Citatio.pl
2020-08-12

Św. Klary z Asyżu, Założycielki Zakonu Sióstr Ubogich (Klarysek)

Żyła około roku Pańskiego 1253.

(Żywot jéj był napisany zaraz po jéj śmierci z rozkazu Papieża Aleksandra IV, który ją kanonizował.)

Święta Klara córka duchowna świętego Franciszka Serafickiego, założyciela zakonu Braci-mniejszych, i jego najwierniejsza naśladowniczka, była jak i on, rodem z miasta Asyżu we Włoszech. Przyszła na świat roku Pańskiego 1194, dnia 16 Lipca. Ojciec jéj Favorino Sceffi, był jednym ze znakomitszych panów swojego kraju, tak z rodu jak i z wielkiego majątku który posiadał. Matka Hortulana, bardzo pobożna niewiasta długo niemając dzieci, gorącemi modlitwami, postami, hojnemi jałmużnami i pielgrzymkami do miejsc świętych, wyprosiła sobie u Boga tę córkę. Kiedy ją jeszcze w łonie swém nosiła, w czasie modlitwy, usłyszała głos z Nieba zapowiadający jéj że szczęśliwie porodzi dziecię, które stanie się światłem dla świata całego. Dla tego nowonarodzonéj córeczce dano na Chrzcie świętym imię Klary, co po łacinie znaczy jasna albo świecąca.

Od lat najmłodszych, święta ta dziewica zapowiadała do jak wysokiéj dojdzie z czasem świątobliwości. Z latami wzrastały w niéj wszystkie cnoty chrześcijańskie, wielkie do Matki Bożéj nabożeństwo i zamiłowanie jak najwyższéj doskonałości ewangelicznéj. W samym téż kwiecie wieku i wśród wielkich dostatków żyjąc, postanowiwszy nie mieć innego oblubieńca jak Pana Jezusa, kilka małżeństw bardzo świetnych odrzuciła.

Gdy zamyślała wyłącznie poświęcić się Panu Bogu na służbę, przybył z kazaniami do Asyżu jéj rodzinnego miasta, wielki święty Franciszek, już wtedy założyciel zakonu Braci żebrzących. Usłyszawszy jednę z jego nauk, Klara postanowiła świat i rodzinę opuścić, i o ile to było w jéj możności, naśladować Franciszka, obierając sobie na wzór jego jak najwyższe ubóstwo, i za główną cnotę, cnotę pokory. Miała lat ośmnaście, kiedy w towarzystwie pobożnéj ciotki swojéj Bony, opuściwszy potajemnie dom rodziców, – których pozwolenia na zostanie zakonnicą nie spodziewała się otrzymać, – udała się do małego za miastem kościołka Panny Maryi Anielskiéj, przy którym mieszkał Franciszek z kilku braćmi swoimi. Tam zrzuciwszy bogate stroje, z rąk jego przyjęła najuboższą suknię zakonną, a ostrzygłszy włosy i przyjmując welon, została zakonnicą i na czas pewien zamieszkała w klasztorze Benedyktynek, także za miastem Asyża położonym.

Rozgniewany za to ojciec, udał się do tego klasztoru wraz z żoną i kilku krewnymi, w zamiarze wydobycia ztamtąd Klary jakimkolwiek sposobem. Z razu łagodnie do niéj przemawiał, a gdy to nie skutkowało, do gwałtu się posuwając chciał ją z sobą zabrać. Lecz Święta wpadłszy do kościoła i trzymając się bielizny na ołtarzu będącéj, zrzuciła welon, i okazawszy ostrzyżoną głowę ojcu, błagała go aby już nie stawiał przeszkód do ofiary, którą Ona Bogu nieodwołalnie uczyniła. W końcu téż, ojciec zgodził się na to, a późniéj był najszczęśliwszy z tego powołania córki.

