Citatio.pl
2020-07-24

Św. Krystyny, Męczenniczki

Żyła około roku Pańskiego 200

(Żywot jéj był napisany przez Adona Arcy-Biskupa Trewirskiego.)

Święta Krystyna rodem z miasta Tyru we Włoszech, dziś już nieistniejącego, w księstwie Toskanii niegdyś położonego, była córką Urbana, tegoż miasta Wielkorządcy za cesarza Septymiusza Sewera. Żyła w końcu drugiego wieku. Prześladowanie wiernych srożyło się pod tę porę w tym kraju, a ojciec jéj Urban, był jednym z najzaciętszych wrogów chrześcijaństwa. We własnym swoim pałacu przeznaczył salę, w któréj przesłuchiwał zwołanych na sąd chrześcijan, i zadawał im tam najstraszniejsze męki. Krystyna dzieckiem jeszcze będąc, przypatrywała się temu, i ztąd po raz pierwszy poznała czém jest religia chrześcijańska. Święte prawdy za wyznanie których umierali w jéj oczach Męczennicy, wielkie na niéj zrobiły wrażenie, i w krótkim czasie zapragnęła zostać chrześcijanką. Opatrzność Boska zesłała jéj dwie panie już nawrócone, które w największéj tajemnicy przed jéj ojcem ułatwiły Krystynie przyjęcie Chrztu świętego. Jakiś czas ukrywała się z tém najstaranniéj; lecz razu pewnego, gdy nie miała czém wesprzeć kilku ubogich w ostatniéj nędzy będących, pogruchotała srebrne bożyszcza które ojciec z wielką czcią w domu przechowywał, i kawałki srebra tym biednym rozdała.

Urban, który już od niejakiego czasu wpadał na myśl że i jego córka jest chrześcijanką, do najwyższego stopnia rozgniewany, przywołał ją do siebie, i najprzód łagodnemi słowy, tak ją zapytał: „Czy to być może żebyś to ty popełniła taką zbrodnię, ośmielając się zgruchotać nasze bogi?” Krystyna wtenczas miała lat dziesięć: – „Zabawneż to bogi, odpowiedziała ojcu, które taka mała dziewczyna jak ja, mogła poniszczyć! Czyż to podobna mój ojcze, abyś wyznawał bogami bałwany, ukute z takiego kruszcza z jakiego mamy porobione naczynia do stołu?” Na taką odpowiedź, Urban w największém uniesieniu zagroził jéj śmiercią, jeśli bogów cesarskich za prawdziwych uznać nie zechce. „Możesz ojcze drogi pozbawić mnie życia, odrzekła dziewczynka, lecz nie możesz pozbawić mnie wiary w Jezusa Chrystusa, w którym mam nadzieję że mi da przetrwać wszelkie męki.” Urban wpadłszy we wściekłość, kazał ją najprzód smagać rózgami, a widząc że Krystyna znosi to tak spokojnie jakby ją nic nie dolegało, kazał szarpać jéj ciało żelaznemi hakami. Kaci tak okrutnie ją mordowali, że kości widać było, a kawałki ciała po całéj sali rozrzucone leżały. Święta cudownie wsparta, jakby nic nie cierpiała, sama pozbierała je z ziemi i przed ojcem złożyła. Barbarzyniec ten, nietylko się tém nie wzruszył, lecz przeznaczając ją na nowe męki, kazał okuć w kajdany i do więzienia wtrącić. Tam posłał do niéj całe rodzeństwo i wszystkich krewnych, aby ją namawiali do odstępstwa od wiary. A gdy z podziwieniem, zastali oni ją ze wszystkich ran poniesionych, cudownie uzdrowioną, i w wyznawaniu Chrystusa wytrwałą, donieśli o tém ojcu. Okrutnik ten przypisując to wszystko czarom, kazał córkę uwiązać do koła, pod którém ogień rozpalono, i nad nim obracać ją i smażyć, a wierzchu lać na nią oléj wrzący. Męczeństwo było nadzwyczajne, lecz i cud niemniéj wielki. Święta żadnego nie czuła bolu, a wrzący oléj i płomienie ogarnąwszy katów i wielu pogan tam obecnych, popalił ich na śmierć. Urban kazał Krystynę odprowadzić do więzienia, gdzie stanął przed nią Aniół i wszystkie jéj rany zagoił. Dowiedziawszy się o tém ojciec kazał uwiązać u jéj szyi ogromny kamień, i wrzucić ją w jezioro. Rozkaz spełniono, lecz tenże Aniół zstąpił, i Krystynę po wierzchu wody idącą na brzeg wyprowadził. Urban wpadł w taką złość, iż tknięty paraliżem na miejscu umarł.

