Citatio.pl
2020-09-10

Św. Mikołaja z Tolentynu, Wyznawcy

Żył około roku Pańskiego 1309.

(Żywot jego był napisany przez pewnego zakonnika w jego czasach żyjącego i znajduje się u Bollandystów pod dniem dzisiejszym.)

Święty Mikołaj zwany z Tolentynu od miasta tego nazwiska w którém najdłużéj przebywał, był rodem z małego miasteczka Sant-Andżelo (Sant-Angelo) w Marchii Ankońskiéj położonego. Przyszedł na świat około roku Pańskiego 1239, z rodziców niezamożnych, stanu mieszczańskiego, a bardzo w cnoty chrześcijańskie bogatych. Długo niemając dzieci, w celu uproszenia sobie u Pana Boga potomstwa, odbyli oni razu pewnego pielgrzymkę do świętego Mikołaja Barskiego. Tam objawił się on im we śnie, zapowiedział że będą mieć syna, i polecił aby mu imię jego nadali, gdyż dziecię to stanie się wielkim sługą Bożym. Jakoż, wkrótce potém doczekali się syna któremu nadali imię Mikołaj.

Dziecię rosnąc pomnażało się i w łasce u Boga. Modlitwa i obecność w kościele, były dla małego Mikołajka najulubieńszą rozrywką, tak iż nieczém go łatwiéj nie można było ująć, jak przyrzeczeniem że się go zaprowadzi na jakie nabożeństwo. Dzieckiem jeszcze będąc, gdy usłyszał że święty Mikołaj jego patron, trzy razy na tydzień suszył, wiernie go w tém naśladował, i od siódmego roku życia aż do śmierci zachował to stale. Podczas Mszy świętéj w chwili Podniesienia, tak nadzwyczajne w sobie objawiał nabożeństwo, iż powszechnie mniemano, że wtedy dawał mu Pan Bóg tę łaskę iż naocznie widział Pana Jezusa w Hostyi przenajświętszéj. Matkę Bożą czcił serdecznie, i gorąco Ją prosił o dar czystości. Tak téż tę cnotę miłował i tak jéj pilnie przestrzegał, że i w dzieciństwie unikał towarzystwa niewiast, a żadnéj dotknąć się, a tém bardziéj pieścić się z sobą nie pozwalał. Z wielkiém upodobaniem słuchiwał słowa Bożego, i z każdego kazania wyprowadzał dla siebie różne potrzebne i zbawienne przestrogi. Czém tylko mógł rozporządzać z pieniędzy, wszystko to rozdawał ubogim, a gdy już nic nie miał, spotkawszy biednego na ulicy prowadził go do rodziców, i zawsze potrafił coś u nich wyprosić. Zdolny bardzo do nauk i pilnie się do nich przykładając, wielki w nich postęp uczynił.

Ponieważ od młodości okazywał skłonność do stanu duchownego, więc według ówczesnego zwyczaju, przez wzgląd na jego niepospolitą świątobliwość, Biskup miejscowy, zamianował go kanonikiem kościoła przenajświętszego Zbawiciela, chociaż wtedy miał zaledwie lat dwanaście, i jeszcze święceń żadnych był nie odebrał. Lecz że takowa posada, lubo mu znaczny zapewniała dochód i torowała drogę do wyższych godności kościelnych, pozostawiała go jednak w świecie, nie odpowiadała przeto jego zamiarom. Wtedy już bowiem, powołany do tego łaską Boską, postanowił wstąpić do zakonu. Gdy zaś wahał się któremu ma dać pierwszeństwo, po wysłuchaniu kazania o wzgardzie rzeczy doczesnych, jakie miał pewien Augustyanin, umyślił wstąpić do tego zgromadzenia. Objawił swój zamiar temuż kaznodziei, skoro on zszedł z ambony, a że kapłan ten już dawniéj znał Mikołaja, niezwłocznie zaprowadził go do przełożonego który go do nowicyatu przyjął.

