Citatio.pl
2020-10-10

Św. Franciszka Borgiasza

Żył około roku Pańskiego 1572.

(Żywot jego był napisany przez ojca Ribadeneira, za jego czasów żyjącego.)

Święty Franciszek urodzony w mieście Gandyi, był synem udzielnie panującego w księstwie tegoż nazwiska Jana Borgiasza, i Joanny księżniczki Aragońskiéj, wnuczki króla Hiszpańskiego Ferdynanda II-go. Nadano mu przy chrzcie świętym imię Franciszek, gdyż matka niebezpiecznie chora przy jego porodzeniu, ślub uczyniła iż go tak nazwie. Kiedy w dziesiątym roku życia stracił ją, rzewnie śmierć jéj opłakując, zadawał sobie krwawe biczowania, ofiarując takowe umartwienie za jéj duszę. Bogobojnie wychowany w domu pod dozorem pobożnego ochmistrza, po śmierci matki umieszczony został przy wuju swoim Biskupie Cezarugustowskim (Saragossa), i tam pod duchowném przewodnictwem świątobliwego i światłego zakonnika, wielki w pobożności uczynił postęp. Ojciec widząc w nim usposobienie do zakonnego stanu, umieścił go na dworze Cesarza Karola V, chcąc życiem na wielkim świecie odwrócić syna od tych zamiarów. Franciszek niezamykając oczu na niebezpieczeństwa jakie każdą duszę spotykają w podobnym zawodzie, uzbroił się przeciw nim oddając się pod szczególną opiekę Matki Bożéj, do któréj miał serdeczne nabożeństwo, i najregularniéj uczęszczał do Sakramentów świętych. Odznaczył się téż na tym świetnym dworze, jako młodzieniec anielskich obyczajów, a przytém jako jeden z najwykształceńszych młodych panów otaczających cesarza. Ten polubiwszy go szczególnie, ożenił go z napierwszą przyboczną cesarzowéj jego małżonki panią: Eleonorą de Kastro, z najznakomitszego rodu portugalskiego, wielkiéj pobożności dziewicą, z któréj późniéj miał kilkoro dzieci. Towarzyszył cesarzowi w wielu wyprawach wojennych, i na nich odznaczył się szczególną walecznością. W ciągu tego dwa razy śmiertelnie chorował, a gdy do zdrowia przychodził rozbudzały się w nim myśli wstąpienia do zakonu, w razie jeśli przeżyje żonę.

Zdarzyło się że po śmierci cesarzowéj zmarłéj w Toledo, Franciszek wysłany przez Karola V, aby jéj ciało sprowadził do Grenady, był obecnym kiedy dla sprawdzenia tożsamości zwłok, otwarto trumnę i ujrzano twarz cesasarzowéj, sławną za życia z piękności, najszkaradniéj zeszpeconą, a oprócz tego trup jéj wydawał woń tak odrażającą, że wszyscy cofnąć się musieli. Na Franciszka ten uderzający widok marności tego świata, zrobił tak silne wrażenie, że wróciwszy do swego mieszkania, po odbytéj modlitwie, uczynił ślub wstąpienia do zakonu, jeśli wdowcem zostanie.

Pod tęż porę cesarz zamianował go Wicekrólem Katalonii. Wyniesiony na tę wielką godność, zająwszy się najsumienniéj i najgorliwiéj jéj obowiązkami, obok tego wiódł życie nadzwyczaj umartwione i ćwiczeniom wysokiej bogomyślności oddane. Wstając zaraz po północy, pięć godzin poświęcał modlitwie. W ciągu dnia co tylko zbywało mu czasu od spraw państwa, obracał na spełnienie miłosiernych uczynków. Zasiadając do swojego stołu książęcego przyrządzanego z właściwą wytwornością, sam pościł prawie ciągle, jadając tylko jarzyny. Codziennie odmawiał cały Różaniec. Ubodzy, których w każdéj dnia porze przypuszczał do siebie, mieli w nim ojca najtroskliwszego. Do Kommunii świętéj przystępował jak najczęściej.

