Citatio.pl
2020-11-03

Św. Malachiasza, Arcybiskupa Armachańskiego

Żył około roku Pańskiego 1148.

(Żywot Jego był napisany przez świętego Bernarda, Opata Klarowaleńskiego.)

Święty Malachiacz z rodziców znakomitych rodem i wielkim majątkiem, przyszedł na świat w Irlandyi roku Pańskiego 1094. Matkę miał wielce pobożną, która go w bojaźni Bożéj wychowała. W naukach znakomity uczynił postęp, u w pobożności jeszcze większy. Od najmłodszych lat zwykł był uchylać się na osobność, i tam długie godziny na modlitwie trawił, a i pracą jaką zajęty, lub z ludźmi obcując, ciągle myśl i serce do Boga podnosił.

Dorosłszy lat młodzieńczych, widząc że niełatwo zbawienie wśród światowego życia, postanowił usunąć się od niego. Mieszkał wówczas w mieście Arydonaku, gdzie właśnie ukończył był swoje nauki Malachiasz, pewien mąż wielkiéj świątobliwości imieniem Imaryusz, który przy kościele wystawiwszy mały domek, mieszkał w nim samotnie, prowadząc życie w wielkiéj surowości, a modlitwie i pracy tylko oddane. Malachiasz udał się do niego, prosząc aby go pod swoje przewodnictwo duchowne przyjął. Pozostając przy nim, ćwiczył się w posłuszeństwie i w pokorze, wiernym był cnót jego naśladowcą, i przykładem swoim wielu innych do podobnego żywota zachęcił. Biskup tedy tameczny, oceniając jego wysokie cnoty, wyświęcił go na Dyakona.

Święty Malachiasz spełniając z wielką pobożnością, obowiązki swoje w kościele, miał szczególne nabożeństwo do grzebania ubogich. Siostra jego osoba bardzo światowa, uważając tę usługę niezgodną z jego znakomitém urodzeniem, robiła mu z tego powodu ciągłe wymówki, stosując niewłaściwie do niego to słowa Pana Jezusa: „Pozostaw umarłym grzebać swoje umarłe” 1. „Biednaś ty, odpowiedział jej Malachiasz: znasz te Boskie słowa, ale znaczenia ich nie rozumiesz” i daléj tego rodzaju swoje uczynki miłosierne spełniał. Gdy zaś taż siostra jego, zapamiętale światowemu życiu się oddała, nie chciał jéj już odtąd widywać chociaż bardzo ją kochał.

Mając lat dwadzieścia pięć wyświęcony został na kapłana, a nawet Biskup uczynił go wkrótce potém swoim jeneralnym Wikaryuszem, zwierzył mu głoszenie Słowa Bożego i użył go wyłącznie do wykorzenienia różnych nadużyć, które wówczas w całym kościele Irlandzkim powkradały się były. Święty zajął się czynnie temi ważnemi obowiązkami, i wiele w całym kościele tego kraju dobrego zrobił, zwłaszcza przez zaprowadzenie wszędzie w obrzędach kościelnych zwyczajów Rzymskich, od których wielce odstąpili podówczas Irlandczykowie.

Tymczasem siostro jego, wyżéj wspomniana, umarła. Modlił się Malachiasz serdecznie za jéj duszę przez pewien czas, i odprawiał Msze święte. Lecz potém przez cały miesiąc tego zaniechał. Razu pewnego, we śnie usłyszał głos mówiący mu, że siostra jego na cmentarzu utyskuje z płaczem, że od trzydziestu dni zostaje bez posiłku. Przebudziwszy się zrozumiał że to chodziło o te trzydzieści dni przez które przestał za jéj duszę modlić się. Zaczął więc to znowu czynić, i co dzień za nią Mszę świętą odprawiał. Po niedługim przeciągu czasu, ujrzał ją przy drzwiach kościelnych, lecz niemogącą przejść progu i w czarném ubraniu. Modlił się więc za nią jeszcze usilniéj, i ujrzał ją w ubraniu popielatém, przypuszczoną do wnętrza kościoła, w którym wolno jéj było przybliżyć się do ołtarza. Nakoniec po raz trzeci okazała się mu w liczném gronie dziewic ubranych w białe szaty jaką i sama miała na sobie, a przy tém oblicze jéj było rozpromienione.

