Citatio.pl
2020-07-30

Św. Abdona i Senesa, Męczenników

Żyli około roku Pańskiego 1249.

(Żywot ich wyjęty jest z akt męczeńskich Kościoła Rzymskiego.)

Święci Abdon i Senes, żyjący w Persyi w połowie trzeciego wieku, byli bogatymi panami, i należeli do najpierwszych tego kraju rodzin. Lecz co przedewszystkiém stanowiło ich zaletę i prawdziwy zaszczyt, to że byli chrześcijanami, a pobożnością swoją i miłosierdziem, zbudowaniem dla wszystkich wiernych. Za ich czasów cesarz Rzymski Decyusz, po wojnie którą wiódł z Persami, zdobywszy wiele miast w ich kraju, z największém okrucieństwem obchodził się tam z chrześcijanami. Prześladowanie to było tak srogiém, że jak się wyrażają niektórzy współcześni pisarze, zdawało się że nadeszły te czasy, które przepowiadając Pan Jezus, powiedział że wtedy i wybrani nawet, gdyby to być mogło, w błąd zostaliby wprowadzeni.

Wśród takiegoto więc stanu rzeczy, święci Abdon i Senes z największém poświęceniem się i gorliwością, oddawali wiernym różne usługi, pomimo iż to ich na największe niebezpieczeństwo narażało. Odwiedzali ich po więzieniach, pocieszając i dodając męstwa; a także i po najuboższych mieszkaniach, gdzie się kryli, i wszędzie wspierali ich hojnie. Co większa, widzieć ich można było przy rusztowaniach i torturach, na których męczono wyznawców Chrystusowych, których oni krzepili na duchu, a gdy śmierć za wiarę ponieśli, z należną czcią ciała ich grzebali. Będąc bardzo majętnymi, wiele mogli czynić dobrego, a wysokie poważanie w jakiém oddawna zostawali u wszystkich, sprawiało że za ichto głównie wpływem, w kraju tym wiara chrześcijańska, pomimo prześladowania, krzewiła się ciągle.

Owóż, taka ich święta gorliwość i poświęcenie sprawie Bożéj, wysłużyła im wkrótce nagrodę za którą jedynie wzdychali. Obaj ci znakomici panowie, oskarżeni zostali przed Decyuszem jako główni nieprzyjaciele bogów cesarskich.

Było to właśnie wtedy, kiedy Decyusz skończywszy najpomyślniéj wojnę z Persami, przypisując to zwycięztwo bożkom swoim, postanowił w zaślepieniu barbarzyńskiém, zawdzięczając się im za to, na cześć ich wymordować jak najwięcéj chrześcijan. Dowiedziawszy się że święci Abdon i Senes, byli jakby przewódcami wszystkich wiernych w Persyi, zdało się mu, iż przedewszystkiém należy nad nimi wywrzeć okrucieństwo, tém bardziéj że wnosił iż przywiodłszy ich do odstępstwa wiary, łatwiéj mu będzie z innymi poradzić. Z razu jednak chciał użyć łagodnych środków. Zawezwał ich do siebie, i przyjmując bardzo uprzejmie, jako najznakomitszych obywateli kraju który mu się poddał, rozpoczął z nimi rozmowę. Święci odpowiadali mu z wielkiém uszanowaniem, lecz gdy przyszło do tego że cesarz powiedział im, iż wie że są chrześcijanami, i oświadcza że albo mają odstąpić téj religii, albo ściągnąć na siebie gniew jego, Abdon i Senes odpowiedzieli mu bez wahania się: „Jesteśmy w istocie chrześcijanami, i poczytujemy to za największe szczęście. Jeśli dla spełnienia woli twojéj potrzeba abyśmy się wszystkiego co posiadamy pozbyli, a nawet na służbę twoję się oddali, gotowi jesteśmy na to. Lecz sam osądź cesarzu, czy godzi się nam przekładać człowieka nad Boga, i ściągnąć gniew Stwórcy, byle nie popaść w niełaskę twoję?” Na to cesarz odświadczył im, że on nie uznaje innego Boga, jak tych bogów którym oddają cześć jego poddani, i że wymaga po nich, pod karą śmierci, aby i oni im ofiary złożyli. „Tego uczynić nie możemy, rzekli Święci, gdyż jak wielu najwyższych władców w jedném państwie być nie może, tak i wielu bogów nie ma. Ci których ty cesarzu nazywasz bogami, sąto wymysły szatanów które was łudzą. Jednym jest tylko Bogiem prawdziwym Bóg chrześcijański, Stwórca wszech rzeczy, i Jemuto który jest najwyższym i naszym i twoim Panem, cześć oddajemy.”

