Citatio.pl
2020-11-02

Dzień Zaduszny

Nabożeństwo to ustanowione zostało około roku Pańskiego 1000.

(Historya tego nabożeństwa i pobudki do niego.)

Dzień Zaduszny, jest dniem poświęconym przez Kościół dla niesienia ratunku duszom w czyscu zatrzymanym. Jak więc w dniu wczorajszym Kościół wojujący, oddawał cześć Kościołowi tryumfującemu i polecał się jego pośrednictwu i modlitwom, tak znowu dziś swojemi modlitwami i pośrednietwém do Boga wspiera Kościół cierpiący, i stara się jak największą liczbę dusz przenieść z niego do Kościoła tryumfującego.

Jestto artykułem wiary naszéj, że Czyściec istnieje. Są dusze, które schodząc z tego świata, albo nie miały grzechu śmiertelnego na sumieniu, albo przez szczerą pokutę dostąpiły jego odpuszczenia, obciążone jednak grzechami powszedniemi, i niezupełnie zadość uczyniwszy sprawiedliwości Boskiéj za grzechy śmiertelne chociaż przebaczone, nie są dość doskonałemi i czystemi, aby wprost do Nieba pójść mogły. Takie więc, pozostają przez mniéj lub więcéj długi czas w pewném miejscu, gdzie się z tych pozostałości grzesznych oczyszczają, i dla tego miejsce to nazwano jest Czyscem. Od samego początku swego istnienia Kościół modlił się zawsze za te dusze, opierając się na tych słowach pisma Bożego: „Ścięta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów, [to jest od kary za grzechy jakie w czyscu ponoszą], rozwiązani” 1. Wyłączano od tego tych tylko, którzy schodząc z tego świata oderwani byli od jedności Kościoła. Mamy tego wyraźne ślady w dziełach Ojców Kościoła z pierwszego wieku, jako téż i w pozostałych z tejże pory różnych modlitwach Kościelnych. Lecz przez długi czas ograniczano się na modleniu się za zmarłych jużto prywatnie, już wspominając o nich przy każdéj Mszy świętéj i pacierzach kapłańskich, jużto odprawiając za nich zwykłe Msze święte. Nie było jednak dnia odrębnie na nabożeństwo w tym celu odprawiane wyznaczonego, i nastąpiło to dopiéro w początkach XI-go wieku.

Pod tę porę żył święty Odilon, Opat Kluniaceński, który szczególną był przejęty litością nad duszami w czyscu zatrzymanemi. Mając rozliczne dowody jak wieki przynosi się duszom tym ratunek gdy się za nie modlimy, i jak to mile Pan Bóg przyjmuje, wyznaczył we wszystkich klasztorach swojego zakonu dzień, w którymby w sposób szczogólny, corocznie odprawiało się nabożeństwo za dusze w czyscu będące. Obrał na to dzień zaraz po uroczystości wszystkich Świętych następujący, jako najwłaściwszy, aby przez wyprowadzenie wielu dusz w czyscu będących, rozweselić i powiększyć grono błogosławionych duchów, w wigilią tegoż dnia czczonych. Zaś odpowiadało to tak dalece duchowi i pragnieniu Kościoła powszechnego, że niedługo po tém, postanowienia Papieskie rozciągnęły to nabożeństwo do całego chrześcijaństwa, z wielką wszystkich wiernych pociechą.

Jakoż, cóż może być słuszniejszego, co bardziéj właściwego téj uczynnéj miłości bliźnich która powinna być cechą każdego prawowiernego chrześcijanina, jak gorliwe i skuteczne niesienie ratunku świętym duszom w Czyscu cierpiącym! Sąto wybrańcy Pańscy, którzy po pewnym czasie, w Niebie będą zażywać wielkich względów Bożych. Sąto wierni słudzy Chrystusowi nabyci przenajświętszą krwią Jego, którzy wprawdzie cierpią teraz, lecz z czasem dostawszy się do Jego królestwa, w stójnasób odwdzięczą się za to co się dla nich uczyni. Sąto blizcy nasi krewni, rodzice, dzieci, przyjaciele, dobroczyńcy, siostry i bracia, którzy wyglądają od nas ratunku, którzy mają do niego wszelkie prawo, i o który rzewnie nas proszą, z ciemnicy w jakiéj są zamknięci wołając temi słowy Pisma Bożego: „Zmiłujcie się nade mną, zmiłujcie się nade mną przynajmniéj wy przyjaciele moi” 2.