Święty Malachiasz, wierny swojemu pierwotnemu powołaniu, zawsze wzdychał do życia samotnego, a przynajmniéj klasztornego. Był w Irlandyi klasztor w Benchor, z którego powstało wiele klasztorów po całéj Irlandyi i Szkocyi. Posiadał on niegdyś trzy tysiące zakonników, którzy zmieniając się kolejno w chórze, dzień i noc chwałę Bożą opiewali. Korsarze Duńscy, napadłszy na ten klasztor, w jednym dniu wymordowali dziewięciuset zakonników, resztę rozpędzili i gmach obrócili w perzynę. Ziemia ta dostała się w posiadanie zamożnego pana Irlandzkiego, a wuja Malachiasza. Ten otrzymał ją od niego w darze, z jego hojności nanowo klasztor wybudował i zakonikami go napełnił, do któréj liczby i tenże wuj jego zależał. Gdy zaś i sam do niego wstąpił, został przez Biskupa zamianowany Przełożonym, i wtedy nietylko władzą, lecz przykładem wszystkich cnót zakonnych i osobliwszą surowością swoich umartwień, braciom przewodniczył.

Niedługo jednak téj ciszy klasztornéj, zażywać mógł Malachiasz. Wkrótce bowiem potém wybrany został na Biskupa Konereckiego. Wymawiał się od tego, lecz za radą i rozkazem Imaryusza którego zawsze miał ojcem duchownym, przyjął tę godność. Zastał w swojém Biskupstwie lud tak zepsuty, że tylko imię chrześcijan nosili, rzeczą samą byli poganami. Pożycia małżeńskie były nieprawne, do spowiedzi nikt nigdy nie chodził, kapłanów prawie nie mieli, a ztąd ani służby Bożéj, ani kazań, ani żadnéj nauki w religii. Zajął się téż święty Malachiasz z całą gorliwością nieszczęsną tą trzódką powierzoną jego pasterskiéj pieczy. Ale z dzikim i twardego serca ludem, miał do czynienia. Do kościoła oni na kazania nawet które chciał miewać kilka razy dziennie, nikt nie przychodził. Puścił się tedy na misyą pomiędzy nich święty ten Biskup. Już nie tylko od miasta do miasteczka, od wsi do wioski, ale od chaty do chaty roznosił im Słowo Boże, uczył prawd wiary, miękczył kamienne serca, błagał i zaklinał aby Boga i Jego świętą religią poznać chcieli, i jéj prawa wypełnić. A po całodziennéj ciężkiej takiéj pracy, i często niewdzięcznéj, całą noc przepłakał przed Bogiem, wzywając miłosierdzia nad ślepotą ludu tego, i pragnąc aby ich Pan Bóg nawrócić raczył. I nakoniec tak kołaczącemu otworzono, tak modlącemu się, dał Pan Bóg to o co prosi. Powoli ów lud zaczął się przysłuchiwać jego naukom; z początku to na ulicach, to na placach w miasteczkach i wsiach, które przebiegał a pociągnięty jego Świętą wymową, i do kościołów tłumnie zaczął się garnąć, obyczaje swoje prostować, do Sakramentów uczęszczać, aż nareszcie przyszło i do tego, że mieszkańcy Dyecezyi Konereckiéj zasłynęli jako wzorowi i bogobojni chrześcijanie.

