Citatio.pl
2020-10-04

Św. Franciszka Serafickiego, Założyciela Zakonu Braci Mniejszych

Żył około roku Pańskiego 1226.

(Żywot jego był napisany przez świętego Bonawenturę tegoż tegoż zakou Kardynała i Doktora Kościoła, za jego czasów żyjącego.)

Święty Franciszek założyciel zakonów żebrzących, a przez to odnowiciel karności zakonnéj w średnich wiekach; wpływom swoim wskrzesiciel ducha pokuty, pobożności i najżywszéj wiary w całém chrześcijaństwie; przed śmiercią cudownie naznaczony bliznami Pana Jezusa; przezwany Serafinem ziemskim, a największy od czasów apostolskich cudotwórca, przyszedł na świat roku Pańskiego 1182 w Assyżu mieście w prowincyi Umbryjskiéj we Włoszech położoném, za Papiestwa Honoryusza III, a za panowania Fryderyka II cesarza rzymskiego. Był synem Bernarda Morykoniego bardzo bogatego kupca, i błogosławionéj Piki ze szlachty assyskiéj pochodzącéj, a wielkiéj świątobliwości kobiety. Ponieważ miał on najbliżej po Matce Boskiéj wstępować w ślady Chrystusa Pana, więc od chwili swojego urodzenia stawał się Mu podobnym. Przyszedł na świat w stajence, gdzie matka ciężko chora przy wydawaniu go na świat, dopiéro szczęśliwie porodziła gdy z porady przybyłego do jéj domu nieznajomego którego sądzą być Aniołem, tam zaniesioną została. Także w chwili gdy wydawała go na świat, słyszeć się dały śpiewy anielskie jak nad szopką Betleemską, nad kościołkiem przy Assyżu będącym, przy którym późniéj Franciszek swój zakon założył.

Wychowany pobożnie, w pierwszéj jednak młodości z wielkiém upodobaniem oddawał się rozrywkom światowym; lecz pomimo tego skarb nieskazitelnéj czystości nietkniętym dochował. Przytém nadzwyczajnie był miłosierny dla ubogich. Zdarzyło się że razu pewnego odmówił jałmużny ubogiemu proszącemu o nią dla miłości Boga: pobiegł za nim niezwłocznie, hojnie go obdarzył, i uczynił ślub iż odtąd nigdy żadnemu wsparcia nie odmówi. Wzięty do niewoli w potyczce stoczonéj przez Assyżanów z Perużanami, gdy był w więzieniu, Pan Bóg silnie zakołatał do duszy jego, rozbudzając w nim już wtedy pragnienie poświęcenia się Mu na wyłączną służbę. Wszakże wróciwszy do domu jeszcze czas jakiś prowadził życie światowe, lecz obok tego tak dalece coraz hojniejsze czynił ubogim jałmużny, że zdarzało się iż im i odzienie swoje oddawał. Nakoniec po przebyciu wkrótce potém ciężkiéj choroby, postanowił świat opuścić i zacząć życia pokutne. Całém więc sercem poświęcając się miłosiernym uczynkom, z wielką miłością usługiwał trędowatym. Jadąc razu jednego konno, spotkał za miastem tak strasznie tą chorobą stoczonego, że się odwrócił od niego ze wstrętem; lecz chcąc się w tém przezwyciężyć zsiadł z konia i uściskał chorego, który w téjżo chwili znikł mu z oczu, gdyż byłto sam Zbawiciel, który dla wyprobowania go, w téj postaci mu się objawił.

