Citatio.pl
2020-08-02

Św. Alfonsa-Marya Liguorego, Biskupa i Doktora Kościoła, Założyciela Zgromadzenia Redemptorystów

Żył około roku Pańskiego 1787

(Żywot jego był napisany przez Ojca Tanoja, tegoż Zgromadzenia kapłana i jego ucznia.)

Święty Alfons-Marya był synem jednego z pierwszych panów neapolitańskich Józefa de Liguorio. Przyszedł na świat roku Pańskiego 1696 w pałacu swoich rodziców, na przedmieściu miasta Neapolu, zwaném Marianella, położoném. Pod tę porę przebywał w Neapolu święty Franciszek z Dzirolamo Jezuita. Ten będąc w domu rodziców świętego Alfonsa wkrótce po jego urodzeniu się, błogosławiąc dziecię powiedział: „Będzie ono żyło lat przeszło dziewięćdziesiąt, zostanie Biskupem i wielkie położy zasługi w Kościele.”

Gdy Alfons podrósł, ojciec umieścił go w szkolnym zakładzie księży Oratorianów, powierzając jego wychowanie ojcu Tomaszowi Pagano swojemu krewnemu, kapłanowi wysokiéj świątobliwości. Od lat najmłodszych Alfons był wzorem pobożności, i towarzyszów swoich do tego pobudzał. Doszedłszy lat młodzieńczych, nie zszedł wcale z téj drogi. Uczęszczał regularnie do Sakramentów świętych, ile tylko miał wolnego czasu obracał go na modlitwę i czytanie książek pobożnych; codziennie słuchał Mszy świętéj i z największą miłością służył ubogim chorym, po szpitalach i w ich mieszkaniach. Nie przeszkadzało mu to wcale do pilnego oddawania się i naukom, w których, niepospolitemi obdarzony zdolnościami, tak szybki zrobił postęp, że mając lat szesnaście otrzymał stopień Doktora obojga prawa.

Według ówczesnego zwyczaju, dla otworzenia mu drogi do wyższych urzędów w kraju, ojciec przeznaczył mu zawód prawnika. Alfons wsławił się w nim wkrótce, lecz gdy razu pewnego broniąc sprawy przed sędziami, mimowolną nawet popełnił omyłkę, opierając się na dokumencie, w którym nie dopatrzył był wyrażenia głównie o téj sprawie stanowiącego, tak żywo wziął to do serca, że wychodząc z posiedzenia sądowego zawołał: „O! świecie zdradliwy! znam cię już teraz: nie chcę żyć wśród ciebie.” Gdy jednak nie przedsiębrał jeszcze nic stanowczego co do swojéj przyszłości, rodzina ułożyła była jego małżeństwo z księżniczką Pressycią jego daleką krewną, bogatą, znakomitéj urody, i bardzo pobożną dziewicą. Lecz razu pewnego, gdy Alfons grał na fortepianie wraz ze swoją narzeczoną, ta miarkując że on nie bardzo chętnie ten związek zawiera, spytała go, czyby nie sądził że lepiéjby zrobili gdyby oboje poświęcili się Bogu na służbę wyłączną. Na to oświadczył jéj Alfons że i sam jest tegoż przekonania. Ułożone przeto małżeństwo rozeszło się: księżniczka wstąpiła do klasztoru i w wielkiéj świątobliwości długo tam żyła i umarła, a święty Alfons wszedł do Seminarium, pomimo wielkich trudności jakie z tego powodu napotkał w ojcu, który go przeznaczał do bardzo świetnego na świecie zawodu.