„Ojcze mój! matko moja! woła do ciębie dziecię które tak kochałeś, i tyleś łez po jego stracie wylał, doznaję cierpień wyobrażenie przechodzących, w tym przybytku boleści, gdzie mnie sprawiedliwość Boska zatrzymać musiała. Możecie mnie poratować nietrudną dla was rzeczą: jałmużna ubogiemu w tym celu uczyniona; modlitwa zaniesiona za mnie, Msza święta za moję duszę odprawiona, mogą mnie wywieść z tych gorejących płomieni, mogą przyśpieszyć moje wyzwolenie. Czyż obojętnemi będziecie, na tak ciężkie cierpienia moje? Bardzo podobném jest, że pędzéj czy późniéj, w takiéj jak ja teraz, wy zostawać będziecie potrzebie; jeśli już wtenczas będę w Niebie, wstawię się z całego serca do Pana Boga za wami, aby was z waszych cierpień wyzwolić, i was także na łonie Swojém czém prędzéj umieścić raczył.” – „Synu mój, córko moja, woła znowu ten ojciec lub matka, pogrążeni w płomieniach czyscowych, miejcie litość nad tymi którym tak wiele zawdzięczacie, którym po Bogu winniście i życie i to co na ziemi posiadacie. Niech nasze jęki poruszą serca wasze; poratujcież nas ciężko cierpiących. Nie wymagamy od was nic nadzwyczajnego: tylko uczynków miłosierdzia, modlitw, i pamięci o nas przed Bogiem. Co dla nas zrobicie, to wam Pan Bóg i na tym Świecie na którym żyjecie, i w Niebie nagrodzi.

Otóż dla pobudzenia to nas do spełnienia tego obowiązku miłości i sprawiedliwości nawet, Kościół Święty, przez obrzędy dnia dzisiejszego, stara się go nam przypomnieć, i rozbudzić w sercach naszych, należną o duszach zmarłych pobożną pamięć a to przez te wszystkie Msze święte za dusze zmarłych odprawiające się, przez to Nabożeństwo żałobne, przez ten Katafalk urządzony na środku Kościoła, a na którym widzieć powinniśmy jakby złożone ciała wszystkich najdroższych nam zmarłych, a szczególnie tych o których duszach mamy zkądkolwiek wypływający obowiązek pamiętania w sposób szczególny.

Żadne cierpienia doczesne tu na ziemi ponoszone, iść nie mogą w porównanie z cierpieniami, jakich doznają dusze w Czyscu zatrzymane. Jestto powszechnie przyjętém zdaniem że jedna godzina cierpienia: czystowogo, sroższą jest od największego cierpienia tu ma ziemi przez kilkadziesiąt lat ponoszonego. Co większa, niektórzy Ojcowie utrzymują że ogień którym dusze tam są oczyszczane, gwałtowniejszym jest nawet od ognia piekielnego; a to jak mówią dla tego, że będąc on czasowym a nie wiecznym jak piekielny, gwałowniejszym jest co do siły, nie mając być równym tamtemu co do trwałości. Tęsknota zaś za Bogiem, którą także dotknięto są dusze w czyscu zatrzymane, jest tak niezmierną, że gdyby kto z żyjących tu na ziemi chociaż na najkrótszą chwilę jéj doznał, wnetby od niéj umarł. Słowem, dusze w Czyścu zatrzymane, są to istoty tak cierpiące jak tu na tym świecie nikt, chociażby najbardziéj godnym był pożałowania, cierpiącym być nie może.

