Citatio.pl
2020-10-17

Św. Andrzeja z Krety, Męczennika

Żył około roku Pańskiego 755.

(Żywot jego był napisany przez Metaftasta.)

Święty Andrzéj, którego pamiątkę męczeństwa dziś Kościoł Boży obchodzi, był rodem z wyspy Krety, na morzu zwaném Archipelag, przy Grecyi położonéj. Żył w połowie wieku VIII.

Po długiém prześladowaniu wiary chrześcijańskiéj, podczas którego niezliczona liczba świętych Wyznawców wszelkiego wieku płci i stanu, krew wylała mężnie stojąc przy wyznaniu Bóstwa Chrystusa Pana, gdy od panowania Konstantyna Wielkiego Kościoł Boży wyswobodzony od ucisku pogańskiego, jako na bujnéj ziemi drogą krwią wiernych sług Bożych użyznionéj, rozszerzył się był po całym świecie, nastał błogi pokój w domu Bożym, a zgoda, jedność wiary i jedność nauki Chrystusowéj rozniesionéj po świecie przez Apostołów, jako téż i święte obyczaje boskiéj téj nauce odpowiedne, wszędzie kwitnęły.

Lecz nie mogło piekło patrzeć na to obojętnie: a że zły duch wiedział, że jawnie uderzając na wiarę w Pana Jezusa jako Boga, nie trafi już tak łatwo do dusz ludzkich, – gdyż wiara ta, już tylu poparta dowodami i cudami i stwierdzona krwią niezliczonych Męczenników, niełatwo da się zachwiać – do innego a chytrego uciekł się środka. Przez odmówienie czci wizerunkom Zbawiciela, zamierzył odwieść wiernych od czci Jemuż Samemu należnéj: bo to co się czyni wizerunkowi czyli obrazowi który czcimy, odnosi się i spada na tęż osobę, któréj to jest wizerunek czyli obraz. Wzbudził tedy szatan, panującego podówczas cesarza Leona Izauryka do powstania przeciw czci, jaką chrześcijanie oddawali i oddają wizerunkowi Pana Jezusa, aby przez zaprzanie się Jego obrazu, przywieść ludzi do zaparcia się i Jego Samego. Wychodząc tedy cesarz ten z téj mylnéj zasady, że nie godzi się chrześcijanom oddawać czci obrazom, gdyż to jest bałwochwalstwem, zakazał najsurowiéj wszelkich oznak uszanowania względem wizerunków Zbawiciela Pana, okrutnie prześladował tych którzy nie chcieli ich bezcześcić, a obrazy takowe i krzyże kazał niszczyć bezbożnie. Opierał to swoje postanowienie, na zakazie prawem Mojżesza jeszcze uczynionym, a przez któryto zakaz wzbraniał ten wódz Izraelski narodowi wybranemu oddawać cześć bałwanom, jako czynili poganie, i utrzymywał że czcząc wizerunki lub krzyże Chrystusa Pana, chrześcijanie stają się w tém podobnymi do pogan. Lecz mylił się wielce: gdy bowiem rzecz sama z siebie jest złą, zakazaną i szkodliwa, jaką są bogowie pogańscy, tak podobnież złą, zakazaną i szkodliwą jest rzeczą jéj obraz lub wizerunek: ale gdy rzecz jaka sama z siebie jest dobrą, chwalebną i czcigodną, a któż jest czci godniejszy od Boskiego Zbawcy naszego, tedy i obraz Jego jest chwalebny i czcigodny, bo cześć ta odnosi się nie do płótna na którém wyrażony obraz, albo do drzewa z którego zrobiony jest Krzyż święty, lecz do Boskiej Osoby Tego którego obraz przedstawia, albo którego Krzyż święty przypomina nam śmierć jaką za nas poniósł.

