Citatio.pl
2020-08-24

Św. Bartłomieja, Apostoła

Żył około roku Pańskiego 71.

(Żywot jego wyjęty jest z Pisma Bożego i podania kościelnego.)

Święty Bartłomiéj, którego wszystkie Ewangelie święte szóstym w rzędzie Apostołów wymieniają, był jak oni wszyscy rodem z Galilei, i także z ubogiego stanu, rybołówstwem zarabiając na życie. Ojciec jego nazywał się Tolmai, jak to okazuje jego własne nazwisko, gdyż po hebrajsku Bar znaczy syn.

Skoro go Pan Jezus raczył za sobą powołać, opuścił wszystko co posiadał, i już do swoich zajęć świeckich nie wracał. Niektórzy ze świętych Apostołów, po ich nawet powołaniu przez Zbawiciela, jeszcze przez czas pewien trudnili się rybołówstwem, święty Bartłomiéj nie oddalał się już od swego Boskiego Mistrza ani na chwilę. Był ciągle przy Panu Jezusie, wszędzie Mu towarzyszył, każdą naukę Jego chciwie brał do serca, i nadzwyczaj był do Niego przywiązany. Był téż, od samego początku życia czynnego Chrystusa Pana, świadkiem naocznym, prawie wszystkich Jego cudów.

Od pewnego już czasu, Zbawiciel mając przy sobie Apostołów, przebiegał miasta i wioski każąc po Synagogach, ogłaszając Królestwo Boże, zaszczepiając naukę którą z Nieba na ziemię przyniósł, a wszystko stwierdzając wielkiemi cudami, szczególnie uzdrawianiem wielkiéj liczby chorych. Lecz nareszcie postanowił Pan Jezus zlecić toż samo i wybranym przez Niego Apostołom: żeby zaś rozbudzić w ich sercach, tém większą o zbawienie dusz gorliwość, gdy razu pewnego ujrzał w koło Siebie liczną rzeszę zgromadzonego ludu, objawił smutek swój z powodu, że tak wielka liczba dusz ginie z winy doktorów i kapłanów Żydowskich, którzy nie trudnią się wcale uprawą duchowną swoich owieczek, a tylko zyski z mich ciągną. I wtedyto rzekł do uczniów swoich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało: proścież tedy Pana żniwa, aby wysłał robotników na żniwo Swoje” 1. Następnie, oznajmił Apostołom że ichto właśnie przeznacza do téj roboty, a udzieliwszy im wszelkiéj mocy nawet nad złemi duchami, wysłał ich po dwóch, świętego Piotra stanowiąc za zwierzchnika nad wszystkimi. Święty Bartłomiéj miał przydanego sobie za towarzysza świętego Filipa, i jeszcze za życia Chrystusa Pana, z wielką gorliwością oddał się obowiązkom swojego apostolskiego posłannictwa.

Gdy Pan Jezus schwytany został przez Żydów, przerazili się tém i wielce zasmucili Apostołowie, chociaż dobrze pamiętali że im to Zbawiciel Sam był przepowiedział, równie jak i swoje zmartwychwstanie. Piszą, że święty Bartłomiéj, po Męce i śmierci Pańskiéj nieutulony w żalu, zamknąwszy się w domu, który w Jerozolimie był zwykłém mieszkaniem uczniów Pana Jezusa, przez trzy dni i trzy noce gorzkie łzy wylewał, i trwał na modlitwie.

Po Zmartwychwstaniu Syna Bożego, aż do Jego Wniebowstąpienia, wraz z Apostołami był ciągle przy Zbawicielu, i potém z nimi znajdował się w Wieczerniku aż do chwili Zstąpienia Ducha Świętego, którego razem z innymi otrzymał.

