Citatio.pl
2020-09-22

Św. Tomasza z Wilanowa, Biskupa

Żył około roku Pańskiego 1555.

(Żywot jego był napisany prze Jana Mentona, biskupa Segewijskiego jegoo ucznia.)

Święty Tomasz nazwany z Wilanowa, jako z miejsca gdzie młodość spędził, przyszedł na świat w małém miasteczku Fuentana w Hiszpanii, z rodziców szlacheckiego rodu. Bylito przytém wzorowi chrześcijanie, znani w całéj okolicy z wielkiego miłosierdzia dla biednych. Tęż cnotę wziął po nich w spuściznie i Tomasz, i w dzieciństwié już się nią odznaczał. Codziennie wynajdywał sposób aby czém ubogich wesprzeć, jużto oddając im śniadanie lub obiad, już téż własne suknie. Razu pewnego, matka, która na to z wielką pociechą patrzyła, widząc jak się dla biednych ze wszystkiego prawie ogołocił, sprawiła mu bardzo piękne nowe ubranie. Święty chłopaczek w pierwszém wyjściu swojém na miasto, oddał je żebrakowi, za co go matka serdecznie uściskała. Inną razą sam był w domu, kiedy przyszło sześciu ubogich: nie mając nie dla nich do dania, wyszedł na podwórze, a obaczywszy sześcioro kurcząt przy kurze, dla każdego dał po jednemu. Gdy matka nadeszła, a Tomasz zdał jéj z tego sprawę, spytała co by był zrobił gdyby jeszcze i siódmy znalazł się ubogi? „Byłbym mu i kurę oddał” – odrzekł Święty, za co go także pobożna matka bardzo pochwaliła.

Obok takiego dla biednych miłosierdzia, od lat dziecinnych i innemi odznaczał się cnotami, dzięki chrześcijańskiemu wychowaniu jakie od kolebki odebrał. Za staraniem matki pierwsze wyrazy jakie wymówił, były to przenajświętsze imiona Jezusa i Maryi, a zaraz potém wyuczyła go ona pozdrowienia Anielskiego. Przez cało téż życie szczególne miał do Maryi nabożeństwo, i trzy najważniejsze w życiu jego wypadki, w uroczystości przenajświętszéj Panny zaszły. Wstąpił do Zakonu w dzień Jéj Ofiarowania, Biskupem został w dzień Jéj Wniebowzięcia, a powołał go Pan Bóg do Siebie, w święto Jéj Narodzenia.

Ukończył niższe nauki w szkołach Wilanowskich, gdzie był pierwszym uczniem a następnie wysłali go rodzice do akademii w Alkala, świeżo przez kardynała Ksymenesa założonéj. Znalazłszy się w gronie świetnéj młodzieży, lecz wśród któréj jak to bywa, nie panował duch pobożności, młody Tomasz, nietylko nie uległ żadnym złym wpływom, lecz przykładem swoim drugich do dobrego pociągał. A jak odznaczał się wielką pobożnością, tak podobnież przewyższał wszystkich współuczniów zdolnościami i pilnością w naukach. Pomimo iż głęboka jego pokora, którą już wtedy w wysokim posiadał stopniu, sprawiła iż starał się ile możności, nietylko się nie odznaczać, ale i nie ściągnąć na siebie uwagi; gdy poznano jego niepospolite wykształcenie w wyższych naukach połączone z rzadkim darem wymowy, został w tymże uniwersytecie profesorem filozofii, mając lat dwadzieścia sześć. Po dwóch latach wykładu tego przedmiotu w Alkala, powołano go na takąż katedrę do sławniejszego jeszcze uniwersytetu w Salamanice.

Lecz święty Tomasz widząc się na drodze wielkiéj u ludzi sławy, im go ona pewniéj spotkać mogła, tém żywiéj zapragnął uchylić się od świata, obawiając się aby go w swoje sidła w końcu nie uwikłała. Chociaż więc w tym zawodzie pracując, prowadził życie bardzo odosobnione, oddawał się ćwiczeniom wyższéj pobożności, a ciągłemi postami i umartwieniami ciało swoje trapił, nie dość mu było na tém; chciał bowiem bardziéj stanowczo poświęcić się na wyłączną służbę Panu Bogu. Nareszcie skłoniła go do tego ostatecznie wiadomość, iż przez wzgląd na jego zasługi w zawodzie naukowym położone, zamierzano wynieść go na wyższe uniwersyteckie urzędy. Wtedy zbadawszy pilnie wolę Bożą co do swego powołania, poznał iż Pan Bóg powołuje go pod regułę świętego Augustyna. Zakonnicy tego Zgromadzenia przyjęli go z otwartemi rękoma, i wstąpił do klasztoru ojców Augustyanów, a to w tymże dniu i roku, w którym nieszczęsny Marcin Luter Zakon ten opuszczał.