Gdybyś w tym stanie widział obcą ci zupełnie osobę, owszem wroga twojego, litością byś się przejął; a tymczasem ci o których tu idzie, sąto twoi przyjaciele, twoi krewni, twoi bracia, twoi dobroczyńcy, albo twoi rodzice, którzy goreją w tych strasznych ogniach! I kto wie może, takich niezmiernych doznają cierpień za to że cię zanadto kochali, zanadto ci pobłażali, zanadto ci dóbr, któremi się cieszysz, zostawili. Czyż nieczułym będziesz na ich stan tak bolesny? Strapione te dusze błagają cię o ratunek, żebrzą go u ciebie, domagają się go w imię téj miłości którą mieli ku tobie, a odwołują się do téj którą dla nich mieć powinieneś. A cóż dopiéro powiedzieć o tych duszach, które tam cierpią głównie z twojéj winy: bo albo dla tego żeś je nie powstrzymał od grzechu kiedy mogłeś i powinieneś to był uczynić; albo żeś swojém postępowaniem przywiódł je do takowego, albo-li téż słowem, przykładem lub jakiémkolwiek zgorszeniem, do złego zachęcił, a więc stałeś się głównym, a może jedynym sprawcą tych strasznych cierpień, jakie teraz ponoszą!

Owóż wszystkie te dusze tak srogo dotknięte, i zmuszone według wyrażenia Pisma Świętego co do ostatniego szelążka wypłacić się Sprawiedliwości Bożéj, same w niczém sobie ulgi przynieść nie mogą. Lecz ty, z nieprzebranego miłosierdzia Bożego, małym kosztem zadość uczynić możesz za nie, téjże sprawiedliwości Bożéj. Modlitwa za nich zaniesiona, jałmużna w tym celu uczyniona, Msza święta na tę intencją wysłuchana, umartwienie jakowe ciała, dobry jaki uczynek który spełnisz w chęci ratowania dusz tych, wielką w ich cierpieniach przynieść im może ulgę, a nawet i od razu wyzwolić i wprowadzić ich do przybytków niebieskich, gdzie ich czekają niewymowne radości i wieczne wesele na łonie Boga. Któż z nas, chyba bez serca człowiek, odmówiłby usługi tak mało go kosztującéj, a tak wielkie sprowadzającéj dobrodziejstwa na osobę dla któréj się czyni? Któżby, mówię jéj odmówił chociażby ostatniemu z ludzi w niewoli jęczącemu, i nie chciał go wyzwolić, gdyby wiedział że to może uczynić, byle się za niego pomodlił, albo na jego intencyą jakie dobro czyny spełnił. A więc, czyż możemy odmówić tak małéj rzeczy, naszym przyjaciołom, i osobom najbliższemi związkami krwi i przywiązania z nami połączonym? Gdybyśmy się na to nie zdobyli, dowodzilibyśmy że albo nie mamy wiary w tę prawdę katolicką ze istnieje Czyściec i że możemy ratować dusze w nim zatrzymane, albo bylibyśmy pozbawieni wszelkiéj miłości względem tych, których może najbardziéj miłować jesteśmy obowiązani. Pamiętajmy: że cokolwiek dla dusz tych uczynimy, małym trudem tak wielkie oddając im przysługi, owszem wyrządzając im największe dobrodziejstwa, to wszystko dla samych siebie czynimy. Czyż święte te dusze, nam niejako zawdzięczając swoje szczęście zapomną o nas, kiedy go już dostąpią? Miłość i wdzięczność w Niebie wcale się nie przytłumiają: owszem uczucia te stają się tém żywszemi i doskonalszemi. A gdy wiemy, że Pan Bóg Świętych Swoich prośby i wstawianie się za nami łaskawie wysłuchiwać raczy, czegoż nie możemy się spodziewać od Pana Boga z ich pośrednictwem, którego one nam bez wątpienia nie odmówią, gdy nam będą zawdzięczać to że się już i sami przyczyńcami przed Bogiem stali.