Ubierał się wtedy jeszcze bogato, stosownie do swojego zamożnego stanu. Zdarzyło się że przechadzając się za Assyżem ujrzał ubogiego w bardzo nędzném odzieniu. Zamienił z nim szaty i w jego łachmanach wrócił do miasta. Wszyscy sądzili że zmysły postradał, a ojciec zbił go srodze, i zamknął do więzienia w domu własnym. Uwolniony z niego przez matkę Franciszek, udał się w odosobnione miejsce na jednéj z gór koło Assyża będących, i tam dość długo pustelnicze wiódł życie, prosząc Boga aby mu objawić raczył wolę Swoję względem niego. Pewnéj nocy miał sen w którym okazał mu się wielki gmach napełniony zbroją taką jaką nosili podówczas krzyżownicy; a gdy spytał dla kogo jest ona przeznaczoną, odpowiedziano mu że dla niego i jego żołnierzy. Przebudziwwszy się, wziął to za wskazówkę woli Bożéj, sprawił sobie rycerski rynsztunek, i puścił się w drogę do Włoch południowych, w celu zaciągnięcia się w szeregi wojsk hrabiego Gotwina z Brionu, broniącego podówczas posiadłości stolicy Apostolskiéj przeciw zaborom bezbożnego Fryderyka II. W drodze miał objawienie, z którego dowiedział się że Pan Róg przeznacza go nie na zbrojnego zwykłego, lecz na duchownego rycerza, i że w tymto zawodzie ma on Mu służyć. Wróciwszy więc do Assyża już starał się tylko poznać wyrażniéj czego Pan Bóg po nim wymaga.

Przechodząc obok opuszczonego i rozwalającego się kościołka świętego Damiana, położonego pod Assyżem, wszedł do niego; a gdy się modlił przed znajdującym się tam krucyfiksem, usłyszał głos z niego wychodzący po trzykroć w te słowa przemawiający: „Franciszku napraw dom mój który się rozpada.” Cudowne te wyrazy odnosiły się do wysokiego posłannictwa Franciszka, przez które Pan Bóg przeznaczał go do podparcia domu Jego mitycznego to jest Kościoła, a to przez założenie w nim trzech zakonów, i przez rozszerzanie wpływem i przykładem swoim w całym świecie chrześcijańskim, przygasłego podówczas ducha pokuty, pobożności i doskonałości Ewangelicznéj. Lecz święty w głębokiéj pokorze swojej, wtedy słów tych w takim znaczeniu nie brał. Zajął się więc gorliwie naprawą tego kościołka, i odnowił go swoim kosztem i staraniem. Prócz tego, gdy w tymże kościołku modlił się przed krzyżem, rozbudziło się w jego sercu najżywsze jakie w sercu jakiém po przenajświętszém sercu Maryi, mogło być nabożeństwo do Pana Jezusa cierpiącego, a ztąd powstało podobneż pragnienie naślnadowania Go jak najwierniéj we wszystkim, a najbardziéj w pokorze i ubóstwie. Wkrótce potém odbył pielgrzymkę do Rzymu, i tam po rzewnéj i gorącéj modlitwie przy grobach świętych Apostołów odbytéj, wyszedłszy z kościoła rozdał wszystko co miał przy sobie ubogim, z jednym z nich zamienił odzienie, i przyłączywszy się do żebraków u drzwi Watykanu siedzących, cały dzień z nimi spędził, od téj pory już i sam żebrakiem dobrowolnym na całe życie pozostając.

Ojciec świętego Franciszka, człowiek chciwy i próżny, najniechętniéj patrzał i na jego hojność dla biednych i na jego życie ubogie Obawiając się aby całego majątku jaki po nim dostanie nie użył na miłosierne uczynki, zażądał aby przed Biskupem zrzekł się wszelkiego prawa do spadku po rodzicach. Święty uczynił to z radością, i zdejmując nawet z siebie wierzchnie ubranie, a pozostając tylko we włosiennicy którą nosił pod niém, rzekł do ojca: „Dotąd nazywałem cię ojcem; odtąd z większą ufnością będę mówił do Boga: Ojcze nasz któryś jest w niebiesiech.” Obecny temu Biskup przyodział go własnym płaszczem, uściskał i pobłogosławił, a potém na jego żądanie ubrał go w prostą sukmanę z kapturem, jaką noszą ubodzy ludzie we Włoszech. Sukni téj już Franciszek od téj chwili nigdy nie zrzucał, i onato stała się późniéj habitom zakonu przez niego założonego.

