Citatio.pl
2020-07-31

Św. Ignacego Lojoli, Założyciela Towarzystwa Jezusowego

Żył około roku Pańskiego 1556.

(Żywot jego był napisany przez ojca Rybadenaire, tegoż Zgromadzenia kapłana i jego ucznia.)

Święty Ignacy przyszedł na świat roku Pańskiego 1491 w Hiszpanii w Lojoli, zamku swojego ojca Bertrama, i na wielu innych dziedzicznych włościach bogatego i znakomitego rodu pana, który miał kilku synów. Ignacy najmłodszy, został najprzód paziem na dworze króla Ferdynanda, a późniéj wstąpił do wojska. W prowadzonych wtenczas wojnach odznaczył się wielką walecznością, lecz postępowaniem swojém, wiodąc życie bardzo światowe, wcale na pochwały nie zasługiwał. Miał lat trzydzieści, kiedy zamknięty został z oddziałem wojska w którym służył, w mieście Pampelunie, obleganém przez Francuzów. Gdy już Hiszpanie mieli się poddać, Ignacy wstrzymał ich od tego, zagrzał do boju, i w ostatniéj potyczce po któréj zdobyto miasto, sam w nogę ciężko został ranny, w skutek czego już całe życie kulał. Chory długo leżąc w łóżku, nie mogąc dostać książek świeckich które mieć pragnął, rad nie rad czytał Żywoty Świętych. Czytanie to przemieniło go zupełnie. Oświecony łaską Boską, poznał na jak zgubnéj był drodze, i postanowił od téj chwili jak najwierniéj naśladować Świętych Pańskich, którym się zblizka przypatrzył.

Jakoż, wyzdrowiawszy udał się niezwłocznie do miasta Montsferatu, gdzie był kościół przenajświętszéj Maryi Panny słynącéj cudami w całéj Hiszpanii, i tam najprzód przed Jéj obrazem spędziwszy noc na modlitwie, odbył spowiedź z całego Życia, uczynił ślub czystości, zbroję swoję zawiesił na ołtarzu, bogate szaty i wszystko co miał przy sobie rozdał ubogim, a sam odziany suknią ubogiego żebraka, przepasawszy się powrozem, z kijem w ręku, udał się do Manrezy, gdzie z żebrakami zamieszkał. Pościł wtedy tak ściśle, że codzień jadał tylko chléb i wodę, sypiał na gołéj ziemi i to bardzo krótko, biczował się do krwi, i po siedem godzin na dzień klęcząc, trwał na modlitwie. Co tydzień spowiadał się i do Komunii świętéj przystępował.

Napadły go były wtenczas myśli niepokojące jego sumienie co do dokładności w spowiedziach. Przypuszczając że je niedobrze odbywał, powtarzał je ciągle; lecz Pan Bóg zlitował się nad nim, uwolnił go od tych pokus i tak szczególném do tego rodzaju zaniepokojeń obdarzył światłem, że późniéj był on najlepszym na nie dla wszystkich lekarzem.

Za miastem Manrezy, była jaskinia na odosobnionéj górze: Ignacy zamknął się w niéj na czas pewien, i tam ułożył, chociaż zaledwie umiał pisać, małą książeczkę, znaną pod tytułem Ćwiczenia duchowne świętego Ignacego, nieoszacowanéj wartości, natchnioną mu przez samę Matkę Boską, i która odtąd służy za podstawę do tak zwanych Rekollekcyi duchownych. Na téj puszczy, otrzymywał on tak szczególne od Boga oświecenie, że zwykł był mawiać, iż chociażby nie było Pisma Bożego, gotów byłu mrzeć za wiarę, po tém wszystkiém co mu Pan Bóg dał poznać w jaskini Manrezkiéj. Wyszedłszy ztamtąd, powziął zamiar udania się do Ziemi świętéj, o żebranym chlebie. Najprzód poszedł do Rzymu, a potém do Wenecyi, zkąd popłynął do Palestyny.

Tam chciał opowiadać Ewangelią Muzułmanom, lecz przełożony Missyi w Palestynie, nie pozwolił mu na to; wrócił więc do Hiszpanii. Miał wtedy lat trzydzieści trzy, a zamyślając już o założeniu Zgromadzenia kapłanów poświęcających się głównie apostolskim pracom, widząc potrzebę wyższego wykształcenia się w naukach, pomimo wieku niemłodego, wszedł do szkół najniższych, gdzie tak od swoich towarzyszy jak i nauczycieli, na ciągłe upokorzenia był wystawiony.