Uniesiony największym gniewem cesarz zawołał: „Potrafię ja pomścić bogi moje, których bluźnicie, i pożałujecie tego, że mojéj woli spełnić nie chcecie.” Byłby nawet niezwłocznie zadał im męki, lecz obawiając się aby to w kraju gdzie oni w szczególném byli poważaniu, nie rozburzyło ludu świéżo podbitego, kazał ich zamknąć wraz z jeńcami wojennymi, którzy mieli być prowadzeni do Rzymu, przy jego tryumfalnym wjeździe do tego miasta. A przytém, ażeby ten tryumf świetniejszym uczynić, polecił aby ich okutych w kajdany, pozostawiono w ubraniu wielkich panów Perskich.

Trudno wyrazić jak wiele ucierpieli ci dwaj święci Męczennicy, w téj długiéj i trudzącéj podróży z Persyi do Rzymu, w ciągu któréj wywarły się na nich okrucieństwa siepaczy, barbarzyństwo dowódców, obelgi miotane przez żołdactwo, i grubijańskie obchodzenie się z nimi wielu więźniów pogańskich, należących do gminu najnieprzychylniejszego chrześcijanom. Wszakże pragnienie poniesienia cierpień z miłości Chrystusa, i nadzieja przelania krwi za Niego, słodziły im te już także z miłości ku Niemu poniesione męki. Trwały one długo, bo długą była ta podróż, w któréj wielu innych więźniów od trudu padło, a prawie cudem to było, że i naszych Świętych tenże los nie spotkał.

Skoro cesarz wszedł do Rzymu w tryumfie, przy którym za najświetniejsze ozdoby służyli mu święci Abdon i Senes, stawieni zaraz zostali przed wielkorządcą Waleryanem, jako najwięksi jacy dotąd byli, nieprzyjaciele bogów cesarskich. Gdy ich przed trybunał tego tyrana przywiedziono, wszystkich uderzył ich strój bogaty, lśniący się od kosztownych kamieni, a więcéj jeszcze ich pokorna, lecz poważna i świątobliwa postawa. Sam Waleryan nawet, chciał uchronić ich od mąk i śmierci: wszelkich więc używał środków aby ich od wiary i Chrystusa odwieść. A gdy to próżném się okazało, w téjże sali w któréj zasiadał, kazał ustawić ołtarz z posągiem Jowisza, i przedstawiał Świętym różne sposoby, aby pozornie tylko cześć mu oddali. Lecz oni zgodzić się na to nie chcieli. „Jesteśmy chrześcijanie, rzekli, i poczytujemy to sobie za najwyższy zaszczyt. W takiéj ostateczności w jakiéj się tu znajdujemy, gdzie idzie o wyznanie Chrystusa, nie godzi się nam używać pozorów, któreby w błąd wszystkich wprowadziły. Jednemu Bogu chrześcijańskiemu należy się pokłon. Wasi bożkowie, sąto bogi przez was urojone, nas Pan Bóg oświecił w téj mierze, i nigdy nie popełnimy téj bezbożności, abyśmy im cześć oddawali.” – „A czyż jestto bezbożnością, rzekł Wielkorządca, oddawać cześć słońcu, które czci jako Boga wasz naród i czcili wasi ojcowie?” – „Jestto bez wątpienia bezbożnością, odpowiedzieli Święci, bo nie godzi się czci jaka się należy Bogu, oddawać rzeczy która jest tylko Jego stworzeniem. Nasi ojcowie, i ci z naszego narodu którzy chrześcijanami nie zostali, są w podobnym jak i wy sami błędzie, i w tém naśladować ich nie możemy. Tośmy naszym ziomkom głosili, to samo tobie powtarzamy i od tego, wsparci łaską Chrystusową, nigdy nie odstąpimy.”

Waleryan, pomimo tego, nie przypuszczał aby się oni nie dali skłonić do jakiegokolwiek ustępstwa: a że bardzo mu chodziło o to aby ich uratować, udał się do cesarza, zdał mu w części tylko sprawę z tego co zaszło, i zrobił nadzieję, że byle ich zaprowadzić przed bożyszcze słońca, któremu i Persowie cześć oddają, mniéj oni będą robić trudności, i stanie się zadość woli cesarskiéj. Decyusz zgodził się na to: święci Abdon i Senes poprowadzeni zostali do świątyni słońca, a za nimi pociągnęła wielka rzesza ludu, zaciekawiona ich przepysznym strojem, i rozgłosem iż to byli jedni z najznakomitszych Persów.

