Citatio.pl
2020-08-10

Św. Wawrzyńca, Dyakona i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 258.

(Męczeństwo jego jest opisane przez świętych Augustyna i Ambrożego.)

Święty Wawrzyniec, wielkiej sławy jako Męczennik w Kościele Bożym zażywający, był rodem z Hiszpanii. Ojciec jego miał imię Orencyusz, a matka Paciencia, i obojgu im rodzinne ich miasto Hueska, oddaje cześć jako Świętym. Nieznane są szczegóły młodości świętego Wawrzyńca, ani powody dla których przybył do Rzymu. To tylko wiadomo, że wyniesiony tam został przez Papieża Sykstusa II do godności Archydyakona kościoła Rzymskiego, i że miał sobie powierzone wszystkie skarby kościelne, tak dla wspomogania ubogich, jak i utrzymywania przybytków Pańskich przeznaczone.

Gdy za cesarza Waleryana, rozsrożyło się prześladowanie chrześcijan, schwytany został i święty Sykstus Papież. Dowiedziawszy się o tém Wawrzyniec, a widząc że go prowadzą do więzienia i na męki, pośpieszył za nim i rzekł: „Gdzie idziecie Ojcze bez waszego Syna? Jakże się obejdziecie kapłan, bez waszego Dyakona? Wszak nie zwykłeś sprawiać świętych obrzędów beze mnie, a czémże teraz mogłem ściągnąć na siebie twoję niełaskę? Syna któregoś sam wychował, nie pozbawiaj palmy, którą on odniosłszy, przyozdobi twoję własną koronę: bo jego zwycięstwo będzie twoim tryumfem.” Na co święty Sykstus w te słowa mu odpowiedział, chcąc go pocieszyć: „Nie myślę ja wcale synu mój, odtrącać cię od siebie, lecz wiara w Jezusa Chrystusa powołuje cię do większych walk jak moje. Dla mnie zgrzybiałego wiekiem, lżejszą gotują próbę, lecz tobie, któryś w kwiecie wieku, tyrani dadzą pole do chwalebniejszego zwycięstwa. Dla czego chcesz wspólnie ze mną je odnosić, kiedy ciebie oczekuje osobna i całkowita korona. Czy ci chodzi o moję obecność przy tobie? wszak Eliasz uniesiony de Nieba, pozostawił Elizeusza na ziemi, a ten uczeń jego nie upadł jednakże na duchu. Pamiętaj tylko, abyś skarby Kościoła roztropnie rozszafował.” Po tych słowach święty Papież dał Wawrzyńcowi pocałunek pokoju, i poszedł na męki.

Święty Dyakon spełnił rozkaz Papiezki: udał się do najskrytszych mieszkań ubogich chrześcijan w Rzymie, aby ich ze skarbów kościelnych wesprzeć według potrzeby. Spędziwszy całą noc na tych uczynkach miłosiernych, nazajutrz ujrzał znowu świętego Sykstusa wiedzionego już na stracenie, i zbliżywszy się do niego zawołał: „Nie opuszczaj mnie Ojcze święty; spełniłem coś rozkazał, rozdałem ubogim skarby któreś mi powierzył.” Żołnierze zaś prowadzący świętego Sykstusa, słysząc ten wyraz skarby o które cesarzowi głównie chodziło, schwytali Wawrzyńca. Najprzód wtrącono go do więzienia, gdzie wielka liczba ślepych zbiegła się do niego, aby za jego modlitwą wzrok odzyskać. Uczynił to Wawrzyniec i nawrócił Hipolita rycerza rzymskiego, któremu straż nad nim była zwierzona.

Wkrótce potém, Waleryan kazał stawić przed sobą Wawrzyńca. Hipolit będąc już chrześcijaninem pragnął go uratować, powiedział mu więc o tém, radząc aby probował ucieczki, lecz Święty odrzekł: „Idźmy Hipolicie przed cesarza, i dla mnie i dla ciebie przygotowana tam korona chwały.” Waleryan, gdy stanął przed nim Wawrzyniec, dopominał się o skarby kościelne, a gdy Święty prosił go aby mu dał trzy dni czasu do ich zebrania, tyran się na to zgodził, a Wawrzyniec zwoławszy ile tylko mógł ślepych, chromych i żebraków, którym tylko co był rozdał pieniądze kościelne, udał się z nimi do pałacu cesarskiego i rzekł do Waleryana: „Dostojny Cesarzu! oto są skarby Kościoła, o które się upominasz, skarby wiekuiste, ciągle się zwiększające a których każdy może dostąpić.” Rozgniewany cesarz tym postępkiem Wawrzyńca, skazał go na biczowanie knutami z drutu plecionemi. Żeby zaś go bardziéj przerazić, kazał pokazać mu wszystkie narzędzia katowskie któremi męczono chrześcijan, grożąc że jeśli zaraz nie odda czci bożkom, wydany zostanie na męki. Wawrzyniec rzekł mu na to: „Męki ustraszyć mnie nie mogą, gdyż oddawna pragnę być nasycon niemi.”

