest prawdziwym Bogiem.” Chora natychmiast wstała wołając: „Wierzę w Jezusa Chrystusa, prawdziwego Boga.” Widząc to zgromadzeni żołnierze, razem z ich dowódcą, żoną jego i domownikami przyjęli wiarę świętą.

Apolinary zamieszkał wtedy w domu tego dowódcy, licznie gromadzących się na jego kazania pogan nauczał, i coraz ich więcéj nawracał. Dwanaście lat tak spędził, nie ściągając na siebie prześladowania. Lecz nakoniec kapłani pogańscy, widząc jak wielu z najzamożniejszych mieszkańców zostając chrześcijanami, pozbawiało ich dochodów jakie z nich mieli, oskarżyli Apolinarego przed Saturninem Wielkorządcą Rawenny, że onto głównie odwodzi lud od wiary w bogi cesarskie. Saturnin zawezwał go do świątyni Jowisza, i wskazując mu różne bożyszcza ulane ze złota i srebra, kazał mu składać im ofiary. Na to odrzekł mąż Boży: „Lepiéj by było gdybyście tak wiele złota i srebra tego na wsparcie ubogich obrócili, aniżeli leli bałwany, w których cześć oddajecie szatanowi.” Na te słowa Wielkorządca kazał go bić do śmierci, i gdy sądzili że już jest zamordowany, wrzucili go do morza. Lecz go Pan Bóg cudownie z głębi wód wyratował, a chrześcijanie nadbiegłszy, ukryli Świętego w swoim domu.

Po sześciu miesiącach, pewien zacny mieszczanin Rawenny nazwiskiem Bonifacy, który sparaliżowany stracił był mowę, dowiedziawszy się że Apolinary żyje, zawezwał go do siebie aby go uzdrowił. Wchodząc do domu Bonifacego, nasz Święty najprzód córkę jego, opętaną uwolnił od złego ducha, a potém nad nim samym tak się pomodlił: „Panie Jezu Chryste, któryś usta tego człowieka zamknął, aby już nie wzywał bałwanów; wróć mu mowę, aby Imię Twoje wychwalał, wierząc w Ciebie jako w Boga prawego.” A gdy obecni chrześcijanie odpowiedzieli: „Amen” w tejże chwili Bonifacy odzyskał mowę i zawołał: „Nie masz innego Boga, prócz tego którego Apolinary głosi.” Z nim razem pięciuset pogan nawróciło się.

Gdy z tego powodu, dowiedzieli się poganie że Apolinary w zadaném mu przez nich męczeństwie nie umarł, wyszukali go, i powtórnie okrutnie zbiwszy, zakazali aby już odtąd nie ważył się ogłaszać Chrystusa. Lecz on leżąc skatowany na ziemi wołał: „Jezus Chrystus jest Bogiem prawdziwym.” Porwali go tedy kaci, i rozsypawszy węgle rozżarzone, kazali mu stąpać po nich bosemi nogami. Święty chodził po nich nie czując najmniejszego bolu, i głośno Zbawiciela wychwalał. Widząc to oprawcy, zbili go znowu, i nawpół żywego wyrzucili za miasto. Sługa Boży wstał w kilka godzin zdrów zupełnie, i wróciwszy do miasta, znowu jak przedtém nauczał i chrzcił bardzo wielką liczbę nawracających się na widok takich nad nim i przez niego, spełniających się cudów.

Wielkorządca zawiadomiony że jeszcze żyje ten wielki cudotwórca, wskazał go na wygnanie do prowincji Emilii. Gdy go tam na baczném oku mieli, Rufinowi Senatorowi w Rawennie, śmiertelnie zachorowała jedyna jego córka. Strapiony ojciec, przypomniawszy sobie co słyszał o cudach Apolinarego, kazał go co prędzéj sprowadzić. Lecz gdy on zaledwie wchodził do jego domu, chora skonała, co widząc Rufin rzekł do Świętego: „Widzę, że mnie bogowie skarali za to, żem się udał do ciebie ich wroga.” – „Tak nie jest, odpowiedział Apolinary, przyrzecz mi że uwierzysz w Chrystusa, a ja będę Go prosił aby ci córkę wskrzesił, i uczyni ci tę łaskę.” Przyrzekł ojciec, a Święty przystąpiwszy do umarłéj rzekł: „Panie Jezu Chryste! proszę Cię przez zasługi Piotra Apostoła Twojego, wskrześ tę umarłą” a do umarłéj: „Wstań i wezwij Stwórcę Twojego.” I wnet dziewica wstała i zawołała: „Jedyny prawdziwy jest Bóg ten, którego wyznaje Apolinary.” Po tym cudzie nawrócił się Rufin z żoną i z całym domem swoim, w liczbie trzechset dwudziestu czterech osób, a córka jego po Chrzcie świętym, poświęciła się na służbę Bożą aż do śmierci.

