Citatio.pl
2020-09-02

Św. Stefana Wyznawcy, Króla Węgierskiego

Żył około roku Pańskiego 1038.

(Żywot jego był napisany przez Kartuzyusza, Biskupa Węgiérskiego.)

Święty Stefan narodził się w Węgrzech około roku Pańskiego 970. Ojcem jego był Gejza, czwarty z rzędu książe panujący nad krainą Węgierską, zdobytą od Rzymian przez Hunnów. Książe ten chociaż był poganinem, przypuściwszy do państwa swojego wielu chrześcijan, postanowił w całym kraju Ewangelią zaszczepić: lecz razu pewnego miał we śnie widzenie, w którém mu Pan Bóg oznajmił, że to uczyni dopiéro syn jego, który wkrótce ma się narodzić, i że przybędzie do Węgier święty Apostoł, który mu wskaże co ma uczynić aby swego następcę do tak wielkiego dzieła usposobić.

Owoż tym Apostołem był święty Wojciech, który wkrótce potém przybył do Węgier i ochrzcił Gejzę wraz z wielką liczbą jego poddanych. W dni zaś kilka narodził się księciu syn zapowiedziany, który przyszedł na świat w Ostrzykoniu główném wtenczas tego kraju mieście. Święty Wojciech ochrzcił nowonarodzonego, któremu nadano imię Stefan, gdyż matce jego księżnie Karolinie, objawił się był święty Stefan Męczennik, nakazując aby jego imię nadała synowi, oświadczając przytém iż bierze go pod swoję szczególną opiekę.

Księstwo wychowywali syna: jak najpobożniéj. Mieli téż tę pociechę, iż pierwsze wyrazy jakie wymówił, byłyto przenajświętsze Imiona Jezusa i Maryi. Dalszém wychowaniem jego, kierował święty Wojciech, nic więc dziwnego że od lat najmłodszych był on już Świętym. Miał lat piętnaście, kiedy ojciec podziwiając w nich rzadką roztropność, w większéj części zwierzył mu zarząd całego państwa, a we dwa lata potém, po śmierci Gejzy Stefan na tron węgierski wstąpił.

Pierwszém staraniem młodego książęcia było wytępienie barbarzyńskich i pogańskich obyczajów jego poddanych, a w miejsce tego zaszczepienie w nich ducha chrześcijańskiego. Lecz stało się to powodem wojny domowéj. Kupe hrabia na Zegzardzie, na czele licznego wojska złożonego z resztek pogan niechętnych panowaniu świętego Stefana, podniósł rokosz. Święty wydał im walną bitwę, przed którą długo pomodliwszy się, na czele swoich uderzył na rokoszan, i zbił ich na głowę. Uspokoiwszy się wewnątrz kraju, prowadził daléj święte dzieło które rozpoczął. Z okolicznych krajów sprowadził wielką liczbę kapłanów i zakonników, wybudował mnóstwo kościołów, klasztorów i plebanii, uposażając je z książęcą hojnością.

Widząc kraj już cały za staraniem swojém w krótkim przeciągu czasu nawróconym do wiary świętéj, podzielił go na jedenaście Dyecczyj, z Metropolią w mieście Ostrzykoniu. Lecz że to wszystko potrzebowało sankcyi stolicy apostolskiéj, Stefan wysłał w tym celu do Rzymu Metropolitę Anastazego, aby uzyskał zatwierdzenie nowopowznoszonych Dyecezji, i otrzymał dla niego od Papieża tytuł królewski. Pod tęż porę, Papież miał już przygotowaną przepyszną koronę dla Bolesława książęcia polskiego, którego także do godności króla miał podnieść. W wigilią przybycia posła Stefana do Rzymu, Ojciec święty miał objawienie, aby koronę przygotowaną, nie polskiemu lecz węgierskiemu przeznaczył książęciu. Na posłuchaniu tedy wysłanego z Węgier Metropolity, zatwierdził Papież wszystko co dotąd uczynił był święty Stefan, upoważnił go do wznoszenia innych nowych Dyecezyi, jako téż do obsadzenia ich godnemi pasterzami według jego wyboru, i posłał mu koronę, mianując jego i jego następców królami węgierskiemi. Na znak zaś szczególnéj swojéj łaski dla Stefana, który już tak wielkie w Kościele Bożym położył był zasługi, uczynił mu dar z krzyża bardzo kosztownego, z przywilejem aby go przed nim uroczyście noszono.