Gdy potém Apostołowie rozdzielali pomiędzy siebie cały świat, aby po nim roznieść światło Ewangelii, świętemu Bartłomiejowi przeznaczone zostały Likaonia, Albania, Indye Wschodnie i Armenia. Zaniósł on tam Ewangelią świętą, napisaną po hebrajsku przez błogosławionego Mateusza, i gdzie tylko się pojawił wiara w Chrystusa szerzyła się, i ogromna liczba pogan Chrzest święty przyjmowała. Święty Jan Chryzostom powiada, że gdzie tylko święty Bartłomiéj głosił słowo Boże, obyczaje tak się poprawiały, że samych pogan wprawiało to w zdumienie. Apostoł ten miał szczególny dar zachęcania nowonawróconych do wstrzemięźliwości od upajających trunków, co w tych krajach powszechnie podówczas nadużywano, i w ogólności wierni przez niego pozyskani Kościołowj, odznaczali się obok różnych cnót chrześcijańskich, życiem bardzo umartwioném.

Zasiawszy ziarno niebieskiego gospodarza w Likaonii, Albanii i Indyi, i pozostawiwszy tam potrzebną liczbę kapłanów przez niego wyświęconych i wyuczonych, udał się do Armenii, która miała być najobfitszém polem jego prac apostolskich, gdzie gorliwość jego największe miała położyć zasługi. Przybywszy do głównego miasta, w którém przebywał podówczas król Palemon z całym dworem swoim, skoro wszedł do świątyni pogańskiéj, szatan który wydawał tam wyrocznie przez usta bożyszcza zwanego Astarot, oniemiał. Zdziwiło to Armeńczyków i całe miasto przeraziło. Tłumy ludu udały się do drugiego bożyszcza zwanego Beryt, aby się od niego dowiedzieć o przyczynie tak niesłychanego wypadku. Wtedy szatan przez usta tego bałwana oznajmił, że obecność to pewnego człowieka nazwiskiem Bartłomiéj, Apostoła Boga prawdziwego, zmusiła do milczenia bożyszcze Astarot, i że z nim samym, to jest z bożyszczem Beryt to sarno się stanie, jeśli ten sługa Chrystusów, wejdzie do jego Świątyni. I przydał: że bożyszcze Astarot nie odzyska mowy, dopóki Bartłomiéj będzie w mieście, gdyż on sto razy na dzień i sto razy w nocy modli się do swojego Boga, i wtedy otacza go wielka liczba duchów niebieskich. Lud zaciekawiony, chciał widzieć świętego Apostoła, lecz że kapłani pogańscy szukali go jeszcze skwapliwiéj aby go zgubić, Pan Bóg udzielił mu téj cudownéj własności, że chodząc po ulicach i uzdrawiając chorych, od żadnego z kapłanów nie mógł być widzianym.

Wieść o wielkich cudach jakie czynił, doszła nakoniec i na dwór królewski. A że córka króla ciężko od złego ducha była trapiona, Palemon kazał zawezwać Bartłomieja, aby i ją zleczył. Skoro przybył królewna uzdrowioną została odrazu. Nazajutrz, król wywdzięczajac się Świętemu za tak wielkie dobrodziejstwo, posłał mu kilka wielbłądów obładowanych złotem i nadzwyczaj kosztownemi darami, prosząc aby je przyjął. Bartłomiéj odesłał je królowi, a gdy już był wieczór, stanął niespodzianie przed nim w jego sypialnéj komnacie, przeszedłszy cudownie przez drzwi zamknięte, i rzekł do Niego: „Przybyłem tu nie po złoto i bogate dary, lecz aby zbawić duszę twoję, i lud twój do wiary w prawdziwego Boga przywieść. Przysłany jestem od Niego, abym ci Go dał poznać, jako Stwórcę wszystkiego co istnieje, a któremu jedynie należy się od nas cześć i uwielbienie najgłębsze, jako téż i miłość największa. Bałwany wasze są dziełem szatanów, oddając im cześć, kłaniacie się im samym: owszem niektóre bożyszcza wasze, sąto istne złe duchy: a że tak jest niezawodnie, pójdźmy przed bożyszcze, które głównie w tém mieście cześć odbiera, a zmuszę je do tego że samo to wyzna.” Król zgodził się na tę próbę, i z dworem całym. udał się do świątyni wraz z Bartłomiejem. Skoro wszedł tam sługa Boży, bałwan zaczął wołać, że nie jest Bogiem, że więcéj nad jednego Boga być nie może, i że tym jedynym prawdziwym Bogiem, jest Jezus Chrystus, którego przybyły tu Apostoł Jego ogłasza. Po takiém wyznaniu, Święty w imię Chrystusa rozkazał szatanowi aby niezwłocznie pogruchotał bożyszcza znajdują- ce się w całém mieście, i w téjże chwili wszystkie w proch się obróciły. Na cud tak wielki, nawrócił się król z całą rodziną i dworem, całe miasto stołeczne i dwanaście innych miast główniejszych w Armenii. Święty Bartłomiéj ustanowił tam Kościół Chrystusów, wyświęcił odpowiednią liczbę kapłanów, i jak niektórzy piszą, Palemona uczynił pierwszym tego kraju Biskupem.

