Citatio.pl
2020-11-15

Św. Gertrudy, Opatki klasztoru Rodardeńskiego

Żyła około roku Pańskiego 1292.

(Żywot jej był napisany przez Jana Lanspergiusza, Kartuza.)

Święta Gertruda hrabianka na Haubornie, urodziła się w Saksonii w mieście Eizleben około roku Pańskiego 1222, z zamożnych i znakomitych rodziców, blizkiém pokrewieństwem z cesarzem Fryderykiem II-gim połączonych. Miała lat pięć, kiedy na usilne jéj saméj żądanie, rodzice umieścili ją w Rodardeńskim klasztorze Benedyktynek, w którym już wtedy, a jeszcze tak małém będąc dziecięciem, zadziwiała wszystkich wysoką pobożnością, zamiłowaniem modlitwy, umartwieniami ciała, a obok tego nadzwyczajną w naukach zdolnością i pilnością. Szczególnie w rzeczach tyczących się religii i najgłębszych tajemnic wiary, okazywała pojęcie nie tylko wiek jéj przechodzące, lecz które byłoby nadzwyczajném nawet w osobach dorosłych a wyłącznie nauce Teologii oddanych. W krótkim téż czasie, taki uczyniła w naukach postęp, napotkawszy przytém bardzo biegłych mistrzów, a którzy jéj nadzwyczajną bystrość umysłu podziwiali, że stała się biegłą w Filozofii i Retoryce, i doskonale po łacinie mówiła i pisała. Następnie uczyła się Teologii scholastycznéj według wyższych akademickich wykładów, i Teologii mistycznéj, któréj przedmiotem są tajemne duszy z Bogiem stosunki, i w téjto ostatniéj nauce, stała się wielką i sławną w całym kościele mistrzynią, na równi ze świętą Teresą stawianą.

Oddając się tak głębokim badaniom, to jedynie miała na celu, aby genialnemi zdolnościami będąc obdarzoną, lepiéj poznając Boga, tém większą przejmowała się ku Niemu miłością, a z téj znowu miłości, najdoskonaléj Mu służyła. Wszakże, i z tego korzystał zły duch, wieczny zawistnik każdéj duszy gorliwiéj o doskonałość starającéj się, i zamierzał odwrócić Gertrudę od ściślejszego zjednoczenia się z Bogiem, a to właśnie tymże środkiem przez który ona chciała rączéj do Niego zdążać. W tym celu, rozbudził w jéj sercu ludzkie, a więc zbyt silne i jakby namiętne upodobanie w naukach, co mu tém łatwiéj było, że jej one z nadzwyczajną przychodziły łatwością. W skutek więc tego, Święta zaczęła stygnąć w nabożeństwie, jak to zwykle bywa, gdy kto, chociażby chwalebne zkąd inąd sprawy, z ludzkiém zbytecznie w jego sercu przemagającém upodobaniem, spełnia. Skoro bowiem takowemu dusza się poddaje i niém głównie się powoduje, odbiera już swoję doczesną za dobry czyn nagrodę, a nadprzyrodzonej albo całkiem, albo w wielkiéj mierze się pozbawia. Co zaś najzgubniejszém dla niéj jest wtedy, to że traci niejako z oczu Boga, i w miarę takowego poddawania się pobudkom ludzkiego tylko zamiłowania w spełnianiu swoich czynów, pozbawia się coraz bardziéj światła Ducha Świętego, bez którego postępując jakby wśród ciemności, może nieznacznie zejść zupełnie z właściwéj drogi.

