Citatio.pl
2020-08-27

Św. Józefa Kalasantego, Założyciela Pijarów

Żył około roku Pańskiego 1648.

(Żywot jego napisany był przez księdza Eligiusza Maryliana, tegoż Zakonu kapłana.)

Święty Józef rodem z Petralcyi miasta w Hiszpanii położonego, pochodził ze znakomitéj rodziny Kalasantych. Urodził się roku Pańskiego 1566. Będąc jeszcze dziecięciem, zbierał inne dzieci i uczył je katechizmu, zachęcając do gorliwéj służby Bożéj. W naukach tak szybki uczynił postęp, że w dwudziestym trzecim roku, w Akademii Kompluckiéj, otrzymał stopień Doktora obojga praw.

Jako jedynaka, ojciec chciał ożenić bardzo bogato, lecz on już ślubem czystości poświęcił się był Panu Bogu, i gorąco prosił Matki Bożéj, aby go od tego związku koniecznie uwolnić raczyła. Wtedy dopuścił Pan Bóg na niego ciężką chorobę, w któréj odstąpiony od lekarzy, uprosił nakoniec u ojca zezwolenie wstąpienia do stanu duchownego, jeśli zdrowie odzyska. Cudownie z choroby wydźwignięty został wkrótce księdzem. Kilku Biskupów jeden po drugim starało się mieć tak świątobliwego i uczonego kapłana przy sobie. W dyecezyach Nowéj Kastylii, Aragonii i Katalonii, gdzie go Biskupi do najważniejszych spraw swoich Dyecezyi używali, trudno wypowiedzieć jak wiele dobrego uczynił. Lecz widząc iż zamyślają o wyniesieniu i jego samego na Biskupstwo, większą część majątku odziedziczonego po ojcu obróciwszy na dobroczynne zakłady tak w rodzinném swojém mieście Petralcyi, jak i w innych, udał się do Rzymu, dokąd go nawet Pan Bóg przez objawienie powoływał.

Przybywszy tam zaczął wieść życie nadzwyczaj pokutne, i poświęcił się uczynkom miłosierdzia chrześcijańskiego. Pościł codziennie o chlebie i wodzie, cały dzień albo wykładał katechizm prostemu ludowi, albo usługiwał chorym po szpitalach i więzieniach, Noce poświęcał na czytanie ksiąg świętych, modlitwę i biczowanie się. Snu używał nadzwyczaj mało, nie kładł się nigdy, i tylko klęcząc opierał głowę o jakie drzewo lub ścianę, i tak przedrzémywał. Skoro dnieć zaczynało nawiedzał siedem głównych kościołów, a przy którym zastał go wschód słońca, tam Mszę świętą odprawiał.

Miał już lat przeszło czterdzieści, kiedy razu pewnego, nadszedłszy na gromadę swawolnych dzieci, rozważał że zepsucie ich pochodziło z braku ich wykształcenia, którego powodem było ubóstwo. Pogrążony w myślach takowych, usłyszał głos wewnętrzny mówiący do niego: „Tobie zostawiony jest ubogi, sierocie ly będziesz pomocnikiem” 1. To mu podało myśl założenia szkoły dla biednych dzieci, co téż i uczynił. Przybrawszy kilku kapłanów za towarzyszów, osiadł z nimi przy kościele świętéj Doroty za Tybrem, gdzie pod tytułem Szkoły pobożnéj, otworzył zakład, gdzie bezpłatnie uczyły się dzieci ubogich rodziców. We dwa lata miał już pięciuset uczniów, i przybrawszy więcéj kapłanów do dawania nauk, utrzymywał cały ten zakład własnym kosztem. Chcąc utrwalić to nowe Zgromadzenie, miał zamiar najprzód połączyć je z kongregacyą Luceńską Matki Boskiéj, lecz że tamto stowarzyszenie inne miało cele, ułożył dla swojego osobne Ustawy. Otrzymał na nie zatwierdzenie od Papieża Pawła V, i przez niego Generalnym Przełożonym zamianowany został. Niezwłocznie zaczęły się mnożyć zakłady szkół przez braci jego Zgromadzenia prowadzonych. W krótkim czasie pozakładał je w miastach: Narnii, Sawonie i Karkasie, a Papież Grzegorz XV, potwierdzając je ostatecznie, nazwał to Zgromadzenie zakonem Szkół pobożnych (Scholarum piiarum) od czego u nas, ciż zakonnicy Pijarami są nazywani.