Gdy weszli do świątyni, kazano im na znak czci i pokłonu zapalić kadzidło przed bożyszczem słońca; lecz oni w miejsce tego, z oburzeniem na bożyszcze plunęli. Lud zgromadzomy, zadrżał od złości i z krzykiem domagał się aby ich ukarano. Waleryan przeto, wydał niezwłocznie rozkaz aby świętych Męczenników zsieczono knutami, mającemi kule uwiązane u końców, i gdy już tak skatują że aż kości widać będzie, aby ich wydano dzikim zwierzętom w przygotowaném na to miejscu. Spełniono ten wyrok z największém barbarzyństwem: zbili ich tak okrutnie że tylko cudem te męki wytrzymali. Wśród tego obaj Święci głośno opiewali chwałę Bożą, dziękując Panu Jezusowi że im dał należeć do liczby tych, których za Niego męczą.

Kiedy w ten sposób napastwili się nad nimi kaci, wprowadzono ich pomiędzy dzikie zwierzęta, w przekonaniu iż te poduszczone widokiem świeżéj krwi lejącéj się z ich ran, w tejże chwili rzucą się na nich, i poszarpią w kawałki. Lud podług swego pogańskiego zwyczaju, spragniony tego rodzaju widowisk, zgromadził się był tłumnie. Wypuszczono od razu dwa lwy rozdrażnione, i cztery wygłodzone niedźwiedzie. Te z rykiem i wściekłością wyleciały ze swoich żelaznych klatek, i rzuciły się na Świętych. Lecz ledwie do nich się zbliżyły, straciwszy wrodzoną dzikość, u nóg się ich łasiły, jakby najbardziéj ułaskawione domowe zwierzęta. Obecny temu Wielkorządca, widząc jak silne zrobiło to na poganach wrażenie, wołał iż to są skutki czarów chrześcijańskich. Lecz lud nie podzielał jego zdania, i zewsząd wszczęły się okrzyki, że tylko Bóg chrześcijański, który jest Bogiem prawdziwym, mocen jest takie cuda czynić.

Waleryan przerażony tém wszystkiém, a obawiając się aby cesarz jemu nie przypisał winy, że zwlekając sprawę tych dwóch wielkich Świętych, takie wzruszenie wywołał w ludzie, nie mając pod ręką katów, kazał dwóm szermierzom wtedy tam obecnym, zarznąć świętych Męczenników, co téż spełniono niezwłocznie. Żeby zaś dowieść jeszcze lepiéj swojéj wierności cesarzowi i pogańskiéj religii, dla zniewagi ciał błogosławionych, kazał ich za nogi zawlec przed bożyszcze słońca, i tam bez grzebania porzucić. Zostawiono ich tak przez trzy dni całe, aż pewien Subdyakon nazwiskiem Kwiryn, uniósł te święte zwłoki potajemnie w nocy, i zamknąwszy w ołowianéj trumnie, przechował przez cały czas póki trwało prześladowanie chrześcijan w Rzymie. Odkryto je za Konstantyna Wielkiego, i z wielką czcią pochowano na cmentarzu Poncyańskim, przy drodze Portejskiéj, gdzie po dziś dzień jest kaplica w któréj znajdują się rzeźby tych dwóch świętych Męczenników, z wypisanemi ich nazwiskami. W roku Pańskim 828, gdy Papież Grzegorz IV, na żądanie króla francuzkiego posłał do Francyi różne relikwie, w ich liczbie były i ciała świętych Abdona i Senesa. Złożono je w opactwie świętego Medarda pod Lozanną, gdzie przez lat kilkaset, ze czcią je przechowywano, aż w wieku XVI wojska kacerzy Hugonotów napadłszy na klasztor, spaliły je wraz z kościołem.

Pożytek duchowny

Jak tych świętych Męczenników, których żywot czytałeś, nie śmiały tknąć się dzikie zwierzęta, oddając przez to cześć ich męstwu z jakiém za wiarę cierpieli, tak i wszelkiego rodzaju pokusy, te jakby dzikie zwierzęta przez piekło na nas wypuszczane, tracą srogość swoję, gdy w duszy na którą nacierają, żywą wiarę i wielką miłość Chrystusa znajdują. Staraj się aby wszelkie wysiłki złego ducha, znalazły cię taką świętą tarczą uzbrojonym.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś świętym Twoim Abdonowi i Senesowi, obfitych łask udzielić raczył, aby chwały niebieskiéj dostąpili; daj nam sługom Twoim, grzechów naszych odpuszczenie, abyśmy przez zasługi tych błogosławionych Męczenników, od wszelkich przeciwności wyzwoleni byli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 632–634.

Tags: św Abdon św Senen „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik bogactwo męstwo
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.