Ukończywszy nauki, i wielki w nich, a szczególnie w Teologii uczyniwszy postęp, zaczął po różnych miejscach głosić Słowo Boże. Przebiegał miasta i wioski, zawsze w ubraniu żebraka i o proszonym chlebie, a na nauki jego tłumy ludu się zbierały. Trudno wypowiedzieć, na ile z tego powodu wystawił się był prześladowań, tak ze strony świeckiéj jak i duchownéj władzy. Bywał długo więziony, zbity, a nawet kilka razy tylko co śmierć go nie spotkała. Wszystko to ten sługa Boży z weselem dla miłości Chrystusa znosił, i zwykle władze duchowne uniewinniały go z czynionych mu zarzutów, uznając w nim szczególne działanie ducha Bożego.

Znajdując się w Paryżu, rozpoczął nakoniec wielkie dzieło które miał na sercu. Zawiązał tam pierwszy początek wielkiego Zgromadzenia, które z czasem pod nazwiskiem Towarzystwa Jezusowego, zatwierdzone przez Stolicę Apostolską i przez Sobór Trydencki, niewylilczone usługi Kościołowi Bożemu oddało

Przybrał wtedy dziewięciu towarzyszy, wszystkich w Uniwersytecie Paryzkim Teologii słuchających, i z nimi w małéj kapliczce na przedmieściu Montmartre założył to święte Zgromadzenie, któremu dopiéro późniéj, będąc w Rzymie, nadał Ustawy. Pisząc je przymnożył umartwień, na tę intencys ściślejsze jeszcze niż zwykle zachowywał posty; modlił się gorąco, i drugich o modlitwy prosił. Każdy rozdział napisawszy, kładł na ołtarz kiedy Mszę świętą odprawiał. W ustawach tych, w ktorych określa obowiązki braci co do starania się o własne udoskonalenie i pracowania około zbawienia bliżnich, prócz trzech zwykłych zakonnych ślubów, przydał i czwarty: bezwzględnego posłuszeńswa Papieżowi, gdyby chciał wysyłać ich na Missye, chociażby w pogańskie kraje. Zasiadający podówczas na Stolicy Apostolskiéj Paweł III, zatwierdzając je rzekł: „W istocie jest w tém duch Boży.”

Święty Ignacy, od téj chwili oddając się już z większą swobodą pracom apostolskim, przybierając coraz nowych a liczniejszych towarzyszy, między którymi wielka liczba była mężów już znanych z nauki i świątobliwości w świecie katolickim, w krótkim czasie, apostolskiemi pracami swojemi już prawie wszystkie kraje Europy objął, a trudno wyrazić z jakim dla Kościoła i dusz wiernych pożytkiem.

Pod wpływem tego niezmordowanéj gorliwości Zgromadzenia, nie tylko poprawiały się wszędzie skażone obyczaje, lecz rozbudzała się powszechnie pobożność, bardzo podówczas przygasła; powstawał zwyczaj tak zaniedbany wtedy, uczęszczania do Sakramentów świętych, a głoszenie słowa Bożego, przez wielu ówczesnych kaznodziejów skażone świeckiego ducha formami, przybierało za przykładem uczniów świętego Ignacego, właściwą sobie powagę i namaszczenie. Wszędzie gdzie tylko mógł braci swoich posłać, zakładał szkoły dla młodzieży: w Rzymie założył sławną po dziś dzień Akademią, i tamże kilka domów schronienia dla niewiast narażonych na zepsucie. Otworzył także zakład, przy którym ojcowie dawali Rekollekcye tak publiczne jak i prywatne.

Niezmordowany w zachodach około tylu przedsięwzięć, i obarczony zarządem już bardzo rozszerzonego Zgremadzenia swojego, zawsze zjednoczony z Bogiem, pokoju wewnętrznego ani na chwilę nie tracił. Gdy choremu, dnia pewnego przyzwany lekarz doradzał aby starał się być spokojnym, przypuszczając że jako zarządzającemu całym Zakonem, to mu najtrudniejszém było, odrzekł Ignacy: „Od lat wielu, jak mnie Pan Bóg nawrócił, nie znam co to niepokój.” Taką zaś pałał gorliwością o dusz zbawienie, że jak mawiał, gdyby mu dano do wyboru: czy umrzeć i zaraz pójść prosto do Nieba, czy jeszcze pracować na zbawienie ludzi lecz bez téj pewności, obrałby to ostatnie. A także podziwiając ten jego wewnętrzny spokój spytano go razu pewnego, czyby go nie stracił nawet wtedy gdyby widział całe swoje Zgromadzenie upadłe. Święty zastanowił się na chwilę i odpowiedział: „Odbyłbym półgodzinne rozmyślanie, i za łaską Boską byłbym spokojny.”

