Citatio.pl
2020-11-12

Św. Marcina I, Papieża i Męczennika

Żył około roku Pańskiego 654.

(Żywot jego był napisany przez Platynę.)

Święty Marcin pierwszy Papież tego imienia, a siedemdziesiąty szósty z rzędu po świętym Piotrze, był rodem z miasta Tudertu (Todi) w Toskanii. Przyszedł na świat w drugiéj połowie VI wieku. Ze znakomitego pochodził rodu, uświetnionego jednak najbardziéj tém iż obdarzył Kościoł Boży tak świętym Papieżem. Wychowany był bardzo starannie, i wysoko w naukach świeckich wykształcony, a Sam Duch Święty zlewając na niego obfite łaski niebieskie, kształcił jego serce. Zasłynąwszy jako jeden z najuczeńszych Teologów swojego czasu, nie wbił się wcale w pychę, gdyż obok tego posiadał i mądrość niebieską. W młodym wieku, wstąpił do stanu duchownego, z całą gorliwością służył Kościołowi serdecznie wzdychając za koroną męczeńską, którą niedawnemi przed nim czasami, tylu wiernych tak mężnie pozdobywało. Lecz Opatrzność, która miała mu powierzyć zarząd całego Kościoła, odłożyła mu tę największą nagrodę, aż ją sobie na téj najwyższéj godności wysłuży.

Po śmierci Papieża Teodora, święty Marcin jednogłośnie na stolicę Apostolską wyniesiony został. Wybór tak pomyślny, napełnił radością Cesarza, Senat i lud cały: wszyscy bowiem przewidywali szczególne dla całego społeczeństwa chrześcijańskiego błogosławieństwa niebieskie, pod tak świętym Papieżem. Nie zawiedziono się téż wcale. Święty Marcin okazał się Pasterzem wedle serca Bożego, ogarniającym miłością wszystkie owieczki powierzone mu przez Jezusa Chrystusa. Hojności dla ubogich niekładąc granic, prawie wszystkie swoje dochody, obracał jedynie na ich wsparcie. Nad Zakonami tak męzkiemi jak i żeńskiemi najtroskliwszą rozciągał opiekę, z podobnąż ojcowską pieczą rządząc świeckiém duchowieństwem, i w nim utrwalając karność kościelną, a przestrzegając najsurowszych obyczajów. Błądzących właściwie lecz z największą miłością upominał, wszelkich dokładał starań dla przyprowadzenia ich do poprawy, a gdy widział skruszonych, przygarniał do siebie łaskawie, upewniając o nieprzebraném miłosierdziu Ojca niebieskiego, który nie chce śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył. Władzy swojéj w karaniu niepoprawnych przestępców, w ostateczności tylko i wedle najściślejszéj sprawiedliwości używał; słowem, byłto jeden z najgodniejszych zastępców Samego Jezusa Chrystusa na ziemi.

Stolica Apostolska, zażywała wtedy zupełnego pokoju, i wierni żyli swobodnie pod opieką tak miłościwego ojca. Lecz piekło nie mogąc patrzeć na to obojętnie, wzbudziło kacerzy, którzy gdyby nie ciągła i czujna pieczołowitość Papieża, byliby wiernych pozbawili wiary.

Tak nazwani Monoteliści, utrzymywali że w Panu Jezusie jedna tylko jest wola, nieuznając że Pan Jezus jako Bóg miał wolę Boską, a jako człowiek, miał odrębną wolę ludzką. Kacerze ci, wciągnęli w swoje błędy i cesarza Konstansa, przebywającego w Carogrodzie, który wydał na piśmie postanowienie nazwane Typem, w którém pod pozorem położenia końca sprzeczkom powstałym z tego powodu w Kościele, zabraniał utrzymywać i to że dwie wole były w Jezusie Chrystusie, i to że jedna tylko, co stawiało katolików w niemożności bronienia prawdy. Skoro święty Marcin został Papieżem, Cesarz przysłał do niego ten swój edykt, domagając się groźnie aby go zatwierdził i zaopatrzył swoją najwyższą władzą Apostolską, jako postanowienie niezbędne dla położenia końca niesnaskom religijnym, wszczętym w cesarstwie. Lecz święty Papież, widząc, iż edykt ten, był tylko zręcznie a zdradziecko wynalezionym środkiem, ułatwiającym szerzenie się błędów Monotelistów, odpowiedział stanowczo, że chociażby mu to życiem przyszło przypłacić, postanowienia tego nie zatwierdzi, poczytując je najzgubniejszém dla Kościoła. Przydał oraz, że gdyby nawet największa liczba chrześcijan, uwiedzionych błędami Monotelistów, odłączyła się od nauki Ojców świętych, którzy zawsze w Jezusie Chrystusie widzieli połączone dwie odrębne natury w jednéj Osobie, a przez to i dwie odrębne wole, on się od téj nauki nie oddzieli nigdy, gdyż ani groźby, ani najstraszniejsze męki, ani śmierć sama, nie mogą przywieść Papieża, do wydania postanowienia przeciwnego czystości wiary świętéj.