Lecz znaczna liczba kapłanów pogańskich, którzy przez nawrócenie się prawie całego ludu pozbawieni byli wielkich dochodów w jakie opływali, a sami prawdy Ewangelicznéj uznać nie chcieli, postanowili pomścić się na świętym Bartłomieju. Widząc iż u króla najszczerzéj nawróconego, nic nie wskórają, udali się do brata jego Astyagesa, który nad częścią Armenii panował, a który był zagorzale do zabobonów pogańskich przywiązany. Ten zawezwał do prowincji do niego należącéj świętego Bartłomieja, pod pozorem że chce aby i jego poddani posłuchali nauk jakie głosi. Święty pośpieszył bez odwłoki, chociaż mógł łatwo przypuścić, iż było to podejściem i że go tam czeka śmierć męczeńska. Jakoż, skoro tylko przybył do miasta w którém mieszkał Astyages, tyran ten kazał go schwytać i skazał na jedno z najokrutniejszych męczeństw. Żywcem odarto Bartłomieja ze skóry, i tak barbarzyńsko umęczonego, z całém ciałem do żywego odkrytém, wystawili na placu publicznym. Święty, pomimo téj niesłychanéj męczarni, przemawiał do ludu, głosząc im Chrystusa i powołując ich do wiary, co widząc Astyages, kazał go ściąć mieczem. Odarty był ze skóry 24 Sierpnia, a ścięty nazajutrz, dla tego w niektórych krajach obchodzą święto jego w dniu dzisiejszym, a w niektórych w następnym. Poniósł to straszne męczeństwo około roku Pańskiego 71. Pan Bóg pomścił niezwłocznie śmierć sługi Swojego. Szatan opętał Astyagesa i kapłanów wspólników jego zbrodni, a dręcząc ich przez dni trzydzieści, wszystkich podusił.

Pożytek duchowny

Widzisz, z żywota świętego Bartłomieja, podobnie jak w historyi każdego z Apostołów Pańskich, jak wiele kosztowało ich szerzenie wiary po świecie, a więc jak ciężkim poniesionym przez nich mękom, zawdzięczasz to wielkie dobrodziejstwo że w téj wierze zrodzony będąc, zbawienia wiecznego łatwo ci dostąpić. Niech cię to pobudzi do serdecznego do nich, jako pierwszych podwalin Kościoła, nabożeństwa.

Modlitwa (Kościelna)

Wszechmogący i wieczny Boże, który nam dzień dzisiejszy święcie rozweselasz doroczną uroczystością błogosławionego Apostoła Twojego Bartłomieja, prosimy daj nam dzieciom Kościoła Twojego, i miłować to w co on wierzył i ogłaszać co on nauczał. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 714–716.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 672

Święty Bartłomiej uznał w „synu cieśli nazareńskiego” Syna Bożego, Zbawiciela i prawdziwego przewodnika na drodze do doskonałości. Wszyscy pragnący prawdy, a nie mający fałszu i obłudy w sercu, poznali z Ewangelii Jezusa, starali się pójść w ślady Jego i osiągnęli szczęście wiekuiste.