Po śmierci cesarza Leona, a z powodu togo bezbożnego prześladowania wiernych za cześć oddawaną świętym obrazom Obrazoborcą, to jest niszczącym obrazy przezwanego, wstąpił na tron syn jego Konstantyn Koproniusz. Ten przejęty kacerskiemi zasadami ojca, a z usposobienia wielki okrutnik, wydał wyrok po całém państwie ogłoszony, grożący najstraszniejszemi mękami i śmiercią każdemu ktoby w jakikolwiek sposób oddawał cześć świętym wizerunkom, i przynaglał Wielkorządców po prowincyach, aby się do tego jak najściśléj stosowali. I stał się wielki ucisk Kościoła: wszczęło się jedno z najcięższych prześladowań. Z powodu takiego rozkazu, wielu wiernych kryło się lub mieszkało gdzie i jak mogli: miasta się powyludniały, a lasy i góry stały się przytułkiem chrześcijan. Inni pozostając na miejscu, a trzymając się nauki Kościoła i stałego podania, podlegali okrutnym mękom, a jeśli je wytrwali i śmierci. Wszystkie prawie więzienia po miastach były zapełnione nie zbrodniarzami dla których były przeznaczone, lecz ludźmi najpobożniejszymi tak duchownymi jak i świeckimi.

Gdy tak smutne nadeszły były dla Kościoła czasy, święty Andrzéj mieszkał w ojczyznie swojéj, na wyspie Krecie, i tam od młodości odznaczał się wielką pobożnością. Ze światem bardzo mało miał stosunków, oddany całkiem modlitwie, różnym innym pobożnym ćwiczeniom i uczynkom miłosierdzia. A sam postępując drogą wysokiéj świątobliwości, i drugich przykładem własnym i wpływem przywodził do wzgardy tego wszystkiego co ziemskie i znikome, a o starania się wyłącznie o coraz obfitsze nagrody niebieskie, przez jak najgorliwszą służbę Boga.

Na wyspie Krecie, przez czas pewien, pomimo wydanego przez cesarza rozkazu zabraniającego oddawania czci obrazom, prześladowanie nie było tak wielkie. Lecz w Carogrodzie, gdzie przebywał Konstanty Koproniusz, wielka liczba wiernych jęczała po więzieniach, a niektórzy słabszego ducha, przerażeni groźbą, albo znękani mękami, zapadali w herezyą Obrazobórcy. Dowiedziawszy się o tem Andrzéj, otrzymał natchnienie od Boga, aby się tam udał, i chwiejącym się w wierze dodawał ducha, wszystkich zachęcał aby przy nauce Kościoła mężnie stali a wykrętnemi zdaniami nowych tych kacerzy uwodzić się nie dawali, i zmowa aby tych którzy ze stałość swoję już cierpią, pocieszał i w wierności Kościołowi utwierdzał.

Gdy przybył do Carogrodu, zakrwawiło się serce jego, patrząc na straszne męki jakie z rozkazu cesarza zadawano wiernym, którzy nauki Kościoła odrzucić nie chcieli. Jednych okrutnie knutowano wołowemi żyłami, drugich na stosach żywcem palili, tym oczy wyłupiano i język urzynano, owym ręce i nogi odcinali, i tym podobnych dopuszczano się okrucieństw: co wszystko przejęło Andrzeja największą zgrozą.

Razu pewnego znajdując się w kościele świętego Mamerta gdzie był cesarz z całym dworem swoim na nabożeństwie, gdy ujrzał tego tyrana modlącego się i bijącego pokłony Panu Bogu jakby był najpobożniejszym, tak go ta obłuda oburzyła, że przedarłszy się przez tłumy i straże otaczające Koproniusza, stanął przed nim i w głos zawołał: „Gdy o! cesarzu takie pokłony i służbę oddajesz, Chrystusowi, dla czegoż tegoż Chrystusa obrazy lżysz, i z kościołów wyrzucasz, a tych którzy mu w Jego wizerunkach cześć oddają, tak okrutnie prześludujesz?” – Więcéj mu mówić nie dali dworzanie, a straż rzuciwszy się na niego obaliła go na ziemię i nogami tratowała. Widząc to cesarz, kazał aby go nie bili, a stawili przed nim i rzekł do niego: „Zkąd ci przyszła taka zuchwałość, żebyś miał w tém miejscu i tak do mnie przemawiać? Czyś pozbawiony zdrowych zmysłów, czy zechciało ci się wsławić się takim czynem?” – „Ani z zuchwalstwa, ani z szaleństwa, ani z chęci wsławienia się, odpowiedział Święty, odważyłem się na to, Lecz zdjęty wielką żałością, z powodu tego co czynisz, a Boga ciężko znieważasz, stanąłem przed tobą abym cię upominał, a jeśli trzeba, abym ja nikczemny obraz Chrystusa Boga mojego, w obronie czci Jego świętych obrazów życie położył.” Cesarz rzekł na to: „Czyż nie jest to szaleństwem, cześć Boga tylko należną, oddawać farbom, drzewu, lub kamieniowi? Wszak i Mojżesz zakazał czcić bałwany takie. Wiedz przeto że nie dla Chrystusa cierpieć będziesz, lecz za swoje tylko zuchwalstwo.” – „Za samego Chrystusa cierpi, odrzekł Andrzéj, kto cierpi broniąc czci Jego wizerunkom należnéj: bo niecześć jaka się wyrządza obrazowi, dotyka tego czyj to jest obraz. Wszakże ktoby wasze cesarzu zelżył wizerunki, lub tylko wyrzucił je z miejsca gdzie być powinny, karałbyśgo za to i słusznie, jako za obelgę twojemu własnemu majestatowi uczynione. A przecież w porównaniu Boga, czémże jest najpotężniejszy cesarz, a więc czémże są wizerunki jego w porównaniu z obrazami Boga! Mojżesz zakazał tylko czci takich obrazów, któreby jak Boga a nie jak obraz jego czczono, a i sam w Arce Pańskiéj umieścił wizerunki dwóch Cherubinów.” Cesarz mówić mu dłużéj nie dał, i z wielkim gniewem zawołał: „Jeśli za niecześć moim obrazom wyrządzoną karzę, to przekonaj się że tém bardziéj czynię gdy kto, tak jak ty teraz, osobie mojéj uwłacza.” I wnet kazał go wyprowadzić z kościoła i okrutnie ubiczować.