Po śmierci ojca, po którym spadała na niego korona udzielnego księstwa Gandyi, uprosił u cesarza uwolnienie go od godności Wicekróla Katalonii i objął rządy swojego państwa. Tu znowu okazał się takim świętym panującym, jakim był rządząc Katalonią. Lud swój uszczęśliwiał, wszystkich budował przykładem cnót najwyższych, a hojny na kościoły i klasztory, dwa własnym kosztem wybudował i uposażył: jeden Jezuitów, drugi Dominikanów.

Mając lat trzydzieści sześć stracił żonę, co go postawiło w możności spełnienia uczynionego ślubu. Po odbytych rekolekcyach dla zbadania woli Bożéj do jakiego zakonu ma wstąpić, obrał zgromadzenie ojców Jezuitów, świeżo wówczas założono przez żyjącego jeszcze świętego Ignacego Lojolę, do którego napisał prosząc o przyjęcie. Ignacy z chęcią zgodził się na to, lecz radził mu, aby wprzód odbył zawód nauk Teologicznych w Akademii Gandyjskiéj przez niegoż założonéj. Święty spełnił to jak najśpieszniéj, i po przebytych kursach uniwersyteckich otrzymał stopień Doktora Teologii. W czasie tym jednak, za zezwoleniem świętego Ignacego i dyspensą od Papieża, wykonał śluby zakonne, lecz jeszcze tajemnie. Dopiéro w trzy lata potém, otrzymawszy od cesarza upoważnienie, zrzekł się Korony: książęcéj na rzecz starszego syna swojego Karola, i udał się do Rzymu, zkąd jednak prędko wyjechał, gdy się dowiedział że Papież chce go zrobić Kardynałem. Wróciwszy do Hiszpanii odbył pielgrzymkę do Kantabryi dla uczczenia miejsca gdzie się urodził święty Ignacy, a następnie w klasztorze ojców Jezuitów w Ognacie, wykonał śluby uroczyste. Obecni temu byli prawie wszyscy jego dworzanie i synowie, a gdy ci płakali on uszczęśliwiony zawołał do Pana Boga temi słowy Pisma świętego: „Potargałeś Panie pęta moje, Tobie ofiaruję ofiarę chwały” 1. Po otrzymaniu święceń na kapłaństwo, pierwszą Mszę świętą odprawił w zamku Lojoli, chcąc i przez to uczcić świętego Ignacego. Upatrzywszy w okolicach Ognaty kaplicę na odosobnioném miejscu, zbudował przy niéj ubogi klasztorek, i w nim z kilku ojcami Jezuitami zamieszkał. Tam Franciszek ćwicząc się we wszelkich cnotach zakonnych, w posłuszeństwie, zaparciu własnéj woli i pokorze, szedł coraz wyżéj po drodze doskonałości. Ostatnie posługi najchętniej oddawał: drwa i wodę nosił, naczynia kuchenne umywał, zamiatał korytarze klasztorne, braciom usługiwał, a modlił się ustawicznie. Wysyłano go do wsi okolicznych po żebranie jałmużny, i wtedy dziatki wiejskie uczył pacieran i wykładał im katechizm.

W tém ustroniu jednak ukryć się, jak tego sobie życzył, nie mógł. Gdy zaczął miewać w kościele kazania, już nie tylko z okolic, lecz z całéj Hiszpanii garnęło się do niego coraz więcéj pobożnych osób, z których znaczna liczba i to najznakomitszych rodem i wykształceniem młodzieńców, wstąpiła do towarzystwa Jezusowego. Wkrótce téż święty Ignacy wysłał Franciszka dla opowiadania słowa Bożego po innych miastach, a gdy zbliżył się do granic Portugalii, zaprosił go do Lizbony król Jan III, gdzie z wielkim pożytkiem dusz wiernych, kazywał. Naukami swojemi rozbudził w tém mieście ducha pobożności, i upowszechnił zbawienny zwyczaj uczęszczania do Sakramentów świętych.