Skoro przywdział suknię zakonną, spostrzegli Ojcowie że nie nowicyusza, lecz wielkiego mistrza doskonałości Ewangelicznéj, do swego grona przyjęli. Jeszcze na świecie będąc, prowadził on życie tak ostre i pokutne, że wszelkie tego rodzaju przepisy jakie znalazł w klasztorze, nietylko łatwemi ale łagodnemi dla niego się zdały. Lecz co większa: mąż tem znakomitéj nauki, za jednego z najuczeńszych swojego czasu uchodzący, okryty sławą najpierwszego profesora w dwóch najsłynniejszych akademiach, nietylko w umartwieniach zewnętrznych nie dał się prześcignąć żadnemu z braci zakonnych, lecz i w najgłębszéj pokorze, w ślepém posłuszeństwie i zaparciu własnéj woli, przodował między nimi. A wszystko to tak dalece go nie kosztowało, że zdawało się iż od lat najmłodszych wyćwiczony był w karności zakonnéj. Wyświęcenie na kapłaństwo, które przyjął zaraz po skończonym nowicyacie, przydało nowego blasku jego cnotom. Przeznaczony niezwłocznie do zawodu kaznodziejskiego, z takim pożytkiem dusz głosił słowo Boże, że go wszystkie znaczniejsze miasta w Hiszpanii pragnęły słyszeć, i w krótkim czasie nazwano go Apostołem całego tego kraju.

Oddając się temu zawodowi święty Tomasz, znajdował czas i na inne uczynki miłosierdzia chrześcijańskiego, téjto cnoty w któréj tak już w dzieciństwie był się odznaczył. Wszędzie gdzie przebywał, stawał się ojcem ubogich: zbierał dla nich hojne jałmużny, odwiedzał ich w własnych mieszkaniach, chorym najtroskliwiéj usługiwał, przepędzając niekiedy i całe noce przy nich. Gdy zaś zostawał przełożonym po różnych klasztorach swojéj Reguły, śpichrze klasztorne stały otworem dla ubogich, a za to niekiedy, gdy już się wyczerpywały, ze modlitwą jego, Pan Bóg cudownie je napełniał.

Gdy miewał kazania w miastach Burgos i Walladolid, nietylko cały dwór cesarski, lecz i sam Karol V, żadnego nie opuszczał. Spytany raz przez tego cesarza zkąd czerpie tyle głębokich myśli i przekonywających uwag, jakiemi się odznaczają jego kazania, odpowiedział: „Krzyż Chrystusa powinien być główném źródłem, z którego ma czerpać kaznodzieja; a modlitwa najlepszem jest do kazania przygotowaniem.” Bo téż Święty Tomasz szczególne wśród niéj odbierał dary: często modląc się wpadał w zachwycanie, i wielokrotnie widziano go wtedy w powietrze uniesionego. Zdarzało się to często i w chórze pomiędzy braćmi, a nawet kiedy Mszą świętą odprawiał w kościele, w obec licznie zgromadzonego ludu.

Jak wszyscy tak i sam cesarz Karol V w szczególném miał go poważaniu. Zdarzyło się że za kilku więźniami politycznemi wstawiali się napróżno do cesarza nietylko pierwsi dostojnicy państwa, ale i książe Filip syn jego. Skoro przemówił z nimi święty Tomasz, cesarz ich ułaskawił, a gdy dworzanie objawili ztego powodu zdziwienie, rzekł do nich: „Prośby Przeora Augustyańskiego są dla mnie roskazami samego Boga.” Oczekując téż Karol V na pierwszą sposobność żeby pokornego tego zakonnika, wynieść ne Biskupstwo, zamianował go Arcybiskupem Grenady, skoro to miejsce zawakowało. Święty Tomasz tyle dołożył starania, tak usilnie błagał cesarza aby go do téj godności nie podnosił, że ten nie mógł prośbom jego się oprzeć. Lecz gdy w kilka lat potém, książe Grzegorz Austryacki, z Arcybiskupstwa Walenckiego przeż Papieża Pawła III przeniesiony został ma inne, cesarz, który ciągle żałował że poprzednio uległ prośbie świętego Tomasza, powołał go na Aroybiskupią stolicę Walencyi. Święty pocieszał się myślą, że i tą razą potrafi się od tego wyprosić, lecz Prowincyał Zakonu zagrożeniem suspensy i klątwy kościelnéj, zmusił go do przyjęcia tej godności.

