Citatio.pl
2020-09-15

Mowa 90 na post wrześniowy – św. Leon Wielki

Św. Leon Wielki, Mowy (Księgarnia św. Wojciecha), 1958, s. 413–417.

  1. Najmilsi! Ogłaszamy święty post wrześniowy, wzywając wiernych do wspólnych ćwiczeń pokutnych. Zachęcamy do nich w kazaniu, jako wasz ojciec, ufając, że dzięki waszej gorliwości, ćwiczenia te z żydowskich niegdyś chrześcijańskimi się staną. Boć jednać sobie miłosierdzie Boskie umartwieniem duszy i ciała, wszystkim to czasom odpowiada i obydwu Testamentom przystoi. Dla przebłagania Boga nie masz nic skuteczniejszego nad to, żeby człowiek sam siebie sądził i nigdy nie ustawał prosić o przebaczenie, wiedząc, że nigdy nie jest bez winy. Toć w naturze ludzkiej tkwi skaza nie wrodzona zaraz po stworzeniu jej przez Boga, ale ściągnięta na nią przez zmowę przeniewiercy i przekazana potomstwu prawem rodzenia; ona to powoduje, że ciało, ulegając śmierci, także i na duszę może śmierć sprowadzić. Stąd „wewnętrzny” człowiek, choć odrodzony już w Chrystusie i wybawiony z więzów niewoli, miewa ciągłe rozterki z ciałem; i już podczas gdy powściąga jego żądze, dotkliwie odczuwa jego sprzeciwy. W walce tej niełatwo jest odnieść tak zupełne zwycięstwo, żeby po tym, z czym należy zerwać, nie pozostało przywiązań, a to, co trzeba uśmiercić, nie zaprzestało ranić. Umysł w człowieku sądzi i przewodniczy. Choćby on jednak najroztropniej i najbardziej przezornie starał się kierować zmysłami, już sama nawet ta troska i szukanie miary w trzymaniu ciała w ryzach, ale i w dbaniu o ciało, stawiają go aż nadto blisko pokusy. Któż bowiem zdoła tak wyosobnić w sobie przyjemność, albo ból cielesny, żeby i duchowo nie być wrażliwym na to, co zewnętrznie dogadza albo dręczy? i na ciało, i na duszę działają nierozłącznie tak wesele, jak smutek: całego człowieka porywa gniew, całego unosi radość, całego człowieka ogarnia przygnębienie. Jakżeż tu uniknąć grzechu, skoro w człowieku ta sama namiętność zahacza i o kierowniczy i kierowany czynnik? Słusznie Pan świadczy: „duch wprawdzie jest ochotny, ale ciało mdłe” (Mt. 26, 41).
  2. I abyśmy pod wpływem tej trudności nie ulegli zniechęceniu i nie popadli w gnuśną bierność, przyrzeka nam swoją pomoc. Za łaską Bożą człowiek będzie mógł podołać temu, do czego sam z siebie jest całkiem nieudolny. „Ciasna i wąska jest droga, wiodąca do żywota” (Mt. 7, 14). Nikt na nią wejść, nikt na niej kroku naprzód uczynić by nie potrafił, gdyby Chrystus, jako przewodnik, nie usunął przeszkód, zamykających do niej dostęp. On toruje drogę, on też umożliwia kroczenie po niej. Ponieważ sam każe nam podejmować trudy podróży, sam też doprowadza do miejsca wytchnienia. Mając tedy w nim nadzieję życia wiecznego, powinniśmy naśladować wzór jego cierpliwości. „Jeśli bowiem współcierpimy, współkrólować też (z nim) będziemy” (2 Tym. 2, 12; Rzym. 8, 17). Boć jak powiada Apostoł: „kto mówi, że mieszka w Chrystusie, powinien tak, jak on postępował, i sam postępować” (Jan 2, 6). Inaczej wiara w nas byłaby fałszem i pozorem, gdybyśmy chlubili się jego imieniem, a nie zachowywali jego ustanowień. Ustanowienia te nie będą nam ciężarem, lecz raczej ochroną od wszelkich niebezpieczeństw, jeśli nic innego nie będziemy miłowali poza tym, co przykazanie jego miłować nam każe.
  3. A z dwojakiej miłości wola ludzka może przybierać kierunek, rozbieżny tak w swoim charakterze, jak w początku. Rozumna bowiem dusza, nie mogąc obyć się bez miłości, kocha albo Boga, albo świat. Jeśli Boga miłuje, każda rzecz jest dla niej przydatna, jeśli świat miłuje, na wszystkim będzie stratna. Dlatego do wiecznych dóbr należy przylgnąć całym sercem i nie dać się od nich rozłączyć; doczesnymi natomiast posługiwać się tylko przelotnie, tak by nam – przechodniom na tej ziemi, śpieszącym z powrotem do ojczyzny – wszystko, cokolwiek pomyślnego z rzeczy świata nawinie się po drodze, było posiłkiem w