Po téj męce w któréj Święty mężnie przetrwał, zawezwał go cesarz przed siebie, i w bardzo łagodnych słowach nakłaniał aby usłuchał jego woli, i czci obrazom Chrystusa oddawanéj wyrzekł się. Lecz Andrzej odpowiedział mu na to wznosząc oczy do nieba: „Nie daj tego o! Boże mój, abym się Chrystusa Pana mojego, w wizerunkach Jego wyprzeć miał; a ty Cesarzu usłuchaj mojéj rady, i raczéj zajmij się sprawami państwa twojego, a nie wypowiadaj wojny Bogu i Jego Kościołowi.”

Odebrawszy tak śmiałe a święte upomnienie cesarz, wpadłszy w gniew wielki, kazał Świętego zbić jeszcze okrutniéj, tak że ziemia krwią jego obficie zlana była, a obecni dla przypodobania się cesarzowi, kamieniami go obrzucając srodze poranili. Potém znowu probował jego stałości łagodnemi przemawiając słowy: a gdy nic wymódz nie mógł, kazał go wtrącić do więzienia. Wielka liczba wiernych nawiedzała tam Andrzeja, a on wszystkich upominał, aby przy czci obrazów świętych wiernie stali, i w nich czci samego Chrystusa bronili. Dowiedziawszy się o tém Koproniusz, powtórnie wskazał go na bicie, a gdy i to przeniósł równie mężnie jak wszystko co dotąd wycierpiał, kazał go uwiązanego za nogi przewlec przez główne ulice miasta, i za murami jego zamordować. Gdy go tak wleczono, rybak jakiś, zagorzały Obrazobórca, a pragnący zaskarbić sobie łaski cesarza, przyskoczył do Andrzeja i nogę mu uciął, w skutek czego ten święty Męczennik, zanim go dowlekli na miejsce stracenia, umarł z ciężkiego bólu i ujścia krwi. Poniósł męczeństwo dnia 17 Października roku Pańskiego 755.

Pożytek duchowny

Bądź z tém większą czcią dla świętych Wizerunków, gdy widzisz że tę pobożną pociechę i pożytek jakiéj dostępują wierni przez oddawanie tym sposobem czci Zbawicielowi, Matce Jego przenajświętszéj i wielkim sługom Jego, zawdzięcza Kościół wielkiéj liczbie świętych Męczenników, którzy w obronie tego zbawiennego zwyczaju krew swoję przelali.

Modlitwa

Panie Jezu Chryste Boże nasz, któryś błogosławionego Andrzeja koroną męczeńską, za obronę czci należnéj Tobie w Twoich wizerunkach obdarzyć raczył; daj nam za jego wstawieniem się i przez jego zasługi, tak czcić Cię tu na ziemi w Twoich obrazach, abyśmy w Niebie wpatrywaniem się w Boskie oblicze Twoje, cieszyli się na wieki. Który żyjesz i królujesz i t.d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 888–890.

Tags: św Andrzej z Krety „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna męczennik obrazy
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.