Za życia jeszcze jego, Zgromadzenie przez niego założone liczyło w różnych krajach, dwanaście prowincyi: zawierających w sobie więcéj niż sto kollegiów czyli klasztorów, a w kilkanaście lat potém braci jego było przeszło dwadzieścia tysięcy, i w ich liczbie wybór największych znakomitości świata katolickiego. Nie dziw téż że Papież Grzegorz XV, patrząc z jakim owocem walczyli synowie Ignacego z kacerstwem Lutra i Kalwina powiedział: „że jak w innych wiekach wskrzeszał Pan Bóg różnych Świętych na ratunek Kościoła, tak w wieku XVI, dla walczenia przeciw protestantyzmowi, wskrzesił Iguacego i założone przez niego Zgromadzenie.”

Miał lat sześćdziesiąt pięć kiedy spragniony już Nieba, i często powtarzając te słowa: „O! jak mi brzydnie ziemia gdy w Niebo patrzę,” lekko zachorował. Mając sobie objawiony dzień śmierci, pomimo iż lekarze nie przypuszczali żadnego niebezpieczeństwa, domagał się ostatnich Sakramentów świętych i prosił o błogosławieństwo Papieskie na ostatnią godzinę. Dostąpiwszy i jednego i drugiego, otoczony braćmi, wśród modlitw i aktów pobożnych, wymawiając przenajświętsze Imię Jezus, zasnął w Panu roku Pańskiego 1556 a 1622 kanonizowany został przez Papieża Grzegorza XV.

Pożytek duchowny

Święty Ignacy ponawiając świętą intencyą robienia wszystkiego dla Boga, miał zwyczaj przed każdą sprawą te kilka słów, z uwagą i z całego serca wymawiać Na większą chwałę Boga. Staraj się i ty mieć ten chwlebny zwyczaj, a żadna twoja nietylko chwalebna lecz i obojętna sprawa, nie ujdzie nagrody w Niebie.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który dla większego rozszerzenia chwały Imienia Twego, nowém przez błogosławionego Ignacego wsparciem, Kościół wojujący wzmocniłeś; spraw, abyśmy za jego pośrednictwem i przykładem, walcząc na téj ziemi, z nimże w Niebie korony dostąpili. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 635–637.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 607

„Ćwiczenia duchowne”. W dziele tym uczy św. Ignacy, jak mamy się krok za krokiem wspinać na najwyższy szczebel doskonałości duchownej. Treść i osnowę tych ćwiczeń można krótko ująć w następujących bardzo trafnych słowach:

  1. Pan Bóg stworzył nas ludzi na to, abyśmy Mu służyli według woli Jego, co powinno nas skłonić do tego, abyśmy Mu się całkowicie oddali. W tym celu potrzeba nam nasamprzód zupełnej obojętności na wszystko, co nie jest wolą Bożą, a zatem na bogactwa i ubóstwo, zdrowie i chorobę, zaszczyty i hańbę, życie i śmierć. Obojętność ta jest główną podstawą świątobliwości, a osiągnąć ją można tylko przez oczyszczenie się z wszelkiej zmazy i grzechu. Poznajmy przeto całą szkaradę i skutki grzechu, jakimi Bóg karze występnego; poznanie tej szkarady pociąga za sobą żal, obrzydzenie i szczere postanowienie wystrzegania się grzechu i pozbycia się trzech głównych do niego bodźców, tj. dumy, chciwości i pożądliwości ciała.
  2. Wyrzekłszy się tym sposobem świata, rozpoczynamy jako żołnierz służbę w Królestwie Chrystusowym. Służba ta polega na naśladowaniu Jezusa w życiu, cierpieniu i umieraniu. Wstępując na tę drogę, dążyć winniśmy nie tylko do unikania grzechu, ale do coraz większej doskonałości w cnocie i chwaleniu Boga. Potrzeba nam jednakże do tego jak najzupełniejszego wyparcia się samego siebie, czego niedościgły przykład dał nam sam Zbawiciel, Jezus Chrystus.

    Zaparcie owo dosięga doskonałości po trzech szczeblach pokory:

    a) jeżeli mamy niewzruszoną wolę znieść raczej wszystko, aniżeli dopuścić się grzechu śmiertelnego;

    b) jeżeli wolimy raczej znieść ubóstwo, hańbę i śmierć samą, aniżeli popełnić grzech choćby najmniejszy, choćby i powszedni;

    c) jeśli mając wolność wyboru, z wyłączeniem wszelkiego względu na nagrodę lub karę, wybieramy dobrowolnie ubóstwo, hańbę i cierpienia jedynie w tym celu, aby się stać podobnymi Bogu. Do powzięcia tego najszczytniejszego postanowienia dodaje nam sił i odwagi rozpamiętywanie Męki Pańskiej, dobrowolne podawanie się na wzgardę dla miłości Chrystusa, w czym zarazem leży szczyt bohaterstwa, do którego wznieść się zdołamy. Tym sposobem dochodzimy do celu, tj. zupełnego zespolenia się z wolą Bożą i najczystszej miłości najwyższego dobra.

Tags: św Ignacy Loyola „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna nawrócenie spowiedź protestantyzm
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.