Gdy wysłannik Stefana wracał z Rzymu do Ostrzykonia, Święty wyszedł na jego spotkanie za miasto, otoczony Biskupami, dworzanami i wielką liczbą ludu, i niezwłocznie koroną przez Papieża przysłaną, na króla węgierskiego ukoronowany został.

Umocniony tym sposobem błogosławieństwem Apostolskiém na swoim tronie, z tém większą zajął się gorliwością ułożeniem praw, tak sądownictwa jak i całego zarządu krajowego tyczących się, a na których dotąd zupełnie Węgrom zbywało. W postanowieniach tych, dowodzących jak wielkiéj świątobliwości Stefana, tak i wysokiego jego rozumu, w stosunkach poddanych z władzami, przykrócił wszystkie w wyższych urzędach napotykać się mogące nadużycia; zabezpieczał los wdów, sierot i wszelkiego rodzaju ubogich, a obok tego, i przedewszystkiém, zapewniał swobodę i niezależność Kościoła. Powodowany szczególném do Matki Bożéj nabożeństwem, któréj pośrednictwu przypisywał błogosławieństwa, jakie Pan Bóg w obfitéj mierze zlewał na jego panowanie, poddał całe państwo swoje raz na zawsze pod Jéj szczególną opiekę, i chciał aby Węgrzy czcili Ją jak najwyższą swoję Patronkę. Wystawił téż w mieście Albie, gdzie zwykle przemieszkiwał, wspaniały kościoł pod wezwaniem Matki Bożéj. A nieprzeliczoną liczbę kościołów wzniosłszy w swojém państwie, wybudował także i kościoł w Rzymie, wraz z obszernym szpitalem dla pielgrzymów węgierskich, i uposażył go na utrzymywanie przy nim dwunastu kanoników Regularnych. W Carogrodzie także wystawił kościoł Matki Bożéj, równie jak i w Jerozolimie wraz z klasztorem, zapewniając im dochody dostateczne do wyżywienia znacznéj liczby zakonników.

Pobożna ta hojność, nie przeszkadzała mu być jeszcze hojniejszym dla ubogich, tych żywych kościołów Chrystusowych. Pomny na słowa Pana Jezusa: że „cokolwiekbyście uczynili jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili” 1, żadnego biednego bez sowitego wsparcia nie odprawiał. Nad choremi szczególnie wielką miał litość, a za to dał mu Pan Bóg tę cudowną łaskę, że ich uzdrawiał chlebem lub owocem, przez niego pobłogosławionym. Dla zapewnienia Węgrom następcy na tron świeżo królewskim ogłoszony, pojął w małżeństwo księżniczkę Gizellę, siostrę świętego Henryka cesarza, godną tak świętego króla małżonkę, która mu w jego wszystkich pobożnych i dobrych czynach, z całego serca dopomagała.

Lecz dla tém świetniejszéj, korony która go w Niebie czekała, trzeba było aby przeciwnościami i różnego rodzaju cierpieniami, oczyszczała się i udoskonalała jego błogosławiona dusza. Dopuścił téż Pan Bóg takowe na niego. Zwykle czerstwego zażywając zdrowia, niespodzianie stracił je prawie zupełnie, i przez trzy lata ciężkich, gwałtownych i niesłychanych doznawał cierpień. Następnie kilkoro jego dzieci, jedno po drugiém w kwiecie wieku umarło. Pozostał mu tylko był najstarszy syn święty Emeryk, który stał się jedyną jego pociechą. Cieszył się nim tém bardziéj, iż wychowany najpobożniéj, zapatrując się na życie swojego świętego ojca, i sam żył jak Święty, wreszcie, na nim spoczywały nadzieje całego narodu. Lecz i tego zabrał mu Pan Bóg, a chociaż król i ten najcięższy cios zniósł z najdoskonalszém poddaniem się woli Bożéj, sam jednak będąc już zwątlony na siłach, zapadł w trawiącą gorączkę, która go tak znękała, iż ledwie mógł chodzić.

Taki stan zdrowia królewskiego, uzuchwalił złych jego poddanych. Czterech magnatów węgierskich uknuło spisek na jego życie, i jeden z nich pewnego wieczora wszedł do królewskiéj komnaty, z zamiarem zamordowania świętego Stefana. Przez próg przestępując, upuścił ukryty pod płaszczem sztylet: to go wydało i wyratowało króla od śmierci, który winowajcę rzucającego mu się do nóg i proszącego o przebaczenie ułaskawił, lecz widział się zmuszony zadośćuczynić sprawiedliwości na innych spiskowcach.