Doszła tymczasem wieść do cesarza, że Rufin pierwszy senator Rawenny, został chrześcijaninem. Złożył go więc z urzędu, i rozkazał Wielkorządcy, którym wtedy był Messalion, aby Apolinarego albo zmusił do oddania czci bożkom, albo z kraju znowu wygnał. Gdy Święty odstąpić Chrystusa nie chciał, zadawał mu Messalion straszne katusze, wśród których okryty ranami, ciągle a głośno wyznawał Imię Pańskie. Messalion spytał go: „Co cię przywodzi do tego, żebyś się wystawiał na takie męki?” A Święty odrzekł: „Gdy wytrwam w nich do końca, otrzymam wieczne szczęście.” Wielkorządca kazał go na nowo bić i katować, i rany wrzącą wodą zlewać, a Apolinary wśród téj znowu męki wołał do niego: „Okrutniku! uwierz w Chrystusa, bo inaczéj sam nie ujdziesz nie takiego ognia jakim mnie palisz, ale wiecznego.” Poranionego tedy, zbitego i poparzonego, wtrącili do więzienia, a nazajutrz wywieźli go na wygnanie, lecz już zupełnie zdrowego, bo tejże nocy stanął przed nim Anioł i wyleczył go cudownie.

Gdy wieźli go morzem, wszczęła się wielka burza, okręt rozbiła i wszyscy potonęli prócz Apolinarego, dwóch kleryków którzy z nim byli, i dwóch żołnierzy którzy zostali chrześcijanami. Przybywszy do brzegu, Apolinary uwolniony od swoich strażników, udał się najprzód do Mizyi, a potém do Tracyi, gdzie długo przebywał, i wielką liczbę pogan nawrócił. Lecz gdy tam bałwan w świątyni wyroki wydawać zaprzestał, z powodu obecności Świętego, poganie zbili go kijmi, i na łódz bez steru i wioseł wsadziwszy, na morze puścili, a wiatry przygnały go do portu blizkiego Rawenny. Chrześcijanie przyjęli go z czcią największą, lecz gdy dnia pewnego odprawiał potajemnie Mszę świętą, schwytała go gromada chłopstwa i zawlokła do świątyni Apolina, aby tam złożył ofiarę. Apolinary wzniósł ręce do Nieba, wezwał Pana Boga i posąg runął, rozbiwszy się w kawałki. Poganie zaprowadzili go przed Sędziego nazwiskiem Taurus. Ten miał syna od urodzenia ślepego. Apolinary wzrok mu przywrócił, a sędzia przez wdzięczność wysłał go skrycie do wioski którą posiadał daleko od miasta, i tam przebył on lat cztery, służąc chrześcijanom którzy do niego ciągle przybywali.

Cuda jakie tam czynił, wydały go i tą razą przed poganami. Kapłani oskarżyli go przed cesarzem Wespazyanem, i wyjednali u niego rozkaz wygnania z kraju wszystkich którzyby w czémkolwiek uwłaczali bożkom. Jeden z urzędników Raweńskich, kazał stawić przed sobą Apolinarego, a nie mogąc wymódz na nim odstępstwa, postanowił zadać mu srogie męki. Lecz zostawiając mu czas do namysłu, zlecił straż nad nim jednemu z wojskowych, który będąc tajemnie chrześcijaninem, ułatwił Świętemu ucieczkę. Skoro się o tém dowiedziano, wysłano za nim w pogoń siepaczy. Ci dognawszy go zbili tak okrutnie, iż sądząc że już nieżywy, zostawili go leżącego na drodze. Znaleźli go nadchodząc chrześcijanie, poznali i zanieśli do mieszkania, gdzie po siedmiu dniach zakończył życie. Oddał Bogu ducha dnia 23 Lipca, roku Pańskiego 81. Rządził kościołem Raweńskim lat dwadzieścia pięć, podczas których tak wiele razy zarobił sobie na koronę męczeńską.

Pożytek duchowny

Tylokrotne cudowne zachowanie przy życiu świętego Apolinarego, którego żadne męki od sprawowania jego pasterskiego obowiązku nie powstrzymywały, były nagrodą jego mężnéj wytrwałości. Niech cię to uczy że wytrwałość w pełnieniu tego cośmy powinni, zawsze przezwycięża, za pomocą Bożą, wszelkie nastręczać się mogące do tego przeszkody.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! Który wierność w służbie Twojéj, zawsze hojnie wynagradzasz, a który dzień ten męczeństwem błogosławionego Apolinarego uświęciłeś, daj nam sługom Twoim, pokornie prosimy, abyśmy obchodząc jego uroczystość, za jego wstawieniem się odpuszczenia grzechów dostąpili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 611–613.

Tags: św Apolinary „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup męczennik uzdrowienie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.