I to są pobudki, dla których w ogólności powinniśmy się modlić za dusze w Czyscu będące. Obowiązek zaś ten szczególnie nas obarcza względem tych dusz, dla których z powodu wdzięczności im od nas należnéj, bardziéj do tego obowiązani jesteśmy, Lecz przedewszystkiém wiedzieć powinniśmy, że według wszelkiej sprawiedliwości, ścisłym obowiązkiem jest dzieci wszelkiego rodzaju spadkobierców, spełnić jak najprędzéj wolę tych po których spadek odziedziczyli, jeśli oni w testamentach i zapisach swoich, obwarowali jakie sposoby ratowania swéj duszy.

Pożytek duchowny

Oblicz się sumieniem, czy tak jak powinieneś pamiętasz o duszach zmarłych tych osób, które z jakiegokolwiek powodu, mają prawo domagać się od ciebie tego rodzaju pomocy. Szczególnie patrz, czy nie masz na sumieniu zaległych jakich zapisów osób zmarłych, przez które one zapewniały sobie ratunek dusz swoich po śmierci. Samo opóźnienie w wykonaniu takowéj ich woli, może być ciężkim grzechem; a niestety, często się on powtarza.

Modlitwa (Kościelna)

Boże Stwórco i Zbawco wszystkich wiernych! duszom sług i służebnic Twoich, daj wszystkich grzechów odpuszczenie; aby miłosierdzia Twojego którego zawsze pragnęły, za naszemi pokornemi modlitwami dostąpiły. Który żyjesz i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 939–942.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 875–876

Otóż widzisz, kochany Czytelniku, w jaki sposób możesz dopomóc duszom w czyśćcu. Masz się jednak jeszcze dowiedzieć, dlaczego właściwie masz im pomagać. Zobowiązuje nas do tego: 1) Wzgląd na chwałę Boską, 2) na miłość, 3) na sprawiedliwość i 4) na własną korzyść.

  1. Wzgląd na chwałę Boską. Chodzi w ogóle o pomnożenie zastępu wybranych i o zwiększenie czci Trójcy świętej. Przechodzi to siły nasze, oddać należytą cześć Najwyższemu i przeprosić Go za zniewagi wyrządzane Mu codziennie przez grzechy i zgubę tylu dusz. Jeżeli przeto biednym duszom śpieszymy na pomoc, jeśli im wyjednamy zbawienie, wtedy one zwiększą zastęp wybranych, oddających Bogu ciągle cześć i chwałę, a tym samym sprawią radość Zbawicielowi, który pragnie się z nimi połączyć.
  2. Wzgląd na miłość bliźniego. Dusze czyśćcowe są duszami naszych współwierców, więc nie przestały być członkami jednego z nami Kościoła. Łączy je też z nami jeden i ten sam węzeł miłości, przeto Kościół poleca je codziennie miłosierdziu Bożemu w ofierze Mszy świętej. Łatwo być może, iż między nimi znajdują się nasi duszpasterze, którzy nas ochrzcili, utrwalali w wierze i zaopatrywali pokarmem niebieskim. Nadto są przecież między nimi dusze naszych rodziców, braci, sióstr, przyjaciół, dobroczyńców i spowiedników. Cierpienia ich są wielkie, może nawet spowodowane naszą winą, iż byli zbyt pobłażliwymi dla występków naszych. Wśród swych cierpień wyciągają do nas błagalnie ramiona, wołając: „Zlitujcie się nad nami, choćby tylko wy, przyjaciele nasi!” Któż z nas będzie głuchy na takie wołanie?
  3. Wzgląd na sprawiedliwość. Zapytajmy tylko, czy też pomiędzy skazanymi na karę czyśćca nie ma duszy cierpiącej z naszej winy? Czy przypadkowo grzechami, słowem, przykładem i lekkomyślnością nie daliśmy zgorszenia, którym kogoś przywiedliśmy do grzechu i tym sposobem ściągnęliśmy na niego karę? Jeśli tak jest rzeczywiście, natenczas tym świętszy cięży na nas obowiązek pokwapienia się nieszczęsnemu z pomocą.
  4. Wzgląd na własną korzyść. Umrzemy, a łatwo być może, że wkrótce umrzemy. Czy zawsze życie nasze było czyste, dusza nasza bez skazy, czy należycie odpokutowaliśmy winy nasze, abyśmy rzec mogli, że nie mamy obawy o zbawienie? Jeśli czeka nas kara czyśćca, jakąż to dla nas będzie pociechą, gdy ktoś się za nas pomodli i o duszy naszej pamiętać będzie! Święta Monika pocieszała się na łożu śmiertelnym tą myślą, że syn jej, święty Augustyn, przy ofierze Mszy świętej będzie o niej pamiętał. Jaką miarą przeto mierzysz, taką ci będzie odmierzone. Choćby o nas mieli zapomnieć żywi, dusze oswobodzone przez nas z mąk czyśćcowych nie zapomną o nas w Niebie; bo niewdzięczności i zapomnienia w Niebie nie masz. Pamiętajmy przeto o zmarłych, pamiętajmy, gdy się dzwony odezwą z wieży, gdy dzwonek da nam znać, że ktoś kona, pamiętajmy przy Mszy, pamiętajmy, ilekroć zwiedzać będziemy cmentarz!