Groziło to świętéj Gertrudzie: lecz że Pan Bóg miał na nią szczególniejsze Swojego miłosierdzia widoki, i w sercu jéj bądź co bądź panował przeważnie, więc zesłał jéj widzenie, w którém Sam Pan Jezus objawiwszy się téj Swojéj wybranéj oblubienicy, upomniał ją silnie i ostrzegł najmiłościwiéj o zasadzkach szatańskich. Święta najżywszą skruchą za takowe zapomnienie się przejęta, postanowiła najszczerzéj hamować odtąd zbytnią swoję w naukach gorliwość, a Pan Jezus aby jej to ułatwić a jeszcze więcéj przysporzyć zasługi, takie jéj zesłał usposobienie, że odtąd do ćwiczeń naukowych doznawała wielkiego wstrętu, i wśród nich goryczy i znudzenia przedtém dla niéj zupełnie nieznanych. Późniéj zaś przez całe życie wyrzucała sobie że były chwile w których w czém inném niż w Bogu mogła szukać pociechy, i gdy z czasem w coraz wyższe łaski i dary niebieskie obfitowała, jedno krótkie wspomnienie tego co się jéj zdawało przeniewierzeniem się Bogu, przywodziło ją do uczucia najgłębszéj pokory, i do gardzenia sobą jako istotą na żadne ani u Boga ani u ludzi niezasługującą względy. Takto bowiem według słów Pisma Bożego: „Tym którzy miłują Boga wszystko dopomaga ku dobremu” 1. Po łasce takowéj, któréj jak najwierniéj odpowiedziała Gertruda, zsyłał już na nią Pan Jezus, coraz obfitsze i nadzwyczajne dary. Miała lat dwadzieścia, a po ślubach zakonnych wysoki już była uczyniła postęp w doskonałości, kiedy objawił się jéj znowu Zbawiciel i oświadczył, iż odtąd Sam raczy być jéj mistrzem w życiu duchowném, i uczyć ją będzie prawd i tajemnic, o którychby się nigdy z żadnych ksiąg nie dowiedziała. Razu pewnego, w wigilią Oczyszczenia Matki Bożéj, kiedy wśród nocy trwała na modlitwie, przygotowując się do téj uroczystości, którą, jak wszystkie Święta przenajświętszéj Panny, z wielkiém nabożeństwem obchodziła, napełnił Duch Święty duszę jéj światłem nadprzyrodzoném w takiéj obfitości, że wszystkie tajemnice wiary i rzeczy tyczących się najściślejszego zjednoczenia duszy z Bogiem odkryte sobie miała w sposób nadzwyczajny, i obdarzona została pojęciem ich tak cudowném, jak tego dostąpił był święty Paweł, kiedy uniesiony został do siódmego Nieba i niektórzy inni wielcy słudzy Boscy, którzy przypuszczeni bywali do podobnych tajemnic. Od téj téż chwili, jak to sama pisze, w jedném z dzieł swoich o zjednoczeniu duszy z Bogiem, to jéj zjednoczenie się z niebieskim Oblubieńcem było tak ścisłém i ciągłém, że bezustannie cieszyła się najżywszém uczuciem obecności Bożéj, wyjąwszy dni jedenastu, podczas których dla wyprobowania jéj wierności, pozbawił ją był Pan Bóg tego uczucia bezustannego patrzenia na Niego oczami duszy i serca.

Przez lat czterdzieści swego zakonnego życia, była Przełożoną jużto w klasztorze Rodardeńskim, już w Elfeńskim; w obydwóch przewodziła siostrom nietylko władzą, lecz szczególnie cnotami. Odznaczała się w pożyciu wspólném głównie: wielką słodyczą i głęboką pokorą. Odbierając cudowne oświecenia o których wyżéj wspomnieliśmy, pomimo tego nic nie przedsiębrała bez porady drugich, szczególnie udawała się w tym celu do świętéj Matyldy, zakonnicy w tymże klasztorze mieszkającéj.