Zerwawszy wtedy nietylko za światem wszelkie stosunki lecz i z rodziną, nasz Święty z większą gorliwością oddał się pokucie, bogomyślności i miłosiernym uczynkom. Razu pewnego znajdując się w kościołku przenajświętszéj Panny Maryi Anielekiéj na dolinie pod Assyżem będącym, usłyszał czytane z Ewangelii te słowa Pana Jezusa: „Nie miejcie ani złota ani srebra, ani pieniędzy we trzosach waszych, ani tłomoka w drodze, ani dwóch sukień, ani butów ani laski,” 1 a w téjże chwili Duch Święty natcknął go przekonaniem iż to było prawidłem według którego żyć on powinien. Zdjął więc obuwie, rzucił kij który miał w ręku, w miejsce pasa skórzanego przepasał prostym powrozem jedyną suknię którą miał na sobie i wyrzekł się na zawsze używania pieniędzy. Spełniając już tym sposobem co do słowa. i jak najdoskonaléj rady Ewangoliczne, otrzymał przytém natchnienie od Boga, aby iść i opowiadać drugim pokutę i do niéj pobudzać. Uzyskawszy na to upoważnienie od Biskupa, zaczął kazywać po różnych miejscach, a słowa jego poparte przykładom najświątobliwszego życia i licznemi cudami, całe tłumy ludzi garnęły do Boga. Wkrótce znalazło się kilka, którzy chcieli go naśladować, połączyli się więc znim zostając jego uczniami i niezadługo liczba ich wzrosła do dwunastu. Franciszek zawiązał z nich zgromadzenie, i znowu za błogosławieństwem Biskupa rozesłał ich w różne strony, dla głoszenia słowa Bożego i zgrzewania ludzi do pokuty.

Gdy ujrzał liczbę braci swoich powiększającą się, postanowił nadać im Ustawy według których żyć mieli. Udawszy się na samotne miejsce i tam czterdzieści dni poszcząc o chlebie i wodzie, napisał Regułę, którą Pan Jezus głosem z nieba słyszanym od wielu obecnych braci, zatwierdził, oświadczając iż Sam ją temu nowemu zakonodawcy podyktował. Główną jéj różnicą od wszystkich po owe czasy i dotąd istniejących Reguł zakonnych, było postanowienie najsurowsze aby bracia nietylko jak zakonnicy wszelkich innych Reguł osobistéj żadnéj własności nie posiadali, ale żeby nawet samo zgromadzenie czyli klasztory, nie miały zgoła żadnego rodzaju posiadłości, ani nawet zapewnionych dochodów. Owszem, chcąc braci swoich zasłonić od wszelkiéj możności przestania być ubogimi, zakazał im nawet przyjmować pieniędzy, polecając aby żebrząc wypraszali i przyjmowali tylko w naturze to co do wyżycia ubogiego niezbędnie jest potrzebném. Prócz tego zastrzegł w tychże ustawach wszystko co tylko najwyższa ubóstwo, a które Panią swoją nazywał, jako główną cechę jego zakonników zabezpieczyć w nich mogło, we wszystkiém i na zawsze.