Gdy taką świętobliwością zajaśniał mąż Boży na swojém Biskupstwie, obrano go na Arcybiskupa całéj Irlandyi. Stolica ta założona od świętego Patrycyusza, z upływem czasu wielkiemi dobrami uposażoną została. To sprawiło, że Arcybiskupstwo to stało się zdobyczą możnych rodów, z których ludzie świeccy, w skutek niesłychanego nadużycia, nie mając żadnego święcenia, przywłaszczali sobie tytuł Arcybiskupa, byle dochodów z dóbr tych używać, i jeszcze inne w Irlandyi kościoły ciemiężyć. Taki stan rzeczy trwał przeszło lat sto, do czego wielce się przykładały niesnaski ciągłe pomiędzy panującemi książętami, których podówczas bardzo wielu w tém państwie było. Lecz gdy Malachiasz, ze zgodą owych królików Arcybiskupem został, taką zjednał sobie swoją świątobliwością, nauką i gorliwością, między nimi powagę, że wszyscy zgodzili się, aby odtąd Stolica Arcybiskupia, według praw Kościelnych bywała osadzona i rządzona. Jednak niemało w tém wszystkiém doznał nasz Święty trudności.

Wielu z najzamożniejszych panów Irlandzkich przywłaszczywszy sobie dobra kościelne, nie tylko ich zwrócić nie chcieli, lecz się ciągle wdzierali do spraw duchownych. Musiał Arcybiskup mężnie, a nieraz z niebezpieczeństwem życia, stawić im czoło. Wielu tym sposobem przywiódł do upamiętania, innych Bóg jawnie pokarał, tak że nędznie poginęli: nakoniec przyszło wszystko do właściwego porządku, i Malachiasz spokojnie już swój urząd Pasterski mógł sprawować.

Lecz wtedy złożył on godność Arcybiskupią, naznaczając na swoje miejsce Galazyusza, Prałata wieliéj Świątobliwości, sam do pierwszego swego biskupstwa wróciwszy udał się do Rzymu, żeby dla Arcybiskupów Irlandzkich dla przydania im większéj przed udzielnymi Panami powagi, i w celu uniknienia nadal podobnych jakie przedtém pojawiły się były z ich strony nadużyć, wyjednać Paliusz u Papieża. W téj podróży gdy przez czas pewien zatrzymał się w klasztorze Klarawalli, gdzie był opatem święty Bernard, obaj ci wielcy słudzy Pańscy, bardzo się pokochali. Za przybyciem do Rzymu, uzyskał u Papieża Innocentego II wszystko o co prosił dla kościoła Irlandzkiego. Sam zaś chciał zrzec się i Biskupstwa, by w klasztorze świętego Bernarda zostać zakonnikiem. Lecz Papież na to nie przystał, a zdjąwszy z siebie Infułę i Stułę włożył je na świętego Malachiasza, i Legatem go swoim do całéj Irlandyi zamianował.

Wróciwszy do ojczyzny, zajął się gorliwie tym wysokim urzędem, a nietylko nie chciał mieć żadnych zapewnionych sobie dochodów, lecz nawet na codzienny stół swój i na mieszkanie, nie mając nic przeznaczonego, żył z jałmużny. Przebiegając całą Irlandyą, jako Legat Papiezki, wszystkie te podróże na wzór Apostołów, pieszo i o żebranym chlebie odprawiał.

Świątobliwość téż sługi Swojego, Pan Bóg, licznemi cudami za życia jeszcze, przed ludźmi uświetniać raczył. W pielgrzymkach apostolskich które ciągle odbywał, wielką liczbę ciężko chorych modlitwą swoją uzdrowił. Syna króla Dawida, już prawie umarłego do życia przywołał. Na tymże dworze królewskim nieméj niewieście mowę, a pomieszanie zmysłów cierpiącéj zdrowy rozum przywrócił, i wiele innych wleczeń, Pan Bóg przez niego sprawił. W mieście Korkagu, przy wyborze Biskupa do zgody przyjść nie mogli. Malachiasz udał się tam, i zamianował na Biskupstwo, wielkiéj świątobliwości pewnego ubogiego człowieka. Powiedziano mu że śmiertelnie chory, a on posłał po niego mówiąc: „Niech usłucha Legata Papiezkiego, a posłuszeństwo go uzdrowi.” Jakoż chory zdrów najzupełniéj przyszedł do kościoła, i zaraz na Biskupa wyświęcony został. Zawezwany do pewnéj umierającéj niewiasty, nieprzypuszczając żeby była blizką śmierci odłożył Olejem świętym namaszczenie do dnia następnego, a tymczasem chora w nocy umarła. Przybiegł Malachiacz, i z płaczem podniosłszy ręce ku Bogu zawołał: „Panie! jam zgrzeszył nieroztropną odwłoką udzielenia jéj Sakramentów, a nie ona, która ich pragnęła!” i całą noc z Kapłanami swoimi psalmy przy niéj śpiewał, ze łzami błagając Boga, aby jéj życie chociaż na chwilę przywrócił, i wysłuchanym został. Nad rankiem umarła ożyła, a Święty udzielił jéj ostatnie Sakramenta, które pobożnie przyjąwszy powtórnie zasnęła w Panu.