Wróciwszy z téj missyi, mianowany został przez świętego Ignacego jeneralnym Przełożonym wszystkich domów Jezuickich w Hiszpanii i Indyach wschodnich. Więcéj sam od siebie wtedy zależąc, przymnożył sobie wszelkich umartwień ciała. A że zdawało się iż w tém przebiera miarę, święty Ignacy przydał mu jednego z ojców Zgromadzenia który miał go nie odstępować, a miarkować jego zbyteczne pokuty. Święty był mu zawsze posłuszny. Przestrzegał szczególnie w Zakonie zachowania ubóstwa: przybywszy do Hispalu, znalazł braci mieszkających w okazałym domu, darowanym im przez jednego z panów tego miasta. Zganił im to surowo i przeprowadził do ubogiego mieszkania, które pierwiéj zajmowali.

Zdarzyło się, że podczas jego pobytu w stolicy, gdzie ojcowie Jezuici mieli klasztor, królowa przysłała prosząc, aby ją odwiedził. Zaprosiny te zastały go usługującego w kuchni klasztornéj, rzekł więc do dworzanina który po niego przyszedł: „trzeba prosić kucharza aby mi na to pozwolił, bo teraz jestem pod jego posłuszeństwem.” – „Idź ojcze, powiedział na to kucharz, ale wracaj prędzéj, boś mi tu potrzebny.” Święty jak najkrócéj zabawił u królowéj, tłómacząc się poleceniem jakie miał od kucharza.

Cesarz Karol V, jak to powszechnie utrzymują, tak uderzony był postępkiem świętego Franciszka, który wzgardziwszy koroną książęcą został ubogim zakonnikiem, że i sam złożywszy cesarską godność, zamknął się w klasztorze pod Placencyą, z zamiarem poświęcenia reszty dni życia na przygotowanie się na śmierć, Gdy ta chwila nadeszła Franciszka zawezwał, aby mu ostatnie Sakramenta udzielił i na śmierć przygotował, co téż on i dopełnił. Jego także cesarz ten zamianował wykonawcą swojego testamentu.

W roku Pańskim 1561 Papież Pius IV wezwał go do Rzymu, dla zasięgnięcia jego rady w najważniejszych sprawach Kościoła, i wtedy także został Franciszek Wikaryuszem jeneralnym całego Zakonu, w zastępstwie ówczesnego Jenerała Lainesa, wysłanego przez Ojca świętego na sobór Trydencki. We dwa zaś lata po śmierci tegoż Jenerała, wybrany został na tę godność. Za jego rządów zgromadzenie Jezuiekie po wielu krajach szerzyć się zaczęło. Wtedy i w Polsce stanęły klasztory tych ojców, a mianowicie: w Poznaniu, Pułtusku, Jarosławiu, Wilnie i kilku innych miastach. Działalność bowiem Franciszka obejmowała świat cały. Od Litwy do Meksyku, od Anglii do Japonii porozsyłał braci, czynnie i niezmordowanie w winnicy Pańskiéj pracujących; a wszystkimi rządził bezpośrednio, utrzymywał ich w duchu swojego powołania i wedle możności wspierał. Dla siebie nadzwyczaj surowy, dla podwładnych zakonników niezachwianéj był łagodności. Nigdy żadnemu nic nie rozkazał póki wprzód nie wybadał czy chętnie się tego podejmie, a i wtedy jeszcze nie pod posłuszeństwem do tego zobowiązywał lecz jakby o to prosił. Oddany całą duszą mozolnemu obowiązkowi Jeneralnego przełożonego, o udoskonaleniu własném nie zapominał. Zwyczaju od młodości przyjętego, modlenia się od północy przez godzin kilka, nigdy nie opuszczał. Spowiadał się codziennie, jako téż codziennie wynajdywał jakieś nowe umartwienie dla ciała, mawiając, iż zdaje mu się że żyćby nie mógł, gdyby sobie jakiego umartwienia co chwila nie zadawał. Zdarzało się, iż po ośm a nawet i po dziesięć godzin bez przerwy trwał na bogomyślności, a wtedy wpadał w zachwycenie, i widywano twarz jego tak rozjaśnioną światłem niebieskiém, że gdy to w nocy się przytrafiało, miejsce gdzie się znajdował od samego blasku tego rozświecone było. Wiele téż innych cudownych darów Pan Bóg mu udzielił: między innemi posiadał dar rozpoznawania gdzie się przechowuje przenajświętszy Sakrament, chociażby to miejsce nie było niczém odznaczone.