Następca jego nazwiskiem Dijon, postanowił, jak powiadał, pomścić na niéj nietylko zniewagę bogów, lecz i śmierć ojca. Na większe szyderstwo z téj młodéj dziewczynki, kazał zrobić kolebkę z żelaza, napełnić ją smołą i olejem wrzącym, i wrzucić w nią Krystynę. Ta przeżegnała kolebkę, i sama się w nią położyła, mówiąc: „Dobrześ zrobił, żeś mi kolebkę jak dziecięciu przyrządził, gdyż w istocie rok temu dopiéro, jak przez przyjęcie Chrztu świętego narodziłam się prawdziwie. Zanurzona zaś we wrzącéj smole i oleju, wyszła z kolebki jak najzdrowsza. Na rozgłos takiego cudu, wielka liczba zbiegła się pogan. Wielkorządca kazał Krystynę zaprowadzić do świątyni Apolina, aby tam ofiarę złożyła. Pośpieszył za nią i lud cały, aby widzieć jak ta dziecina postąpi. Lecz zaledwie weszła na próg świątyni, posąg Apolina spadł na ziemię i w kawałki się zgruchotał, a w tejże chwili Wielkorządca upadł nieżywy. Na widok tego wszystkiego, sami kaci upadli do nóg Świętéj, głośno wyznając że tylko ten Bóg w którego ona wierzy, jest Bogiem prawdziwym. Do nich przyłączyli się prawie wszyscy zgromadzeni tam poganie, wołając: że Bóg chrześcijański jest Bogiem prawdziwym, i w dniu tym trzy tysiące osób przyjęło Chrzest święty.

Zdarzenie tak cudowne, wielkie wrażenie w całém mieście i okolicy wywarło. Krystynę puszczono na wolność, gdyż nikt już nie chciał i nie śmiał wszczynać jéj sprawy. Owszem, ponieważ po śmierci Wielkorządcy wszystko było jakby w zawieszeniu, chrześcijanie przeto większéj swobody używali, i znaczna liczba pogan, tak z miasta jak i z okolicy nawracała się i Chrzest święty przyjmowała.

Przysłany na miejsce Dijona nowy wielkorządca nazwiskiem Julian, dowiedziawszy się o wszystkiém co zaszło, i co tak wielkiego rozgłosu w kraju całém nabrało nie wahał się uważać to jedynie za czarnoksięstwo, któremu zwykle poganie wszystkie cudowne zdarzenia zaszłe przy zadawaniu śmierci Męczennikom za wiarę, przypisywali. Szczególnie zaś, chodziło mu o przywrócenie obrządków pogańskich, które w całém mieście, po cudowném obaleniu posągu Apolina, prawie zupełnie zaniedbane zostały. Postanowił więc przedewszystkiém zmusić Krystynę do oddania czci bożkom; w tym celu kazał stawić ją przed sobą, i rzekł do niéj groźnie: „Słuchaj mała dziewczyno: ja się twoich czarów nie lękam; albo w tejże chwili oddasz cześć naszym bogom, albo cię wrzucę w piec rozpalony, i póty cię tam trzymać będę, póki się na popiół nie spalisz.” – „Możesz to uczynić, odpowiedziała Krystyna, lecz ja czci nie oddam, jeno Jezusowi Chrystusowi Bogu prawdziwemu.” Julian kazał rozpalić ogień w wielkim piecu, i wrzucić tam Krystynę, z którą znowu Pan Bóg powtórzył cud trzech młodzieńców Babilońskich w piecu męczonych. W piecu tym pięć dni ją smażono, codzień coraz silniejszy rozniecając ogień: a Krystyna ciągle głośno śpiewała jużto Psalmy, już pieśni pobożne, i po tych dniach pięciu wyszła z pieca, nie mając ani jednego włosa na głowie spalonego.

Wtedy wielkorządca, jak to piszą akta męczeńskie téj Świętéj, zawezwał najsławniejszego czarnoksiężnika, pytając go jakim sposobem mógłby zamęczyć Krystynę. Ten doradził aby ją zamknąć w piwnicy napełnionéj wężami, gadzinami i skorpionami, to jest najjadowitszemi pająkami, i że od ich ukąszeń zginie niechybnie. Julian spełnił tę barbarzyńską radę, lecz jak płomienie tak i gady ciała Świętéj dziewczynki tknąć się nie śmiały. A że w téj piwnicy, zanurzona w wężach i gadzinach, nie przestawała opiewywać chwałę Boga najwyższego, tyran kazał jéj język uciąć. Odcięty przyniesiono Julianowi, lecz Krystyna mowy i głosu pomimo tego nie straciła, i jeszcze głośniéj i wyraźniéj śpiewała powtarzając te słowa Psalmu Pańskiego: „Błogosławiony Pan który nas nie dał w zachwycenie zębom ich, dusza nasza jako wróbel wyrwana jest ze sidła łowiących; sidło się potargało a myśmy wybawieni. Wspomożenie nasze w imieniu Pańskiém, który stworzył niebo i ziemię” 1. I znowu: „Bałwany pogańskie srebro i złoto, robota rąk człowieczych” 2.