Święty Malachiasz bardzo sobie życzył, aby mógł umrzeć i być pogrzebion w klasztorze świętego Bernarda w Klarawalli. I tak się téż stało. W podróży, którą powtórnie odbyć miał do Rzymu w sprawach kościoła Irlandzkiego, przybywszy do Klarawalli zachorował. Dla przyjęcia ostatnich Sakramentów świętych wstał i poszedł do kościoła. Powróciwszy, położył się napowrót, pobłogosławił zakonników, i prosił aby poszli ma spoczynek, bo to było w nocy. O północy zaś gdy święty Bernard nad nim psalmy odmawiał, Malachiasz oddał Boga ducha, dnia 2-go Listopada, roku Pańskiego 1148. Święto jego z powodu wczorajszéj uroczystości, na dzień dzisiejszy jest przeniesione.

Pożytek duchowny

Podziwiaj moc i miłosierdzie Boże, w cudzie jaki uczynił święty Malachiasz, wskrzesiwszy niewiastę umarłą przed przyjęciem ostatnich Sakramentów; lecz z tego naucz się, jak niebezpieczném jest odkładać takowe. Postanów téż, o ile to od ciebie zależeć będzie, nakłaniać niebezpiecznie chorych do wczesnego przyjęcia Sakramentów świętych, a dla siebie samego, zamów podobnąż usługę chrześcijańską, u którego z Twoich najbliższych przyjaciół.

Modlitwa

Boże! któryś na prośby błogosławionego Malachiasza Wyznawcy i Biskupa Twojego, cudowném wskrzeszeniem umarłéj, dał jéj czas przyjąć ostatnie Sakramenta święte, daj i nam, prosimy przez jego zasługi i pośrednictwo, w godzinie naszéj śmierci godnie je przyjąć. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 942–945.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 878–879

Nie odkładajmy ostatniego na maszczenia Olejem ś w., lecz w razie ciężkiej niemocy sposóbmy się wcześnie na drogę wieczności, gdyż

  1. sakrament ten pomnaża łaskę uświęcającą;
  2. wyjednywa nam odpuszczenie grzechów powszednich, a nawet śmiertelnych, z których chory lub umierający nie mógł lub zapomniał się wyspowiadać;
  3. umarza i niweczy pozostałości grzechów już przebaczonych, przez co rozumiemy np. pewną skłonność do złego, stronienie od dobrego, ociężałość we wznoszeniu myśli do Boga, niepokój sumienia i wszystkie inne niedoskonałości i utrapienia, które pozostają w duszy i wtedy, gdy się z plam grzechowych oczyściła;
  4. pociesza i krzepi duszę chorego, dodaje mu siły do cierpliwego znoszenia bólów, oparcia się pokusom szatańskim i uwalnia go od obawy śmierci;
  5. niejednokrotnie przywraca choremu zdrowie, jeżeli to wyzdrowienie z dopuszczenia Boga ma wyjść choremu na korzyść. Nie odkładajmy przeto namaszczenia Olejem świętym aż do ostatniej chwili, jeśli dbamy o własne dobro, zdrowie ciała i duszy, jako też zbawienie duszy!

Footnotes:

1

Mat. VIII. 22.

Tags: św Malachiasz z Armagh „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna pogrzeb Czyściec nawrócenie św Bernard Namaszczenie Chorych
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.