Cesarz kazał wtedy okuć go w kajdany i odprowadzić na nowe posłuchanie u Wielkorządcy, a gdy i ten nic nie mógł na Świętym wymódz, stawił go znowu przed sobą, rozkazując aby bożkom złożył ofiarę, a nie ufał skarbom jakie posiadał. „Ufam tylko skarbom niebieskim, odrzekł Wawrzyniec, to jest miłosierdziu Boskiemu, które wesprze moję duszę, gdy ciało moje dręczyć będziesz.” Waleryan kazał go knutować, a Święty wołał: „Widzisz tyranie, że skarby w które ufam, nie zawiodły mnie wcale, bo nie czuję mąk które mi zadają.” Słysząc to cesarz, kazał go rozwiesić w powietrzu, i do boków przykładać szyny rozpalone, a Święty głośno się modlił mówiąc: „Najdroższy Jezu Synu Boga żywego! zlituj się nad sługą Twoim, który męczony nie zapiera się imienia Twojego,” a zwracając się do Waleryana rzekł: „Za łaską Boską nie lękam się mąk twoich, które długo trwać nie mogą. Śmiało więc zadawaj mi katusze jakie zechcesz.”

Waleryan odchodząc od siebie ze złości, kazał go tak okrutnie smagać knutami z ołowiem na końcu, że Święty sądząc że już nie wytrzyma, polecał duszę swoję Bogu, lecz usłyszał głos z Nieba, zapowiadający mu że nie na tém jeszcze koniec jego próby, co i sam cesarz usłyszawszy, przypisywał to czarom i szatanom. Kazał wtedy wyciągnąć Wawrzyńca na rusztowaniu, i rozdzierać mu ciało żelaznemi hakami, lecz i w téj męce sługa Boży głośno się modlił mówiąc: „Bądź pochwalony Panie Boże mój, który tak wielką łaskę wyrządzasz mnie niegodnemu. Udziel mi i téj, aby wszyscy tu obecni przekonali się, że Ty sług twoich w ich utrapieniu nie opuszczasz.” I w téjże chwili stanął przed nim Anioł, który ocierał pot z jego czoła i krew z ran wychodzącą.

Waleryan kazał wstrzymać te męki, i pytał Wawrzyńca zkąd jest rodem, na co odrzekł Święty: „Jestem Hiszpan z rodu, a od młodości wychowany w Rzymie w wierze chrześcijańskiéj i w zakonie Bożym.” – „Jak możesz nazywać zakonem Bożym, zawołał Waleryan, zakon który ci nakazuje sprzeciwiać się naszym bogom?” – „Tak jest, odrzekł Wawrzyniec, z miłosierdzia Boskiego za nie mam twoje bożyszcza, i przez to właśnie spełniam zakon Boga prawdziwego.” Na to cesarz zagroził mu iż na całą noc wyda go na tortury, jeśli niezwłocznie bożkom nie złoży ofiary. – „Nie uczynię tego, odpowiedział błogosławiony Męczennik, a noc spędzona na torturach, zamieni się dla mnie na dzień najjaśniejszy i końca niemający.”

Kazał go więc po téj rozmowie Waleryan tłuc kamieniami w głowę, a gdy i tę mękę bez wzruszenia przeniósł Wawrzyniec, polecił tyran przyrządzić w tejże chwili rodzaj łóżka w kształcie żelaznego rusztu, i rozciągnąć na niém Świętego, a potém rozniecić pod nim wolny ogień, aby paląc go powoli, zadawać mu dłuższe męczarnie, i straszniejszą śmiercią go zamordować. Gdy na takich barbarzyńskich leżał Wawrzyniec torturach, cesarz mu urągał bez litości, lżył w ostatnie słowa, i z coraz większą wściekłością domagał się aby cześć bożkom oddawał, a tymczasem kaci podżegali coraz bardziéj ogień i wielkiemi widłami żelaznemi na tym ruszcie rozpalonym przewracali jego ciało, aby się lepiéj smażyło. Lecz Wawrzyniec niewzruszony, i jakby żadnego nie doznawał cierpienia, mówił do cesarza: „Wiedz tyranie, że ognie twoje są dla mnie ochłodą, a co mają w sobie siły palenia, tę zachowują dla ciebie, aby cię wiecznie po śmierci smażyć.” A gdy Waleryan zbliżył się do niego przypatrując się czy jeszcze żyje, Święty z rozpromienioną twarzą i z uśmiechem na ustach, rzekł do niego: „Widzisz iż ciało moje już dosyć z jednéj strony jest upieczone, obróć więc je na drugą i spiekłszy nasyć się niém do woli.” A tak, słusznie powiada święty Leon Papież, że wielki ten Męczennik lubo doznawał bolu z okrutnéj katuszy jaką mu zadawano, jednak nie czuł go wcale, gdyż ogień miłości Boskiéj który go palił wewnątrz, był bez porównania silniejszy od ognia, który go smażył na ruszcie.