Chociaż tak młody, bo i wtedy nie miał więcéj jak lat dwanaście, zajaśniał braciom jako wzór doskonałego zakonnika. Cnota posłuszeństwa, była cnotą którą szczególnie ukochał. Nietylko téż Przełożonemu lecz każdemu z braci i to z najmłodszych nawet, poddany i uległy, tém bardziéj się cieszył, im go bardziéj trudzącemi i upokarzającemi obarczono zajęciami. W pokorze tak się ćwiczył, iż zakonnicy klasztoru w którym mieszkał mawiali iż kto chce sprawić pociechę bratu Mikołajowi, niech go tylko upokorzy. Skromnością i czystością tak się odznaczał, że po śmierci w wizerunkach przedstawiano go trzymającego w ręku lilią, godło téj świętéj cnoty. Prócz trzech dni w tygodniu, które jak od dzieciństwa tak i w zakonie suszył, przydał jeszcze i poniedziałki. W inne dni mięsa, ryby, i nabiału nigdy aż do śmierci nie jadał, ani wina nie pijał. Pod habitem nosił ciągle włosiennicę, nabitą drucianemi haczykami, które go do krwi raniły, a co noc krwawe odprawiał biczowanie.

Życie tak umartwione, chociaż mu sił i rzeźwości nie odbierało, było jednak powodem że, w kwiecie wieku będąc, bardzo mizernie wyglądał. Blizki krewny jego, przełożony klasztoru w którym zakonnicy dość wygodne życie prowadzili, nakłaniał go aby przeszedł do jego zgromadzenia, przyrzekając mu na to dyspensę z Rzymu. Święty Mikołaj ani słyszeć o tém nie chciał, odpowiadając krewnemu, że wstąpił do zakonu nie po to aby żyć wygodnie, lecz aby pokutę czynić, i że ma nadzieję iż w swoim zakonie do śmierci wytrwa. Po téj rozmowie gdy się modlił, stanął przed nim Anioł oznajmując mu iż Pan Bóg za tę jego wytrwałość w powołaniu, wielkie gotuje mu łaski.

Przełożeni widząc jak zbawiennie przykład jego wpływa na braci przenosili go często z jednego klasztoru do drugiego, aż nakoniec w klasztorze Tolentyńskim, a już wtedy wyświęcony był na kapłana, stale go zatrzymali. Tam mieszkając przez lat przeszło trzydzieści, największe pożytki dla wiernych przynosił. Już sam widok jego przy ołtarzu, był wielkiém zbudowaniem dla obecnych, z takiém bowiem skupieniem i namaszczeniem sprawował świętą Ofiarę. Codziennie kazywał i za każdą razą wielu grzeszników jednał z Bogiem, a pobożniejszych na drodze doskonałości utwierdzał i do postępu na niéj pobudzał. Czyto miewał katechizmy do ludu prostego, czy na ambonie czy w konfesyonale pracował, wszędzie mu Pan Bóg dziwnie błogosławił, tak że miasto to i jego okolice, słusznie go poczytywali za jednego z najgorliwszych Apostołów, jacy się tam kiedy pojawili.

Co tylko mu zbywało czasu od takowych zajęć, i od obowiązków zakonnych, cały obracał na modlitwę i bogomyślność. Wtedy odbierał różne od Boga łaski: zalewał Duch Święty serca jego niebieskiemi pociechami, a nawet objawiał mu się Pan Jezus, Matka Boska i jego Patryarcha święty Augustyn, którzy z nim rozmawiali, uspakajali w wątpliwościach, i na drodze Bożéj go prowadzili. Tak naprzykład razu pewnego, szatan zaniepokoił go wielce myślą że życie nadzwyczaj umartwione jakie prowadził, było dziełem pychy i próżności, przywodzącéj go do pragnienia aby się od drugich odróżniał i nad nich wywyższał. Mikołaj gorąco się zaczął modlić prosząc Pana Boga aby go w tém oświecić raczył, i wyprowadził ze złudzenia zgubnego jeśli się w niém znajduje. Wtedy okazał mu się Pan Jezus, wykrył mu podejście szatańskie i zupełnie uspokoił. Odtąd téż Święty nietylko dawnych nie zaniechał umartwień, lecz jeszcze nowych sobie przydawał.