W roku 1088 w miesiącu Sierpniu, święty Szczepan, gorzéj na zdrowiu zapadł. Bardzo pragnął umrzeć w dzień Wniebowzięcia Matki Bożéj, który zawsze z wielką uroczystością obchodził. Gdy Święto to nadeszło, przyjął ostatnie Sakramenta z uczuciem najżywszéj pobożności, do zgromadzonych Biskupów, magnatów, wysokich urzędników i dworzan, miał długą przemowę, w któréj oddawał ich pieczy wiarę Świętą przez niego w Węgrzech wprowadzoną, upominał ich o wierne spełnianie praw przez niego postanowionych, polecił im sumienny wybór swojego następcy, i tegoż dnia wieczorem, wśród modlitw otaczających go kapłanów oddał Bogu ducha.

Węgrzy dla uczczenia tak pamiątki swojego świętego króla i pierwszego Apostoła, jak i dla wyrażenia wiernie przekazanéj im przez niego czci ku przenajświętszéj Pannie, Jéj święto Wniebowzięcia dotąd nazywają: Dzień Wielkiéj naszéj Pani.

Pożytek duchowny

Najłatwiéj kraje i całe narody nawracały się do wiary świętéj, kiedy zasiadający na tronach monarchowie, dawali do tego pochop; a cóż dopiéro kiedy tak jak błogosławiony Stefan król węgierski, jaśnieli i jako wielcy Święci. I dziś byłoby lepiéj na świecie i swobodniéj dla Kościoła, gdyby narodami rządzili Święci. Proś więc Pana Boga aby tak było.

Modlitwa (Kościelna)

Daj prosimy Wszechmogący Boże Kościołowi Twemu, aby błogosławionego Stefana wyznawcę Twojego, którego, gdy panował na ziemi, miał krzewicielem, pośrednikiem znalazł gdy już króluje w Niebie. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 741–743.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 702–703

Pomnijmy na orędzie św. Stefana, że Jezus Chrystus jest niewidzialnym Królem wszech ludzi i narodów, któremu wszyscy winni uległość i posłuszeństwo. Prawda ta tkwiła w pamięci i sercu świętego króla Stefana, ona przyświecała mu w życiu, ona była kierowniczką wszystkich jego myśli i czynów. Idąc za jego przykładem, nie zapominajmy i my, że:

  1. Jezus Chrystus jest naszym Królem jako Syn Boży. Jako prawdziwy Bóg stworzył nas i powołał na świat mocą mądrości swojej. On nas darzy światłem i powietrzem, pokarmem i napojem, pociechą i radością; Jemu jednemu wiadomo, gdzie, kiedy i wśród jakich okoliczności zejdziemy z tego świata i przeniesiemy się na drugi. Wiemy, że umrzeć musimy, ale On tylko godzinę śmierci oznacza. On wszystko urządza na dobro i korzyść naszą, a my tylko prosić Go możemy, aby się stała Jego wola święta. Aniołowie, którzy pokusili się kiedyś oprzeć się Mu i zbuntować przeciw Niemu, zostali szatanami. Któż z nas ośmieli się pójść w ich ślady? Wielbmy przeto Boga i służmy Mu.
  2. Jezus jest Królem naszym jako Bóg-człowiek. On nas wykupił z niewoli szatana za drogą cenę krwi swojej i dobrowolnej śmierci na krzyżu. On nas przyjął do Kościoła swego w zamian za uroczystą przy chrzcie świętym złożoną obietnicę, że Go wielbić będziemy jako Króla, że staniemy się godnymi łask Jego i będziemy słuchać Jego przykazań. Obietnicy tej dotrzymamy, dotrzymamy zaprzysiężonego Mu posłuszeństwa. Będziemy mu służyć wiernie i niezmiennie w nadziei, że nas przyjąć kiedyś raczy do Królestwa szczęścia wiekuistego. Bądź przeto pochwalony i ponad wszystko uwielbiony Jezusie Chrystusie, Królu i Panie nasz, po wszystkie wieki i czasy.

Footnotes:

1

Mat. XXV 40.

Tags: św Stefan I Święty „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna król św Wojciech św Szczepan Maryja
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.