Tak dalece poszukiwano ze wszech stron, bo i z Niemiec, Czech i Polski, kapłanów tego Zgromadzenia, iż święty Józef pisał, że chociażby miał dziesięć tysięcy braci, znalazłby ich gdzie rozmieścić. Ale właśnie że byłto zakład pożyteczny Kościołowi, nieprzyjaciel dusz ludzkich, wzbudził przeciw niemu prześladowanie nadzwyczajne.

Już od początku tego świętego dzieła, źli ludzie spotwarzyli byli błogosławionego Józefa; lecz sprawa jego wytoczona przed Papieża i Kardynałów, przekonała ich o fałszywości czynionych mu zarzutów. Aż oto, w lat dwadzieścia po zatwierdzeniu, a we czterdzieści po założeniu tego nowego Zgromadzenia przez świętego Kalasantego, znalazł się w tymże zakonie pewien ksiądz, nazwiskiem Maryusz Soecy, który zaślepiony pychą, niemogąc się dobić urzędu przełożonego, narobiwszy wiele niepokoju wewnątrz Zakonu, oskarżył świętego Założyciela przed trybunałem Inkwizycji o herezyą. W skutek tego, sługa ten Boży, a już wówczas ośmdziesięcioletni starzec, pod strażą przed sędziów stawionym został, którzy uznawszy jego niewinność, tegoż dnia ze czcią go odprawili. Niegodziwy Maryusz nie poprzestał jednak na tém. Użył przebiegłych intryg; a spiknąwszy się z przemożnymi nieprzyjaciołmi tegoż Zakonu, różnemi podstępąmi tyle dokazał, że oczerniwszy całe Zgromadzenie, wmówił w zwierzchność duchowną, jż Józef jako zgrzybiały starzec, nie może już spełniać obowiązków Generalnego przełożonego, i że z tego powodu w podwładnych jego wielką zakradła się niekarność. Przyszło więc nareszcie do téj ostateczności, że świętego Józefa złożono z urzędu Generalnego przełożonego, a dla wybadania dokładniéj prawdy, naznaczono nadzwyczajnym Wizytatorem, ząkonnika sprzyjającego Maryuszowi.

Wtedy bezczelnik ten, dopuścił się wszelkich przeciw świętemu Józefowi zniewag: lżył go publicznie, zwał go starcem zdzieciniałym, głupim; otwierał jego listy, i w jego oczach podarł Ustawy przez niego nadane Zgromadzeniu. Nasz Święty z przedziwną i niezachwianą cierpliwością znosił to wszystko, a tymczasem Pan Bóg w sprawiedliwości Swojéj ukarał Maryusza, który nagle strasznym dotknięty trądem, nędzną śmiercią umarł. Lecz pozostali u steru Zakonu jego zwolennicy, rządząc nim samowładnie, rozproszyli synów świętego Józefa; i niedość na tém, wyrobili u Ojca świętego dekret znoszący to Zgromadzenie.

Najdotkliwszy byłto cios dla Józefa: jednakże jako pokornie z wolą Bożą zgadzający się, błogosławił Pana i za ten ciężki dopust, a przekonany o pożytku swojego zakonu upewniał, że Bóg przeprowadziwszy go przez tak trudne próby, późniéj podźwignie to Swoje dzieło. Jakoż, zaraz po wydaniu owego dekretu, zdumionym został Papież, że zewsząd posypały się do niego prośby, o utrzymanie tego Zgromadzenia. Kardynałowie, Biskupi z różnych krajów, cesarz Niemiecki, królowie Hiszpański, Francuzki i Polski, najchlubniejsze dając świadectwo o członkach tego Zakonu i pożytkach szkół przez nich prowadzonych, prosili aby Ojciec święty Zgromadzenie to utrzymał. Nakazał więc Papież nowe jak najściślejsze prześledzenie całéj téj sprawy; w skutek czego nie tylko cofnął wydany dekret, lecz Zakon Świętego Józefa, jeszcze obszerniejszemi obdarzył przywilejami.

Wszakże sługa Boży nie doczekał téj pociechy na ziemi, bo właśnie przed przywróceniem Zakonu jego przez Papieża, już go Pan Bóg powołał był po zapłatę do Nieba, która wynagrodziła mu najsowiciéj poniesienie tak ciężkiego i długiego prześladowania. On bowiem, któremu Papieże i Królowie różne ofiarowali Biskupstwa, a Paweł V Kardynalstwo, w podeszłéj starości po tylu w Kościele Bożym położonych zasługach, w poniżeniu i nawet wzgardzie ludzkiéj zostając, nigdy nietylko się na to nie uskarżał, lecz owszem ciesząc się z całego serca z tego podobieństwa z Boskim swoim Mistrzem, do końca żywota, prowadził życie pokutne; a gdy go od ciężkich obowiązków Generalnego przełożeństwa uwolniono, dnie całe i większą część nocy, na bogomyślności spędzał. Wtedy téż Pan Bóg obdarzał go niebieskiemi pociechami. Miewał często objawienia, a szczególnie Matki Bożéj, którą od dzieciństwa czcił najserdeczniéj.