Dla wyćwiczenia go w cierpliwości, zesłał Pan Bóg na niego różne choroby, po których już nigdy do czerstwego zdrowia nie wrócił: lecz im słabsze stawało się jego ciało, duch był tém mocniejszy. W ciągu rozlicznych słabości jakie przebywał, ani postów ani innych umartwień, swoich nie zaniechał, a gdy, z polecenia lekarza i rozkazu przełożonych, zmuszono go dnia pewnego do użycia rosołu, przekonano się iż mu przykrość ztąd doznana więcéj szkody na ciele nawet, niż ten posiłek korzyści przynosi. Dozwolono mu więc i nadal wstrzymywać się od mięsnych potraw, co téż i do śmierci zachował. W jednéj ze swoich chorób, czując się bardzo na siłach upadłym, sądził iż śmierć nadchodzi. Wtedy czyhający na każdą, a szczególnie na świętą duszę, szatan, rozbudził w nim niepomiarkowaną obawę sądów Bożych. Święty był już blizkim ostatecznéj rozpaczy: lecz według swego zwyczaju uciekł się do Matki Bożéj. Marya stanęła przed nim, uspokoiła go najzupełniéj, i odtąd już wewnętrznego pokoju nie w nim zachwiać nie mogło. Wtedyto także przenajświętsza Panna, kazała mu aby pobłogosławił małe kawałeczki chleba i zjadł je, co uczyniwszy, w téjże chwili wyzdrowiał. Na pamiątkę to tego cudu, ojcowie Augustyanie poświęcają kawałki chleba, które mają własność uzdrawiania chorych.

Lecz dla większéj zasługi téj wybranéj duszy, nietylko wewnętrznemi niepokojami dozwalał Pan Bóg szatanowi nacierać na niego. Niekiedy zły duch okazywał się mu w strasznéj postaci, wszczynał nieznośny hałas, i całą celą tak wstrząsał jakby ją chciał obalić. Pewnego nawet razu natarłszy na Świętego, tak go zbił dotkliwie, że go potém znaleziono we krwi pływającego, a z rany jaką wtedy odebrał całe życie chorował. Gdy jednak sługa Boży zbliżał się aż do końca swojego ziemskiego zawodu, wszystkie te i zewnętrzne i wewnętrzne napaści wroga piekielnego odstąpiły go zupełnie, a za to tém częstsze cudowne miał objawienia, i rozmowy z Matką Boską. Przez sześć ostatnich miesięcy swojego życia, codzień słyszał przecudną muzykę anielską, po któréj za każdą razą coraz żywsze w sercu jego obudzało się pragnienie Nieba, i wtedy powtarzał: „O jakbym pragnął już umrzeć i być z Chrystusem.”

Gdy poznał iż zbliża się jego ostatnia godzina, poprosił aby mu udzielono ostatnie Sakramenta umierających, które przyjął z największą pobożnością: a oraz i z weselem, które się na jego twarzy i w tém co mówił objawiało. Gdy już miał konać, kazał sobie przynieść krucyfiks, w którym było drzewo Krzyża Świętego: przyciskał go do ust, z serdeczném nabożeństwem. Potém prosił zakonnika, który był przy nim obecny, aby gdy przestanie mówić, powtarzał mu te słowa z Psalmu Pańskiego do ucha: „Panie rozwiązałeś więzy moje, składać Ci będę na zawsze ofiarę chwały” 1. Jakoż, wkrótce zaniemówił i Bogu ducha oddał. Umarł 10 Września, roku Pańskiego 1309. Papież Eugeniusz IV kanonizował go uroczyście.