W dni kilkanaście po zamieszkaniu Klary w klasztorze Benedyktynek, przyłączyła się do niéj młodsza jéj siostra Agnieszka, i kilka innych pobożnych towarzyszek. Wtedy Franciszek mając zamiar zakładać nowy Zakon żeński, jak już był założył męzki, umieścił Klarę wraz z jéj towarzyszkami przy ubogim kościołku świętego Damiana pod Asyżem, który w początkach swego nawrócenia sam był odbudował, i o którym miał objawienie, że stanie się on kolebką nowego świętego Zakonu żeńskiego, mającego rozszerzyć się w całym świecie chrześcijańskim. Jakoż, osiadłszy przy tymże kościołku Klara, gdy coraz więcéj towarzyszek zgromadziła, które pod jéj i świętego Franciszka przewodnictwem zamierzały wieść życie bogomyślne i najostrzejszéj oddane pokucie, została przez tegoż Patryarchę Asyzskiego zamianowana na Opatkę tego nowego klasztoru. Tenże Święty nadał im Regułę, zatwierdzoną późniéj przez Stolicę Apostolską. A że na mocy tejże, obowiązywały się siostry do najściślejszego ubóstwa, tak dalece że żadnych stałych ani funduszów ani dochodów posiadać nie mogły, więc nazwane zostały Zakonem Sióstr-Ubogich.

Klara rządziła jako Opatka klasztorem świętego Damiana przez lat czterdzieści dwa, przedstawiając na sobie najwyższy wzór doskonałości zakonnéj, do któréj głównie przykładem własnym, wszystkie swoje córki duchowne zagrzewała. Z tegoż klasztoru, w miarę jak się po to zgłaszano, wysyłała zakonnice przez nią w cnotach zakonnych wyćwiczone i pełne ducha serafickiego swojéj założycielki, które w innych krajach tejże Reguły zakładały domy zakonne. Za życia jeszcze naszéj Świętéj, wiele stanęło klasztorów jéj Reguły nietylko we Włoszech, lecz i we Francyi, Hiszpanii i Czechach. Przy końcu XVIII wieku, było ich w całym świecie katolickim około dziewięciuset, a w nich blizko pięćdziesiąt tysięcy dziewic z różnego stanu, w wysokiéj świątobliwości służących Bogu. Stanęło takich klasztorów kilka i w Polsce, założonych przez księżniczki królewskiego rodu, z których u nas sześć przywdziało habity córek świętéj Klary. Zakonnice te od pierwotnego ich pobytu przy kościele świętego Damiana zwane były i Damianistkami, lecz dziś najpowszechniéj od nazwiska ich Założycielki nazywają się Klaryskami.

Święta Klara wiodła życie nadzwyczaj umartwione, i to aż do późnéj starości, lubo przez lat bardzo wiele słabego używała zdrowie. Sypiała zawsze na gołéj ziemi, albo ścieląc pod siebie troche trzciny, i pod głowę biorąc kamień. Za całe odzienie nosiła tylko habit gruby, a pod nim nadzwyczajnéj ostrości włosiennicę. Trzy dni w tygodniu nic zgoła nie jadała, a w inne pościła bez przerwy, i w tak małéj ilości brała posiłek, że to innym ledwie za śniadanie wystarczyćby mogło. Przed zapadnięciem w ciężką chorobę, każdego roku, dwa czterdziesto-dniowe posty o samym chlebie i wodzie spędzała. Modliła się bezustannie: co jéj tylko w dniu zbywało czasu od koniecznych zajęć, ten na rozmowę z Bogiem obracała, a często całe noce bez przerwy na bogomyślności trawiła. Wtedy wpadała w zachwycenie, a razu pewnego, gdy chora leżąc w celi nie mogła być na Pasterce z siostrami, cudownie przeniesiona została do kościołka Panny Maryi Anielskiéj, i tam słuchała Mszy świętéj i Komunią przyjęła. Gdy w podeszłych latach ciężkiemi została dotknięta cierpieniami, i na wspólnych ćwiczeniach i robotach obecną być nie mogła, na łóżku leżąc kazała się podpierać wokoło poduszkami, aby w czasie przeznaczonym na zajęcia ręczne, mogła je wykonywać. Miłośnica szczególna ubóstwa, nie dała się niczém odwieść od niego, pomimo wszelkich na jakie ją to narażało trudności i niedostatków. Gdy Papież Grzegorz IX chciał klasztor jéj obdarzyć stałym dochodem, upadła mu do nóg błagając aby tego nie czynił.