Tak stanowczą przesławszy cesarzowi odpowiedź, święty Marcin, aby w samym jego zarodzie przeciąć złe grożąco społeczności chrześcijańskiéj, co prędzéj zgromadził Sobór ze stu pięćdziesięciu Biskupów w kościele świętego Jana na Lateranie, i na takowym, bez względu nato co go spotkać mogło od cesarza, potępił jego reskrypt, jako téż i kacerstwo Herakliusza jego dziada, i za dotkniętych klątwą kościelną ogłosił wszystkich którzyby te błędy podzielali. Następnie, wydał List okólny do wszystkich Biskupów całego świata, przyłączając do niego akta odbytego Soboru. Niezwłocznie zaś, do Carogrodu, gdzie mieszkał cesarz, wysłał swoich posłów, dla wytłómaczenia się przed nim z powodów swojego postępku. Lecz Cesarz, pobudzany głównie przez Patryarchę Carogrodzkiego Pawła, w kacerstwo Monotelistów uwikłanego, posłów papiezkich wygnał, a w taką wściekłą złość wpadł na świętego Marcina, że dla pomszczenia się nad nim, wysłał do Włoch na wielkorządcę Olimpiusza, zagorzałego Monotelistę, z rozkazem aby kacerstwo to wszędzie szerzył, a gdyby Papież opierał się temu, żeby go uwięził, a nawet gdyby potrzeba było, zamordował.

Olimpiusz przybywszy do Rawenny, miasta Włoskiego w którém zwykle przebywali Wielkorządcy Cesarscy, nagromadziwszy jak największą liczbę podobnych sobie kacerzy, udał się z nimi do Rzymu, i zaczął wszelkiemi środkami, tak duchownych jak i świeckich, a szczególnie Prałatów i znakomitszych panów, nakłaniać aby w toczącym się sporze o naukę Kościoła, nie z Papieżem lecz z Cesarzem trzymali. Wszakże, zawiódł się wielce; świeccy i duchowni odpowiedzieli mu że czują się na sumieniu obowiązanemi to wierzyć i wyznawać co przez Papieża ze stu pięćdziesięciu Biskupami na Soborze Lateraneńskim, orzeczone zostało. Przekonawszy się tedy Olimpiusz, jak dalece poważanym jest święty Marcin od ludu i duchowieństwa, i że póki on Papieżem będzie, kacerstwo popierane przez Cesarza ostać się nie będzie mogło, uznał że najlepiéj dogodzi cesarzowi, gdy go życia pozbawi, i postanowił go zamordować. Wszakże, umyślił to jak najskryciéj uczynić, aby nikt nie domyślał się, że on jest téj zbrodni sprawcą. Obawiał się bowiem aby lud przywiązany do Ojca świętego, oburzony za to zabójstwo, jego samego nie zamordował, W tym tedy celu jął się środka wszelką złość przechodzącego. Najął zabójcę który miał zamordować Świętego Marcina w tejże właśnie chwili, kiedy on podczas Mszy świętéj, w kościele przenajświętszéj Maryi Panny Śnieżnej, na prośbę Olimpiusza, będzie mu dawał Kommunią. Wszystko nastąpiło według tego, jak sobie życzył Wielkorządca. Papież udał się do kościoła Panny Maryi Śnieżnéj, i tam uroczyście Mszę świętą odprawiając, miał dawać Kommunią Olimpiuszowi, kiedy zbliżył się do niego najęty morderca, i wyciągnął sztylet aby go nim przeszyć. Lecz w téjże chwili, olśniony i o ślepotę przyprawiony został nadzwyczajną światłością wytryskującą z osoby Ojca świętego, którego przy Ołtarzu nietylko Aniołowie otaczali, ale i Sam Pan Jezus rękami własnemi zasłaniał. Odszedł więc zbójca bez wykonania swojéj zbrodni, a cudem tym uderzony Olimpiusz, upadł do nóg Papieża, i wyznawszy mu swoję winę, szczerze ją obżałował.

Rzecz wytoczyła się do samego Cesarza, którego i to wcale nie upamiętało. W miejsce Olimpiusza, wysłał on na Wielkorządcę do Włoch Teodora Kaliopę, na którego jeszcze więcéj mógł liczyć, i wydał mu tajemny rozkaz, aby Papieża uwięził, i pod ścisłą strażą przysłał do Carogrodu. Przytém przydał mu Pawła Pelagiusza, swego domownika, aby ten jeszcze dokładniéj spełnienia jego rozkazów pilnował. Teodor, przybywszy do Rzymu, z początku udawał prawowiernego katolika, i nie wyjawiał się ze swojemi zasadami Monotelisty. Lecz dnia pewnego, kiedy Papież chory leżał w swoim pałacu na Lateranie, wszedł do niego z uzbrojonymi żołnierzami, okuł go w kajdany i odesłał pod strażą dowodzoną przez Pawła Pelagiusza, do Carogrodu. Gdy rozeszła się wieść o uwięzieniu świętego Marcina, wielu duchownych chciało mu towarzyszyć, aby mu w téj niewoli służyć; lecz nikomu tego nie dozwolono. Przywiedzionego do Carogrodu, Konstans kazał najprzód uwięzić w ciemnéj piwnicy, w któréj około trzech miesięcy przebył, z nikim się niewidząc; późniéj kazał mu się stawić przed rozmaitych sędziów, którzy mu tysiączne obelgi zadawali. Po czém okutego w kajdany znowu wtrącił do więzienia, wpośród zbrodniarzy, gdzie wiele wycierpiał od zimna, robactwa, zepsutego powietrza i głodu którym go morzyli. Nakoniec, widząc cesarz, iż wszelkie te okrutne środki, nie mogą przywieść świętego Papieża do przychylenia się ku kacerstwu, w które chciał go koniecznie wciągnąć, skazał go na wygnanie do Chersonu, prowincyi podówczas bezludnéj, dotkniętéj klęską głodu, a w któréj przedtém święty Klemens Papież, męczeńską śmierć był poniósł.