Pożytek duchowny

Jak w życiu świętego Mikołaja, tak i z historyi wielu innych świętych widzisz, jak Pan Bóg w skrytych, a zawsze miłosiernych i mądrych wyrokach Swoich, i na najwybrańsze dusze dozwala uderzać szatanowi. Bierz ztąd dwojstą naukę: jednę że powinieneś zawsze mieć się na baczności przeciw zasadzkom tego nieprzyjaciela duszy naszéj, drugą że chociażbyś najcięższych od niego doznawał nagabań, powinieneś nie upadać na duchu, byleś z pokusami temi mężnie walczył,

Modlitwa (Kościelna)

Racz Panie wysłuchać miłościwie prośby nasze, które w uroczystość błogosławionego Mikołaja Wyznawcy Twojego zanosimy, abyśmy na własnych nieopierając się wysiłkach wsparci zostali przez tego który za łaską Twoją wielkie przed Tobą położył zasługi. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 768–770.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 725

Nie każdemu dano naśladować to, co czynił święty Mikołaj z Tolentynu. Nie każdy może umartwiać ciało, miewać takie kazania jak on, ale każdemu łatwo naśladować go w miłości dusz, będących w czyśćcu. Co dusze biedne cierpieć muszą z powodu niedostatecznej na tym świecie pokuty, trudno wypowiedzieć, tak jak trudno opisać ich tęsknotę połączenia się z Bogiem. Same sobie niestety pomóc nie mogą, ani modlitwą, ani dobrymi czynami, my jednak możemy im wyświadczyć tę przysługę. Wszakże wierzymy w Świętych obcowanie, tj. wierzymy, że Święci w Niebie, dusze w czyśćcu i prawowierni chrześcijanie na ziemi są połączeni z sobą nierozerwalnym węzłem miłości. W imię tej wzajemnej miłości spodziewają się dusze zmarłych, że im pośpieszymy na pomoc i tęsknie wołają: „Zmiłujcie się nad nami, ratujcie nas!”

Czyż podobna zatykać uszy na takie wołanie? Może mamy w czyśćcu krewnych, przyjaciół, dobroczyńców, a nawet rodziców, którzy dla nas i za nas cierpieć muszą, którzy są naszymi współwiercami, braćmi w Chrystusie. Czyż będziemy nieczułymi na ich cierpienia? Możemy im pomóc, jeśli się za nich będziemy modlić, lub wspierać ubogich, jeśli dostąpimy odpustu i ofiarujemy go na ich korzyść, jeśli będziemy prosić o Msze święte za ich dusze. Msze bowiem za zmarłych są najskuteczniejszą pomocą dla ich dusz. Dusze za naszą przyczyną wyzwolone z mąk czyśćcowych będą nam wdzięczne i odpłacą nam sowicie za tę przysługę. Święta Katarzyna Bolońska otrzymała za przyczyną dusz czyśćcowych wiele łask niebieskich. Wyzwolone z mąk, stanąwszy przed tronem Najwyższego, uproszą Boga, aby nam dał to, co myśmy dla nich uczynili. Gdybyśmy – od czego Boże uchowaj – sami mieli się dostać do czyśćca, nie zaniechają one wstawiać się za nami do Boga, abyśmy i my najrychlej mogli oglądać Oblicze Jego. „Jaką bowiem miarą mierzysz bliźniemu, taką i tobie odmierzone będzie”. Jeśli zapominamy o duszach zmarłych, Bóg nam odmówi tego, czego im odmówiliśmy i na próżno wołać będziemy: „Zmiłuj się nad nami!”

Footnotes:

1

Ps. CXV. 16.

Tags: św Mikołaj z Tolentino „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna czystość skromność posłuszeństwo post pokusy Czyściec
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.