Ulubioném jéj ćwiczeniem duchowném było rozmyślanie Męki Pańskiéj, i wtedy rzewnemi zalewała się łzami. Kiedy rozmawiała o Panu Jezusie i tajemnicach Jego przenajświętszego życia, czyniła to z takiém namaszczeniem i z takiém uczuciem miłości, że wszystkich w zachwycenie wprawiała. Pewna zakonnica wielkiéj świątobliwości, miała objawienie, że podówczas nie było w świecie serca gdzieby z równém upodobaniem jak w sercu Gertrudy, przebywał Pan Jezus. A święta Matylda, w widzeniu które miała, ujrzała ją przy samym Tronie Syna Bożego klęczącą z oczyma w Jego Boskie oblicze tak wlepionemi, że ich ani na chwilę nie odwracała. Razu pewnego gdy w chórze słyszała, śpiewane te słowa Pisma świętego: „widziałem Pana twarzą w twarz” 2, Gertruda ujrzała w górze nad sobą oblicze przecudnéj piękności, z którego wychodzące promienie przeszyły jéj serce, napełniając je niebieską pociechą któréj jak sama pisze o tém, żaden ludzki język wysłowić niezdolny. Niekiedy ukazywał się jéj Pan Jezus ubogim, jakim był w stajence Betleemskiéj, co sprawiało na niéj takie wrażenie że według jéj własnego wyrażenia, zdawało się jéj, iż jakby tylko co sama w życiu duchowném urodziła się, i w skutek tego z nowym zapałem na téj drodze postępowała. Albo znowu w jéj rękach i w nogach wyciskał Zbawiciel Swoje rany, z których tak cierpiała jakby je odebrała w istocie, i tém żywiéj wtedy pojmowała co wycierpiał dla nas Pan Jezus. Niekiedy wkładał na jéj palec pierścień kosztowny, na znak iż ją chce mieć Swoją szczególną oblubienicą. Stawał przed nią z przenajświętszą Maryą Panną, upewniając iż Matka Boża i jéj najprzywiązańszą matką być raczy. Lecz co najcudowniejsze, to że w jedném z widzeń takowych, zamienił z nią własne serce swoje, i odtąd Święta nie czuła w sobie innéj woli, innych skłonności i innych upodobań jak Samego Jezusa, i miłowała Go uczuciem od wszelkich uczuć ziemskich najdoskonaléj oczyszczoném. Długi szereg innych tego rodzaju łask cudownych, jak i wyżéj wspomniane, opisuje święta Gertruda w jedném z dzieł swoich, przez najpoważniejszych w Kościele mężów wysoko cenioném. Zostawiła także zbiór różnych modlitw przez nią ułożonych, pełnych najgorętszych aktów miłości Pana Jezusa, a szczególnie w tajemnicy ołtarza utajonego.

Wszystkie te niebieskie dary rozbudzały w jéj sercu pragnienie stawania się podobną Jezusowi cierpiącemu i wzgardzonemu. Ztąd coraz większe zadawała ciału umartwienia i wszelkie zkądkolwiek spadłe na nią przykrości, upokorzenia, cierpienia, nietylko cierpliwie znosiła, lecz z największą pociechą i weselem duszy. Pobudzało to ją także do wielkiéj nad grzesznikami litości i pragnienia ich nawrócenia. Całe noce spędzała na modlitwie, za nich najcięższe zadawała sobie w tym celu pokuty, i wielką ich liczbę tym sposobem pozyskała Panu Bogu.

Mając lat siedemdziesiąt zapadła w ciężką i nader bolesną chorobę, trwającą blizko pół roku,a którą przeniosła z niezachwianą cierpliwością. Owszem im więcéj wzmagały się jéj cierpienia, tém ją weselszą widziano. W ciągu téj słabości straciła była mowę, z tego powodu zdarzało się że wprost przeciwne rzeczy jéj dawano niż te o które prosiła nigdy jednak tego poznać nie dała, jeśli która z sióstr sama się tego nie domyśliła. Wśród największych boleści, znakami objawiała siostrom że serce jéj zalewają niepojęte pociechy niebieskie. Zakonnice odprawiły nowennę do świętego Lebuina, dla uproszenia za pośrednictwem jego zdrowia dla swojéj ukochanéj Opatki. Lecz ten Święty objawił się im i rzekł: „Gdy król chce ukoronować obok siebie królowę, mnie prostemu Jego żołnierzowi nie godzi się powstrzymywać go od tego.” Nakoniec gdy dzień jéj śmierci nadszedł, ujrzała zstępującego do niéj z nieba swego Boskiego Oblubieńca, a przy nim Matkę Bożą, świętego Jana Ewangelistę i wielu innych duchów błogosławionych przychodzących po jéj duszę, aby ją wprowadzić do chwały przygotowanéj dla niéj w wieczności. A także ujrzała przy łóżku swojém wielu szatanów, lecz wszystkich w kajdany okutych dla większego tryumfu téj świętéj duszy która ich tyle razy zwyciężała za życia. W chwili gdy skonała, jedna z zakonnic widziała duszę jéj wchodzącą w serce Jezusowe, które było głównym celem całego jéj życia. Umarła 15 Listopada, roku Pańskiego 1292. Kilka osób wysokiéj świątobliwości miało objawienie że w chwili gdy skonała, kilka dusz z czysca wybawionych zostało za jéj zasługami i razem z nią do Nieba wstąpiły.