Święty Marcin, wiele tam ucierpiał, i oto co ztamtąd w jednym z listów tajemnie do Rzymu przesłanych sam pisał: „Składam dzięki Bogu, za utrapienia jakie mnie zsyła, widząc je dla mnie potrzebnemi; lecz donoszę wam, iż zostaję tu w takim niedostatku że po dni kilka nie widzę chleba. Jeśli zkąd nie otrzymam jakiego wsparcia, niedługo pożyję, bo «duch ci wprawdzie jest ochotnym, ale ciało mdłe.»” 1 I znowu w innym liście powiada: „Widzę iż przyjście Pańskie już się dla mnie zbliża; nie mam się więc o co troszczyć; mam nadzieję w miłosierdziu Boga, że się na mnie spełni Jego wola.”

Jakoż wkrótce potém, znękany tylu cierpieniami, umarł jako Męczennik za wiarę, w któréj obronie tak ciężkie poniósł prześladowanie. Powołał go Pan Bóg do Siebie 12 Listopada roku 654. Przy grobie jego zaszło wiele cudów. Obecny temu świadek pisze: że wielu chorych odzyskało zdrowie, ślepi wzrok, głusi słuch, niemi mowę, a opętani wyzwoleni zostali od złego ducha. A i za życia jeszcze będąc trzymany w więzieniu w Carogrodzie, ślepemu wzrok był przywrócił. Późniéj ciało jego przeniesione zostało z Chersonu do Rzymu, i tam umieszczone w kościele pod jego wezwaniem zbudowanym.

Pożytek duchowny

Męstwo i wytrwałość, z jaką święty Marcin Papież bronił nieskazitelności wiary, uczyć cię powinny jakiéj jest ona ceny, i jak ją nieskazitelną w sercu twojém chować powinieneś. Strzeż się przeto dwóch rzeczy, które ją wielce narażają: czytania złych książek, i przestawania z osobami słabéj albo żadnéj wiary.

Moditwa (Kościelna)

Boże! który nas błogosławionego Marcina Męczennika Twojego i Papieża, doroczną uroczystością rozweselasz, spraw miłościwie, abyśmy obchodząc pamiątkę jogo przejścia do Nieba, jegoż pośrednictwem się cieszyli. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 971–973.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 899

Jednym z dowodów Boskości katolickiego Koscioła jest jego swoboda.

Swoboda ta jest mu koniecznie potrzebna, Jezus Chrystus bowiem, dzierżący wszelką władzę na ziemi i w Niebie, ustanowił w dobroci i mądrości swojej Kościół powszechny dla wszystkich ludzi, jako powszechną instytucję zbawienia i powołał do niego wszystkie narody, aby jedną wiarą, jedną nadzieją, i jedną miłością wielbiły Boga. Nikt nie ma ani tyle rozumu ani upoważnienia, aby mógł rządzić tym, co ustanowił Jezus Chrystus, oprócz tych, do których rzeczono, że mają klucze Królestwa niebieskiego i cokolwiek zwiążą na ziemi, będzie związane i w Niebie, a cokolwiek rozwiążą na ziemi, będzie rozwiązane i w Niebie. Ich rzeczą jest zarządzać, ustanawiać i czuwać nad wszystkim, co się odnosi do wiary, i bronić tego nie orężem, ale mieczem słowa Bożego, bronić cierpieniem, ofiarą, a nawet życiem swoim. Jest to zadaniem i obowiązkiem naszego Kościoła, który jak dom zbudowany na skale opiera się wszelkim burzom i nawałnościom, — który jak wojsko uszykowane ma za wodza najwyższą głowę na ziemi i najwyższego niewidzialnego i niepokalanego hetmana w Niebie, Jezusa Chrystusa, niewidzialną głowę Kościoła powszechnego, do którego wszyscy mogą i mają przystąpić i trwać w nim, jeśli zbawienie wieczne nie jest im obojętne.

Footnotes:

1

Mat. XXVI. 41.

Tags: św Marcin I św „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna Papież monoteletyzm Kościół
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.