Nakoniec gdy nadeszła chwila jego ostatecznego zwycięstwa, złożył dzięki Bogu który mu otwierał bramy niebieskie, i oddając ducha w ręce Jego, poszedł po koronę wiekuistą, zgotowaną mu za męstwo i wytrwałość.

Święty Augustyn i święty Leon Papież powiadają, że jak Jerozolima szczyci się świętym Szczepanem, tak Rzym męczeństwem świętego Wawrzyńca. A poeta Prudencyusz w pięknych wierszach opisując jego tryumfy, powiada że męczeństwo świętego Wawrzyńca zadało ostatni cios bałwochwalstwu, gdyż od téj pory pogaństwo zaczęło upadać, a Kościoł Boży swobodniéj się krzewił.

Na cześć tego wielkiego Męczennika, w całym świecie katolickim wiele wzniesionych jest kościołów: jeden z takich najwspanialszy, wybudowany w Rzymie przez cesarza Konstantyna, należy do liczby pięciu Patryarchalnych Bazylik w tém mieście.

Pożytek duchowny

Święty Wawrzyniec, którego żywot czytałeś, gotując się na straszne męki jakie go czekały, noc całą spędził na wspieraniu ubogich. Wystawiony téż na najstraszniejsze próby, wyszedł z nich za łaską Pańską zwycięzko. Niech cię to uczy, że najlepszym sposobem przygotowania się do znoszenia wszelkich ciężkich prób jakie nas spotkać mogą, jest spełnianie uczynków miłosierdzia, w intencyi uproszenia sobie łask do tego potrzebnych.

Modlitwa (Kościelna)

Daj nam, prosimy Wszechmogący Boże, płomienie złych namiętności w sobie wyniszczyć; któryś błogosławionemu Wawrzyńcowi udzielił łaskę przezwyciężenia ognia, którym go męczono. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 669–671.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 635–636

Krata, na której świętego Wawrzyńca pieczono, może być uważana za obraz dwojakiego ognia, jaki pali i trawi człowieka w życiu doczesnym.

  1. Jednym z tych ogniów jest święty żar miłości Boga, gorliwości o chwałę Bożą i tęsknoty do szczęścia wiekuistego w Niebie. Ogień ten przyniósł na świat sam Chrystus i roznieca go chrztem św. w sercach tych, którzy ten sakrament godnie przyjęli. Ogień ten oświeca człowieka i wiedzie go do poznania trójistnego Boga, tj. Ojca, od którego wszystko dobre pochodzi, Syna, który z miłosierdzia nad nami grzesznymi poniósł śmierć na krzyżu i udziela się nam jako pokarm w sakramencie Ciała Pańskiego, i Ducha świętego, który w nas przemieszkuje, wiedzie do prawdy i pociesza. Ogień ten zagrzewa nas do pełnienia woli Bożej i gorącego zajmowania się bliźnimi, oczyszcza i oswobadza nas od zbytecznego umiłowania dóbr tego świata i podnieca tęsknotę do Nieba. Taki to ogień ożywiał świętego Wawrzyńca i wywoływał w nim radość z powodu bliskiego połączenia się z Chrystusem, która przewyższała boleści, jakie musiał znosić.
  2. Jest jeszcze inny ogień, tj. ogień namiętności, żądzy czynienia złego bliźnim i grzeszenia przeciw Bogu. Ogień ten przyniósł na ten świat szatan i rozżarzył go w sercach tych, którzy się opierają łasce Bożej i łamią obietnice na chrzcie uczynione. Taki ogień roznieca w myśli grzesznika złudzenie, że bogactwa doczesne, zaszczyty, sława, pożądliwości doczesne, wygody i rozkosze życia są o wiele więcej warte i daleko pożądańsze od miłości Boga, moralnej doskonałości i wiekuistych radości niebieskich. I ten ogień zagrzewa, ale zagrzewa tylko do zadośćuczynienia żądzom nienasyconym, zachęca do chytrości i podstępu, do gwałtów i krzywd, do zazdrości i nienawiści, do zemsty i rabunku, przytępia i zagłusza w duszy pociąg do dobrego, i zamienia serce w pogorzelisko, na którym nic nie widać, jak tylko węgle i popioły. Jeśli takiego ognia nie przygasisz strumieniem łez, żalu i skruchy, ufnością w łaskę i miłosierdzie Boże, wtedy przyjdzie chwila, w której ci stanie przed oczyma obraz wiecznego ognia, gdzie słychać tylko płacz i zgrzytanie zębów.
Tags: św Wawrzyniec „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik diakon miłość bliźniego św Hipolit
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.