Mając objawienie o blizkim swoim zgonie, pragnął się usunąć od przełożeństwa, lecz mu bracia tego nie dozwolili, A nawet musiał jeszcze odbyć ważne poselstwo w sprawie Kościoła do Francyi, gdzie go wysłał był Papież. W skutek zaziębienia w téj podróży, zapadłszy w ciężką chorobę, przywieziony do Rzymu zachorował śmiertelnie. Po przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych, posłał do Papieża z prośbą o błogosławieństwo i odpust na godzinę śmierci. Otrzymawszy takowe, ze łzami przepraszał braci za zgorszenie jakiego dla nich mógł być powodem, a potém gdy się zaczął modlić, wpadł w zachwycenie i oddał Bogu ducha roku Pańskiego 1572. W poczet Świętych wpisany został przez Papieża Klemensa X, a na święto jego dzień dzisiejszy został wyznaczony.

Pożytek duchowny

Błogosławiony Franciszek, jak to w żywocie jego widziałeś, nabożeństwem do Matki Bożéj, i uczęszczaniem do Sakramentów świętych uzbrojony przeciw niebezpieczeństwom jakie groziły duszy jego gdy umieszczony został na świetnym cesarskim dworze, żył na nim jak Święty. Jeśli tych dwóch środków używać będziesz, w jakimikolwiek stanie jesteś, najlepiej ubezpieczysz twoje zbawienie.

Modlitwa (Kościelna)

Panie Jen Chryste prawdziwéj pokory wzorze i nagrodo: prosimy Cię, abyś uczyniwszy błogosławionego Franciszka Twoim świetnym naśladowcą, i nam dał przez jego naśladowanie stać się uczestnikami chwały wiekuistéj. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 866–869.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 818

  1. Wspomnieć jeszcze należy kilka wydarzeń z życia św. Franciszka Borgiasza, świadczących o jego głębokiej pobożności. Będąc jeszcze księciem Gandii, ilekroć usłyszał dzwonek towarzyszący kapłanowi do umierającego, zrywał się wraz z dziećmi, czy to w nocy, czy we dnie i odprowadzał księdza idącego z Ciałem Pańskim na miejsce. Papieże Paweł V, Innocenty XI i Innocenty XII nadali tym, którzy towarzyszą kapłanowi, idącemu do chorego i przy tym odmawiają pewne modlitwy, rozmaite odpusty.
  2. Gdy mu umierała żona Eleonora, klęcząc u stóp Ukrzyżowanego, błagał Boga o jej zdrowie i życie. Wtem usłyszał głos: „Jeśli koniecznie żądasz, aby małżonka twoja dłużej żyła, niech się stanie wola twoja, ale wiedz, że to nie wyjdzie jej na dobre”. „Panie – rzekł z płaczem Franciszek – jakże bym miał żądać, abyś spełnił wolę moją? Niech się zawsze i wszędzie dzieje wola Twoja! U nóg Twych składam moje, mej żony i mych dzieci życie i wszystko, co tylko posiadam. Rozporządzaj wszystkim według upodobania”. Godzi się tu zapytać, ilu mamy takich chrześcijan, którzy by dorównali św. Franciszkowi w pokorze i zdaniu się na wolę Najwyższego?
  3. Za łaską Bożą, przez zastanawianie się nad sobą i codzienne badanie swego sumienia, jako też rozważanie doskonałości Boskiej, wyrobił sobie Franciszek tak dokładną znajomość siebie samego i tak szczerą i głęboką pokorę, iż uważał się za największego w świecie grzesznika. Listy swoje podpisywał zazwyczaj: „Franciszek grzesznik". Dobrze jest tym, którzy posiadają choćby tylko tysiączną część tej pokory, jaką jaśniał Franciszek Borgiasz.

Footnotes:

1

Psal. CXV. 16.

Tags: św Franciszek Borgiasz „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna nawrócenie książę św Ignacy Loyola
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.