Wielu téż cudami, za życia jeszcze zasłynęła. Jednę z siostr swoich zakonnych, która na długi czas straciła mowę, znakiem krzyża świętego uzdrowiła. Innéj przywróciła słuch, drugą znowu z wodnéj puchliny w jednéj chwili wyleczyła; kilka dotkniętych śmiertelną chorobą epidemiczną która panowała w okolicy, pobłogosławiwszy, w tejże chwili wnet przywiodła do zdrowia. Jednemu z Braci-mniejszych dotkniętemu pomieszaniem zmysłów, od razu przywróciła rozum. Gdy w klasztorze zabrakło zupełnie pożywienia, pół bochenka chleba tak rozmnożyła, że pięćdziesiąt sióstr miało czém do sytości się posilić. Saraceni obległszy Asyż, napadli na klasztor Klary, i kiedy już na mury jego się wdzierali, Święta chorą będąc, kazała się zanieść do furty, a wraz z sobą Puszkę z przenajświętszym Sakramentem, i w te słowa do Boga wołać zaczęła: „Nie wydawaj Panie, w ręce dzikich zwierząt, dusze wyznające Ciebie, i strzeż służebnice Twoje, któreś drogą krwią Twoją odkupił.” A gdy się tak modliła dał się słyszeć głos z Puszki: „Ja was zawsze strzedz będę.” I w tejże chwili Saraceni będący na murze, olśnieni światłością jaka wybuchała od przenajświętszego Sakramentu, na ziemię pospadali, a reszta w największym nieładzie w rozsypkę poszła, jakby pobita na głowę.

Mając lat przeszło sześćdziesiąt, Klara oddawna już chora, ciężko zapadła na zdrowiu. Przez dni siedemnaście najmniejszego posiłku przyjmować nie mogła. W takim gdy była stanie, nawiedził ją sam Ojciec święty Inocenty IV, przebywający podówczas w Asyżu, od którego odebrała rozgrzeszenie z odpustem zupełnym. Potém czując już blizki koniec swojéj pielgrzymki ziemskiéj, podyktowała Testament duchowny, w którym pozostawiła siostrom wzniosłe i święte nauki. Nakoniec po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych, pobłogosławiła swoje córki duchowne około niéj zgromadzone, pocieszając rzewnie płaczące; a gdy zapadła w lekkie konanie, ujrzano wchodzące do jéj celi grono dziewic niebieskich, na czele których była sama Matka Boża, i gdy te rozciągnęły nad nią jakby bogaty płaszcz królewski, Klara zasnęła w Panu. Poszła do Nieba dnia 12 Sierpnia roku Pańskiego 1258.

W dwa lata po śmierci, gdy nadzwyczajną liczbą cudów zasłynęła, Papież Aleksander IV w poczet Świętych ją wpisał.

Pożytek duchowny

Święta Klara, miała to niewymowne szczęście, że do zakonu przez nią założonego, wstąpiły nie tylko i dwie jéj siostry rodzone, lecz i jej matka, która z początku była przeciwna poświęceniu się Klary na wyłączną służbę Pana Jezusa. Niech cię to uczy wytrwałości w świętych twoich przedsięwzięciach, gdyż przez nią, pociąga się zwykle do naśladowania i tych nawet, którzy z początku byli im przeciwni.