Miał lat trzydzieści, gdy przyjął święcenia kapłańskie. Oddany całém sercem obowiązkom tego świętego powołania, od pierwszéj chwili zajaśniał cnotami najgorliwszego apostoła i kapłana, wylanego całą duszą na usługi bliźnich. Kazania jego, które miewał w różnych kościołach Neapolu, tłumy słuchaczów ściągały, grzeszników do skruchy pobudzając, najzatwierdzialszych pozyskiwały Bogu, i byle trochę popracował na ambonie i w konfesyonale w jakiéj parafii, znikały w niéj wszelkie zgorszenia, a pobożność się rozbudzała. W słuchaniu téż spowiedzi téj wielkiéj liczby dusz które kazaniami swojemi pobudzał do skruchy był niezmordowanym, a takiéj łagodności w obchodzeniu się z grzesznikami największymi, i takiéj trafności w obudzeniu w nich potrzebnego do dobréj spowiedzi usposobienia że gdy już kilkadziesiąt lat spędził był w zawodzie kapłańskim, powiadał iż mu się nigdy nie zdarzyło odmowić komu rozgrzeszenia. We wszystkich swoich usługach kapłańskich, a szczególnie w słuchaniu spowiedzi, zawsze dawał pierwszeństwo ubogim, a między nimi znowu tym, których dusze w gorszym były stanie. W kazaniach, wykładając najwyższe tajemnice wiary, jak podobnież w dziełach, których mnóstwo pozostawił, dotykając najwyższych zadań życia wewnętrznego, obok głębokości która go postawiła w rzędzie Doktorów Kościoła, był takiéj prostoty, że go najmniéj wykształcone i najprostsze umysły łatwo rozumiały. Zwykł téż mówić, że gdy miewał kazanie chociażby do najświetniejszéj publiczności, starał się zawsze tak przedmiot swój wykładać, aby go każda babka kościelna zrozumiała.

Mając na głównym względzie potrzeby duchowne ludu prostego, a szczególnie wieśniaków, gdy około téj najliczniejszéj cząstki owczarni Chrystusowéj najwięcéj pracował, umyślił założyć Zgromadzenie kapłanów, temu rodzajowi usług wyłącznie poświęconych. Po rozpoczęciu tego zbawiennego dzieła, zebrał był wkrótce dwunastu braci. Lecz gdy po próbie dość długiéj, przyszło do nadania im Ustaw, wszczęły się z tego powodu trudności, i wszyscy ci pierwsi towarzysze świętego Alfonsa, odstąpili go co do jednego. Nie zraziło go to jednak wcale; znaleźli się inni, późniéj wrócili i niektórzy z dawnych, i w roku Pańskim 1732 Święty założył pierwszy dom swojego Zgromadzenia w mieście Skala (Scala), a w roku 1749, zatwierdził je Papież Benedykt XIII, z ustawami jakie mu nadał święty Alfons, który został téż pierwszym jego dożywotnim Generalnym przełożonym. Zgromadzenie to pod tytułem przenajświętszego Zbawiciela założone, od łacińskiego wyrazu Redemptor nazwane zostałe Zgromadzeniem Redemptorystów, w niektórych krajach Ligorianów, a u nas gdy istnieli w Warszawie na początku bieżącego wieku, Benonów, od kościoła świętego Benona, przy którym byli obsadzeni.

Za główne zadanie tego Zgromadzenia, położył święty Alfons, dawanie jakby ciągłych misyi. Zakonnicy téż jego Reguły miewają w kościołach swoich codziennie po kilka kazań; ciągle odprawiają wystawne nabożeństwa, od rana do wieczora słuchają spowiedzi, katechizują dzieci, wpisują do bractw, i tak bez przerWwy przez rok cały, przez co najzbawienniéj na ludność tych miejscowości gdzie mają swoje domy, wpływają.

O ile nasz Święty słynął ze swojéj słodyczy w obcowaniu z każdym, i łagodności dla największych grzeszników gdy się uciekali do jego rady lub konfesyonału, o tyle dla siebie był nadzwyczaj surowym. Nie było rodzaju umartwień, zwykłych największym pokutnikom, którychby nie spełniał, i to przez całe swoje życie, od chwili gdy do stanu duchownego wstąpił. Nigdy nie jadał nic więcéj jak zupę, trochę chleba i owoców; a na cześć Matki Bożéj, w soboty i w wigilie Jéj świąt żadnego zgoła nie brał posiłku. Zawsze miał na sobie ostrą włosiennicę i kolczasty łańcuch, którym się przepasywał na gołém ciele; codziennie biczował się do krwi; i to wszystko zachował do późnéj starości, mało nawet w czém folgując sobie, gdy mając już lat przeszło ośmdziesiąt, ostatnie dziesięć spędził dotknięty ciężkiemi cierpieniami. Cnotę pracowitości do tak heroicznego stopnia posunął, że był w stanie uczynić i wiernie zachować ślub, którym zobowiązał się był ani chwili czasu nie tracić napróżno.