Modlitwa za umarłych mówi nam, że grób nie dzieli nas całkowicie od drogich zmarłych, że możemy z nimi przestawać w duchu, chociaż ich ciało gnije. Protestanci nie mają modlitwy za umarłych, gdyż nie wierzą w czyściec. My katolicy nie tylko stroimy groby zmarłych w kwiaty, lecz zasyłamy za nich błagalne modły do Niebios, a te modły wracają do czyśćca i przynoszą biednym duszom pociechę, miłosierdzie i nadzieję bliskiego wyswobodzenia. Lepsze takie modły od okazałego grobowca i wspaniałego pomnika.

My biedni śmiertelni uważamy grzech powszedni za drobnostkę. Kłamstwo np. jest w oczach naszych małym uchybieniem, ale Bóg karze je dotkliwe. Wielu mniema, że Bóg nie może być tak surowy jak uczy Kościół katolicki, ale nie zapominajmy, że Bóg jest świętym i sprawiedliwym. Wybacza On wprawdzie i największemu grzesznikowi, byle by czuł serdeczny żal w sercu, wszakże karać musi każde przestępstwo tych wszystkich, którzy sie nie spowiadają i nie poczuwają do żalu i pokuty. Do żalu i pokuty poczuwać sie winien każdy grzesznik, bo to jest jedyna droga zadosyćuczynienia Bogu. — Unikajmy przeto grzechu, choćby najmniejszego. Świętej Małgorzacie Marii Alacoque ukazał się wśród modlitwy zakonnik w płomieniach i zeznał przed nią, że cierpi za to, iż zanadto dbał o dobre imię, nie miłował braci zakonnych i zbytecznie się przywiązywał do rzeczy zbytecznych. Innym razem widziała ta Święta mniszkę, która oświadczyła, że jest w czyśćcu za to, że szemrała na przełożoną klasztoru, dopuszczała się obrazy bliźnich i przestępowała ślub milczenia. — Bądźmy więc baczni, bo Bóg karze i za drobne przestępstwa. Pozbywajmy się grzechu, czyńmy pokutę i nie polegajmy zbytecznie na miłosierdziu Bożym, bo nie ujrzy Oblicza Pańskiego, kto ma jakikolwiek grzech lub zmazę na duszy.

Footnotes:

1

2 Mach. XII. 46.

2

Job. XIX. 21.

Tags: „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Czyściec
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.