Modlitwa (Kościelna)

Boże! który Kościoł Twój, błogosławionéj Klary dziewicy, przedziwnemi cnotami uświetniasz, i przez nią nowym zakonem obdarzasz; spraw miłościwie, abyśmy jéj śladami idąc, światłości wiecznéj chwały, dostąpić mogli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 675–677.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 640

Jeszcze raz, pobożni Czytelnicy, rzućmy okiem na klasztor „ubogich niewiast", w którym panuje ścisła klauzura. Zobaczmy, jakie w tym zakonie panują poglądy na życie; przy patrzmy się, czy te poglądy są rzeczywiście tak ponure, nienaturalne, grobowe, jakimi się wyda ją krzykaczom, którzy mając się za nieomylnych, chcieliby według swej mody świat przerobić i swoim sposobem go uszczęśliwić. Wystarczą na to następujące dwa przykłady z życia świętej Klary.

  1. Znakomita dama i troskliwa matka przychodzi do ksieni i prosi, aby przyjęła obie jej córki do klasztoru, podając następujące przyczyny swej prośby: „Starsza z mych córek jest dziewczyną cichą, skromną, nabożną, pokorną, nie lubi towarzystwa ani rozrywek, czuje zato pociąg do samotności; szkoda by było zostawić ją w świecie. Młodsza jest wcale inna: próżna, zalotna, lekkomyślna, szczebiocze cały dzień i gotowa śpieszyć z zabawy na zabawę; tę klasztor jedynie od moralnego zepsucia ocalić zdoła”.

    Klara tak na to odpowiedziała: „Uczynię próbę, czy na poprawę młodszej, światowej, wpłynie porządek zakonny i wspólna modlitwa. Jeżeli jej się u nas spodoba, niechże z Bogiem pozostanie; jeśli nie, to niechaj wraca do matki. Starsza natomiast niech pozostanie w stanie świeckim, gdyż w świecie trzeba właśnie takich niewiast, które by były żywym przykładem, że w każdym stanie można żyć uczciwie i po chrześcijańsku, a takie niewiasty, które w świecie pełnią swe powinności, są w obliczu Boga tyle warte, co zakonnice, które starają się tylko o własną świątobliwość”. – W końcu przyjęła Klara obie panny na pewien czas, po czym oddała je matce. Młodsza w istocie poprawiła się i spoważniała, a starsza postąpiła w doskonałości. Obie wyszły potem za mąż i służyły za przykład wzorowych żon i matek.

  2. Święta Klara była zawsze wesołego i pogodnego umysłu i nie lubiła patrzyć na twarze ponure i zachmurzone. Wesołość jej pochodziła z miłości do Chrystusa utajonego w Hostii Przenajświętszej, dlatego ciągle zachęcała zakonnice do zacieśnienia węzła świętej przyjaźni z Panem Jezusem, mówiąc: „My biedne mniszki potrzebujemy także towarzyskiego pożycia; ale jakaż różnica pomiędzy towarzystwem światowym, a towarzystwem Jezusowym? Tam gawędzą z sobą bez miłości, częstokroć bez znajomości wzajemnej. Tu rozmawiamy z Panem Jezusem, który nas zna dokładnie, którego my znamy z dzieł Jego miłosierdzia, dobroci i miłości ku nam, który nam dobrze życzy i pragnie naszego dobra. Tam jeden drugiemu nie wierzy, jeden drugiego podejrzywa, uśmiechy są udane, pochlebstwa obłudne; tutaj każdy serce ma w ustach, każdy otwarty i szczery. Im więcej jesteśmy wylane, tym więcej cieszy się Pan Jezus; Jemu można się z wszystkiego zwierzyć, ze wszystkim się użalić; wszakże On jest samą dobrocią i łaskawością. Znajdziemy tu i Maryję, drogą Mateczkę naszą, znajdziemy aniołów, którzy wspierają nas w słabości i nieudolności naszej i wstawiają się za nami tak szczerze, że nigdy nie odejdziemy bez obfitej pociechy”.
Tags: św Klara „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna św Franciszek czystość post
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.