podróży, a nie przynętą do dłuższego tutaj pobytu. W tym duchu błogosławiony Apostoł zwraca się do nas ze słowami: „Czas jest krótki, nic innego nie zostaje, tylko żeby ci, co żony mają, byli, jakoby nie mieli: A ci, co płaczą, jakoby nie płakali: a ci, co się weselą, jakoby się nie weselili: a ci, co kupują, jakoby nie posiadali: A ci, co używają tego świata, jakoby nie używali, bo przemija postać świata tego” (1 Kor. 7, 29). Ale wyzwolić się od wszystkiego, co taki urok wywiera na nas swoim pięknem, swoim bogactwem i swoją rozmaitością, można tylko wtedy, gdy w pięknie świata kocha się jego Stwórcę, nie stworzenie. Ze słów jego: „będziesz miłował Pana, Boga twego, ze wszystkiego serca swego, i ze wszystkiej duszy swojej, i ze wszystkiej myśli swojej” (Mt. 22, 37) widać, że On bynajmniej nie chce, abyśmy węzeł naszej z Nim miłości rozluźniali dla czegokolwiek innego. Jeśli zaś z tym przykazaniem łączy obowiązek miłości bliźniego, to każe nam naśladować swoją dobroć, a więc miłować, co On miłuje, i czynić, co On czyni. Acz bowiem jesteśmy tylko „rolą Bożą i budową Bożą” (1 Kor. 3, 9), i „ani ten, co sadzi, nie jest czymś, ani ten, co podlewa, ale Bóg, który pomnożenie daje” (1 Kor. 8, 7), to jednak wymaga On od nas współdziałania z sobą we wszystkim. My mamy być zawiadowcami jego darów. Wykonywać jego wolę, to nasz obowiązek, skoro nosimy jego obraz w sobie. Dlatego i w modlitwie Pańskiej wymawiamy te prześwięte prośby: „Przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja jako w niebie, tak i na ziemi” (Mt. 6, 10; Łk. 11, 2). Czego się w nich domagamy? Oto, aby Bóg poddał sobie jeszcze nie poddanych i, jak na niebie aniołów, tak na ziemi ludzi uczynił sługami woli swojej. Prosząc o to, kochamy Boga, kochamy i bliźniego. Skoro pragniemy, aby słudzy służyli Panu, a Pan rozkazywał, to miłość nasza nie rozstrzela się rozbieżnie, jeno się skupia do jednego ogniska.
  4. Miłość taka, wolna od przyziemnych związań, ugruntowywa się i rośnie przez nawyk wykonywania dobrych czynów. Człowiekowi bowiem niezbędne jest w sumieniu poczucie zadowolenia z tego, że postępuje szlachetnie, potrzebna ochota do czynienia nadał tego, co, będąc wykonywane, przynosiłoby mu znowu radość. Dlatego to wciągamy się w posty, mnożymy wspomagania bliźnich, przestrzegamy sprawiedliwości, uczęszczamy liczniej na modlitwę. W ten sposób to, za czym tęsknią oddzielne jednostki, staje się życzeniem wszystkich pospołu. Cierpliwość urabia się wśród trudów, łagodność gasi gniewy, życzliwość rozbraja zawistne duchy. Szczodrota usuwa skąpstwo, a przygniatające brzemię bogactw zamienia w cnót narzędzie. Ale ponieważ szatan nie śpi, i nawet w obliczu tak szlachetnych dążeń nie zaniedbywa zasadzek, nic tedy szczęśliwszego nad to, że na pewne pory roku mamy przewidzianą odnowę na duchu. Niejeden przywiązany do ziemskich dostatków, dumny, że i niebo mu sprzyja i żyzna ziemia przynosi urodzaj, napełniwszy zbożem obszerne stodoły, powie może teraz duszy swojej: „masz wiele dóbr, używaj!” (Łk. 12, 19). Kto tak myśli, niech przyjmie do serca przestrogę Pana i posłucha jego głosu: „Szalony! Tej: nocy zażądają duszy twojej od ciebie; a coś nagotował, czyjeż będzie?” (Łk. 12, 20). Ponieważ krótkie są dni naszego życia na ziemi i niewiadomy ich kres, największą troską mądrego człowieka powinno być to, żeby go śmierć nie zaskoczyła znienacka, nieprzygotowanego na tę ostatnią chwilę, zwłaszcza gdy wie, że umrzeć musi. – Pośćmy zatem w środę i w piątek, bo to i ciała nasze uświęci, i wzmocni nas duchowo! W sobotę zaś odprawimy wigilie u św. Piotra Apostoła. Jego pomoc jest nam niezbędna, aby nasze Święte postanowienia uwieńczył skutek: przez Chrystusa, tego Pana naszego, który z Ojcem i z Duchem Św. żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
Tags: św Leon Wielki post suche dni
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.