Do Męki Pańskiéj i Matki Bożéj, a szczególnie do Jej tajemnic Bolesnych, miał szczególne nabożeństwo. W każdém swojém kazaniu, w każdej nauce, w każdym rodzaju pism które pozostawił, wspominał o Matce Bożéj, od tego je zaczynał i na tém kończył, i w dziełach jego, a mianowicie ascetycznych, nie masz rozdziału żeby o przenajświętszéj Maryi Pannie nie wspominał i do Niéj nie podniósł serca czytelnika. Napisał dzieło o Jéj Uwielbieniach nieporównanej zalety, a pełne namaszczenia i przedziwnie pobudzające do nieograniczonéj ufności w Tej Matce miłosierdzia. Szczególnemi téż łaskami od Niéj bywał obdarzony. Piszą że po razy kilka, gdy miał o Matce Bożéj kazanie, lud zgromadzony widział go w zachwyceniu uniesionego o kilka stóp nad kazalnicą, a z obrazu Matki Bożéj jużto światłość, już promień spadający na niego. Obdarzał go Pan Bóg wielu innemi cudownemi łaskami a między innemi i tą, iż w różnych miejscach znajdował się współcześnie. Widywano go razem i w konfesyonale i na kazalnicy.

Sława jego wysokiéj świętości i wielkiéj nauki, którą zajaśniał w wielu wydawanych dziełach treści religijnéj, a które wnet tłómaczone zostały na wszystkie języki, zwróciły na niego szczególną uwagę Klemensa XIII. Papież ten pomimo najusilniejszéj prośby Świętego, i wszelkich z jego strony starań aby to nie nastąpiło, zrobił go Biskupem Dyecezyi świętéj Agaty Gockiéj. Godność ta nie zmieniła w niczém jego sposobu życia ubogiego i nadzwyczaj umartwionego, tylko wielkie jego Cnoty i świętość, na wyższym postawiła świeczniku. Oddał się z gorliwością niemającą granic, obowiązkom pasterskim. Wytępiał najskuteczniéj w powierzonéj swojéj trzódce wszelkie zboczenia; zaszczepiał cnoty chrześcijańskie, zreformował klasztory żeńskie, i założył nowe Zgromadzenia swojéj Reguły. Rozbudził w kapłanach ducha poświęcenia, i w całéj Dyecezyi upowszechnił uczęszczanie do Sakramentów świętych, rozbudzające nietylko wiarę, lecz gorącą pobożność. Dowiedziawszy się pewnego wieczora, że do jego Dyecezyi przybyła trupa aktorów koczujących, już całą noc usnąć nie mógł, zakłopotany szkodami jakie to przyniesie dla dusz jego owieczek. Nazajutrz, wysłał do aktorów swego kapelana, aby ten zapłaciwszy im to co sądzą iż w jego Dyecezyi zarobićby mogli, wydalił ich niezwłocznie. Na ubogich obracał wszystkie swoje dochody. W roku w którym głód panował, rozdał na nich wszystkie sprzęty domowe, tak że nie było czém nakryć do stołu.

Słynął jako najuczeńszy swoich czasów Teolog i najbieglejszy przewodnik duchowny; zewsząd udawano się do niego po radę w najważniejszych sprawach Kościoła albo sumienia. Pisał we wszystkich ważniejszych kwestyach religijnych, za jego czasów poruszanych. Wielkie dzieło jego Teologia moralna, stanowi epokę w téj nauce: dotąd jéj używają na wszystkich katedrach Teologii i służy ona za podstawę do wszystkich dzieł téj treści późniéj wydanych.

Gdy ciężkie i długie choroby, zmusiły go do złożenia zarządu Dyecezyi, powrócił do swojego zgromadzenia tak ubogim jak z niego wyszedł. Chociaż skołatany był wielkiemi cierpieniami artrytyzmu który go połamał, i innemi chorobami, pełen gorliwości o chwałę Bożą, nie przestawał nauczać i pisać aż do śmierci, która nastąpiła roku Pańskiego 1787, kiedy miał lat dziewięćdziesiąt jeden.