Z Regułą tą udał się Franciszek do Rzymu, gdzie z razu Ojciec Święty Inocenty III przyjął go jako człowieka który sam zdobywając się na rodzaj życia tak nadzwyczajny, kładąc go za Regułę dla zakonu, wymaga rzeczy siły ludzkie przechodzących, i z tego powodu odprawił go z niczém. Lecz téjże nocy Papież miał objawienie, w którém ujrzał jakiegoś żebraka podpierającego kościół Lateraneński, który jakby się miał obalić, i w żebrsku tym poznał Franciszka. Posłał zatém po niego, zachęcił do przedsięwziętego dzieła, takowemu pobłogosławił i ustnie Regułę jego zatwierdził, co późniéj nieco Honoraryusz III uczynił przez Bullę Papiezką, obdarzając zakon ten najwiękozemi przywilejami. To dało początek zakonowi Braci Mniejszych, z upływem czasu najliczniejszemu w Kościele Bożym, z którego prócz wielkiéj liczby Świętych kanonizowanych, było czterech Papieży, wielu Kardynałów i Biskupów, kilku Doktorów Kościoła, a w każdym wieku mnóstwo wysokiéj świątobliwości zakonników, których za życia jeszcze świętego Patryarchy liczono przeszło sześć tysięcy, a przed końcem wieku XVIII około stu pięćdziesięciu tysięcy. Do Reguły świętego Franciszka należą: Franciszkanie, Bernardyni, Reformaci i Kapucyni, z których ci ostatni jéj pierwotną ścisłość bez żadnych zwolnień zachowują.

Prócz tego zakonu założył Franciszek i zakon żeński Siostr ubogich, podobnéjże Reguły, późniéj od świętéj Klary ich pierwszéj przełożonéj Klaryskami zwany a także i trzeci zakon Tercyarzy i Tercyarek, nadając im ustawy odpowiedne osobom żyjącym na świecie. Zakon ten w średnich wiekach ogarnął był prawie świat cały, przez co ten święty Patryarcha tak wielki i zbawienny wpływ swój na całe społeczeństwo chrześcijańskie rozciągnął.

Gdy te trzy zakony ustalił, spragniony korony męczeńskiéj, dwa razy udawał się na Wschód pomiędzy niewiernych, lecz wrócił ztamtąd tylko z zasługą pragnienia śmierci za wiarę, bo go Pan Bóg i bez tego miał wziąść prosto do Nieba.

Prowadził życie nadzwyczaj ostre: pościł bezustannie, i do chleba lub saméj jarzyny, których jedynie niekiedy używał, domieszywał zwykle popiół lub piołun. Każda jego modlitwa, szczególnie przez kilkanaście lat ostatnich życia, była zachwyceniem. Często w objawieniach rozmawiał z Panem Jezusem i Matką Bożą, do któréj najszczególniejsze miał nabożeństwo, i przez Nią najwyższe łaski i dla siebie i dla świata całego pozyskał w Jéj kościołku Porciunkulą zwanym, gdzie za wstawieniem się Maryi otrzymał największy odpust dla wszystkich wiernych 2. Gdy wpadał w zachwycenie widywano go tak wysoko w powietrze wyniesionego, że niekiedy znikał z oczu braci temu cudowi obecnych. Cnoty pokory był jakby uosobieniem, i nią téż powodowany nigdy święceń kapłańskich przyjąć nie chciał, pozostając tylko dyakonem. Był największym swoich czasów cudotwórcą, a na dwa lata przed śmiercią otrzymał blizny Pana Jezusa, 3 i odtąd już sam stawszy się jakby ciągłym cudem chodzącym i żywym męczennikiem, obnoszony po miastach i wioskach, samym widokiem swoim nawracał ludzi i do pokuty pobudzał. Gdy zbliżał się do jakiego miasta, we wszystkie dzwony uderzano, i duchowieństwo z ludom wychodziło naprzeciw niego.

Widząc się blizkim śmierci, prosił aby go zanieśli do jego celki przy kościołku Maryi Panny Anielskiéj, w którym najwyższe łaski odebrał i przy którym założył był główny chociaż mały i ubogi klasztorek swojéj Reguły, i tam gdy już miał ten świat opuścić kazał położyć się na ziemi. Potém, aby jak Chrystus Pan na krzyżu, nago umierać, zdjął habit, który dopiéro z rozkazu zakonnika którego poczytywał za swego przełożonego, przywdział na powrót, a gdy modlący się z nim bracia wymawiali te słowa Psalmu: „Na mnie czekają sprawiedliwi aż mnie wynagrodzisz,” 4 poszedł do Nieba 4 Października roku Pańskiego 1226, W rok po śmierci przez Grzegorza IX Papieża, w poczet Świętych wpisany został.