Wyświęcony na Biskupa Waladolidskiego, udał się niezwłocznie do swojéj Archidyecezyi, odbywając tę podróż pieszo, w starym i wytartym habicie zakonnym. Przechodził blizko miejsca gdzie matka jego, kobieta wielkiéj świątobliwości, osiadła była przy szpitalu który sama założyła, a która napisała do niego prosząc, aby ją odwiedził, żeby jeszcze przed śmiercią chociaż raz widzieć go mogła. Święty zrazu zgodził się na to, lecz po modlitwie, czując że krew to i ciało głównie go do tego skłaniały, odmówił sobie téj pociechy.

Gdy przybył do swojéj dyecezyi, kanoni wiedząc iż wyszedłszy z Zakonu nic nie posiada, złożyli mu w darze cztery tysiące czerwonych złotych. Arcybiskup przyjął je z największą wdzięcznością, lecz tegoż dnia wszystko co do grosza rozdał biednym, mówiąc że ponieważ godność Biskupia nie przeszkadza mu być ubogim zakonnikiem, więc pragnie nim przez całe życie pozostać. Jakoż, objąwszy Biskupstwo jedno z najbogatszych w owych czasach, nic w sposobie życia swojego nie zmienił, powtarzając często i to święte zdanie, że „nie przepych w mieszkaniu, sprzętach, powozach i cugach, lecz szczególne dla biednych miłosierdzie, powinno odznaczać Biskupa.” Znaczne téż dochody swoje, poczytywał za własność ubogich, i tak dalece rozdawał im co tylko mógł, że w końcu gdy już śmiertelnie chorował, pokazało się że ubogie łóżko na którém leżał, było pożyczone od tego któremu je w jałmużnie niedawno był oddał.

Gorliwość jego o dusze, które mu Pan Bóg powierzył, nie mniejszą była, jak litość nad ubogimi. Prawie rok cały spędzał na zwiedzaniu swojéj Archidyeczyi. Kazywał codziennie, a niekiedy i kilka razy na dzień. Gdzie tylko przybył, odwiedzał ubogich i chorych, godził powaśnionych, znosił wszelkie zgorszenia, przywracał i utwierdzał zachwianą w duchowieństwie karność. A wszelako ten tak wielki Święty, drżał na samo wspomnienie sądu Bożego. Zdarzało się, że zaniepokojony myślą o tém, wśród nocy posyłał po spowiednika, i pytał go z przerażeniem: „Ojcze, jak sądzisz, czy będę ja zbawiony pozostając Arcybiskupem?” Po dziesięcioletniém téż zarządzie swoją Archidycezyą, usilnie i kilkakrotnie domagał się od Papieża, aby mu pozwolił uwolnić się od tego urzędu. Papież w żaden sposób zgodzić się na to nie chciał, lecz Pan Jezus go wysłuchał.

Gdy w święto Oczyszczenia Matki Boskiéj, rzewnie się modlił, prosząc aby go Pan Bóg z Biskupstwa uwolnił, usłyszał głos z krucyfiksu mówiący do niego: „Uspokój się Tomasza, poczekaj trochę, a w uroczystość Urodzenia Matki Mojéj, otrzymasz nagrodę za twoje trudy.” Od dnia tego już tylko gotował się ma śmierć, i ósmogo Września to jet w dzień Narodzenia Matki Bożéj, przyjął ostatnie Sakramenta Święte, rozdał ubogim wszystko co tylko posiadał, a gdy słuchał Mszy świętéj, przy łóżku jego odprawianéj, przy końcu jéj wymówiwszy te słowa: „Jezus, Marya” które z niemowlęctwa wychodząc pierwsze był wymówił, zasnął słodko w Panu roku Pańskiego 1555. Papież Aleksander VII w poczet Świętych go wpisał, dzień dzisiejszy na coroczną jego pamiątkę przeznaczając.

Pożytek duchowny

Szczęśliwe dziatki, których rodzice tak jak maska świętego Tomaaza, od lat najmłodszych zachęcają i zaprawiają do litości nad biednymi. Staraj się i ty wedle możności ich wspierać, a jeśli wychowaniem drugich kierujesz, do tego ich zachęcaj, żywo pamiętając na te słowa Pana Jezusa: „Błogosławieni miłosierni albowiem i oni sami miłosierdzia dostąpią.” 1

Modlitwa (Kościelna)

Boże! któryś błogosławionego Tomasza Biskupa, nadzwyczajną cnotą miłosierdzia nad biednymi przyozdobił; prosimy Cię przez jego pośrednictwo, abyś na wszystkich zanoszących do Ciebie prośby, skarby Twojego miłosierdzia zlewać miłościwie raczył. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 805–807.

Footnotes:

1

Mat. V. 7.

Tags: św Tomasz z Villanuevy „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna biskup wychowanie Marcin Luter
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.