Grzegorz XVI ogłosił go Świętym, a Papież Pius IX, na żądanie Biskupów prawie całego świata katolickiego, w roku 1871 zaliczył go do Doktorów Kościoła,

Pożytek duchowny

Niektóre dzieła świętego Alfonsa Liguorego, które odznaczają się szczególném namaszczeniem Ducha Świętego, a oraz i wielką prostotą, są i na nasz język przełożone. Są one poczytywane w Kościele Bożym za najpożyteczniejsze dla dusz dbałych o postęp na drodze doskonałości chrześcijańskiéj. Z takich zaś szczególnie odznacza się książeczka pod tytułem Jak kochać Jezusa. Staraj się ją mieć i pilnie się w niéj rozczytuj.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś lud Twój, dla wskazywania mu drogi zbawienia, w błogosławionym Alfonsie-Marya, wielkim sługą Twoim obdarzył; spraw prosimy, abyśmy posiadając go jako mistrza życia chrześcijańskiego na ziemi, zasłużyli sobie mieć go przyczyńcą w Niebie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 644–647.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 617

Często nasuwa się nam pytanie: jakim sposobem Święci tak wiele zdziałać potrafili? Tak np. święty Alfons mimo ustawicznych wytężających prac, mimo ciężkich chorób, napisał około 60 dzieł rozmaitej treści, na których napisanie trzeba by zupełnie poświęcić całe długie życie. Tłumaczy się to tym, że Święci nigdy nie próżnowali ani nie odpoczywali i z każdej chwili korzystać umieli. Bywało nieraz, że św. Alfons cierpiał nieznośny ból głowy; wówczas przykładał sobie lewą ręką na głowę kawałek zimnego marmuru, a prawą pisał.

Ażeby na podobieństwo Świętych umieć skorzystać z każdej chwili, trzeba sobie ułożyć porządek dzienny, który się stanie regułą życia; wtenczas wszystkie czynności, choćby były trudne, staną się łatwymi, bo przejdą w zwyczaj. Wypełniając bowiem czynności dzienne w swoim czasie, wypełnia się je dobrze i dochodzi się do doskonałości. Kto zaś doskonale i sumiennie swą pracę wykonuje, skarbi sobie zasługi i łaski u Boga.

Chrześcijanin, który się zaczyna opuszczać w służbie Bożej i opieszale wypełnia praktyki pobożne, nabiera do nich wstrętu i kończy na zupełnym lenistwie. Wtedy zwraca się ku stworzeniom, ku rozkoszom świata, lecąc na oślep w przepaść występku, w przepaść tym głębszą, im wyższy stopień doskonałości już osiągnął. Ileż dobrego moglibyśmy zdziałać na chwałę Boga, gdybyśmy mniej czasu na zabawę poświęcali, gdybyśmy mniej myśleli o sobie i o wygodach swoich, a więcej o służbie Boga i o wiecznym szczęściu myśleli! Szczęśliwy tedy chrześcijanin, który się trzyma zakreślonego planu na drodze doskonałości i od niego nie odstępuje. Serce jego płonie gorliwością, gdyż Opatrzność Boża włożyła weń wszystkie dary swoje. Zaiste, wszystko możemy z gorliwością, a nic bez niej! Kto jest wierny w dobrych postanowieniach, ma też dobre, spokojne sumienie i cieszy się doskonałym szczęściem; każda praca w dziennym porządku zda mu się łatwa, jarzmo Pańskie słodkie i lekkie; największe poświęcenie zmienia się dla niego w słodkie pociechy. Człowiek punktualny w swych obowiązkach spełnia każdy, nawet najmniejszy uczynek z nadnaturalnej pobudki, a przez to nadaje mu wartość i zbiera sobie w krótkim czasie niesłychane skarby dla Nieba. Co dzień więc rano po obudzeniu się odnawiaj dobre przedsięwzięcia swoje i pobudzaj się do korzystania z każdej godziny.

Tags: św Alfons Maria Liguori „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna czystość spowiedź praca nawyki
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.