Pożytek duchowny

Wielki święty Franciszek przezwany został Serafickim, dla niezmiernéj miłości Boga którą serce Jego pałało; następująca téż modlitwa była jego ulubioną, modlitwą: „Niech siła miłości Twojéj o Jezu mój, ogarnie duszę moję: abym umarł dla miłości Twojéj miłości o! Panie, któryś raczył umrzeć dla miłości mojéj miłośći.” Staraj się i ty tę śliczną modlitwę często a serdecznie odmawiać.

Modlitwa (Kościelna)

Boże któryś Kościół Twój, przez zasługi błogosławionego ojca Franciszka, nowym zakonem obdarzył, daj nam prosimy Cię, za jego przykładem, co ziemskiém jest wzgardzić, a dobrami niebieskiemi zawsze się cieszyć. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 847–850.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 802

  1. Gdybyśmy zapytali „Kto założył zakon tercjarski?”, odpowiedź powinnaby brzmieć: „Sam lud katolicki”. Przykład i kazania, jakie prawił święty Franciszek i jego bracia, roznieciły w tysiącach serc ducha pokuty i pragnienie naśladowania ubóstwa Chrystusowego przez zaparcie się świata i własnej osoby. Ponieważ niewszyscy mogli wstąpić do klasztoru, ze względu na to, że bardzo wielu miało żony i dzieci, przeto św. Franciszek utworzył regułę, która świeckim wszelkich stanów pozwalała nie porzucać rodziny i zajęcia, a jednak ułatwiała nabycie zasług życia klasztornego. Zatwierdziło tę regułę kilku papieży i w ten sposób powstał zakon tercjarski, rozkrzewił się po całym chrześcijaństwie i liczy pomiędzy swymi członkami wielu świętych: papieży, kardynałów, biskupów, królów, bogaczów i biednych, żonatych i bezżennych.
  2. Czego żąda zakon od swych członków? a) Zwrotu cudzej jako też nieprawnie nabytej własności, a przy tym pojednania się z bliźnimi i zobowiązania się do posłuszeństwa przykazaniom Bożym i kościelnym; b) każdy członek zobowiązuje się nosić szkaplerz i pasek, unikać rażącego ubioru, biesiad, tańców i hucznych zabaw, odmawiać codziennie modlitwy do Matki Boskiej, chodzić jak najczęściej na Mszę świętą, spowiadać się i komunikować przynajmniej trzy razy na rok, w pewne dni pościć, pełnić dzieła miłosierdzia, zajmować się chorymi, modlić się za umarłych, zwłaszcza za braci i siostry tercjarskie, i dążyć do życia chrześcijańskiego.
  3. Uczestniczy każdy tercjarz: a) we wszystkich zasługach i dobrych czynach trzech zakonów, tj. (Franciszkanów, Klarysek i Tercjarzy), gdyż te trzy zakony tworzą pod względem zasług jedną nierozerwalną i solidarną całość; b) wolno mu w wielu przez Kościół oznaczonych dniach dostąpić zupełnego lub częściowego odpustu i ofiarować go na korzyść zmarłych; c) pozostaje w styczności i pod dozorem braci i sióstr tercjarskich, którzy mają o nim staranie, chronią go od moralnych niebezpieczeństw, wzywają go na zebrania itd.; d) w obietnicach wymienionych pod 2, wymieniliśmy skuteczne dla tercjarzy środki wytrwania przy dobrym.

Footnotes:

1

Mat. X. 9–10.

2

Obacz dzień 2 Sierpnia.

3

O tém obszerniéj pod dniem 17 Września.

4

Psalm. CXLI. 3.

Tags: św Franciszek „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna czystość Męka krzyż pokuta św Klara
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.