Ten nowy cud, rozgłoszony pomiędzy pogany, jeszcze większą ich liczbę nawrócił. Wielkorządca, niewiedząc już jak sobie poradzić, kazał Krystynę uwiązać u góry wysokiego słupa, i póty ją przeszywać strzałami aż skona. Rozpięta na nim Krystyna, spragniona oglądać w Niebie Boga swojego, za którego, wsparta Jego łaską, z takiém męstwem tyle już prób przetrwała, zaczęła się modlić, aby przecież ją Pan Jezus korony męczeńskiéj nie pozbawiał, za którą ta dziewica ledwie żyć poczynająca, oddawna wzdychała. Wysłuchał ją Pan Bóg: i po pierwszych strzałach które na nią wypuszczono, poszła do Nieba. Umęczona została 24 Lipca około roku Pańskiego 200,

Pożytek duchowny

Jak zadziwiającém jest męstwo téj dziewczynki w jej wytrwałości przy wierze świętéj, tak oburzającém barbarzyństwo jéj ojca, którego zaślepienie do takiego wyrodnego okrucieństwa przywiodło. Iluż to rodziców słabéj lub żadnéj wiary, przeszkadzając dzieciom żyć pobożnie i po chrześcijańsku, podobnież zaślepieni, chociaż nie tak wyraźnego, lecz także niemałego nad własnemi dziećmi dopuszczają Się okrucieństwa.

Modlitwa (Kościelna)

Niech nam, prosimy Panie, wyjedna przebaczenie grzechów, błogosławiona Krystyna dziewica i Męczenniczka, która tak wiele przed Tobą położyła zasług, i cnotą czystości i męstwem, jakiém ją w męczeństwie obdarzyłeś. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 614–616.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 589-590

Czyimże dziełem była ta nieugięta stałość, nieulękłość, cierpliwość i niepojęta wytrwałość świętej Krystyny? Na to jedna tylko jest odpowiedź: cuda te sprawiła łaska uświęcająca.

Łaska ta wytwarza w człowieku trzy cnoty, trzy dary nadprzyrodzone, tj. dar wiary w Boga Ojca, dar nadziei w Jezusie Chrystusie jako oswobodzicielu i Zbawicielu naszym, i dar miłości ku Duchowi świętemu, w którym jednoczy się niejako miłość Ojca i Syna. Święty Tomasz z Akwinu tłumaczy i wyjaśnia to działanie łaski uświęcającej w ten sposób: „Jak łaska naturalna, która czyni człowieka człowiekiem, udziela mu sił i zdolności czynienia i osiągnięcia tego, co człowiek ma czynić i osiągnąć, tak łaska uświęcająca, która go czyni nową istotą, dziecięciem Boga, udziela mu tych sił i zdolności, za pomocą których może to czynić i to osiągnąć, co osiągnąć powinien jako dziecię Boże, tj. szczęście w Bogu”. Okażmy przeto wdzięczność Bogu, uświęcając i oczyszczając skłonności i popędy naturalne aktami wiary, nadziei i miłości.

Łaska uświęcająca wytwarza w duszy naszej cztery cnoty kardynalne: mądrość, sprawiedliwość, wstrzemięźliwość i męstwo. Toteż św. Antoni mówi jak następuje: „Jak ze słońca wychodzą promienie ogrzewające i ożywiające naszą ziemię, tak z łaski Bożej płyną cnoty zdobiące dusze”. Podziwiajmy dobroć Boga, który nie tylko nas przyjął za dzieci swoje i stworzył nas istotami zdolnymi pojąć i miłować Go, ale opatrzył nas siłą budowania bliźnich, czynienia im dobrze i wpływania na ich poprawę. Korzystajmy przeto z tych nadprzyrodzonych sił i darów, tak jak św. Krystyna, abyśmy kiedyś mogli wejść do Królestwa niebieskiego i oglądać oblicze Stwórcy i Pana naszego.

Footnotes:

1

Psalm CXXIII. 6–8.

2

Psalm CXIII. 12.

Tags: św Krystyna „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik wychowanie cnoty
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.