  1. Pokora i zaparcie się samego siebie, jakie Pan Jezus okazywał od przyjścia na świat aż do śmierci (czym się żydzi tak mocno gorszyli), jest tłem, na którym maluje się osobistość, czyny i słowa Jego. Tą pokorą wabi On do siebie dusze szlachetniejszej natury. Pan Jezus jako Dziecię leży w skromnym żłóbku z rączkami stężałymi od zimna, w ubożuchne otulony powijaczki, ale aniołowie śpiewają Mu: „Chwała Bogu na wysokości”, pasterze klęczą u stóp Jego, mędrcy z daleka przy noszą Mu wonne kadzidła, a Herod drży na swym tronie. W późniejszym wieku słucha rodziców, pracuje w pocie czoła, dźwiga brzemię ubóstwa, ale zarazem zadziwia mędrców i doktorów jerozolimskich odpowiedziami na ich pytania. Pokutuje nad Jordanem, pości na pustyni, opiera się pokusom szatana, ale słyszy zarazem głos z Nieba: „Oto Syn Mój najmilszy”, a święty Jan wita Go tymi słowy: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata!” Prawi ludowi nauki, pieści maluczkie dziatki, przestaje z grzesznikami, ujmuje się za cudzołożnicą, płacze nad grobem Łazarza, myje uczniom nogi, ale równocześnie niewidomi, chromi, chorzy sławią Jego miłosierdzie, szatani drżą przed Jego potęgą, arcykapłani zgrzytają zębami ze złości, widząc Jego powagę i znaczenie. Pozwala się związać, znieważać, wyszydzać, biczować i wtłoczyć sobie na głowę cierniową koronę, kłaść krzyż na barki, ale rozpaczający Judasz, płaczący Piotr, zawstydzony Kajfasz, zdumiony Herod poświadczają Jego niepokalaną świętość. Takim nam się okazuje Pan Jezus w swej pokorze jako człowiek, będący zarazem Synem Bożym.
  2. Uważmy teraz Jezusa w Jego szczytnej wzniosłości. Na wszystkich Jego czynach, słowach i postępkach wyryte jest znamię Boskiej wiedzy, potęgi i samodzielności. „Któż Mnie – mówi – obwinić może o grzech? Ja jestem prawdą, drogą i życiem. Ja światłem tego świata, Ja dobrym pasterzem, który oddaje życie za owieczki swoje, Ja Chlebem żywym, pochodzącym z Nieba. Kto we Mnie wierzy, wiecznie żyć będzie. Przyjdźcie do Mnie, którzy jesteście strudzeni i obciążeni, pokrzepię was. Beze Mnie nic nie zdziałacie. Proście, a dane wam będzie, aby radość wasza zupełna była. Mnie dana wszelka moc na ziemi i Niebie. Nikt nie przyjdzie do Ojca Mego, chyba przeze Mnie”. On zapowiada Sąd Ostateczny tymi słowy: „Pojawi się na niebie znak Syna Boskiego, i ujrzą Go zstępującego w obłokach niebieskich w całej potędze i majestacie. Ześle On swych aniołów z trąbą i wielkim rozgłosem, a ci zbiorą Jego wybrańców z czterech wiatrów, od jednego krańca Niebios do drugiego”. Tak widzimy przed sobą Jezusa w niezrównanym majestacie, jak nikogo innego w dziejach świata, gdyż był nie tylko człowiekiem, jak inni ludzie, ale zarazem Synem Bożym.

Footnotes:

1

Mat. IX. 37.

Tags: św Bartłomiej „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna apostoł trzeźwość umiarkowanie
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.