Miał lat dziewięćdziesiąt dwa, kiedy w objawieniu miał sobie wskazany dzień śmierci. Przygotowany do niéj całém życiem, przyjął z uczuciem najwyższéj pobożności ostatnie Sakramenta święte, i przepowiedziawszy kilku najprzywiązańszym braciom otaczającym jego łoże, przywrócenie jego Zakonu, zasnął w Panu roku Pańskiego 1648. Papież Benedykt XIV ogłosił go błogosławionym, a Papież Klemens XIII w poczet Świętych go zaliczył.

Pożytek duchowny.

Widzisz z żywota dopiéro przeczytanego, że i najświętszym dziełom i z woli Bożéj wszczętym, dozwala niekiedy Pan Bóg upaść na czas pewien, aby pokorę i cierpliwość sług Swoich wyprobować, a przez to przysporzyć im największych zasług. Niech cię to pobudza do wytrwałości w dobrych twolch celach, chociażbyś ich nie zawsze mógł dopiąć.

Modlitwa (Kościelna)

Boże który przez świętego Józefa wyznawcę Twojego, dla wychowywania pobożnego młodzieży, nowym wsparciem Kościoł zaopatrzyć raczyłeś; daj prosimy, abyśmy za jego przykładem i pośrednictwem, tak postępowali i tak drugich uczyli, abyśmy dostąpić mogli wiecznéj nagrody. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 723–725.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 679

Święty założyciel zakonu Pijarów należy do mężów, którzy około dobra ludzkości nieśmiertelne położyli zasługi. Strawił on przeszło pięćdziesiąt lat na nauczaniu i wychowywaniu opuszczonych sierot i moralnie zaniedbanych dzieci, ocalił ich tysiące od doczesnej i wiekuistej zguby i stał się ich prawdziwym dobrodziejem. Dbajmy i my za jego przykładem o dzieci, miłujmy je jak święty Józef. Zasługują one na tę miłość nie tylko z powodu swych dobrych przymiotów, ale i błędów.

  1. Któż by nie miłował dzieci dla ich stron dobrych? Któż nie polubi ich dla ich czystości nieskalanej prostoty, posłuszeństwa i nieudanej szczerości? Przyrodzenie i natura sama pociąga je do prawdy. Mają one wrodzone poczucie bojaźni Bożej, sprawiedliwości, miłosierdzia względem bliźnich, nienawiści grzechu. Pięknie też powiedział Zbawiciel: „Zaniechajcie dziatek, a nie zabraniajcie im przychodzić do Mnie” (Mat. 19, 14). Dzieci kochały Pana Jezusa i wszędzie za Nim chodziły, wszystko bowiem ciągnęło je do Niego. Nic zaiste nie ma milszego na świecie, jak dziecię potulne, roztropne, pojętne i posłuszne rodzicom, starszym i nauczycielom.
  2. Miłować należy także dzieci z powodu ich błędów i ułomności moralnych. Wskutek grzechu pierworodnego czują one pociąg do złego, który jednak drzemie jeszcze w głębi ich duszy. Mają one swe błędy, jak np. upór, popędliwość, zazdrość, łakomstwo, niewdzięczność, złośliwość, ale tych błędów nie dopuszczają się rozmyślnie, kłamstwo wywołuje na ich obliczu rumieniec wstydu i przestrach, nie czują wstrętu do bogobojności i do pogardy wiary. Ich brak doświadczenia, słabość, ich złe popędy powinny w nas budzić czujność. Dzieci mają ułomności, a wiek ich jest czasem lekkomyślności i roztargnienia, a jednak jest to jedyny wiek – mówi biskup Fenelon – kiedy człowiek wszystko na sobie wymóc zdoła, aby się poprawić. Dzieci są podobne do miękkich i giętkich szczepów, które ogrodnik może tak sadzić, aby rosły prosto. Trudno dostrzec w mężczyźnie dorosłym albo starcu tak szczerą chęć poprawy. Rozsądne napomnienia i przestrogi wszystko na dziecku wymóc mogą. Czyż może być widok przyjemniejszy i więcej budujący, jak dzieci, stworzone na obraz i podobieństwo Boga, które starają się iść za przykładem starszych i dążą do poprawy?

Footnotes:

1

Psal. IX. 14.

Tags: św Józef Kalasanty „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna wychowanie edukacja krzyż
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.