Pożytek duchowny

Dusza świętéj Gertrudy, według widzenia jakie miała zaraz po jéj śmierci pewna świątobliwa zakonnica, poszła prosto do serca Jezusowego, bo to przenajświętsze serce Jego, było przez całe jéj życie celem do którego zdążała. Staraj się i ty z miłości Boga, to jest dla najsłodszego Serca Jezusowego, wszystkie twoje spełniać sprawy, a przygarnie cię Ono do siebie, i tu na ziemi i na wieki w Niebie.

Modlitwa (Kościelna)

Boże któryś w sercu błogosławionéj Gertrudy Dziewicy, miły dla Siebie przybytek zgotował, za jéj zasługami i wstawieniem się, nasze serca ze wszelkich plam oczyść miłościwie i z nią w Niebie daj nam wspólnie cieszyć się na wieki. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.

Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna (1882), s. 980–982.

Nauka moralna

Na podstawie wydania z 1937 r., s. 905

Święta Gertruda mawiała: „Dobroć Boga w tym się najwięcej pokazuje, że niedoskonałych dopóty wspiera, póki ich za ich zgodą nie zawiedzie na drogę doskonałości. Obym zdołała, Zbawicielu mój, zjednać Ci wszystkich ludzi! Wtedy chętnie aż do dnia Sądu ostatecznego chętnie chodziłabym po świecie i każdego, w którym by Ci się podobało zamieszkać, własnymi ramionami przed Tobą złożyła. Gdyby to było możliwe, podzieliłabym nawet swe serce na tyle części, ilu jest ludzi na świecie, byle bym w nich przez to wszczepiła skłonność i chęć do posłuszeństwa Twej świętej woli”. Święta Gertruda, umarłszy dla świata, stała się tym samym godną być oblubienicą Boskiego Zbawiciela. Była ona jedną z tych dusz oczyszczonych w świętym ogniu miłości Bożej, które, usunąwszy wszystkie przeszkody ziemskie, już tu na ziemi doznają w całej pełni łask i opieki Bożej. Gdyby ludzie chcieli i umieli się oderwać od znikomości tego świata, czuliby o wiele większy pociąg do Boga i spraw niebieskich. W tym cała bieda, że zajmujemy się w tym życiu o wiele więcej sprawami doczesnymi aniżeli Bogiem. Błogosławiony Tomasz a Kempis słusznie powiada: „Kto się nie zdoła oderwać od rzeczy ziemskich, ten nigdy nie wzniesie się duchem do rzeczy Boskich”. Mało tylko jest takich, którzy prowadzą życie odosobnione, bo nie umieją się oderwać od świata i stworzeń jego. Ileż to podejmujemy starań i zachodów w rzeczach znikomych i mających małą wartość, a o duszę, wewnętrzną istotę swoją, dbamy mało, albo wcale się nad nią nie zastanawiamy!

Footnotes:

1

Rzym. VIII. 28.

2

Genez. XXXII. 30.

Tags: św Gertruda z Helfty św „Żywoty Świętych Pańskich” o. Prokopa Kapucyna dziewica nauka serce Jezusa
Creative Commons License
citatio.pl by Citatio.pl is licensed under a Creative Commons Attribution-ShareAlike 3.0 Unported License.